Informacje

25.09.2018 09:12 obraz zwrócili do muzeum

Zakochali się w polskiej damie. Nie wiedzieli, że była kradziona

SERWISY:

Nie było jej w Polsce od ponad 70 lat. Wraca w chwale, choć rozstanie z dwoma amerykańskimi dżentelmenami, których oczarowała, nie było łatwe. Materiał Pauliny Chacińskiej z programu "Polska i Świat" w TVN24.

To była miłość od pierwszego wejrzenia. 12 lat temu dwaj amerykańscy miłośnicy sztuki zobaczyli w internecie "Portret damy". Jak wspominają, od razu wiedzieli, że dama musi z nimi zamieszkać.

- Była wystawiona na aukcji w największej nowojorskiej galerii. Przystąpiliśmy do licytacji i koniec końców kupiliśmy ją - wspomina Craig Gilmore, jeden z niedawnych posiadaczy dzieła. - Kiedy po przewiezieniu do naszego domu w Los Angeles otworzyliśmy skrzynię, przez chwilę w powietrzu unosił się niesamowity zapach starego drewna, który szybko zniknął. Zakochaliśmy się - dodaje.

Agenci pukają do drzwi

I tak oto "Portret damy" Melchiora Geldorpa zawisł nad stołem w jadalni pary. Przez dekadę Craig i David nie znali jednak ani prawdziwego tytułu, ani autora ich ukochanego obrazu. Aż w 2016 roku do ich drzwi zapukali agenci Homeland Security Investigations, czyli amerykańskiej służby śledczej.

- Powiedzieli, że, ich zdaniem, nasz obraz został skradziony z polskiego Muzeum Narodowego w Warszawie - wspomina Gilmore.  

Mężczyźni nie uwierzyli i nie wpuścili agentów do domu. Ale - znając już tytuł i nazwisko autora - postanowili poszukać informacji w internecie. Tak trafili na stronę polskiego wydziału restytucji dóbr kultury.

- Wpisałem w wyszukiwarkę Melchiora Geldorpa, wziąłem głęboki oddech i kliknąłem enter. Po sekundzie patrzyłem na czarno-białe zdjęcie, na którym bez żadnych wątpliwości była nasza dama - mówi Gilmore. 

Na jej trop amerykańskie służby wpadły już w 2006 roku, szukając innych skradzionych z Polski dzieł. - Agenci ustalili, że obraz nielegalnie przeszmuglowano do Stanów Zjednoczonych, a następnie sprzedano w nowojorskim domu aukcyjnym. I tak trafił do kupców w Kalifornii - informuje Heike Spelt, przedstawicielka Homeland Security Investigations.

Jak dodaje, po dziesięciu latach udało się ustalić, że tymi kupcami byli właśnie David Crocker i Craig Gilmore, którzy obraz wylicytowali w dobrej wierze. I w równie dobrej - gdy poznali historię Damy - postanowili zrzec się praw do niej.

Pożegnalna impreza

- Zawsze mieliśmy wrażenie, że to portret tak dobry, że mógłby wisieć w muzeum. Kiedy dowiedzieliśmy się, że jest z muzeum... to był szok, ale nie aż taka niespodzianka - przyznaje Crocker.

Zanim jednak obraz oddali - postanowili Damę godnie pożegnać - imprezą. W polskim sklepie kupili pierogi, kiełbasę, wódkę i piwo. W takich ilościach, że ze zdziwienia nie mógł wyjść polski sklepikarz. - Więc opowiedzieliśmy mu o obrazie, pokazaliśmy w telefonie zdjęcia. I zapadła cisza. W jego oczach pojawiły się łzy. Powiedział: "Chłopcy, dziękuję, że robicie to dla mojego kraju". To ten moment, którego nigdy nie zapomnimy - wspomina Gilmore.

Craig i David wtedy również postanowili, że oddadzą nie tylko obraz, ale też XIX-wieczną ramę - w prezencie. By jakaś ich cząstka już zawsze była z Damą.

Aleksandra Janiszewska z Muzeum Narodowego w Warszawie przekonuje, że obraz trafił do placówki w bardzo dobrym stanie. - Zarówno jeśli chodzi o powierzchnię malarską, jak i ramę, którą panowie zakupili do tego obrazu - mówi.

Wielki powrót

"Portret damy" kilka dni temu oficjalnie i z pompą wrócił na swoje prawowite miejsce. Na uroczystości obecny był między innymi wicepremier i minister kultury Piotr Gliński, a także nowa ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher. - Stany Zjednoczone są dumne, że mogły odegrać rolę w odzyskaniu części polskiego dziedzictwa kulturowego. Jestem zaszczycona, że mogę być dziś tego częścią - powiedziała Mosbacher.

Zanim obraz został skradziony podczas wojny, pozostawał właśnie w zbiorach Muzeum Narodowego. Został zakupiony przez miasto stołeczne Warszawa dla Muzeum Narodowego ze zbiorów doktora Jana Popławskiego. Kilka obrazów z tej kolekcji również znajduje się na naszej ekspozycji - mówi Janiszewska.

Tylko z tej kolekcji nadal poszukiwanych jest 21 obrazów. Katalog strat wojennych, opisanych i zidentyfikowanych, liczy 63 tysiące pozycji.

Paulina Chacińska, TVN24

kw/pm

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »