Rytm miasta

17.11.2010 15:43 NIEZWYKŁE ZDJĘCIA Z 1939 ROKU

Warszawa runęła. W kolorze

Kolorowe fotografie niszczonej we wrześniu 1939 roku Warszawy z perspektywy amerykańskiego dokumentalisty. Te zdjęcia pokazały ludziom Zachodu, jak wygląda okrucieństwo wojny. Ale szybko zostały zapomniane. Teraz odnalezione, możemy zobaczyć dzięki wydanemu właśnie przez IPN i Fundację Ośrodka KARTA albumowi. Warto też odwiedzić multimedialną wystawę w Domu Spotkań z Historią.

Julien Bryan do stolicy przyjechał jednym z ostatnich pociągów i przez dwa tygodnie dwoma aparatami Leica i 35 mm kamerą dokumentował jej oblężenie.

Najpierw czarno białe, teraz kolorowe

Przed dwoma miesiącami Instytut Pamięci Narodowej wydał 200-stronicowy album z czarno-białymi fotografiami amerykańskiego fotografa. Teraz IPN wspólnie z KARTĄ zdecydowały się na wydanie wyboru barwnych fotografii Amerykanina. Dziś książka "Kolory wojny. Oblężenie Warszawy w barwnej fotografii Juliena Bryana" trafia do księgarń.

- To rzecz bez precedensu, bo żadne kolorowe zdjęcia z tego okresu, wykonane nie na zlecenie niemieckiej propagandy, nie są znane - tłumaczy Aleksandra Janiszewska z fundacji, redaktor nowego albumu.

Zdjęcia można będzie też od 19 listopada oglądać na multimedialnej wystawie w Domu Spotkań z Historią. Towarzyszą jej dni Bryana.

Czarno-biała rzeczywistość w kolorze

Barwne slajdy autorstwa Juliena Bryana dopiero w ostatnich latach odnalazł jego syn Samuel. Jest ich zaledwie kilkanaście. Przedstawiają to, co fotograf uznał za najbardziej emblematyczne dla obrazu wojny totalnej: "odważnych ludzi w agonii", których heroizm kazał fotografowi wierzyć w to, że "taki naród nie może być zwyciężony", walące się pod niemieckimi bombami budynki i warszawiaków próbujących między nimi "żyć normalnie".

- W naszej świadomości II Wojna Światowa była rzeczywistością czarno-białą. Kolorowe zdjęcia tego okrucieństwa jeszcze wyraźniej pokazują dramat tamtego czasu. Właśnie na tym polega niepowtarzalność tego albumu - przekonuje prezes Fundacji Ośrodka KARTA Zbigniew Gluza.

Dlaczego zdjęć wykonanych na kolorowym filmie jest tak niewiele? - Bo Bryan bardzo się bał - wtedy wciąż jeszcze nowego i nie do końca poznanego - kolorowego filmu. Nie ufał mu, to było jego pierwsze doświadczenie, nie wiedział jakim efektem się zakończy - wyjaśnia Janiszewska.

"Wrażenie spotęgowane"

Oprócz fotograficznych pereł utrwalonych na kolorowej kliszy, w albumie znalazły się też te zrobione pierwotnie na czarno-białym filmie, a następnie poddane skomplikowanemu procesowi kolorowania. Ich barwienie odbyło się tuż po powrocie Bryana do USA w 1939 roku. Cały proces fotograf nadzorował osobiście.

- Wybór tych zdjęć jest bardzo bogaty. Każde przedstawione zostało w takiej formie, by "kolor" wydobyć jeszcze bardziej. To potęguje wrażenie i zmienia naszą dotychczasową percepcję o tamtej rzeczywistości - zapewnia redaktor Janiszewska. Zdjęcia w albumie wyeksponowano na czarnym tle.

Wydawcom chodziło także o to, by stworzyć kompozycję, w której zbędny będzie słowny komentarz. - Dlatego, poza częścią historyczną, obok fotografii znajdują się tylko fragmenty tekstów samego Juliena Bryana. One dopełniają jego autorską opowieść - podkreśla Janiszewska.

Warszawa według Bryana - fragmenty wspomnień

"W centrum miasta nadal stał wielki gmach opery, ale wszystkie jego okna zostały wybite. (...) W podcieniach opery i za wielkimi kolumnami tuliły się do siebie setki uciekinierów."

"Rozmawiałem z zakonnicami. Powiedziały mi o operacjach, które odbywały się, kiedy nastąpiło bombardowanie i o przerażonych pacjentach w salach szpitalnych. W niektórych przypadkach byli oni ofiarami bombardowania sprzed kilku dni i amputowano im którąś z kończyn, a teraz znowu znaleźli się pod bombami."

 

"W fotografii zazwyczaj myślimy o pięknie kompozycji. Tu nie było żadnego piękna. Ale tak wyglądała prawda – kobiety i dzieci zabite przez bomby wroga."

 "Matka siedziała na ziemi, obierając ziemniaki. Siedemnastoletnia dziewczyna znalazła lustro i malowała się, stojąc przy ruinach jej domu. Dwaj mali chłopcy czytali kolorowy niedzielny dodatek z polskim wydaniem przygód Myszki Miki. Pośrodku ulicy leżało czternaście zabitych koni."

"Niedaleko od centrum bomba trafiła w budynek mieszkalny, odsłaniając wnętrze pierwszego, drugiego i trzeciego piętra. Oszołomiony chłopiec błąkał się przy nim, trzymając jedyną rzecz, którą odnalazł – kanarka w klatce. Wciąż wchodził na stertę kamieni oraz cegieł i schodził z niej. Sąsiedzi powiedzieli nam, że pod gruzami znajduje się dziewięć czy dziesięć ciał."

"Prawie sto osób, w większości kobiet, stało w kolejce po chleb. Wszyscy byli zdenerwowani, ponieważ dzień wcześniej siedem osób z mniejszej kolejki zabił szrapnel – kilka godzin później zabitych zabrano, ale stojący w kolejce tylko przesunęli się i zajęli ich miejsca."

"Objąłem ją ramieniem i przytuliłem mocno, usiłując pocieszyć. Płakała. Ja też i dwaj polscy oficerowie, którzy mi towarzyszyli. Co mogliśmy powiedzieć temu dziecku?"

"Przypuszczam, że jako ludzka istota o przyzwoitych odruchach powinienem czuć się fatalnie, widząc samolot spadający razem ze swoim ludzkim ładunkiem. Ale przyłączyłem się do wrzeszczących i wiwatujących dwóch innych Amerykanów z ambasady. Zapomnieliśmy o znajdujących się w Niemczech rodzinach tych lotników. Wiedzieliśmy tylko, że byli przedstawicielami rządu, który od trzech tygodni z zimną krwią zabijał bezbronnych ludzi. Cieszyliśmy się, że nie żyją. Tak właśnie wojna zmienia człowieka."

Łukasz Orłowski/tvn24.pl

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Polak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.11.2010 16:32 ~Polak

    nie nawidzę tej niemieckiej parszywej nacji

  • gosha

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.11.2010 15:16 ~gosha

    niesamowicie poruszajace...jakby robione wczoraj. pierwszy raz widze w kolorze te obrazy, oddarte historii. przywoluja jakby rzeczywistosc a nie wydarzenia sprzed kilkudziesieciu lat.

  • Warschaukoller

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.11.2010 13:18 ~Warschaukoller

    Wydaje się, że niemcy to akurat zdjęcia robili ku swojej chwale a naszej hańbie. Więc co tu dla nas ciekawego. A ten Amerykanin fotografował prawdę. Czytałem ostatnio, że niemcy szczególnie chętnie fotografowali Żydów i to w jak najgorszym świetle - żeby móc szerzyć propagandę i przekonać, ponoć nie tak do końca oddany idei powiększenia lebensraumu, lud niemiecki.

  • wwa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.11.2010 11:28 ~wwa

    Warszawa 1936 rok
    http://youtu.be/QD1YytPNWiI

  • aqw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.11.2010 10:45 ~aqw

    piekne... dobrze tez jak by jakies propagandowe zdjecia robione na zlecenie niemcow takze sie znalazly. :(

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »