Rytm miasta

19.06.2011 09:22 Kamienica przy Hołówki 3

To nie jest już "Dom Śmierci"

SERWISY:

Mieszkańcy kamienicy przy ul. Hołówki 3 urządzili sobie w sobotę na podwórku piknik.  Był gril, piwo, koncert i konkursy dla dzieci. Nie zabrakło też wspomnień o Mokotowie, którego dziś już nie ma. Opowiedzieli portalowi tvnwarszawa.pl o kodeksie tutejszych chuliganów, melinie, co stała się domem z duszą, oraz milicjantach, którzy bez czapek stawali się niegroźni jak dzieci.

- W latach 60. niektórzy urządzali sobie u nas burdel. Stawki za usługi były mniejsze niż "na mieście", dlatego milicja często tu przyjeżdżała. Szczególnie upatrzyli sobie rodzinę Sieraków. Gdy przychodził do nich dzielnicowy, matka grzecznie go zapraszała do środka. Brała od niego czapkę i... wyrzucała ją przez okno - wspomina swoich sąsiadów pan Stefan i kontynuuje.

- Po czymś takim przesłuchanie było zakończone. Wychodzącego milicjanta żegnał jeszcze Maniek i mówił: "Dobrze się stało panie władzo, matka się źle czuje, jeszcze by na pana zwymiotowała" – mówi jeden z najstarszych mieszkańców budynku przy ul. Hołówki 3.

Ponad pół wieku po tych wydarzeniach lokatorzy przedwojennej kamienicy, w której to się działo, urządzili sobie w sobotę święto swojego domu.

Przy grillu, piwie i muzyce wspominali często nieżyjących już, ale barwnych mieszkańców Hołówki sprzed lat.

Życie jak w saloonie

- Drzwi do Sieraków to były takie jak w saloonie. Kiedyś przyszedł do nich młody inkasent i w te drzwi "puk, puk". Tam nikt nigdy nie pukał, po prostu się wchodziło. Sierakowa jednak wyszła do tego inkasenta, popatrzyła tylko na faceta i mówi: "Aha". Odwróciła się i zawołała syna: "Maniek, cho no tu, ktoś do Ciebie" - pan Stefan opowiada, jakby to było wczoraj.

- Jak Maniek przyszedł, to tylko popatrzył na niego z kilku centymetrów. Miał świder w oczach. To wystarczyło. Inkasent od razu zrozumiał, o co chodzi, więc zrobił w tył zwrot i uciekał, aż się za nim kurzyło – dalej opowiada i się śmieje pan Stefan.

Czerniakowska hołota na salonach

W październiku 1945 roku dekret Bieruta zniósł własność prywatną. Powojenna władza była szczodra, gdy dzieliła cudze. Właśnie dlatego do kamienicy przy Hołówki 3 trafiały rodziny z różnych sfer społecznych.

- Nagle hołota Czerniakowska zamieszkała w przedwojennych mieszkaniach. Może pan sobie wyobrazić, co się działo? Jaki był syf? Później musieliśmy płacić, by ich wykwaterować – wspomina pani Adrianna, której rodzina od kilku pokoleń mieszka w tej kamienicy.

Maniek, co miał świder w oczach

Zanim jednak to się stało, w kamienicy przy ulicy Hołówki musieli mieszkać obok siebie inteligenci i towarzystwo spod ciemnej gwiazdy. Ci, choć dziś już często nie żyją, wciąż są wspominani przez obecnych lokatorów.

- Maniek jak się zdenerwował, to mógł zabić. Siedział zawsze na ławce i każdemu się kłaniał. Na pytanie, co porabia, mówił: "Siedzę i czekam na miejsce w kryminale". Tak było rzeczywiście, ponieważ w tamtych czasach, gdy brakowało miejsca w więzieniu, skazani nie mogli dorywczo pracować - tłumaczy pan Stefan.

- Maniek przychodził więc do więzienia i pytał, czy jest wolne miejsce. Gdy odsiedział dzień albo dwa, dostawał zaświadczenie i mógł na Siekierkach węgiel zrzucać – wspomina.

Zameldować, aby wymeldować

Z czasem jednak lokatorzy spod ciemnej gwiazdy zaczeli znikać. Tak też było z rodziną Sieraków. Okolica przez to stawała się też coraz bezpieczniejsza.

- Załatwiliśmy Sierakom inne mieszkanie. Musieliśmy jednak ich najpierw zameldować, żeby później ich przemeldować. Maniek mówił, że miał jakieś papiery sprzed wojny. Jednak, jak twierdził, nie miał czasu chodzić po urzędach. Bo był zajęty – śmieje się z tej historii pan Stefan.

W latach 70 mnóstwo ludzi w ten sposób trafiło na Osiedle za Żelazną Bramą.

- Jak już się przenieśli, to spotkałem Sierakową na Marszałkowskiej. Mówię jej: "Dzień dobry sąsiadko, jak się mieszka w nowym miejscu?". A ona: "Bardzo dobrze, porządne towarzystwo, nie to co na Hołówkach" - opowiada pan Stefan i pęka ze śmiechu.

Nieczystości leciały z okien

Między innymi przez szemrane towarzystwo Czerniaków czy Sielce nigdy nie były bezpieczną częścią Warszawy.

- Kiedyś przez to podwórko przechodziłem na uginających się nogach. Rządzili "tutejsi". Awantury się zdarzały, nieczystości leciały z okien. Dzięki pracy u podstaw to się jednak zmieniło. Sami zadbaliśmy o trawniki. Posadziliśmy świerki. Nie chcę z siebie robić romantyka, wie pan. Po prostu dobrze się tu dziś czuję – mówi pan Michał, który w kamienicy mieszka od 30 lat.

Z meliny w kamienicę z duszą

W ten sposób z powojennej meliny, kamienica z czasem stała się domem z duszą. Choć tę musiała mieć już przecież wcześniej. Budynek przy Hołówki 3 powstał w latach 30. Kamienica uchodziła przed wojną za ekskluzywną. Była otoczona murem i miała własną kotłownię.

Z czasem stała się domem ważnych oficerów Wojska Polskiego, którzy wcześniej w większości brali udział w wojnie 1920 roku. Sowieci na nich czyhali. W końcu 16 z nich zostało wywizionych i zamordowanych w Katyniu i Charkowie. Choć dziś mieszkańcy już tak nie mówią, kamienica ta nazywana była "Domem Śmierci".

- Ja pamiętam, że na naszą kamienicę mówiło się "Pekin", bo jest taka duża. "Dom Śmierci"? Ta nazwa już dziś nie pasuje – twierdzą lokatorzy.

Z Hołówki w Godzinę "W"

Kamienica miała także innych znakomitych mieszkańców. Na

drugim pietrze, w klatce dziesiątej, pod numerem 83, mieszkał poeta Krzysztof Kamil Baczyński. Właśnie tu pisał wiersze i stąd poszedł walczyć w Powstaniu Warszawskim.

- Dziś mieszka tu sporo młodzieży, humaniści, resztka inżynierów. Kamienice zazwyczaj się starzeją, a nasza cały czas młodnieje. Tu mamy taką naszą małą społeczność. Ludzie lubią rano spotkać kogoś kogo znają. My na podwórku czujemy się jak u siebie w domu - twierdzą w większości mieszkańcy.

"Krzaków tylko nasadzili"

Innego zdania jednak jest pani Anna. Od 1959 roku mieszka przy Hołówki 3.

- Kiedyś było lepiej niż teraz. Sąsiad sąsiada poznawał. Piaskownica była dla dzieci, a teraz ni czorta nie ma. Krzaków tylko nasadzili. Kiedyś nie było bram wjazdowych ani furtek. Teraz nie mogę iść do piwnicy, bo szczury tam biegają. Kiedyś jak pijaki stały w bramie, to ich zabierali do roboty. Nie to co teraz – denerwuje się pani Anna, jednak cieszy się, że mieszkańcy urządzają pikniki.

Sąsiad sąsiadowi przyjacielem

Choć dziś kamienica nie jest już ekskluzywna jak w latach 30., to wciąż trzyma się bardzo dobrze. Po wojnie paliło się tu węglem, nie było centralnego ogrzewania. Więzi sąsiedzkie kwitły, przez co też chuliganeria aż tak nie doskwierała.

- Łobuzy swoich nie ruszali. Umowa była taka, że kto stąd, ten może przejść. A jak sąsiadka robiła placki ziemniaczane, to inne sąsiadki jadły. Dziś tego nie ma. Kiedyś siadaliśmy z gitarą pod murkiem i to nikomu nie przeszkadzało. Na szczęście pomału to wraca. Młodzi organizują pikniki. Kiedyś zrobiliśmy też sobie wspólną wigilię. 250 pierogów zrobiłam – mówi pani Maria, która przy ul. Hołówki mieszka od 1964 roku.

Nie wszystko się zmieniło

Klimat szemranego Czerniakowa to dziś już tyko wspomnienia. Mimo to, nie wszyscy zapomnieli o dawnym podwórkowym etosie.

- Dziesięć lat temu komuś z naszej kamienicy ukradziono radio z samochodu. No i ten poszkodowany żalił się wszystkim. Ktoś powiedział: "Nie godzi się przecież okradać swojego. Daj mi dwa dni". Za dwa dni radio się znalazło – uśmiecha się pan Andrzej, który mieszka w kamienicy od 10 lat.

BARTOSZ ANDREJUK

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • tolerancja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.10.2014 12:20 ~tolerancja

    Kamienica do wyburzenia. Precz z pozostałościami po reakcjonistach i wichrzycielach spod znaku wojny! Niech zyje pokoj i tolerancja dla odmiennych roznej masci zbokow!

  • s.

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.06.2011 18:42 ~s.

    Prosimy się nie obawiać. Tę dobrą tradycję podtrzymamy na pewno!

  • m.

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.06.2011 16:12 ~m.

    Słyszeliśmy i widzieliśmy na czym polega wzajemny szacunek i dobre maniery. Oby taki wzajemny szacunek i takie dobre maniery nie zagościły na co dzień w tym niepowtarzalnym miejscu. Mamy nadzieję,że był to jednak powierzchniowy jednorazowy zryw.
    Mieszkańcy kamienicy i okolicznych budynków.

  • Ex CathedrA

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.06.2011 22:28 ~Ex CathedrA

    Piękno tkwi w prostocie...której absolutnie nie wyklucza wspomniana szlachetność
    bryły budynku przy ul.Hołówki.Takimi prawami rządził się modernizm i chwała mu za to...
    Dzeń Hołówki jest ważną i wnoszącą inicjatywą.Miejmy nadzieję, że nie będzie to jedynie powierzchowny zryw zaś wzajemny szacunek i dobre maniery zagoszczą na co dzień w tym niepowtarzalnym miejscu.

  • s.

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.06.2011 18:57 ~s.

    Budynek przy Hołówki 3 ma wspaniałą historię i mimo prostej bryły ma w sobie pewną ponadczasową szlachetność. Ale genius loci Hołówki 3 polega polega przede wszystkim na tym, że przyciąga niezwykłe osobowości, dusze niespokojne i artystyczne, ludzi nowych i tradycyjnych zawodów, pracowników "łączności" w nowym rozumieniu. A Pan Stefan to dusza człowiek, który przypomniał nam część niezwykłej i kolorowej historii tego budynku i jego mieszkańców.

  • ex cathedrae

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.06.2011 16:49 ~ex cathedrae

    A propos pojawiających się tu postów, mam pytanie: czy to jest naprawdę jakiś wyróżnik, czy się jest "prawdziwym warszawiakiem" czy "nieprawdziwym"?!? Co to w ogóle ma do rzeczy? Czy ktoś mieszkający w granicach administracyjnych miasta stołecznego od np. 10 lat jest gorszy od tego, którego dziadkowie w nich wcześniej zamieszkali? Poproszę o jakieś uzasadnienie, dlaczego?
    Przecież Warszawa od czasów powojennych już nie skupia elit intelektualnych ani kulturalnych, można zaryzykować nawet twierdzenie, że wręcz przeciwnie - skąd więc to poczucie fałszywie pojmowanego "elitaryzmu"?

    Co do kamienicy, to rzeczywiście coś w niej jest, wyróżnia się z otoczenia i ma niepowtarzalny urok - decyzja o zakupie mieszkania w niej zapadła natychmiast po "zakochaniu od pierwszego wejrzenia" w panującym tu, takim właśnie przedwojennym klimacie.
    Atmosfera sąsiedzka też jest moim zdaniem niepowtarzalna w skali Warszawy.
    Pozdrowienia dla wszystkich Sąsiadów, i tych starszych i tych najmłodszych!

  • paweł

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.06.2011 13:26 ~paweł

    Mam wrażenie, że niektóre osoby opacznie zrozumiały treść reportażu. Od razu wyjaśniam, szczególnie osobie pod nickiem "tylko tyle": jestem mieszkańcem tej kamienicy, raczej młodszym niż starszym, kupiłem mieszkanie kilka lat temu (kupiłem, nie dostałem, musiałem brać na tą okoliczność kredyt, który jeszcze ładnych parę lat będę spłacał; inni ci "nowi" podobnie!), ale jestem Warszawiakiem od pokoleń.
    Do rzeczy: historia tej kamienicy i historia Czerniakowa (tego opisywanego przez Grzesiuka) nie są w pełni tożsame. Jednak przed wojną mieszkało tu wielu przedstawicieli inteligencji - czy jak kto woli - elity, choć zgoda nie zamieszkiwali tu ci najzamożniejsi. W tym domu, oprócz rodziny K.K.Baczyńskiego czy Bohdana Tomaszewskiego (to prawda teraz tu nie mieszka - tu wkradł się błąd), mieszkało 16 oficerów zamordowanych później w Katyniu i Charkowie: prawnicy, lekarze, akdemicy i naprawdę, nie byli to uczestnicy "Balów na Gnojnej".
    I czy komuś się to podoba, czy nie, prawdą jest, że po wojnie kamienica ta została zasiedlona w dużej części mieszkancami kwaterunkowymi, z którymi pojawiły się kryminalne historie. Tak po prostu było. Budynek zatracił swój przedwojenny charakter. I nie ma się co obrażać na Pana Stefana, czy innych mieszkańców jeśli o tym wspominają, i nie zawsze z entuzjazmem. Znam te osoby i są one na pewno dobrym źródłem informacji. A akurat Pan Stefan, jak się dobrze wczytać, w żadnym momencie nie wyżywa się na swoich byłych (a czasem jeszcze i obecnych sąsiadach) tylko z kronikarską wręcz dokładnością, a też i humorem, a właściwie sympatią wspomina minione czasy. Aha, i też jest prawdziwym Warszawiakiem.

    A ci młodsi nieco - fakt, że raczej nowi mieszkańcy kamienicy - w żadnym momencie nie dystanują się od bogatej historii domu i nie stawiają się w kontrze do kogokolwiek. Raczej chcą pokazać w taki dość prosty sposób, że można razem coś zrobić, choćby miło spędzić czas, bez tracenia energii na wzajemne podszczypywanki i m

  • sielce

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.06.2011 10:10 ~sielce

    Tak, zgadzam sie "tylko tyle", autor przegiąl troche z wygałaszaniem sądów. Nawet Grzesiuk w swojej ksiązce posługuje sie inicjałami, jeśli ktoś, czy rodzina nie wyraziła zgody, żeby wymieniać wspomniane osoby z nazwiska. Poza tym nie czarujmy, moze nie wiem jak bylo przed wojną akurat na Hołówki, ale tamta okolica od poczatku była szemrana. Pisał o tym Grzesiuk i to co wiem, od osoby która ma obecnie 87 lat i na Sielach bywała i mieszka teraz.

  • Korekta

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.06.2011 09:12 ~Korekta

    Dlaczego mój komentarz z informacją, że Bohdan Tomaszewski nie mieszka w tym domu został usunięty ?

  • tylko tyle

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.06.2011 18:36 ~tylko tyle

    A może Pan Stefan ujawni publicznie swoje nazwisko, tak chętnie jak podaje innych. Ostrzegam, że Ci ludzi którzy tam mieszkali jeszcze żyją i młody redaktorze chętnie na temat tej "hołoty" porozmawiają. Bzdety Pan powypisywał. To "getto" sąsiedztwo ma takie jak dawniej i nic się w tym temacie nie zmieniło. Pan Stefan na ugiętych nogach za murem i dzisiaj pewnie chodzi po 22. Mieszkali tam ludzie po wojnie, którzy dachu nad głową nie mieli i to były wielodzietne rodziny. Nikomu z butami się do domu nie wtoczyli. A ta obecna inteligencja nad, którą takie peny są wypisane. To mieszka nie w ramach odzysku odzyskania zagrabionego majątku, a za kasę. I w odróżnieniu od obecnych nowych mieszkańców tego domu, dawniejsi w większości byli warszawiakami. Sielce, Czerniaków tak jak Szmulki i inne miejsca Warszawy zawsze były szemrane i tak zostanie. Kiedyś było czarne-czarne, białe-białe. A dzisiaj jest krew upuści, a śladu nie zostawi.
    A tak ogólnie to redaktorze trzeba było szukać u źródeł.
    Proszę nie usuwać postu moderatorze, pozdrawiam.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »