Informacje

27.04.2017 06:43 REPORTAŻ UWAGI! TVN

Zamiast na talerz przedszkolaka, jedzenie do własnej torby?

SERWISY:

Około 200 złotych miesięcznie - tyle płacą rodzice przedszkolaków i uczniów za wyżywienie w jednej z warszawskich placówek. Dorośli są przekonani, że ich dzieci dostają w posiłkach to, co najlepsze. Tymczasem do redakcji UWAGI! TVN dotarł sygnał od widzów, że jedzenie - zamiast na talerze dzieci - trafiało do toreb kucharek.

Sytuacja miała miejsce w przedszkolu numer 286 na Ursynowie, do której chodzi ponad 500 dzieci. Dla wszystkich posiłki przygotowuje osiem kucharek z przedszkolnej kuchni. Niedawno wyszło na jaw, że kupowane dla dzieci jedzenie prawdopodobnie nie w całości trafiało na dziecięce talerze.

ZOBACZ CAŁY MATERIAŁ NA STRONIE UWAGI! TVN

- Te produkty są sukcesywnie odkładane podczas przygotowywania każdego posiłku, czyli śniadania, obiadu, podwieczorku - mówiła informatorka UWAGI! TVN, była pracownica placówki. - Można odłożyć na przykład dziesięć piersi z kurczaka, to je odkładamy. Mleko, masło, sałata, ogórki, pomidory, owoce: jabłka, gruszki, banany, ser biały, serek puszysty, wędlina, chleb... - wymieniała.

Jak dodała, do sytuacji dochodziło na co dzień przez siedem lat, które przepracowała w placówce. - Za poprzedniej pani dyrektor też takie rzeczy były - twierdziła.

Interwencja policji

Przez kilka dni dziennikarze programu UWAGA! TVN obserwowali kobiety pracujące w kuchni. Już pierwszego dnia zauważyli, że rano pojawiają się z pustymi torbami, po pracy zaś wychodzą z wypchanymi pakunkami. Sytuacja powtarzała się codziennie. W końcu postanowili zainterweniować, a o pomoc poprosili policję.

Gdy kobiety z pakunkami zaczęły opuszczać budynek, reporterzy podeszli i zapytali, co znajduje się w torbach i plecakach. Kucharki nie były jednak chętne do współpracy. Zaczęły rozchodzić się we wszystkie strony i uciekać. Zatrzymać je udało się dopiero policjantom, którzy wylegitymowali kobiety.

Policjanci przeszukali torby zatrzymanych w obecności dyrektorki przedszkola numer 286, Krystyny Tumkiewicz. Po konsultacji z rzecznikiem dzielnicy szefowa placówki postanowiła jedynie wygłosić oświadczenie, w którym stwierdziła, że policjanci podjęli kroki w celu wyjaśnienia sprawy, a ona sama nie chce wypowiadać się na ten temat. Więcej powiedzieli sami funkcjonariusze.

"To odpady konsumpcyjne"

- Czynności potwierdziły, że te kobiety posiadają przy sobie produkty spożywcze w postaci jogurtów, serków, wędliny i schabu - powiedział Robert Koniuszy, rzecznik prasowy mokotowskiej policji i dodał, że zostało przyjęte zawiadomienie o przywłaszczeniu sobie tych produktów. Jak powiedział, wartość produktów oszacowana została na 160 złotych. Zapowiedział też, że kobiety będą przesłuchiwane i będą miały prawo do składania wyjaśnień.

Najprawdopodobniej sprawa do prokuratury jednak nie trafi - wartość znalezionych produktów nie przekroczyła 500 zł, zatem ich wyniesienie nie byłoby przestępstwem, a jedynie wykroczeniem.

- Z mojej informacji wynika, że były to odpady pokonsumpcyjne, które należało zutylizować w świetle polskiego prawa - twierdzi Barbara Mąkosa-Stępkowska, rzeczniczka dzielnicy Ursynów.

Tymczasem właśnie tego dnia, kiedy interweniowała policja, na obiad była... potrawa ze schabu. - Źle się stało, ale nie należy strzelać z armat do mrówki. Te panie poczuły się bardzo upokorzone całą tą sytuacją. Z ich zapewnień wynika, że nigdy więcej to się nie zdarzy - mówi w rozmowie z reporterem UWAGI!.

Straty w tysiącach złotych

Rodzice dodatkowo płacą za wyżywienie w przedszkolu i oczekują, że ich dzieci dostają zbilansowane i zdrowe jedzenie. Tak przynajmniej wynika z jadłospisu. Tymczasem kolejni informatorzy programu UWAGA! TVN potwierdzili, że nikt nie pilnuje gramatury i jakości posiłków. Biorąc pod uwagę, że proceder mógł trwać latami, przez ten czas straty mogły być olbrzymie.

Policjanci zabezpieczyli produkty warte 160 złotych. A to oznacza, że przez tydzień w torbach mogły pojawić się produkty o wartości 800 zł, miesięcznie to już ponad 3 tysiące. W skali roku wartość wyniesionych przez kucharki produktów mogła przekroczyć 30 tysięcy złotych.

Jak to jest możliwe, że przez tyle lat nikt nie kontrolował pracy kucharek? Tego, jakie konsekwencje poniosą, chcieliśmy dowiedzieć się od dyrektorki przedszkola. - Sprawowałam nadzór najlepiej jak mogłam. Podjęłam natychmiastowe działania, powiadomiłam organ prowadzący, złożyłam zawiadomienie do policji o popełnieniu wykroczenia. Policja prowadzi postępowanie wyjaśniające. Nie jestem upoważniona do udzielania informacji w tej sprawie, proszę zapytać na policji. Jestem zdeterminowana wyjaśnieniem sprawy do końca i nie mam nic więcej do powiedzenia - odczytała swoje oświadczenie Krystyna Tumkiewicz.

Na pytania o konkretne działania, jakie podjęła, dyrektorka zaczęła od początku czytać z kartki to, co przedstawiła chwilę wcześniej.

"Jedzenie jest smaczniejsze"

Reporterzy UWAGI! TVN zwrócili się do rad rodziców przedszkola i szkoły podstawowej, do której ta kuchnia dostarcza posiłki. Przedstawiciele obu rad byli zaskoczeni tym, że kucharki wynosiły jedzenie. Przyznali, że nie dochodziły do nich żadne sygnały na ten temat. Jednocześnie oczekują od dyrekcji wyjaśnień i czekają na zakończenie postępowania policji. Jak się okazało, sytuacja już teraz się zmieniła.

- Było zebranie personelu, podpisywały panie rozporządzenie, że nie można wynosić jedzenia, nie można jeść jedzenia, trzeba pokazywać przy wejściu i przy wyjściu torebki pani kierownik gospodarczej, pani dyrektor lub pani intendentce - mówi nasza informatorka. Jak dodaje, zmieniła się też jakość jedzenia, które serwowane jest dzieciom. - Wiem, że porcje są bardziej dorodne, większe, jest więcej warzyw. Ostatnio było po pół pomidora na śniadanie, co się wcześniej nie zdarzało. Jedzenie jest trochę smaczniejsze - twierdzi.​

 

Joanna Pęcherska, Mariusz Zieliński (UWAGA! TVN) / kw/mś/jb

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • uczciwy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.06.2019 19:15 ~uczciwy

    Wyniesienie jedzenia z stołówki nie jest kradzieżą bo zapewne nie przekracza wartości 500,00zł .Może być uznane ,jako wykroczenie -sankcje ,też są dotkliwe.
    Niema uczciwości w każdej dziedzinie życia.Jedyna sprawiedliwość na sadzie ostatecznym.

  • Babcia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.06.2017 04:26 ~Babcia

    Te panie mają zady jak szafy wiec nie usprawiedliwiajcie ich biedą,a jesli nawet to do cholery są to złodziejki!nie ma zadnego usprawiedliwienia.jesli tyle zostaje codziennie to znaczy,ze rodzice placą za duzo w przedszkolu!co to znaczy,ze kazda kucharka moze wyzywic swoją rodzine za cudze pieniadze?

  • OLGA

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.04.2017 12:26 ~OLGA

    Nie wierzę, że głodziły dzieci. Podejrzewam, że komuś zaszły za skórę i chciał się zemścić. Jak kończą się terminy ważności produktów lub rodzice nie zgłaszali rano, że dzieci nie będzie, to chyba lepiej, żeby ktoś skorzystał niż wyrzucać.

  • Wicerowicz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.04.2017 15:41 ~Wicerowicz

    dfs~dfs

    Ale odkrycie! Połowa stołówek szkół, przedszkoli itp tak robi

    Ekonomia wicerowicza

  • res

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.04.2017 14:35 ~res




    kwch~kwch

    Jeżeli te kucharki zarabiają najniższą krajową a produktami tymi żywią swoje dzieci i siebie to je rozumiem. Oczywiście jeśli "wyniesiona" porcja to tyle co na obiad dla jej rodziny. Nie miał bym nic przeciwko. Wszyscy dobrze wiemy, że za najniższą krajową żyć się nie da. Jednak jeżeli sprzedają to na lewo i prawo po znajomych i sobie dorabiają to niestety tu na tolerancję nie zasługują.
    Braciszek Tuck~Braciszek Tuck

    Czyli - popierasz złodziejstwo, i to kosztem dzieci. Pijak ma na swoje usprawiedliwienie, że mu smutno, a złodziej, że za mało zarabia. Jesteś jednym z nich, czy i tym, i tym?
    kwch~kwch

    Oby Cię nigdy nie dosięgnęła taka bieda, że nie stać Cię będzie na jedzenie. Co z tego że w MOPS-ie dostaniesz żywność. Niektóre osoby zamiast oficjalnie iść w żebry wolą po cichu ukraść coś, co komu innemu zbywa. Podejrzewam, że gdyby te kucharki nadwyżki wyrzucały do śmieci to nikt by nie widział problemu a tego reportażu by nie było. Co za durny świat. A w ludziach ile jadu.
    Mrówkołak~Mrówkołak

    Nie zgrywaj Robin Hooda, kiepski jesteś w tym. Rodzicom tych dzieci niekoniecznie "zbywa". Kiedy moje dzieci były małe, a ja na dorobku, to pracowałem po 14 godzin na dobę, brałem prace zlecone, żeby wychować je NA LUDZI. Ci inni rodzice też swoją ciężką pracą wiążą koniec z końcem. I te ich zarobione pieniądze nie mają iść na dożywianie rodzin nieuczciwych kucharek, tylko na dzieci tych ludzi. Jeżeli kucharce mało, to niech podejmie się dodatkowej pracy, jak ja, to zarobi więcej, ale UCZCIWIE. To nie takie trudne. Nawet ty możesz spróbować.

    Słusznie !

  • no jak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.04.2017 14:32 ~no jak

    qqruzNIK~qqruzNIK

    Kancelarie prawne kradną całe domy i wyłudzają milionowe odszkodowania metodą na Bieruta.
    Wyrzucają ludzi z domów a prokuratura będzie się zajmowała aferą pierogową w przedszkolach.
    Bo kucharka zawinęła schabowego... I to nie jednego.


    Kradzież to kradzież i musi być ukarana. Inaczej zaśpiewasz, kiedy ktoś ściągnie ci z ręki zegarek. Drobna sprawa, co?

  • qqruzNIK

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.04.2017 13:57 ~qqruzNIK

    Kancelarie prawne kradną całe domy i wyłudzają milionowe odszkodowania metodą na Bieruta.
    Wyrzucają ludzi z domów a prokuratura będzie się zajmowała aferą pierogową w przedszkolach.
    Bo kucharka zawinęła schabowego... I to nie jednego.

  • MMs

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.04.2017 10:12 ~MMs

    Moje dzieci chodzą do tego przedszkola i, niestety, nie zdarzyło się, żeby wróciły najedzone - zawsze w domu jedzą zupę, obiad (porcja jak dla mojego męża) i deser, a 2godz później pełną kolację. Za każdym razem powtarzają, że takie były porcje i tyle dostały.

  • mmm

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.04.2017 06:57 ~mmm

    fonderalfonderal

    Przeraża, jak dużo osób nie widzi niczego złego w kradzieży...

    Pytanie podstawowe: czy kupując produkty za pieniądze rodziców zakładano (i kupowano) górkę "bo na pewno zostanie" oraz odkładano produkty przed ich obróbką/podaniem dzieciom? Jeżeli tak, to rodzice tych dzieci powinni dostawać więcej z programu 500+, bo utrzymywali również rodziny kucharek. Jeżeli rzeczywiście były to pozostałe po wydaniach porcje, to można to było załatwić oficjalną prośbą do dyrekcji o wydanie takich resztek (rzeczywiście po co ma się marnować, jeżeli ktoś inny może to zjeść)- tu jest jedno ale: przyglądanie się regularnie skali taki "resztek" i porównywanie z ilością dzieci- może porcje są za duże (więc można je spokojnie i zmniejszyć i odciążyć rodziców)?

  • ika2222

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.04.2017 06:40 ~ika2222

    I teraz niech ktoś powie, że Panie kucharki zarabiają tak mało :-(( biedactwa!!! Drugie tyle wyciagają w jedzeniu , które kradną!!! Niech mi ktoś płaci najniższą krajową, byle bym zakupów spożywczych dla 3-osobowej rodziny nie robiła .... Zgodziłabym się bez zastanowienia - jedzenie to 60% kosztów gospodarstwa domowego!!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »