Rytm miasta

12.11.2011 17:25 "Wodniacy. Pasjonaci Wioślarstwa 1878-1939"

Kochankowie Wisły, czyli dżentelmeni z wiosłami

SERWISY:

Łodzie, kajaki, żaglowki i pierwsze motorówki - w połowie lat 30. na warszawskim odcinku Wisły było tak ciasno, że władze musiały wprowadzić prawo wodne. Nad rzeką funkcjonowało aż 28 przystani. Barwny obraz tamtego świata pokazuje wydany właśnie album "Wodniacy. Pasjonaci Wioślarstwa 1878-1939".

Pierwsi wiosłujący sportowcy, panowie w pasiastych trykotach, pojawili się na Wiśle już w latach 70. XIX wieku. Zaborcze władze rosyjskie krzywym okiem patrzyły na wszelkie próby zrzeszania się, dlatego Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie udało się oficjalnie zarejestrować się dopiero w 1887 roku. Nie bez znaczenia okazał się lobbing Bolesława Prusa, wielkiego entuzjasty kultury fizycznej. Początkowo członkami WTW, najstarszego polskiego klubu sportowego, byli wyłącznie mężczyźni, a właściwie "druhowie" i "przyjaciele", bo tak się do siebie zwracali. Ówczesna prasa nazywała ich niekiedy "kochankami Wisły".

Sport tylko dla dżentelmenów

- Wioślarstwo dało początek innym sportom wodnym. Proszę sobie wyobrazić, że w ciągu 20 lat w II RP wybudowano ponad 200 stanic w całej Polsce, w samej Warszawie w 1939 roku było ich 28 - mówił podczas spotkania promocyjnego wydanej przez Ośrodek KARTA i Dom Spotkań z Historią książki dr Robert Gawkowski, historyk sportu. - W 1934 wprowadzono prawo wodne, bo po Wiśle pływały setki jednostek: łodzie, kajaki, żaglówki, a także pierwsze motorówki. Te ostatnie mogły pływać z prędkością do 30 km/h - dodaje. Plany były dalekosiężne, np. przy Siekierkach planowano budowę toru regatowego.

- To był sport angielskich dżentelmenów. Członkowie towarzystwa byli dobrze sytuowani i wykształceni. Rekrutowali się z klasy średniej i wyższej - opowiadała Agnieszka Kaczmarska, redaktorka tomu. Najlepszym dowodem zamożności były kunsztowne, drewniane stanice wybudowane ze składek członkowskich. Z czasem wioślarze dorobili się okazałej przystani i siedziby przy ul. Foksal 19.

Kajakarz to nie pierwotniak

"Wodniacy. Pasjonaci Wioślarstwa 1878-1939" to przede wszystkim zdjęcia, wygrzebane w przepastnych archiwach klubów wioślarskich. Fotografie opowiadają o sporcie, ale też o towarzyszącym mu bujnym życiu towarzyskim, które kwitło podczas wspólnych wycieczek i pikników. Zdjęcia opatrzone są rysunkami z przedwojennych pism sportowych, starymi reklamami, godłami organizacji i tekstami z epoki. Odnajdujemy w nich m.in. echa trwającego do dziś konfliktu między kajakarzami i wioślarzami.

"Istnieje pogląd, że uczyć się sporu kajakowego w ogóle nie potrzeba. Ot, siada się do kajaka, bierze wiosło i jazda. Stąd pochodzi awersja, jaką do kajakowców żywią "organizmy wyższe" wioślarze i żeglarze. Kajakowiec to prymityw, "pierwotniak". Pogląd wyłożony jest do gruntu fałszywy" pisał w 1936 roku magazyn "Sport wodny".

Te niesnaski doskonale pamiętają też nestorzy sportów wodnych. - Musiałem oszukać ojca, żeby uprawiać kajakarstwo. Potrzebowałem jego pisemnej zgody. Niestety ojciec skreślil z listy kajaki, bo uznał, ze to sport dla panów z brzuszkami pływających na wycieczki. Nakłamalem, że się pomylił w deklaracji i zacząłem pływać na kajakach. Trochę się obawiałem, bo tata był z zawodu grabarzem. Dopiero mistrzostwo Polski go przekonało - wspominał Władyslaw Zieliński, brązowy medalista olimpijski i mistrz świata w kajakarstwie.

Byli cykliści, będą piłkarze

Poprzednią publikacją w ramach serii "Historie obrazkowe" był album "Cykliści: sympatycy, pasjonaci, mistrzowie". W przygotowaniu są już kolejne wydawnictwa poświęcone piłce nożnej i sportom zimowym.

We wtorek 22 listopada o godz. 18.00 w domu Spotkań z Historią odbędzie się premiera książki z udziałem historyka sportu dra Roberta Gawkowskiego.

Piotr Bakalarski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Dziadek Tetryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.11.2011 09:39 ~Dziadek Tetryk

    Wioślarstwo to piękny i jednocześnie szalenie zdrowy i wszechstronnie rozwijający sport. Pływałem w początku lat 70-tych w barwach SWOS (obecnie MOS) Warszawa a trenował mnie m.in. pan Paweł Berek, późniejszy wychowawca Kajetana Broniewskiego. Częstym gościem na dzielonej wspólnie z AZS-em przystani był też wielokrotny medalista olimpijski pan Teodor Kocerka, który wówczas już zakończył karierę, ale dalej lubił popływać rekreacyjnie. Fakt, że my, wygodnie usadowieni na ruchomych wózkach, patrzyliśmy trochę ironicznym okiem na kanadyjkarzy (no bo jak można kazać komuś wiosłować jednym wiosłem, w dodatku w pozycji klęczącej !), ale w sumie nikt nie brał tego na poważnie, bo jedną z naszych zasad, było tworzenie wspólnej, wodniackiej rodziny.
    I wielka szkoda, że Warszawa, miasto z tak ogromnymi tradycjami wodniackimi nie ma toru regatowego, który był by podstawą stworzenie warunków do uprawiania najbardziej ogólnorozwojowej i najmniej kontuzjogennej dyscypliny sportu. Za to stać nas na na trzy stadiony piłkarskie, w tym ten największy w Polsce, który po Euro 2012 będzie świecił pustkami i generował każdego roku milionowe straty.

  • adam

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.11.2011 07:13 ~adam

    Prawdopodobnie 24 listopda 2011r,. odbedzie się Impreza związana z 100 leciem RKS Marymont. W tym klubie uczyłem się pływać na kajakach a póżniej na kanadyjce. Sekcja kajakowa RKS Marymont , mieściła się przy Wale Miedzyszyńskim 295 lub 395, przy samej Trasie Łazienkowskiej na Saskiej Kępie. Właściwie to zająłem się tym sportem( lata 1969-1975 ) przez przypadek a póżniej ta przygoda zmieniła mi życie. W sposób wspaniały. Nasza sekcja kajakowa I ligowa w kajakarstwie, była mocna silna, prężna i miała duże sukcesy sportowe. Na przystani Miejskich Zakładów Autobusowych, kwitło życie około sportowe. Pamiętam Włodzimierza Strzyżewskiego z jego grą w ringo. Bylismy jego partnerami w tej grze, na boisku siatkówki. Życie kwitło na naszej przystani, to była nasza młodość ....
    Wyjazdy sportowe, zawody z licznymi sukcesami, to była ogromna frajda aż do niesympatycznego mojego końca. Najpierw zostałem wyrzucony z klubu w 1974r.a może odszedłem z klubu. W 1975r. jeszcze wspomagałem nasz Klub, przy wejściu do 1 ligi kajakowej. Ale nie doczekałem się słowa dziękuje od trenerów...To mnie boli do dziś. Ale kocham ten klub i kajakarstwo... A poznałem tam wspaniałych ludzi i dobrego ducha , naszego Opiekuna i działacza Henryka Gowina... z RKS Marymont. Dzis już prawie 90-letni Kochany Pan Henryk.... Pzdr ... adam Bronisz z Warszawy- Targówka..

  • oNa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.11.2011 19:53 ~oNa

    Potwierdzam. Brawa dla autora :)

  • Moko

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.11.2011 17:18 ~Moko

    Świetny artykuł. Przeczytałem z dużą przyjemnością. Swoją drogą może napisalibyście coś o klubie Warszawianka? Ma wspaniałą historię - był najbardziej warszawskim klubem stolicy!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »