Ulice

12.04.2015 07:27 remont zmarnowaną szansą?

Nowe pod ziemią, stare na górze.
Nie będzie "zebry" w Al. Jerozolimskich

SERWISY:

W ciągu dwóch lat zapuszczone podziemia pod rondem Czterdziestolatka mają przejść metamorfozę. Ma być jaśniej, czyściej i wygodniej. Projekt nie obejmuje jednak budowy naziemnego przejścia przez Al. Jerozolimskie, o które od lat apelują warszawiacy i eksperci.

Podziemne labirynty w okolicach Dworca Centralnego to koszmar dla niepełnosprawnych, rodziców z wózkami, osób starszych i pasażerów taszczących bagaże na perony. W ciągu dwóch lat Zarząd Dróg Miejskich planuje wyremontować swoją część podziemi, żeby estetycznie dorównała tej, którą kolejarze zmodernizowali przed Euro 2012. Chodzi o przestrzeń pod rondem Czterdziestolatka oraz dwa przejścia pod Al. Jerozolimskimi – na wysokości ul. Emilii Plater i hotelu Marriott.

Pojawią się białe sufity i przeszklone lokale handlowe, a nad wejściami jasne daszki. Ma być też bardziej funkcjonalnie – pojawi się sześć wind, dla wszystkich, którzy z chodzeniem po schodach mają problemy. Na przyszły rok drogowcy planują także wymiana nawierzchni na samym rondzie.

Eksperci chcą inaczej

Zmiany mogą cieszyć, ale pojawia się pytanie, dlaczego nie pójść krok dalej? Czy remontu nie warto wykorzystać do wytyczenia naziemnych przejść dla pieszych przez Al. Jerozolimskie. Tradycyjne zebry wydają się rozwiązaniem tańszym i prostszym od wiecznie psujących się i drogich wind. Warto przy tym zauważyć, że na półtorakilometrowym odcinku centralnej arterii stolicy - między Kruczą a Żelazną - nie ma żadnego naziemnego przejścia dla pieszych ani przejazdu dla rowerów.

Koncepcja, którą Zarząd Dróg Miejskich wybrał w konkursie, za miesiąc ma się przekuć w szczegółowy projekt. Zostanie on przedyskutowany na najbliższej Komisji Dialogu Społecznego ds. Transportu. Ale czy na tym etapie jakiekolwiek zmiany są jeszcze możliwe?

- Ta partycypacja jest niestety spóźniona, koncepcja powinna skonsultowana przed sporządzeniem wytycznych konkursowych – przyznaje Piotr Kostrzewa, ekspert SISKOM, który przewodniczy komisji.

Miastu zarzuca brak strategicznego planowania. – Strzelamy punktowo, zamiast spojrzeć na ten obszar całościowo: od wieżyc mostu Poniatowskiego do placu Zawiszy. Coraz więcej mówi się o stworzeniu przejść w poziomie jezdni wokół ronda Dmowskiego, tymczasem kilkaset metrów dalej znów inwestujemy w przejścia podziemne i windy. Liczę, że miasto się ocknie i zmieni zdanie – krytykuje Kostrzewa.

Drogowcy obstają przy swoim

W podobnym tonie wypowiada się Maciej Sulmicki z Zielonego Mazowsza, również członek KDS. – Realizacje tego projektu oznacza, że będzie lepiej, ale można było zrobić więcej. W końcu dojrzeliśmy nieco od lat 70., kiedy promowano transport kołowy, kosztem ruchu pieszego – zauważa.

Najwyraźniej nie dojrzał jednak Zarząd Dróg Miejskich, który o naziemnym przejściu dla pieszych nie chce słyszeć. Dlaczego? – Proszę pamiętać, że choć przejścia w okolicach Dworca Centralnego mają różnych zarządców, to jest to system naczyń połączonych. Wyniesienie ludzi na powierzchnię, wymagałoby przebudowy całego układu. Nie ma sensu, żeby przejścia się dublowały – argumentuje Adam Sobieraj, rzecznik ZDM.

Przedstawiciel drogowców przekonuje także, że zielone światło, które umożliwia pieszym przejście za jednym zamachem obu szerokich jezdni Al. Jerozolimskich, oznaczałoby blokowanie tramwajów, podczas, gdy miasto chce im dać tutaj priorytet. Według członka Zielonego Mazowsza, to argument całkowicie chybiony. – Przecież przejścia dla pieszych między peronami tramwajowymi i tak powstaną, bo zaplanowano tylko po jednej windzie na przystanku – zauważa Sulmicki

Argument natury biznesowej

A Sobieraj wyciąga jeszcze jedna przesłankę – ekonomiczną. – Przejścia naziemne oznaczają, ze nie zarobią przedsiębiorcy, którzy w tych podziemiach prowadzą sklepy czy punkty usługowe. To przypadek placu Na Rozdrożu, po wytyczeniu zebry, najemcy zaczęli nas informować o znaczącym spadku obrotów – informuje rzecznik ZDM.

Argument "biznesowy" ma sens w kontekście modelu, na jaki zdecydowali się urzędnicy. Wszystkie koszty przerzucone zostają bowiem na prywatnego partnera, który wyremontuje przejścia, a potem przez 15-20 lat będzie zarabiał na wynajmowaniu przestrzeni. Alternatywa w postaci naziemnej zebry oznacza mniejsze zyski sklepów, a co za tym idzie niższe stawki za wynajem. Operator musi też uwzględnić, że spadną na niego obowiązki utrzymania czystości w podziemiach oraz konserwacji i napraw wind.

Mimo to, krytycy forsowanej koncepcji liczą, że drogowcy jednak zmiękną. Bo choć ZDM nie jest instytucją znaną ze szczególnej elastyczności, to czasem daje się przekonać. Plac Na Rozdrożu, Ząbkowska przy Targowej czy Emilii Plater przy Złotych Tarasach to miejsca, w których z oporami, ale zebry jednak powstały.

– Mam nadzieję, że i tym razem ulegną – podsumowuje jeden z naszych rozmówców.

Piotr Bakalarski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • nikos

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.05.2015 12:25 ~nikos

    I znowu automatycznie satuje wideo z reklama. TVN

  • wredota

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.04.2015 16:00 ~wredota

    Bo tam już SĄ pełne obwodnice i drogi tranzytowe i JEST skuteczny transport miejski. A w Warszawie NIE MA i jeszcze DŁUGO NIE BEDZIE! Czy tak ciężko durnym pałom zrozumieć, ze BEZKOLIZYJNE rozdzielenie ruchu pieszych i pojazdów jest dla SAMYCH PIESZYCH korzystne? Bo ciężarówka która się zagapi na czerwonym nie wjedzie w święte krowy -gdyż będą one pod ziemią w tym czasie.

    gitarka~gitarka

    Hmm... W najbardziej rozwiniętych krajach najcenniejsze zurbanizowane tereny, centra miast, rejony o dużej liczbie pieszych są izolowane od ruchu samochodowego. Samochód to największe przekleństwo i utrapienie miast, więc naturalnie dąży się do jego wyeliminowania.
    Polska w kwestii drogownictwa należy do grupy krajów trzeciego świata, więc w najbliższym dziesięcioleciu większych zmian w centrum stolicy bym się nie spodziewał.

  • wredny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.04.2015 15:59 ~wredny

    Bo tam już SĄ pełne obwodnice i drogi tranzytowe i JEST skuteczny transport miejski. A w Warszawie NIE MA i jeszcze DŁUGO NIE BEDZIE! Czy tak ciężko durnym pałom zrozumieć, ze BEZKOLIZYJNE rozdzielenie ruchu pieszych i pojazdów jest dla SAMYCH PIESZYCH korzystne? Bo ci©ężarówka która się zagapi na czerwonym nie wjedzie w święte krowy -gdyż będą one pod ziemią w tym czasie.

    gitarka~gitarka

    Hmm... W najbardziej rozwiniętych krajach najcenniejsze zurbanizowane tereny, centra miast, rejony o dużej liczbie pieszych są izolowane od ruchu samochodowego. Samochód to największe przekleństwo i utrapienie miast, więc naturalnie dąży się do jego wyeliminowania.
    Polska w kwestii drogownictwa należy do grupy krajów trzeciego świata, więc w najbliższym dziesięcioleciu większych zmian w centrum stolicy bym się nie spodziewał.

  • antycudak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.04.2015 15:56 ~antycudak

    Brawo drogowcy! Skoro jest bezkolizyjnie to ma zostac bezkolizyjnie. Jeszcze tego brakuje zeby bardziej zakorkowac centrum.

    Po to są przejścia podziemne, żeby kierowcy i piesi nie kolidowali. Może jeszcze chodniki na środku autostrady A2?

  • Driver

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.04.2015 12:29 ~Driver

    Nie mam zamiaru być towarem, sprzedawanym przez miasto zarządcy przejścia podziemnego. Nie muszę przechodzić przez Aleje na raz, wolę czasem postać na światłach niż latać po schodach. I tak w większości chodzi o przechodzenie jednej jezdni, z chodnika na przystanek.
    Samochody na północnej jezdni i tak stoją na światłach. Skręcający w prawo? Mają wtedy strzałkę warunkową, nie jadą sznurem, bez uszczerbku dla nich da się tam wpuścić ruch pieszy.
    Na jezdni południowej podobnie, z zielonym dla pieszych w kolizję wchodziliby tylko skręcający z Chałubińskiego w prawo. Jest mnóstwo podobnych skrzyżowań w Warszawie i da się to pogodzić.
    A w godzinach szczytu i tak tam wszystko stoi. Przepuszczanie pieszych między stojącymi samochodami nie ma absolutnie żadnego wpływu na przepustowość.

  • zniesmaczony

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.04.2015 17:14 ~zniesmaczony

    Krzyczą że miasto ma być dla ludzi a nie dla samochodów. A tymi samochodami to przepraszam, roboty jeżdżą czy też ludzie?

  • abc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.04.2015 15:25 ~abc


    krzysiek~krzysiek

    Wciąż prym wiodą samochody.
    Może euroazjaci w końcu nauczą się, że miasto ma być dla ludzi. Autostrady buduje się poza miastem, a nie w mieście.
    perun~perun


    Krzysiu europejczyku! "Prochu" nie odkryłeś, że autostrady są poza miastem. W mieście najczęściej są ulice po których poruszają się pojazdy kołowe. Piesi chodzą po chodnikach, przejściach podziemnych, naziemnych itp. Po to "odkrywco" buduje się przejścia podziemne by usprawnić ruch pieszych nie powodując większych zatorów w mieście, jak również nie narażając pieszego na utratę życia bądź zdrowia w kontakcie np. z samochodem.
    Pojęcie którym szastasz "miasto ma być dla ludzi" według mnie odnosi się do wszystkich mieszkańców zarówno tych zmotoryzowanych jak i pozbawionych potrzeby korzystania z samochodu. Chociaż Ty interpretujesz je wybiórczo o ile w ogóle interpretujesz a nie powtarzasz jak paciorek. Proponuję byś postulował raczej o usprawnienie komunikacji miejskiej w postaci nowych linii metra, niż populistyczne ograniczanie ruchu samochodowego.

    Teraz to Cię fantazja poniosła :D Przejście podziemne usprawnia ruch pieszych? Z pewnością na pierwszym miejscu matek z wózkami i niepełnosprawnych czy starszych :D Przejście podziemnie to doskonałe rozwiązanie dla kierówców, którym to źli i paskudni piesi przeszkadzają, utrudniają i bojkotują to wspaniałe korkowanie i smrodzenie miasta.

  • QAZ

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.04.2015 22:38 ~QAZ

    bolo~bolo

    Tak czytam komentarze i widzę, że dla większości idealnym miastem do życia jest Nowosybirsk czy inny Władywostok z szerokimi prospektami zamiast normalnych ulic. Dziesiątki lat sowieckiej edukacji zrobiło swoje.

    smutne ale prawdziwe

  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.04.2015 20:06 ~kubat

    Po pierwsze, windy same się nie psują, przeważnie. Po drugie ruch kołowy został by zablokowany w około 15% przez ograniczenie prawoskrętów. Po trzecie warto zejść z ruchem pieszym pod ziemię, jeśli by to uratowało choć jedno życie.

  • gitarka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.04.2015 15:32 ~gitarka

    Hmm... W najbardziej rozwiniętych krajach najcenniejsze zurbanizowane tereny, centra miast, rejony o dużej liczbie pieszych są izolowane od ruchu samochodowego. Samochód to największe przekleństwo i utrapienie miast, więc naturalnie dąży się do jego wyeliminowania.
    Polska w kwestii drogownictwa należy do grupy krajów trzeciego świata, więc w najbliższym dziesięcioleciu większych zmian w centrum stolicy bym się nie spodziewał.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl