Ulice

19.09.2016 13:39 zderzenie na Mokotowie

Kolizja z udziałem byłej rzeczniczki rządu. Przepuszczała eskortę BOR

SERWISY:

 

- Jechaliśmy ulicą Czerniakowską, z Gagarina wyjechała eskorta rządowa. Ja zdążyłam się zatrzymać, inni nie - relacjonowała Małgorzata Niezabitowska, była rzeczniczka rządu premiera Tadeusza Mazowieckiego, która była jednym z uczestników kolizji.

Do zderzenia pięciu samochodów osobowych doszło po godz. 10 na Mokotowie.

- Musiałam się zatrzymać, ponieważ jeden z funkcjonariuszy miał lizaka. Kierowcy innych aut nie zdążyli zahamować, jeden uderzył w tył mojego auta, a w niego kolejni - mówiła w rozmowie z tvnwarszawa.pl Małgorzata Niezabitowska.

Na miejscu kolizji był również reporter tvnwarszawa.pl Lech Marcinczak. - Nikomu nic się nie stało. Na miejscu pojawiła się straż pożarna, nie ma większych utrudnień dla kierowców - oceniał.

Zderzenie potwierdzała policja. - Wszyscy kierowcy byli trzeźwi, byliśmy na miejscu. Policjanci rozliczyli kolizję - mówiła Agnieszka Włodarska z wydziału prasowego stołecznej policji.

kz//ec

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • hyhy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.09.2016 13:24 ~hyhy

    Wszyscy kierowcy byli trzeźwi, ale nie wszyscy inteligentni.

  • Zapytuję

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 16:32 ~Zapytuję

    A fryzura pani Małgosi nie ucierpiała ?

  • freya

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 15:59 ~freya

    Najlepszy dowód, że 70 km/h w środku miasta to czysty idiotyzm. Ano BOR, ani jazda na zderzakach nie ma tu nic do rzeczy.

  • Braciszek Tuck

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 15:58 ~Braciszek Tuck

    Jechałem w sobotę autostradą z Warszawy w stronę Łodzi. Spokojnie, jakieś 135/h, prawym pasem. Pogoda słoneczna, piękna, jak dzisiaj. Nagle - tuż przed maskę wjechała mi honda, a w niej przerażona panienka, uciekająca jak foka przed orką. Powód? Tuż za nią, "na zderzaku", posuwało BMW (jakże by inaczej), grzało ostro i ta kobiecina straciła panowanie nad sobą ze strachu. Gdyby nie mój refleks i ostre hamowanie, też by zrobiła beczkę, jak ci na POW. Boczne uderzenie przy dużej szybkości zawsze jest skuteczne... Naprawdę, nasi dzielni stróże prawa czający się w krzakach na ludków przekraczających prędkość o 20 km/h, wzięliby się lepiej za taką patologię drogową, jak ten z BMW.

  • Szofer

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 15:36 ~Szofer

    Mrówkołak~Mrówkołak

    Tak się kończy jazda "na zderzaku".

    Jak się nie ma refleksu, to trzeba jechać za kimś z większym odstępem. Ale mistrzowie prostej uważają, że mają lepszy refleks od szachisty i stąd częste najechania.

  • olami

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 15:19 ~olami

    Czego sie bac ze musi byc obstawa,przecie jak nie winni czysci obywatele nie przesadzajmy.

  • Maria

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 15:05 ~Maria

    Dlaczego taki tytuł? Powinno być BOR jak zwykle ponad prawem. Potem rząd się dziwi przecież Warszawa jest przejezdna o każdej porze dnia

  • Urodzony w Wawie

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 14:59 ~Urodzony w Wawie


    Jan~Jan

    Powinni odnaleźć tego kierowcę BOR i postawić mu zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. To że wiezie kogoś z rządu nie upoważnia go do łamania wszelkich zasad ruchu drogowego i zdrowego rozsądku.
    jaro~jaro

    no co ty? to był pissowski borowik, oni stoją ponad prawem!

    Skąd informacja kogo eskortował BOR? Będe wdzięczny za źródło.

  • Stef

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 14:41 ~Stef


    Sceptyczny1Sceptyczny1

    To nie borowik spowodował wypadek, tylko "prawdziwi mężczyźni" nie trzymający odstępu 2 sekund od poprzednika.

    joxyzjoxyz

    Ile to jest?????


    To jest 1/30 sekundy.

  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 14:36 kubat

    Prawo precyzyjnie określa osoby upoważnione do kierowania i nadzoru nad ruchem drogowym. Określa ich prawa, wyposażenie i wygląd. Mam poważne wątpliwości , czy "borowik" jadący służbowym nawet samochodem, takie uprawnienia posiada, bo u nas już tak się utarło, że kto ma "lizaka" w ręku , ten rządzi na drodze. Kiedyś byli to nawet harcerze, choć oni byli przeważnie w mundurkach i w towarzystwie milicjanta.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl