Ulice

15.06.2018 12:39 na ochcie

Wjechał w kontener, zniszczył płot.
Odpowie za jazdę pod wpływem

SERWISY:

Uderzył w inny samochód i w ogrodzenie. Wcześniej swoim autem pchał po jezdni kontener. Po wszystkim nie chciał się dać zbadać alkomatem i wszczął awanturę. Mężczyzna odpowie przed sądem za kierowanie pod wpływem alkoholu. Zapłaci też za spowodowanie kolizji.

O wyczynach kierowcy hondy pisaliśmy w poniedziałek. Został zatrzymany na Ochocie po tym, jak zniszczył jedno z zaparkowanych przy ulicy Zadumanej aut i wjechał na teren pobliskiej budowy, taranując ogrodzenie.

- Mężczyzna usłyszał zarzut kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu. Został też ukarany mandatem w wysokości 500 złotych za spowodowanie kolizji - informuje Edyta Wisowska z komendy rejonowej na Ochocie.

Dodaje też, że badanie wykazało, że zatrzymany miał 2,5 promila alkoholu w organizmie.

Pchał kontener, palił gumę

Nasz reporter dotarł do nagrania z monitoringu, na którym widać co wydarzyło się przy ulicy Zadumanej. Najpierw kierowca hondy usiłował przepchnąć po jezdni kontener. Gdy wysiadł z auta w ręku trzymał butelkę, z relacji świadków wynikło, że było w niej piwo. Później próbował dyskutować z pasażerami mercedesa zaparkowanego tuż obok.

Po chwili wrócił do samochodu, ruszył i wjechał w mercedesa. Spod jego kół zaczęły wydobywać się kłęby dymu. Gdy zebranym wokół mężczyznom udało się to przerwać, jeden z nich odstawił na bok hondę.

Niewiele to jednak dało, bo jej kierowca znów do niej wrócił i odjechał. Za zakrętem stracił panowanie nad pojazdem i wjechał w płot odgradzający teren okolicznej budowy. Tego co tam się wydarzyło nie zarejestrowały już kamery.

- Mężczyzna pokonał jeszcze około 15 metrów i próbował wrócić na teren osiedla. Znów staranował ogrodzenie. Tym razem uszkodzenia auta były na tyle duże, że nie był już w stanie dalej jechać - relacjonował nasz reporter.

Kierowcę próbowali zatrzymać robotnicy z budowy. Po kilku minutach przejęła go wezwana w międzyczasie policja. Jak informowała wówczas Sabina Stepek z ochockiej komendy, mężczyzna nie chciał poddać się badaniu alkomatem, awanturował się też z pracownikami budowy.

Ostatecznie - zakuty w kajdanki - wylądował w radiowozie.

kk/r

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • maniak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 15:17 ~maniak

    nie ma jak dopisać jedno zdanie w środku "artykułu" i już odgrzany kotlet można sprzedać ludziom znów...

  • otopolska

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 14:57 ~otopolska

    Odpowie za jazde po pijanemu - czyli w prawie polskim oznacza że nie pójdzie siedzieć, nie zabrany mu zostanie samochód, nie będzie zobligowany do natychmiastowego zapłacenia grzywny pod groźbą odsiadki albo zaboru mienia, nikt nie zadziała prewencyjnie żeby do czasu rozprawy gumiak nie wsiadł ponownie za kółko.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl