Informacje

03.11.2011 16:55 PO RAZ PIERWSZY OD WYPADKU POKAZALI SIĘ PUBLICZNIE

Załoga samolotu: jesteśmy dumni. Nie było paniki

SERWISY:

 

 

- Pasażerowie zachowywali się wzorcowo, współpracowali, słuchali poleceń i nie było paniki. Takich pasażerów można by oczekiwać zawsze. Jestem z tego dumna - powiedziała podczas czwartkowej konferencji prasowej załogi Boeinga 767, który we wtorek awaryjnie lądował na warszawskim lotnisku, stewardesa Beata Sobacz. Na konferencji po raz pierwszy od wypadku pojawiła się niemal cała załoga samolotu. Jej członkowie zostali uhonorowani odznaką Żurawia, specjalną nagrodą LOT za zasługi.

Konferencja rozpoczęła się od podziękowań, jakie w stronę załogi skierował prezes LOT Marcin Piróg. - Ta załoga to duma naszej firmy. To ludzie, którzy pokazali czym nasza firma chce być i co reprezentować - odpowiedzialność i troskę za pasażera, pracę zespołową i odwagę. To pomogło uratować samolot i 231 osób - stwierdził.

Zgrana współpraca

Z kolei inna ze stewardes, Anna Michalak-Zawadzka podkreśliła, że wszystko udało się tak dlatego, że załoga zgodnie ze sobą współpracowała. - Był spokój, opanowanie i to pomogło nam przekazać pasażerom nasze emocje. Pasażerowie się uspokoili i nie było w ogóle paniki. Dzięki temu tak szybko odbyła się ewakuacja. Mnie to zaskoczyło - oceniła. I przyznała, że taka sytuacja zdarzyła jej się pierwszy raz w karierze.

- Do końca wszyscy mieliśmy nadzieję, że podwozie jednak się otworzy. Najtrudniejszy był jednak ten ostatni moment, kiedy już wiedzieliśmy, że jednak nie działa. Wtedy wyszedł do nas szef i powiedział ze na 99 proc. podwozie nie wyjdzie. Wytłumaczył nam, jak to będzie wyglądało, że najpierw uderzymy ogonem, że może być pożar i musimy jak najszybciej ewakuować pasażerów - wspomina Michalak-Zawadzka.

Samolot płynie

Podobnie ostatnie minuty wspomina jej koleżanka, Wioletta Bugajska. - Ja byłam z tyłu samolotu, dostaliśmy informację, że może być dość mocne uderzenie, hałas i może pojawić się ogień. Spodziewałyśmy się gwałtownego lądowania, ale podczas przyziemienia było inaczej. Wydawało się nam, że samolot płynie. To uczucie było tak silne, że duża część pasażerów myślała, że wylądowaliśmy na kołach, były brawa. My jednak wiedziałyśmy, że było inaczej - podsumowała.

O wyjątkowej pewności i zgraniu załogi mówił też inny z jej członków, Grzegorz Pietrzyk. - Mieliśmy pewność, że z naszej strony wszystko zostało zrobione tak, jak potrzeba. I kiedy już usiedliśmy i powiedziano nam, że zostało pięć minut do lądowania, to zastanowiłem się jedynie czy są to moje ostatnie minuty życia. Pomyślałem o rodzinie, bardzo chciałem ich jeszcze zobaczyć - podkreślił Pietrzyk.

Podwozie wypuszczone z kabiny

Podczas konferencji prezes LOT-u był pytany był przez dziennikarzy także o szczegóły akcji podnoszenia Boeinga z pasa. Piróg potwierdził wcześniejsze informacje przekazane przez dyrektora lotniska im. Fryderyka Chopina, że podwozie zostało wypuszczone z kabiny pilotów, a nie mechanicznie.

– Zrobili to nasi ludzie w asyście techników Boeinga – powiedział szef PLL LOT. Dodał też, że po pierwszych oględzinach samolot jest w lepszym stanie niż można się było spodziewać. - Jest większe prawdopodobieństwo, że będzie naprawialny i nawet może stosunkowo szybko wrócić do eksploatacji - powiedział Piróg.

Zaznaczył, że w tym momencie wszystkie pozostałe maszyny z floty Boeingów 767 są sprawdzane. - W tej chwili testujemy resztę naszej floty, badamy czy ten system awaryjny działa. W ciągu następnych dziesięciu dni cała nasza samolotów przejdzie taką kontrolę - zapewnił Piróg.

 Koszty

Piróg pytanyo koszty, jakie poniósł LOT w związku z awaryjnym lądowaniem, naprawą samolotu i zatrzymaniem lotów z Okęcia, wyjaśnił, że sprawa nie jest zamknięta, a bardzo dużo będzie zależało od wyników pracy komisji ds. badania wypadków lotniczych. Jak poinformował, w środę LOT nie przewiózł 12 tys. pasażerów, co powoduje w działalności operacyjnej przewoźnika ok. 1,5 mln zł straty. Prezes LOT wyjaśnił, że część tych pasażerów skorzysta z rejsów przewoźnika w najbliższych dniach.

Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT wylądował we wtorek po południu awaryjnie na stołecznym lotnisku. Maszyna nie mogła wysunąć podwozia i lądowała "na brzuchu". Na pokładzie było 220 pasażerów i 11 członków załogi; nikt nie został ranny. Uszkodzony samolot zablokował obydwa pasy startowe lotniska. Z tego powodu port lotniczy był zamknięty dla ruchu lotniczego przez ponad dobę.

Czytaj także na tvn24.pl

TVN24/mn/tr

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • vojo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.11.2011 20:43 ~vojo

    Do osob uzywajacych slowa "polaczki".
    Mam watpliwosci czy jestescie polakami.
    Nawet ptak nie paskudzi do wlasnego gniazda.
    Poza tym wszystkie te komentarze sa sztuczne, ifantylne i idiotyczne.

  • Hr

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.11.2011 08:52 ~Hr

    Andrzej - o jednej rzeczy zapomniałeś. to "deptanie" to nie jest kwestia narodowości tylko sytuacji kryzysowej, ludzie w panice tak robią. czy Polacy, czy każda inna nacja. taka jest NATURA człowieka. a to że w tym przypadku tak sie stało tylko w niewielkim stopniu to jest to zasługa załogi pokładowej.

    Kaktus - jedne drzwi awaryjne się nie otworzyły bo to były te na prawym skrzydle czyli tam gdzie silnik zaczął się jarać. nie otworzyli tych drzwi żeby zapobiec ewentualnym poparzeniom.

    i tak żeby w 1,5 min ewakuować 230 osób z samolotu to naprawdę pokłon.

  • Andrzej

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.11.2011 07:59 ~Andrzej

    do kaktus:

    była panika zwłaszcza w momencie kiedy pojawił się dym i iskry za oknem. No typowe polaczki - podeptac drugiego aby szybciej wyjść z samolotu - nieważny drugi człowiek, najważniejszy jestem JA. Jakoś załga mogła zostać do ostatniego pasażera - choć też mogli podeptać pasażerów i wyjść z samolotu.

  • KAYA

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.11.2011 06:48 ~KAYA

    Widać pazerność Polaka tylko pieniądze się liczą odszkodowania Ludzie opamiętajcie sie nie ma nic droszego jak ZDROWIE I ŻYCIE LUDZKIE ciescie się ze żyjecie bo takie lądowania też się kończą tragedią a ZAŁODZE SERDECZNE GRATULACJE CHYLE CZOŁO Panie KAPITANIE cała ZAŁOGO TAK TRZYMAĆ SUPER

  • kaktus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.11.2011 05:38 ~kaktus

    Ja słyszałem od osoby, która była na pokładzie, że panika... była. Ludzie zamiast uciekać wyciągali torby ze schowków!!! Następnie prawie tratowali się na wzajem... A żeby jeszcze było ciekawiej jedno wyjście awaryjne się nie otworzyło. Więc w mediach wszystko pięknie, a w życiu.... inaczej. Może by tak redakcja to wyjaśniła?

  • cccp

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.11.2011 22:09 ~cccp

    na pewno wszyscy spokojni itd zaraz się dowiemy że śpiewali podczas lądowania

  • EB

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.11.2011 20:58 ~EB

    To była ekstremalna sytuacja dla załogi. Musieli pokonać swój strach i zachować się tak aby nie przeniósł się ludzi. Wygląda na to że im sie udało. Nie daj Boże więcej takich sprawdzianów w życiu. Jestem z nich dumna i razem z nimi cieszę sie z takiego zakończenia. Nikomu jednak nie życzmy takiego egzaminu, tej świadomości i oczekiwania na najgorsze.

  • Paweł

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.11.2011 19:02 ~Paweł

    już prokuratura wszczeła śledztwo - pasażerowie mają status pokrzywdzonych. Czasami się wstydzę z działań prokuratury. Zaraz żądni pieniążków polaczki zaczną rozmyślać na temat ewentualnego odszkodowania za doznane traumy podczas lotu.

    Co z tego - co z tych strat - teraz lotnisko traci znowu ogromne pieniądze bo lotnisko znowu jest zamknięte z powodu mgły. Wszystkie samoloty poleciały do Katowic, Łodzi, Krakowa. Z tą różnicą, że teraz lotnisko płaci za nic a wtedy uratowano 231 osób.

    Polaczki piszcie pozwy o zadośćuczynienie i przedstawiajcie lewe zaświadczenia lekarskie - typowa Polska.

  • Laboratorium_materiałowe

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.11.2011 19:00 ~Laboratori…

    Jeszcze trochę i ogłoszą ich świętymi. Wystarczy dać im podwyżkę(dużą, nie 10 zł) i będą bardziej zadowoleni. Pilot zrobił to, co potrafi najlepiej. Uczy się tego całe życie,a tu miał egzamin. Zdał na 5. Poza tym konstrukcja samolotu jest przystosowana do takich obciążeń, ale jednorazowych , i nie ma mowy, żeby ten samolot jeszcze latał, bo prawy silnik obciążył prawą przednią część kadłuba w krytycznym punkcie charakterystyki wytrzymałościowej w dopuszczalnym czasie, ale też jednorazowo. Struktura materiału mocowań jest tak zmieniona, że ten samolot nadaje się tylko do demontażu. Żaden pilot by się nie odważył na lot takim samolotem, nawet po naprawie.

  • juror

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.11.2011 18:40 ~juror

    ładne Panie :P, szczególnie jedna :P , i do tego Bohaterka :)

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »