Informacje

18.12.2010 06:20 ZIMA W STOLICY

Zima stulecia na zdjęciach naszego czytelnika

Wydaje Wam się, że tegoroczna zima jest ostra? Razem z panem Tomaszem zapraszamy Was więc na podróż w czasie. Cofamy się w czasie o 31 lat.

Tegoroczny atak zimy to nic w porównaniu z tym, co stało się w 1979 roku. W noc sylwestrową zaczęły się niezwykle intensywne opady. Kilka dni później Polska została sparaliżowana: szyny kolejowe pękały, zwrotnice zamarzały, a drogi zniknęły pod metrowymi zaspami.

Temperatura spadała do 30 stopni poniżej zera. W niektórych mieszkaniach na Ursynowie nie przekraczała 7 stopni powyżej zera.

Wojsko na ulicach

Nie inaczej było w całej Warszawie, która dopiero po kilku tygodniach zaczęła wracać do życia. Do odśnieżania dróg wysłano ciężki wojskowy sprzęt.

Pan Tomasz przysłał nam zdjęcia ze swojego domowego archiwum. Nie zobaczymy na nich wojska, ale buldożery i traktory próbujące odkopać ulicę Marszałkowską robią wrażenie, podobnie jak potężne pryzmy śniegu usypane na chodnikach przy pl. Konstytucji i pobliskich ulicach.

Ze zdziwieniem zauważymy też, że los kierowców się nie zmienił - różnią się tylko auta, które trzeba odkopywać spod śniegu.

Rotunda budzi grozę

Czarno-białe zdjęcia Warszawy czasów PRL to obraz smutnego miasta, walczącego z pogodową katastrofą. Przejmujące wrażenie pogłębia jeszcze kilka zdjęć warszawskiej Rotundy, która w samym środku tej ciężkiej zimy została zniszczona. W skutek eksplozji gazu, 15 lutego 1979 roku zginęło w niej 49 osób.

roody

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • warszawianka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.01.2014 11:22 ~warszawianka

    aza~aza

    Wybuch rotundy był PRZED tą ciężką zimą a na czarno białych zdjęciach każde miasto w zimie wygląda smutno,także w XXI wieku. A tamta zima - na piechotę chodziłam do pracy z Ochoty na Ksawerów i jakoś nikt nie narzekał. A teraz ledwo sypnie i juz dramat.

    Mylisz się.Rotunda wybuchła w czasie zimy stulecia która była na przełomie 1978/79.
    Do nas na tego pamiętnego sylwestra mieli dojechać znajomi z różnych części W-wy-nie dotarł nikt.Mój wujek jadący na Mazury na Sylwestra ugrzązł w pociągu na 3 dni.
    Na Bródnie działało ogrzewanie i były wszystkie media ale np.na Starym Mieście mieli w mieszkaniach po 2 stopnie ciepła.Pamiętam pierwszy dzień po Sylwestrze gdy jadąc tramwajem ten nagle się zatrzymał.Wysiedliśmy.Na torowisku była zaspa wyższa niż tramwaj.Ech wspomnienia.Czasami fajnie do nich wrócić...

  • Letak50

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.12.2012 00:22 ~Letak50

    Jechałem wtedy z dwoma kumplami na Sylwestra do Ursusa.
    Rodzice zostali w bloku na Daniłowiczowskiej - nie było prądu i ogrzewania, ale w naszej połowie domu był gaz (w drugiej i tego nie było) - mimo tego na ścianie w łazience był całkiem ładny szron. Startowaliśmy z placu Bankowego (wtedy Dzierżyńskiego) autobusem "F" do Włoch. Było -29 stopni, w torbie miałem opatulony w ręczniki magnetofon kasetowy. Po około godzinie wreszcie przyjechał Berliet z szybami bocznymi pokrytymi centymetrową warstwą szronu. Wbiliśmy się jakoś, ale w środku dominował humor typu "Panie - wyjmij Pan tę brudną nogę z mojego przełyku" :-) Oddychać się nie dało. We Włochach przesiedliśmy się do Ogórka kursującego do Ursusa. Ruszył i po przejechaniu kilku kilometrów zdechł po zamarznięciu paliwa (diesel). Kilka razy ćwiczyliśmy temat: wszyscy pasażerowie wyskakują z autobusu, pchają go, autobus odpala, jedziemy 100 metrów i zabawa od nowa. W końcu padł całkiem i resztę trasy pokonaliśmy na piechotę przy czym dodatkową przygodą było wrąbanie się kolegi po kolana w wodę (zamarznięta z wierzchu "rzeka" po pęknięciu rury z gorącą wodą). DO osiedla Niedźwiadek w Ursusie mieliśmy jeszcze ze dwa kilometry (a przypominam - było -29 stopni). Po dotarciu i zdarciu z kolegi Waldka zamarzniętych kalesonów wraz z owłosieniem odnóży dolnych, okazało się, że w miejscu Sylwestra też nie ma prądu i ogrzewania, co więcej nie ma też napojów wyskokowych, bo wszystkie sklepy zamarzły. Wracaliśmy potem do domu jakoś od 9 rano do 17-tej, bo już wszystkie środki komunikacji zamarzły. Taki to był - z musu - trzeźwy Sylwester:-)

  • grtyt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.12.2012 18:54 ~grtyt

    KRIS~KRIS

    Pamietam jak dziś sylwester 1978/79 padał non stop snieg, snieżyca poteżna przez noc. Wtedy z przyszła zona robiliśmy sylwestra. Wiem, że rano po nią i jej kolezankę przyjechał tatuś z Komorowa dojechał na 12/00 od chyba 9/00. Al jerozolimskie to był tylko jeden pas w tą i spowrotem, ech działo sie, w pierwszy dzien pracy w nowym roku ludzie na piechote szli do pracy, ja z Żoliborza na Odrowąza szedłem, ze mną jak na pochodzie pierwszomajowym tłumy ludzi idących min, do FSO. Teraz już żony nie ma, a śnieg pada, Wesołych ŚWIĄT WSZYSTKIM

    A ja spedzałem Sylwestra w Solinie. Byliśmy wkurzeni, bo w Bieszczadach było plus 5 stopni. Wszedzie błoto i deszcz. Po powrocie do Warszawy miałem nadzieje na relaks w wannie. Niestety, w mieszkaniu było 10 stopni, bo CO zamarzło, a i ciepłej wody w kranie nie było. Zdaje się że na Siekierkach węgiel zamarzł, a pociągi z nowym nie mogły dojechać.

  • gga

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.12.2012 14:15 ~gga

    mialam wtedy 14 lat i nie zauwazylam, zeby było jakos tragicznie. Sniegu było duzo, ale zawsze był sprzątniety, ze mozna było przejsc i przejechac, głodni nie chodzilismy, wrecz wtedy byłam w liceum dosc tlusta od dobrego jedzonka mamy, kazdy normalnie chodził do pracy i szkoły i była frajda. Pamietam, jak suszyło sie buty i rekawiczki na kaloryferze. W szkoląch ZA DARMO wypożyczano łyzwy i wylewano wodę na boisko i mozna było fajnie jezdzic ZA DARMO. Teraz dziecko, ktorego rodzice nie mają pieniedzy na wypozyczenie czy kupno łyzew ani wejscie na lodowisko - w zyciu nie sprobuje jazdy na lyzwach. Miasto funkcjonowało, ludzie mieli futra, kożuchy, moja mama nawet kilka, a nie bylismy ani bogaci ani ważni. Ot nauczyciel i pracownik biurowy.

  • skaut

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.11.2012 21:06 ~skaut

    Ileby śniegu nie spadło - czy 5cm czy 5m, to w PL zawsze to oznacza paraliż. Taki kraj.

  • aza

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.11.2012 11:14 ~aza

    Wybuch rotundy był PRZED tą ciężką zimą a na czarno białych zdjęciach każde miasto w zimie wygląda smutno,także w XXI wieku. A tamta zima - na piechotę chodziłam do pracy z Ochoty na Ksawerów i jakoś nikt nie narzekał. A teraz ledwo sypnie i juz dramat.

  • Bożenna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.12.2010 00:21 ~Bożenna

    Drodzy komentatorzy! Korków nie było bo nie było tylu samochodów. Przed każdym blokiem stało kikla samochodów, a nie kilkanasnie/kilkadziesiąt jak teraz. Ludzie jeżdźili komunikacją miejską bo nie mieli wyboru.NAPRAWDĘ JEST ZA CZYM TĘSKNIĆ?? Powinniśmy się cieszyć, że te czasy minęły bezpowrotnie, a nie biadolic jakie to społeczeństwo było solidarne. Teraz też nikt nikomu nie broni odśnieżać chodnika przed blokiem czy firmą. Różnica jest taka że teraz mamy wybór.

  • bolek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.12.2010 23:06 ~bolek

    Wypraszam sobie "xyz", jestem ze wsi mieszkałem u was jakiś czas i zupełnie nie byłem dumny że mieszkam w Warszawie miasto jak każde inne co za różnica tylko Wy rodowici robicie jakiś pępek świata tu poznałem fajne osoby rodowite jak i przyjezdne więc jestem jak większość przyjezdnych którzy są normalni i się nie przechwalają nie wyśmiewają z nikogo choć z waszego przechwalania zaczynają już się wyśmiewać jak i z najlepszych kierowców na świecie;) Ja traktuje każdego tak samo czy jest ze wsi buraków czy z centralnej Wawy, wszędzie są normalni jak i chamstwo. Choć na wsiach jest bardzo spokojnie niema chamstwa itp.

  • T.M.

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.12.2010 22:17 ~T.M.

    Ale zima się skończyła i posprzątaliśmy wszyscy po niej. Wypiekniała Warszawa i godnie powitaliśmy 2 VI 1979 naszego kochanego ojca świętego który przybył z nie zapomnianą pierwszą pielgrzymką do Polski. A dziś nie czekamy już na nikogo.Żadnej nadzieji.

  • Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.12.2010 20:53 ~Roman

    Na początku stycznia 1979 roku miał miejsce totalny paraliż komunikacji, ulice zasypane na pół metra śniegiem, wtedy nie było zimowego oleju napędowego więc układy paliwowe trzeba było rozgrzewać. Na drogach i liniach kolejowych były 2-3 metrowe zaspy w których utknęły ciężarówki, autobusy i pociągi. Ludzie nie narzekali jak dzisiaj tylko szli do pracy po kilka kilometrów na piechotę, a w firmach ludzie mieli dodatkowe zajęcia i przez kolejny tydzień godzinę-dwie machali szuflami aby odkopać drogi dojazdowe, tory, chodniki. Było tak jak pokazywała TV w maju-czerwcu gdy hutę szkła w Sandomierzu broniło kilka tysięcy pracowników. I Polacy wtedy rozumieli, że tylko wspólnie dadzą radę się wykopać z tego śniegu.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »