Informacje

06.06.2018 09:04 POSZŁO O ROMANS

"Zaczęło się od uśmiechów".
Skończyło - wybuchem bomby

SERWISY:

Stalkował, groził, że "wynajął płatnego zabójcę", a przed Wigilią zostawił granat spakowany jak prezent. W końcu skonstruował ładunek wybuchowy i zostawił go na wycieraczce kochanka swojej żony. Bomba wybuchła w rękach sapera.

We wtorek Andrzej M. stanął przed sądem. Prokuratura nie ma wątpliwości, że poszło o "osobiste relacje pokrzywdzonego mężczyzny z żoną oskarżonego, Katarzyną". Zdaniem śledczych, 41-letni Andrzej M. od listopada 2015 roku "uporczywie nękał Bogusława R.", bo ten miał mieć romans z jego żoną. To, co w tej sprawie ustalili śledczy, pozwoliło na postawienie Andrzejowi M. pięciu zarzutów. Najcięższy dotyczy usiłowania zabójstwa.

"Zaczęło się od uśmiechów"

R. żonę oskarżonego poznał w sklepie, gdzie pracowała. Zachodził tam prawie codziennie po pracy. Zaczęło się od uśmiechów, później kobieta miała mu wręczyć karteczkę z numerem telefonu. - To o czymś świadczyło. Bez słów można było się porozumieć - zeznawał we wtorek pokrzywdzony, 68-letni dziś Bogusław R., emeryt.

To było latem. - Później przez kilka miesięcy nie pojawiałem się w sklepie. Kiedy wróciłem, Katarzyna powiedziała: "Dawno cię nie było, tak cię wyglądałam". Byłem zdziwiony, moja córka jest przecież starsza - powiedział.

Na jesieni - jak mówił pokrzywdzony - kilka kaw w kawiarni i godziny rozmów. Według R., Katarzyna twierdziła, że jest w separacji. Mówiła o rodzinnych awanturach, dwukrotnie odwiedziła go w pracy - zeznawał mężczyzna. W tym momencie musiał jednak zakończyć opowieść. Adwokat Andrzeja M. poprosiła bowiem o utajnienie tej części rozprawy.

Pogróżki i grant w prezencie

Wcześniej sąd nie pozwolił na rejestrowanie wyjaśnień oskarżonego, co mogłoby naruszyć "ważny interes prywatny oskarżonego". Dziennikarze mogli więc jedynie wysłuchać odczytanego przez prokurator aktu oskarżenia.

Według śledczych, pokrzywdzony już w 2015 roku dostawał wiadomości od zazdrosnego męża Katarzyny. Oskarżony wielokrotnie dzwonił do R., wysyłał mu pogróżki. Używał swojego telefonu, ale korzystał też z innych, niezarejestrowanych kart SIM. Domagał się rozmów, twierdził, że R. jest śledzony, i że wie, gdzie mieszka. Za to usłyszał pierwszy zarzut.

Ale śledczy zarzucają mu więcej. W grudniu 2016 roku, dzień przed Wigilią, R. znalazł na wycieraczce ozdobną torbę na prezenty. W środku był granat. Nie wybuchł, ale na nogi zostały postawione służby: policja, straż pożarna, pogotowie. Zarządzano ewakuację. Za to M. postawiono drugi zarzut.

Blisko miesiąc później pokrzywdzony miał otrzymać kolejną wiadomość. R. wysłał mu SMS-a z groźbą "utraty zdrowia lub życia". Egzekutorem miał być wynajęty przez niego mężczyzna. Do realizacji planu nie doszło, ale R. czuł się zagrożony, więc oskarżony usłyszał trzeci zarzut.

"Coś cyknęło"

I na tym jednak nie poprzestał. Prokuratura ustaliła, że w firmie, gdzie pracował jako tokarz, skonstruował bombę. Stworzył korpus, który wypełnił materiałem wybuchowym. - Tworząc w ten sposób samodziałowe urządzenie wybuchowe, które w skutek zwolnienia dźwigni spustowej uruchamiała zapalnik, miał spowodować detonację materiału wybuchowego – opisywała prokurator.

Tak skonstruowany ładunek pod koniec czerwca 2017 roku podłożył na wycieraczce pokrzywdzonego, w bloku w Ursusie. Eksplozja miała nastąpić po otwarciu drzwi.

Tak się jednak nie stało. Zawiódł zapalnik, a ładunek znalazła sąsiadka. - O 6 rano szła do kościoła i wtedy niczego nie zauważyła. Gdy wracała po 7, zobaczyła coś na progu i zadzwoniła. Otworzyłem drzwi i wtedy coś "cyknęło" – mówił nam wtedy pokrzywdzony.

We wtorek, jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy, dodał: - Zginęłaby jako pierwsza moja siostra. Wstaje pierwsza, wychodzi z psem.

Zagrożenie było całkiem realne. Choć zapalnik nie zadziałał tak, jak miał planować M., to ładunek eksplodował kilkadziesiąt minut później, gdy blok był już ewakuowany, a do akcji weszli policyjni pirotechnicy. Saper uszedł z życiem dzięki kombinezonowi ochronnemu.

Za skonstruowanie bomby M. usłyszał czwarty zarzut, a za usiłowanie zabójstwa R. i ewentualnego zabójstwa jego siostry oraz matki - piąty. Grozi mu dożywocie.

Klaudia Ziółkowska

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • czaczanogaczuczu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 17:07 ~czaczanogaczuczu

    Jan III Sobieski~Jan III Sobieski

    stalkował to obecnie normalne polskie słowo specjalisto patryjoto

    Tak samo "kretyn" jest polskim słowem...

  • chesterdb

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 17:05 ~chesterdb


    Firynda~Firynda

    Państwo Teoretyczne.
    Dlaczego prokuratura nie aresztowała zazdrosnego tokarza po jego wcześniejszych pogróżkach i podłożeniu granatu? Wszystko zmierzało nieuchronnie ku tragedii, a oni tego nie dostrzegli/zlekceważyli? Czy ktoś poniesie za to konsekwencje?
    fat bastard~fat bastard

    Sprawa jest banalna. Prokuratorzy i policjanci kończą o 15 albo o 16 i śpieszą się na obiad na 17 do domu.
    Kogo obchodzi nękanie? Nie ma ofiary nie ma zbrodni.

    Widzę, że dużo wiesz na temat pracy policjantów. Oczywiście kończą o godz. 15:00, zamykają wszystko na kłódki i idą na obiad. Super praca w tej policji. Ja już jestem za stary ale ty zatrudnij się tam, bo podobno dużo wakatów jest. Rodzinę jeszcze namów żeby też tam poszła do roboty. Będziesz miał życie jak w Madrycie.

  • fat bastard

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 12:48 ~fat bastard

    Firynda~Firynda

    Państwo Teoretyczne.
    Dlaczego prokuratura nie aresztowała zazdrosnego tokarza po jego wcześniejszych pogróżkach i podłożeniu granatu? Wszystko zmierzało nieuchronnie ku tragedii, a oni tego nie dostrzegli/zlekceważyli? Czy ktoś poniesie za to konsekwencje?

    Sprawa jest banalna. Prokuratorzy i policjanci kończą o 15 albo o 16 i śpieszą się na obiad na 17 do domu.
    Kogo obchodzi nękanie? Nie ma ofiary nie ma zbrodni.

  • mirw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 12:19 mirw

    Jan III Sobieski~Jan III Sobieski

    stalkował to obecnie normalne polskie słowo specjalisto patryjoto

    Zapewne jak "szoping center" albo "czilaut"?

    Mieszkam za granicą niemal 12 lat i łapię siebie samego na mieszaniu dwóch języków ale w tym przypadku to chyba uzasadnione (gdzie nie powiem, że dumny z tego jestem), natomiast mieszkając w Polsce, kraju który ma tak bogaty język to aż szkoda zapożyczać obce stwierdzenia które mają jak najbardziej swoje odpowiedniki: "prześladował" chociażby przychodzi mi do głowy.

  • Wprost

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 11:46 ~Wprost


    Wprost~Wprost

    "Stalkował"!? To redakcja już zapomina o języku polskim? Ja wiem, że obcy kapitał robi swoje ale bez przesady!
    Paweł~Paweł

    Nie wiem o jakim obcym kapitale mówisz, ale oto brzmienie ustawy:
    "Dz.U.2017.0.2204 t.j. - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny
    Art. 190a. Stalking"
    Chyba że ustawy teraz pisze jednak "wschodni kapitał"?

    No i super, dzięki. Człowiek się uczy całe życie - mój błąd.

    A o tym, że TVN nie jest polski naprawdę nie słyszałeś? Przed chwilą to był Scripps; teraz Discovery.

  • Agata

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 11:39 ~Agata

    Wprost~Wprost

    "Stalkował"!? To redakcja już zapomina o języku polskim? Ja wiem, że obcy kapitał robi swoje ale bez przesady!


    Stalking jest normalnym słowem używanym w języku polskim. Można by użyć słowa "śledzić" lub "prześladować", ale wyrazy te nie zawierają w swojej definicji wszystkich cech "stalkingu".

  • szeroki

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 11:38 ~szeroki

    Jan III Sobieski~Jan III Sobieski

    stalkował to obecnie normalne polskie słowo specjalisto patryjoto


    Normalne polskie słowo to "nękanie".
    "Stalking" to termin specjalistyczny, zaczerpnięty z języka angielskiego.
    "Stalkowanie" to nowomowa.

  • Jan III Sobieski

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 10:38 ~Jan III Sobieski

    stalkował to obecnie normalne polskie słowo specjalisto patryjoto

  • Firynda

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 10:15 ~Firynda

    Państwo Teoretyczne.
    Dlaczego prokuratura nie aresztowała zazdrosnego tokarza po jego wcześniejszych pogróżkach i podłożeniu granatu? Wszystko zmierzało nieuchronnie ku tragedii, a oni tego nie dostrzegli/zlekceważyli? Czy ktoś poniesie za to konsekwencje?

  • Paweł

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2018 10:05 ~Paweł

    Wprost~Wprost

    "Stalkował"!? To redakcja już zapomina o języku polskim? Ja wiem, że obcy kapitał robi swoje ale bez przesady!


    Nie wiem o jakim obcym kapitale mówisz, ale oto brzmienie ustawy:
    "Dz.U.2017.0.2204 t.j. - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny
    Art. 190a. Stalking"
    Chyba że ustawy teraz pisze jednak "wschodni kapitał"?

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »