Informacje

02.05.2015 08:20 dziewczynka na początku wojny trafiła do sióstr zakonnych

"Z 1939 r. pamięta chaos i wybuchy".
Wnuczka szuka rodziców babci

SERWISY:


Basia Głowacka mieszkała z rodzicami w Warszawie. Jesienią 1939 roku została - najprawdopodobniej - od nich oddzielona i trafiła do sióstr zakonnych. Z początku wojny pamięta tylko "chaos, wybuchy i noc". Dziś ma 80 lat, a jej wnuczka Oliwia Ostrowska szuka rodziny.

Poszukuję rodziny Głowackich z Warszawy którzy w czasie drugiej wojny światowej zgubili swoją czteroletnią córkę Basię. Dziewczynka ta to moja babcia, nadal żyje. Błagam, rozsyłajcie dalej ten post, z góry dziękuję - napisała na portalu społecznościowym Oliwia Ostrowska, mieszkanka Grodziska Mazowieckiego.

Internauci szybko odpowiedzieli na jej apel. Post udostępniono ponad 22 000 razy. Z prośbą o nagłośnienie sprawy i pomoc w poszukiwaniach zwróciła się także do mediów.

- Babcia jest chora i wkrótce nie będzie można się z nią sprawnie porozumiewać. Chcę odnaleźć korzenie babuszki, żeby pokazać jej skąd pochodzi i kim byli jej rodzice. Żeby mogła spokojnie umrzeć, znając swoją tożsamość - tłumaczy w rozmowie z tvnwarszawa.pl Ostrowska.

Blondyneczka z lokami

Basia przed wojną mieszkała w Warszawie. Gdy w 1939 roku trafiła do sióstr zakonnych, miała 4 lata. Wiedziała jak się nazywa, więc zakonnice zapisały w jej kartotece: Barbara Głowacka.

- Była wtedy małą, drobną blondyneczką z lokami i niebieskimi oczami. Nie pamięta zbyt wielu szczegółów z początku wojny ani rozstania z rodzicami. Wspomina chaos, wybuchy i noc. Że została sama i było jej bardzo zimno - mówi wnuczka Głowackiej.

Nie wiadomo, w jakich okolicznościach została oddzielona od rodziców. Prawdopodobnie ich dom został zbombardowany przez Niemców i to ten moment dziewczynka wspominała jako "chaos i wybuchy".

Zakonnice zabrały ją do Kostowca koło Nadarzyna, 30 km od Warszawy, do klasztoru Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Mieszkała tam do dziewiątego roku życia. W 1944 r. została adoptowana przez rodzinę Filutowskich, mieszkających na wsi Musuły, nieopodal Grodziska Mazowieckiego.

Pochowała dwóch mężów

- W wieku 18 lat wyszła za mąż za starszego od niej o 10 lat Ludwika Majewskiego. Była przez chwilę bardzo szczęśliwa. Urodziła mu dwoje dzieci - mówi Ostrowska. Niestety dość szybko owdowiała - już w wieku 28 lat. Jak wspomina w rozmowie z wnuczką - po śmierci męża żyło jej się trudno. Po kilku latach ponownie wyszła potem za mąż. Niedawno owdowiała po raz drugi.

Dlaczego wcześniej nie szukała rodziny? - Życie tak nam się toczyło, że nie ani moja babuszka, ani mama nie miały do tego głowy ani możliwości - tłumaczy.

Prośba o pomoc

Basia Głowacka dziś ma 80 lat i nazywa się Barbara Majewska. Nadal mieszka we wsi Musuły. - Nigdy nie szukała swojej rodziny. Wiem, że to trudna sprawa, ale czuję, że dotyczy nie tylko babci, ale i mnie. To przecież przecież moje korzenie, gdzieś w świecie, i to tak niedaleko, bo przecież tylko 30 km od nas. Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc - mówi Ostrowska.

Wszystkich, którzy mogliby pomóc w poszukiwaniach, prosimy o kontakt z redakcją: warszawa@tvn.pl lub bezpośrednio z wnuczką Basi Głowackiej pod numerem tel. 789 191 614.

Czytaj też o rodzinach, które podczas okupacji ukrywały się w willi w warszawskim zoo:

kś/r

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • joanna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.05.2015 16:29 ~joanna

    Drodzy Komentatorzy…
    Z poszukiwaniem przez PCK wcale nie jest tak łatwo. Mam taki przykład, brat mojego Dziadka kadet ze Lwowa wg danych rodziny zginął w Katyniu, Starobielsku, Ostaszkowie? W czasie wojny Dziadek dostał wiadomość z PCK, kartka zaginęła… Ucieczka rodziny przed sowiecką, niemiecką i ukraińską rzezią ze Lwowa, do Krosna, zaginęły dokumenty rodziny. Cudem przeżyli. Obiecałam Dziadkowi, że Go znajdę i nic… Pomagałam w ramach Rodziny Katyńskiej przez wiele miesięcy szukać, spisywać dane ofiar. Tej mojej nie znalazłam. PCK zaś odpowiedziało, że może na Białoruskiej liście jest…, ale nie pomogło. Nie mam metryk, zostały gdziś na wschodzie, odtworzyć nie udało się… Mam juz 60 lat, ale czy dam radę spełnić obietnicę…?
    Przed tą panią trudne zadanie. Tak wielu warszawiaków zginęło…

  • Monia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2015 23:16 ~Monia

    Andrzej~Andrzej

    A co z metryką Babci ?

    Zapewne jest w przedwojennych, internetowych księgach parafialnych.
    A tak serio to uważasz, że wszystkie dokumenty przetrwały?

  • Bolek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2015 22:23 ~Bolek

    warszawiak~warszawiak

    Jak to "nie miała możliwości"? Ta pani mogła się do PCK zwrócić 35-45 lat temu ... Wtedy było szukać, mogli żyć krewni, znajomi jej rodziców. Jej rodzice mogli zginąć w tym bombardowaniu, albo z atakowanej Warszawy, nie mogąc znaleźć córeczki, i może z tego powodu myśląc, że dziecko zginęło w zbombardowanym domu, uciekli z Warszawy na wschód, potem Sowieci ich na spółkę z Żydami deportowali do Kazachstanu - na śmierć. A może wrócili w 1947 i dziecka szukali? Ja to mając 4 lata przecież byłbym w stanie podać imiona rodziców, ulicę, na której mieszkałem, co było w pobliżu, imiona rodzeństwa, gdzie mieszka babcia, itp. Te siostry jej do PCK nie zgłosiły? Działało przecież w 1939-45 mimo okupacji.

    Jasne.. tylko najpierw przeżyj to, co to dziecko w wieku 4 lat, a potem zobacz ile byś był w stanie po takich przeżyciach 'zeznać'.

  • czytelniczka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2015 20:03 ~czytelniczka

    Tu jest program o rodzinie Głowackich (zegarmistrzach) z ul.Złotej 62 w Warszawie, ten senior rodu na pczątku filmu rodu dośc starszawy, może to jakiś trop.
    https://www.youtube.com/watch?v=05xAe4gsUKY

    Też jak inni czytelnicy nie rozumiem czemu ta pani nie szukała rodziców jak już była pełnoletnia, przeciez był Czerwony Krzyż, ludzie się szukali i odnajdywali po wojnie lub poznawali prawdę gdzie bliski zginął.

  • lekko znudzona

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2015 18:20 ~lekko znudzona



    Mazur~Mazur

    Takich historii jest wiele, gratuluję dotarcia do mediów
    lekko znudzona~lekko znudzona


    Poszukiwanie przez media to akurat nie jest najlepszy pomysł, szczególnie przy dość popularnym nazwisku. Są serwisy do poszukiwania korzeni, są archiwa, są akta metrykalne w sieci. Trochę wysiłku trzeba włożyć, a efekty mogą zaskoczyć.
    Ola~Ola

    sama sobie odpowiedziałaś na pytanie, dlaczego poszukiwanie przez media to LEPSZY pomysł niż szukanie w archiwach.. w archiwach nie ma informacji, co się stało w 4 r. życia dziecka.. Zaskoczona? Myśl, zamiast się nudzić.
    Pani Oliwio, trzymam kciuki z powodzenie.


    Akurat w archiwach PCK mogą być takie informacje. Być może ktoś dziecka po wojnie szukał.

  • warszawiak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2015 15:13 ~warszawiak

    Jak to "nie miała możliwości"? Ta pani mogła się do PCK zwrócić 35-45 lat temu ... Wtedy było szukać, mogli żyć krewni, znajomi jej rodziców. Jej rodzice mogli zginąć w tym bombardowaniu, albo z atakowanej Warszawy, nie mogąc znaleźć córeczki, i może z tego powodu myśląc, że dziecko zginęło w zbombardowanym domu, uciekli z Warszawy na wschód, potem Sowieci ich na spółkę z Żydami deportowali do Kazachstanu - na śmierć. A może wrócili w 1947 i dziecka szukali? Ja to mając 4 lata przecież byłbym w stanie podać imiona rodziców, ulicę, na której mieszkałem, co było w pobliżu, imiona rodzeństwa, gdzie mieszka babcia, itp. Te siostry jej do PCK nie zgłosiły? Działało przecież w 1939-45 mimo okupacji.

  • Ola

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2015 14:46 ~Ola

    zw1~zw1

    Jeśli "babuszka" to należy szukać gdzieś przy wschodniej granicy. U nas mówi się "babunia". Jest to zawsze jakiś ślad.

    Tak się mogło mówić w rodzinie adopcyjnej tej pani.. bądź u jej zięcia w rodzinie. Przecież tak wnuczka mówi o swojej babuni :), a nie babunia o sobie.

  • Ola

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2015 14:45 ~Ola


    Mazur~Mazur

    Takich historii jest wiele, gratuluję dotarcia do mediów
    lekko znudzona~lekko znudzona


    Poszukiwanie przez media to akurat nie jest najlepszy pomysł, szczególnie przy dość popularnym nazwisku. Są serwisy do poszukiwania korzeni, są archiwa, są akta metrykalne w sieci. Trochę wysiłku trzeba włożyć, a efekty mogą zaskoczyć.

    sama sobie odpowiedziałaś na pytanie, dlaczego poszukiwanie przez media to LEPSZY pomysł niż szukanie w archiwach.. w archiwach nie ma informacji, co się stało w 4 r. życia dziecka.. Zaskoczona? Myśl, zamiast się nudzić.
    Pani Oliwio, trzymam kciuki z powodzenie.

  • Nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2015 13:51 ~Nick

    Wnuczka - fajna laska... :)

  • pawel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2015 12:08 ~pawel

    W Michałowie na drodze z Rembertowa do Wegrowa (droga nr 637) jest sporo Głowackich. To jest tuż za Sulejówkiem.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »