Informacje

20.02.2018 15:37 rowerzystka zmarła

"Zapytam wprost: czy pan się ścigał?"
Ruszył proces o wypadek na Gocławiu

SERWISY:



Rowerzystka nie żyje, pieszy został ciężko ranny, ucierpiało też roczne dziecko. We wtorek rozpoczął się proces kierowcy toyoty oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na skrzyżowaniu Fieldorfa i Meissnera. Ale w tle są pytania o zachowanie kierowcy forda.

Była środa, 3 sierpnia 2016 roku, popołudnie. Na jezdni sucho, świeciło piękne słońce.
62-letni Andrzej J. jechał srebrną, starą toyotą ulicą Fieldorfa od Wału Miedzeszyńskiego w stronę Ostrobramskiej. Na skrzyżowaniu z Meissnera chciał skręcić w lewo. W przeciwnym kierunku zmierzał Michał W., instruktor sportowy. Białym fordem focusem, "usportowionym, około 300 koni mechanicznych", jak później powie, jechał do pracy.

Auta zderzyły się na skrzyżowaniu. Ford wypadł z jezdni na chodnik, tuż przy przystanku Meissnera 01. Uderzył w rower, którym ojciec z nieco ponad rocznym synem wyjechał na przejażdżkę, potem w stojącą za nimi rowerzystkę oraz pieszego, który razem z żoną i synem szli na autobus. Akurat tego dnia ich auto było jeszcze w warsztacie.

"Nie mogłem przypuszczać"

Prokuratura uznała, że za spowodowanie wypadku odpowiada jedynie kierowca toyoty, bo skręcając w lewo nie ustąpił pierwszeństwa jadącemu na wprost kierowcy forda. Kierowca forda, jak wynika z ustaleń śledczych, przekroczył dopuszczalną prędkość. Ale zarzutów nie usłyszał, nie dostał nawet mandatu.

We wtorek przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi-Południe rozpoczął się proces Andrzeja J.

- Czy przyznaje się pan do zarzutu? - zapytała na początku sędzia Iwona Wierciszewska.

- Mogę jedynie przyznać się do tego, że nie zastosowałem się do zasady ograniczonego zaufania i że nie zastosowałem się do artykułu 25 pkt 1 kodeksu drogowego (czyli obowiązku przepuszczenia pojazdu jadącego na wprost - red.). - Nie mogłem przypuszczać, że na mojej drodze pojawi się nieodpowiedzialny kierowca. Uznałem, że pojazd (ford - red.) był na tyle daleko, że zdążę przejechać, a kierowca poruszał się z nadmierną prędkością, nie zachował zdrowego rozsądku. Jest mi przykro z powodu tego zdarzenia - stwierdził oskarżony. - Tyle lat jeżdżę różnymi pojazdami, nie mogłem przypuszczać, że ten pojazd pojawi się nagle. Oceniając tę odległość, wszelkie prawidła ruchu drogowego, nie mogłem się spodziewać, że ten pojazd pojawi się przed moją maską - dodał.

Zaznaczył też, że wcześniej przez skrzyżowanie z ogromną prędkością przejechał motocyklista. - On, mówiąc kolokwialnie, "bzyknął" przez to skrzyżowanie - opisał oskarżony.

Obiekt czarno-biały

Motocyklistę widział też mężczyzna, który później został ciężko ranny w wypadku.

- Szliśmy we trójkę z żoną i synem w stronę przystanku autobusowego. W pewnym momencie zwróciła moją uwagę taka sytuacja: bardzo szybko jadący motor - relacjonował świadek we wtorek przed sądem. - Odwróciłem głowę, żeby spojrzeć na idiotę. To był duży motor, z dużym silnikiem. Miał charakterystyczny dźwięk. W mojej ocenie poruszał się nie z dużą, ale z bardzo dużą prędkością. W momencie, w którym oderwałem wzrok, to wszystko się skończyło. Nie wiem, czy jeszcze odepchnąłem żonę i syna, bo im nic się nie stało. Ostatni moment zarejestrowany w pamięci to jakiś obiekt czarno-biały. A potem ocknąłem się około 25 metrów dalej. Sądząc po obrażeniach, to przetarłem 25 metrów po chodniku - zeznał.

W szpitalu spędził łącznie ponad dwa tygodnie. Potem musiał przejść czterotygodniową rehabilitację. Do dziś nie jest w pełni sprawny, do sądu przyszedł wsparty na kulach. - Obie dłonie złamane wielopoziomowo, złamany obojczyk, starty łokieć, który trzeba było cerować, plus do tego mam dziurę w nodze, wdało się zakażenie. Całą cześć ciała miałem startą, do tej pory nie mam czucia w pośladku. Od ilości przyjmowanych antybiotyków pojawiła się grzybica - opisywał, zapytany przez sąd o obrażenia.

- Dowiedziałem się, że uderzył mnie samochód, później była informacja, że ford poruszał się z bardzo dużą prędkością. Wydaje mi się, że jak przyjechali do mnie policjanci do szpitala, to przekazali, że było tam jakieś szaleństwo - zeznał świadek.

- Ale na czym to szaleństwo miało polegać? - dociekał sąd.

- Że kierowca forda ścigał się z motocyklem - odparł świadek.

Rower wokół słupa

Na motocykl nie zwrócił uwagi mężczyzna, który wracał z przejażdżki rowerowej z synem. Gdy czekał na zmianę świateł, obrócił się do syna. Czternastomiesięczny chłopiec jechał w foteliku przypiętym do bagażnika roweru. - Rozmawiałem z synem. Kątem oka zauważyłem, jak ford uderza w toyotę i leci w moją stronę - relacjonował sądowi.

Rower "owinął" się wokół słupa. Ojciec z synem upadli na ziemię. - Syn był przytomny, ale zaczął płakać. Usłyszałem krzyk. Za mną na rowerze była kobieta, nie widziałem jej wcześniej. Jacyś ludzie podbiegli do niej i ją reanimowali. Widziałem też rower tej kobiety, poprosiłem kogoś o wezwanie pogotowia - opisywał mężczyzna. Chłopiec miał po wypadku obite płuca i wątrobę oraz liczne otarcia. Dziś jest już zdrowy.

Pytany o kierowcę forda, przyznał, że jechał on szybko, może nawet ponad 100 km na godzinę.

"Nie pamiętam"

Zdaniem biegłych ford w chwili zderzenia jechał około 90 km na godz., czyli przekroczył dozwoloną prędkość niemal dwukrotnie. Mimo to prokuratura uznała, że kierowca tego samochodu, 27-letni Michał W., nie przyczynił się do spowodowania wypadku. W sprawie jest więc tylko świadkiem.

Podczas wtorkowego przesłuchania kilkanaście razy podkreślał, że nie pamięta wielu szczegółów. Nie potrafił przypomnieć sobie, z jaką poruszał się prędkością, na jakim biegu ani czy jechał przed nim jakiś motocyklista. Kogoś na motocyklu co prawda widział, ale kilka skrzyżowań wcześniej. Nie pamiętał też, czy bezpośrednio przed zdarzeniem hamował ani podejmował jakiekolwiek inne "działania obronne". Podczas wtorkowej rozprawy nie mógł też sobie nawet przypomnieć, w jakim towarzystwie ubezpieczony jest jego samochód ani tego, w jakich wcześniej kolizjach brał udział.

Podkreślił za to, że poruszał się z prędkością podobną do innych uczestników ruchu.

Pewnej i stanowczej odpowiedzi udzielił za to na pytanie oskarżyciela: - Zapytam wprost: czy była taka sytuacja, że pan się ścigał z innym uczestnikiem ruchu?

- Nie było - brzmiała odpowiedź.

Pytany o przyczyny swojej słabej pamięci, odparł: - Samo zdarzenie było traumatyczne. Wiem, że sprawa jest skomplikowana i trudna. Jestem zdenerwowany całą tą sytuacją. Jeśli mogę, to nie chcę do tego wracać.

- Być może będzie pan musiał - skomentowała pełnomocniczka oskarżycieli posiłkowych, za co została skarcona przez sąd.

Co to jest ICE?

Mąż zmarłej rowerzystki w dniu wypadku był akurat z dwójką dzieci na Dolnym Śląsku u rodziny. Żona, ze względu na pracę, została w Warszawie. Pięć dni wcześniej zdążyli jeszcze wyprawić siódme urodziny córki. Za tydzień mieli jechać na wspólne wakacje. Był w dobrym nastroju, bo właśnie dowiedział się, że jego praca habilitacyjna otrzymała pozytywną recenzję. Mówił o tym sądowi, z trudem powstrzymując łzy.

- Obecnie sam wychowuję dzieci. Syn za dwa dni kończy 11 lat, córka w lipcu skończy osiem - powiedział. - Żona jeździła rowerem do pracy, miała dobry wzrok, korzystała z kasku - opisywał.
Gdy w dniu wypadku dzwonił do niej kilka razy, nie odbierała, ale wiedział, że ma dużo pracy. O tym, że nie żyje, dowiedział się następnego dnia, od teścia.

Odbierając od policji rower żony, zapytał, czemu funkcjonariusze nie skorzystali z numeru ICE (In Case of Emergency, czyli "w nagłym wypadku"), który miała wpisany w swoją komórkę. - W odpowiedzi policja zapytała mnie, co to jest numer ICE?

Ciąg dalszy procesu w kwietniu.

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Grzesiek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.02.2018 00:52 ~Grzesiek

    Teraz to zdziwienie ????
    Współczuje rodzinom i zgodze sie że to nie powinno mieć miejsca ale...
    Ale sam kiedyś jezdziłem za szybko ...teraz mam swoje lata i czasem aż dziwię sie jakim kretynem byłem kiedyś... scigałem się w KJS jezdziłem jezdziłem na tor Lublin ... A potem patrzyłem jak przy przyklasku ogółu tory znikają z mapy naszego kraju pod waszą presją ... pod presją społeczeństwa które rozsypywało nam gwiozdzie na zamkniętym obiekcje...... Bo głośno bo śmierdzi gumą... Młody kierowca któremu ODEBRANO możliwość nauczenia się czegoś... Człowiek który będzie musiał z tym żyć mimo że może teraz tergo nie rozumie... Pyk i po przyszłości...
    Teraz czytam jak ludzie grzmią: strzelać !!! zabić!!! A może Edukować co ??? Ktoś z was jezdził kiedyś po torze ?? Ja dzięki temu zrozumiałem że auto to niemal dwutonowa broń na kołach i należy sie jej szacunek... Wariactwo... Nawet nie wiecie co się dzieje po nocach na ulicach miast. Widzę tych 20 latków w potwornie szybkich autach i powiem wam że nic dobrego z tego nie będzie jeżęli ludzie nie pojmą wreszczie żę potrzebne są obiekty na których młodzi kierowcy nabiorą respektu, obrócą się czy wypadną w kartofle... Ci ludzie nie zaczną kopać piłki... oni już są na ulicach a zaostrzenie kar... młodych "bogów to nie zniechęci oni po prostu zaczną uciekać bo przecież "ogarniają" A mają czym... i nowa chluba policji powoduje w sród nich jedynie śmiech...

  • benek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2018 19:20 ~benek


    benek~benek

    Trzeba wreszcie wprowadzić europejskie kary za łamanie przepisów - przekroczenie prędkości powyżej 50km/h = 15 tys. zł mandatu karnego. Zwiększyć żenująco niską liczbę fotoradarów w Warszawie, może to by utemperowało bandytyzm osobówkarzy.
    zibi~zibi

    Benek - a co utemperuje bandytyzm rowerzystów w trykotach?


    Jeżeli rowerzysta przekracza o 50km/h dozwoloną prędkość tonowym rowerem to takie same kary!

  • Maniek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2018 14:39 ~Maniek


    Gosc~Gosc

    Tak samo jak stary nie potrafi ogarnąć co to jest pierwszeństwo przejazdu. Przed pociągiem też wymuszasz?
    Edek~Edek

    Pierwszeństwo jest tylko dla ludzi jadących zgodnie z przepisami. Jak ktoś świadomie łamie przepisy to potem nie powinien się zasłaniać pierwszeństwem przejazdu. Ale młodociany przygłup nie jest w stanie ogarnąć swoim szczątkowym rozumkiem tego po co wprowadzane są ograniczenia prędkości. W skrócie można powiedzieć, że dla poprawy bezpieczeństwa. Dlatego, żeby kierowcy mieli więcej czasu na reakcję, żeby mieli więcej czasu na dostrzeżenie innych użytkowników (np zbliżających się do skrzyżowania, i dla zminimalizowania skutków kolizji jeśli takowe się zdarzą. Ale czy uproszczony móżdżek jest w stanie to zrozumieć?

    Oczywiście, że tak. Ten gość to jakiś uproszczony mózg co nie wie, że nawet wśród indian była rada starszych do ustalania co i jak. Ale do czasu wykształcenia się szarych komórek w mózgu młodzi ludzie będą bardziej cenili małpie odruchu (czas reakcji) od walorów umysłu.TVN Warszawa codziennie informuje o kilku wypadkach. Raz czy dwa razy w miesiącu o pijanym czy naćpanym kierowcy, który spowodował wypadek. Dwa czy trzy razy w roku o starszym kierowcy, który spowodował wypadek. A mimo to czepialstwo widać w stosunku do starszych kierowców. Dlaczego tak się dzieje? Z głupoty czepiających się? Należy szybko opracować metodę jak badać mózgi młodocianych kierowców i tych w średnim wieku, wśród których też jest sporo małokumatych, czy nie mają skłonności do agresji na drodze, brawury, chlania czy ćpania? Statystyki wypadków świadczą o tym, że dla poprawy bezpieczeństwa takie badania są bardziej potrzebne niż badania starszych kierowców.

  • Nina

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2018 13:57 ~Nina

    Teraz są tam światła do lewoskrętu, zamontowano je niedługo po wypadku, szkoda że nikt wcześniej o tym nie pomyślał, życie ludzkie zostało by ocalone (

  • Gosc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2018 12:25 ~Gosc

    Czyli jeżeli jedziesz 55 na 50 zawsze to twoja wina? Niezależnie czy miałeś pierwszeństwo czy nie? Zajedź drogę ciężarówce przy 50 wtedy pogadamy. Jeżdzę dużo samochodem i rowerem, wymuszenie pierwszeństwa to bardzo duży problem. Nie przeszkadzają mi ci co jadą w mieście 80 bo to normalna prędkość w Warszawie ale jest grupa bałwanów która ma wszystko gdzieś i myśli "ee to rower, zahamuje" albo "ee osobówka też zahamuje". Brawo Edek jesteś super gość...

  • zibi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2018 12:22 ~zibi

    benek~benek

    Trzeba wreszcie wprowadzić europejskie kary za łamanie przepisów - przekroczenie prędkości powyżej 50km/h = 15 tys. zł mandatu karnego. Zwiększyć żenująco niską liczbę fotoradarów w Warszawie, może to by utemperowało bandytyzm osobówkarzy.

    Benek - a co utemperuje bandytyzm rowerzystów w trykotach?

  • Edek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2018 10:54 ~Edek

    Gosc~Gosc

    Tak samo jak stary nie potrafi ogarnąć co to jest pierwszeństwo przejazdu. Przed pociągiem też wymuszasz?

    Pierwszeństwo jest tylko dla ludzi jadących zgodnie z przepisami. Jak ktoś świadomie łamie przepisy to potem nie powinien się zasłaniać pierwszeństwem przejazdu. Ale młodociany przygłup nie jest w stanie ogarnąć swoim szczątkowym rozumkiem tego po co wprowadzane są ograniczenia prędkości. W skrócie można powiedzieć, że dla poprawy bezpieczeństwa. Dlatego, żeby kierowcy mieli więcej czasu na reakcję, żeby mieli więcej czasu na dostrzeżenie innych użytkowników (np zbliżających się do skrzyżowania, i dla zminimalizowania skutków kolizji jeśli takowe się zdarzą. Ale czy uproszczony móżdżek jest w stanie to zrozumieć?

  • Gosc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2018 09:45 ~Gosc

    Tak samo jak stary nie potrafi ogarnąć co to jest pierwszeństwo przejazdu. Przed pociągiem też wymuszasz?

  • Edek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2018 09:03 ~Edek

    wnr~wnr

    No i co z tego że jechał 90 czy sie ścigał z motocyklem jak to toyota zawiniła!

    Młodociany przygłup nie jest w stanie ogarnąć swoim szczątkowym rozumkiem tego po co wprowadzane są ograniczenia prędkości. W skrócie można powiedzieć, że dla poprawy bezpieczeństwa. Dlatego, żeby kierowcy mieli więcej czasu na reakcję, żeby mieli więcej czasu na dostrzeżenie innych użytkowników (np zbliżających się do skrzyżowania, i dla zminimalizowania skutków kolizji jeśli takowe się zdarzą. Ale czy uproszczony móżdżek jest w stanie to zrozumieć?

  • gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2018 08:38 ~gość

    Kierowca toyoty zajeżdżając drogę pomyślał "Nie mogłem przypuszczać, że na mojej drodze pojawi się nieodpowiedzialny kierowca"...

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Koza buszuje po parku. "Właściciel powiedział, że jest u dentysty"

Koza buszuje po parku. "Właściciel powiedział, że jest u dentysty"

Koza terroryzuje Park Praski - zaalarmowała reporterka24. Na Kontakt24 wysłała zdjęcie zwierzęcia z dostojną brodą i budzącymi respekt rogami. Według relacji... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »