Informacje

04.01.2018 13:13 Śledztwo w sprawie laweciarzy

Zabił 14-latkę na Targowej, teraz znów go oskarżono. O łapówki dla policjanta

SERWISY:

Jest akt oskarżenia w głośnej sprawie przyjmowania łapówek przez sześciu byłych policjantów i pracowników cywilnych stołecznej policji w zamian za informowanie laweciarzy o kolizjach i wypadkach w Warszawie. Jednym z oskarżonych jest Kamil G. - sprawca wypadku, w którym zginęła nastolatka z Pragi.

O Kamilu G. pisaliśmy na tvnwarszawa.pl kilkukrotnie w związku z głośnym wypadkiem na Targowej. Na początku lipca 2016 roku G. śmiertelnie potrącił 14-letnią Klaudię. Sąd uznał jego winę, mimo że nastolatka weszła na przejście dla pieszych przy czerwonym świetle. G. jechał jednak znacznie powyżej dopuszczalnej prędkości. Sąd prawomocnie skazał go za to na sześć lat więzienia.

Teraz Kamil G. znów stanie przed sądem, tym razem pod zarzutem korumpowania funkcjonariusza policji. W sprawie, o której w czwartek poinformowała prokuratura, G. nie jest pierwszoplanową postacią. Zarzuty, które postawili mu śledczy, dotyczą kilkukrotnego przekupienia jednego z policjantów w latach 2011-2012. Ale to właśnie od niego zaczęło się śledztwo, które teraz zakończyła prokuratura, wysyłając do warszawskiego sądu akt oskarżenia.

Obok byłych funkcjonariuszy i byłych pracowników komendy stołecznej na ławie oskarżonych zasiądzie czterech laweciarzy (jednym z nich jest właśnie Kamil G.) i były ekspert Sekcji Administrowania Systemu Wspomagania Dowodzenia Wydziału Dyżurnego Głównego Sztabu Policji komendy głównej, który miał utrudniać śledztwo.

Przekroczenie uprawnień

Jak powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Łukasz Łapczyński, czterech byłych policjantów i dwóch byłych pracowników cywilnych Stołecznego Stanowiska Kierowania Komendy Stołecznej Policji zostało oskarżonych o przekroczenie uprawnień służbowych, ujawnienie tajemnicy służbowej oraz przyjmowanie korzyści majątkowych za przekazywanie informacji osobom zajmującym się holowaniem pojazdów. Chodziło o lokalizację kolizji i wypadków drogowych. Dane pochodziły z policyjnej bazy informatycznej.

Z ustaleń prokuratury wynika, że oskarżeni przekazywali informacje z krótkimi przerwami od 2011 roku do kwietnia 2017 roku - kiedy to zostali zatrzymani.

Na czele procederu - jak wynika z ustaleń śledztwa - stał Piotr R. Został oskarżony w sumie o 13 przestępstw, w tym cztery dotyczące tzw. sprawstwa kierowniczego. To on miał przekazywać pozostałym kontakty do pracowników firm holowniczych, na bieżąco instruował też, kiedy i na jakie numery przesyłać informacje. Przekazywał też kolegom uzyskane korzyści majątkowe.

Długa lista oskarżonych

Pozostali - Tomasz O., Andrzej B., Marcin B., Sylwester K., Grzegorz A. - usłyszeli od jednego do czterech zarzutów. Chodzi jednak o tzw. czyn ciągły; w przypadku oskarżonego o jedno przestępstwo - ujawnianie informacji i łapówki - trwało to kilka miesięcy. Za przyjmowanie łapówek grozi im nawet 10 lat więzienia.

Akt oskarżenia obejmuje też cztery osoby zajmujące się holowaniem pojazdów - Ernesta S., Michała H., Marcina S. oraz Kamila G. To oni za informacje mieli przekazać byłym policjantom i pracownikom cywilnym komendy stołecznej ponad 50 tysięcy złotych.

Kolejnym oskarżonym jest Dariusz C. - ekspert Sekcji Administrowania Systemu Wspomagania Dowodzenia Wydziału Dyżurnego Głównego Sztabu Policji KGP. Odpowie za utrudnianie śledztwa poprzez dwukrotne ujawnienie Andrzejowi B. informacji o sprawie.

W tej samej sprawie oskarżony został też funkcjonariusz, który miał udostępnić Piotrowi R. służbową radiostację. Zarówno on, jak i Kamil G. jako jedyni nie przyznali się do winy. Pozostali przyznali się i złożyli obszerne wyjaśnienia.

Współpraca z laweciarzami

Nieoficjalnie informatorzy PAP mówią, że Piotr R. miał poznać jednego z laweciarzy - Kamila G. - w 2011 roku. G. nie tylko holował pojazdy, ale też je naprawiał. Umówili się, że w zamian za pieniądze R. będzie przesyłał mu SMS-ami informacje o lokalizacji bieżących kolizji drogowych, wówczas na terenie Mokotowa. Współpracowali - według śledczych - do 2012 roku. Wtedy doszło m.in. do sporów.

Rok później w 2013 roku R. poznał Ernesta Sz. - zajmującego się holowaniem aut na terenie Ochoty. Za informacje kończącą się "udanym holowaniem" miał od niego dostawać 100 złotych. Do przesyłania informacji używali komórek na karty przedpłacone, współpracę przerwali w 2014 roku, bo w KSP włączono tzw. zagłuszarki. Ponowili ją na początku 2015 roku.

Z kolei od około lipca 2015 roku oskarżony włączył do współpracy innego policjanta Sylwestra K. Na przełomie października i listopada zaczęli współpracować z Michałem H., holującym auta na terenie Pragi Północ. Przekazywali mu też informacje z Mokotowa, Bielan i Żoliborza, inkasując - według śledczych - od 2 tysięcy do 3,5 tysięcy złotych miesięcznie.

- Wtedy też do procederu włączeni zostali kolejni policjanci i pracownicy cywilni Stołecznego Stanowiska Kierowania KSP. R. dał im telefony z odpowiednio oznaczonymi numerami i symbolami dotyczącymi poszczególnych dzielnic i pracowników firm holowniczych, odbierał w różnych miejscach na terenie Warszawy łapówki i przekazywał je "kolegom" do ręki lub pozostawiał w szafkach czy ubraniu służbowym w pracy - dodał informator PAP.

Na tvnwarszawa.pl wielokrotnie pisaliśmy o sprawie wypadku na Targowej:

PAP/kw/pm

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • qwerty

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.01.2018 16:20 ~qwerty

    Gosc~Gosc

    Wg tej argumentacji mogę przestrzegając ograniczeń zabić dowolną osobę którą złapię poza pasami albo która wyjedzie mi np na rowerze? Co za bzdura. Dlatego tyle ludzi ginie, bo wszyscy uważają że przestrzeganie idiotycznych często ograniczeń zapobiegnie wypadkom. Dlatego każdy kierowca który dostaje prawko uważa się za mistrza kierownicy i nie zamierza dalej się uczyć. Dlaczego prawie nigdy kierowca nie próbuje nawet omijać pieszego - nie potrafi tego zrobić. Ludzie giną przy 50 i nic tego nie zmieni. Nie karmcie kierowców propagandą z której wynika że nie muszą się uczyć. Nie mylcie umiejętności z doświadczeniem, który z zawodowych kierowców potrafi skręcać? Prawie żaden.

    ależ ty bzdury klepiesz... te przepisy nie mają chronić w 100% tylko minimalizować skutki, dać czas na reakcję, itd.

  • Bilet

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2018 23:24 ~Bilet

    kolo~kolo

    Ciekawe zatem ile w tej czerwonej furze uczciwie zarobionej kasy. 10%?

    A swój bilet autobusowy masz w 100% legalnie pozyskany... geniuszu dedukcji?

  • Gosc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2018 22:11 ~Gosc

    Stonka, tajemną wiedzę obracania kierownicą. 120 to nie tak dużo. Raz, że wcale tyle nie jechał, dwa miał dobre warunki na drodze, trzy, jego samochód potrafi skręcać. Ale ten kierowca to po prostu pierdoła, mistrz prostej. Stać na dobry samochód ale profi szkolenie już nie?

  • rowerzysta

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2018 22:09 ~rowerzysta

    To straszne. Zginęło dziecko, zginęło bo się pomyliło. Dlatego w terenie zabudowany jest 50, żeby jak się dziecko pomyli kierowca mógł zareagować. Jak się leci 120 droga hamowania wydłuża się kilkukrotnie i możliwość reakcji jest zerowa. Takie są przyczyne tego i wielu wypadków w terenie zabudowanym. Dziewczynkę zabiła prędkość. Przy 50 wyhamował by do 20 i co najwyżej ją poturbował. Tak prędkość zabija.

  • stonka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2018 20:37 ~stonka

    Gosc~Gosc

    Nieprawda - gdyby potrafił jeździć to by go tam nie było. Nie szybkość zabija tylko brak umiejętności. Nie powielaj bzdurnych stereotypów.

    A jakież to umiejętności potrzebne są by jadąc 120km/h wyhamować przez przejściem na które wszedł pieszy który niewłaściwie ocenił odległość i prędkość pojazdu? Umiejętność zatrzymania się w miejscu?

  • ATEISTA 666 666

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2018 20:23 ~ATEISTA 666 666


    prawda~prawda

    Nie da się nie skomentować tytułu. Prawda jest taka, że 14 - latka zabiła się wbiegając na przejście dla pieszych przy palącym się czerwonym świetle pod nadjeżdżający samochód. Takie bzdury, że gdyby kierowca jechał wolniej nie mają sensu, ponieważ mógł jechać wolniej, a uderzenie byłoby w głowie i też by nie przeżyła. Po prostu nie wolno pojawiać się na pasach, kiedy jest czerwonej światło. Wtedy każdy przeżyję.
    ciekawy~ciekawy

    A przekraczać prędkość wolno?


    Ok.Dziewczynki nie powinno tam być,ale ten pirat nie miał prawa przekraczać prędkości,bo wszyscy maja stosować się do przepisów.

  • ATEISTA 666 666

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2018 20:18 ~ATEISTA 666 666

    Czemu mnie to nie dziwi ??!! Kasę ma,to myśli,że mu wszystko wolno. W dodatku wiadomo,że "ludzie" są przekupni,co widać na tym przykładzie. Wszyscy oskarżeni powinni otrzymać surowe kary.

  • www

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2018 19:41 ~www

    Moim zdaniem pomagał w przywracaniu płynności dróg, informując usługodawców o zdarzeniach. Wielkie mi halo.

  • Gosc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2018 19:03 ~Gosc

    Wg tej argumentacji mogę przestrzegając ograniczeń zabić dowolną osobę którą złapię poza pasami albo która wyjedzie mi np na rowerze? Co za bzdura. Dlatego tyle ludzi ginie, bo wszyscy uważają że przestrzeganie idiotycznych często ograniczeń zapobiegnie wypadkom. Dlatego każdy kierowca który dostaje prawko uważa się za mistrza kierownicy i nie zamierza dalej się uczyć. Dlaczego prawie nigdy kierowca nie próbuje nawet omijać pieszego - nie potrafi tego zrobić. Ludzie giną przy 50 i nic tego nie zmieni. Nie karmcie kierowców propagandą z której wynika że nie muszą się uczyć. Nie mylcie umiejętności z doświadczeniem, który z zawodowych kierowców potrafi skręcać? Prawie żaden.

  • mico

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2018 17:05 ~mico

    prawda~prawda

    Nie da się nie skomentować tytułu. Prawda jest taka, że 14 - latka zabiła się wbiegając na przejście dla pieszych przy palącym się czerwonym świetle pod nadjeżdżający samochód. Takie bzdury, że gdyby kierowca jechał wolniej nie mają sensu, ponieważ mógł jechać wolniej, a uderzenie byłoby w głowie i też by nie przeżyła. Po prostu nie wolno pojawiać się na pasach, kiedy jest czerwonej światło. Wtedy każdy przeżyję.

    W mieście ZAWSZE trzeba brać pod uwagę że ktoś skądś wybiegnie. I po to ktoś mądrzejszy od nas wymyślił ograniczenie do 50 km/h aby w takiej sytuacji konfliktowej pieszy jednak miał szansę na przeżycie. I gdyby dziewczyna zginęła mimo tego 50 km/h to kierowca nawet jednego dnia by nie przesiedział. Ale postanowił przekroczyć prędkość na SWOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Tym razem nie pykło i dostał 6 lat.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »