Informacje

19.06.2015 06:40 ŁUKASZ PUCHALSKI W ROZMOWIE Z TVNWARSZAWA.PL

Wywiad z nowym szefem ZDM.
"Nie jeżdżę rowerem dla przyjemności"

SERWISY:

- Problemem kierowców, którzy muszą dojeżdżać do centrum, nie są piesi czy rowerzyści. Są nimi ci kierowcy, którzy nie muszą, a dojeżdżają - tłumaczy w rozmowie z tvnwarszawa.pl Łukasz Puchalski, nowy szef Zarządu Dróg Miejskich.

Na stanowisku szefa Zarządu Dróg Miejskich zastąpił Grażynę "nie ma takiej opcji" Lendzion, jak nazywali ją aktywiści i działacze organizacji rowerowych. Była jednym z symboli urzędniczego oporu przed uspokajaniem ruchu, zwężaniem miejskich arterii i wytyczaniem nowych przejść dla pieszych.

Łukasz Puchalski to z kolei człowiek, który już zmienił Warszawę - przez dwa lata, jako miejski pełnomocnik do spraw rowerów, zaangażował się w łatanie sieci dróg rowerowych. To nie są ani wielkie, ani spektakularne inwestycje - raczej drobne usprawnienia, które poprawiają jakość codziennych podróży. Czy taką strategię zastosuje w ZDM? Jak poradzi sobie z większymi wyzwaniami? Czy warszawskie drogi czeka rewolucja? - odpowiada w rozmowie z tvnwarszawa.pl.

 

KAROL KOBOS: Da się?

ŁUKASZ PUCHALSKI: Czas pokaże.

Co na początek? Zwęzi Pan jakąś ulicę w centrum i zbuduje drogę dla rowerów?

Nie pozbędę się już tej łatki?

Raczej nie. Od dwóch lat jest Pan "tym od rowerów".

A ja nawet nie jestem rowerzystą. Nie działałem w żadnej organizacji i nie jeżdżę w Masie Krytycznej. Zresztą część środowiska w roli pełnomocnika mnie nie zaakceptowała.

A na rowerze Pan w ogóle jeździ?

Zacząłem, gdy uruchomiliśmy Veturilo, bo w centrum to jest bardzo wygodne i szybkie. Ale nadal nie rozumiem, jak można to robić dla przyjemności. Dla mnie rower to tylko środek transportu.

Ale awansując na szefa ZDM pozostał Pan pełnomocnikiem rowerowym? Nie ma w tym sprzeczności?

Ja jej nie widzę, nie widzi też chyba prezydent Gronkiewicz-Waltz, bo chciała, bym dalej się tym zajmował. Natomiast moim zdaniem dotychczasowa formuła pełnomocnika już niedługo się wyczerpie.

Jak to? Już wszystko jest zrobione?

Nie, jeszcze mnóstwo pracy. Ale zmieniło się podejście. Niebawem przedstawimy Radzie Warszawy program budowy dróg rowerowych. To ponad 90 milionów złotych z UE na budowę 75 kilometrów, tylko w latach 2016-17. Dochodzimy więc do takiego momentu, gdy są konkretne plany, rozłożone w czasie, z zapewnionym finansowaniem. To nowa jakość.

Z drugiej strony największym problemem rowerzystów pozostaje centrum miasta, gdzie tych dróg bardzo brakuje. Ale ja sam nie chciałbym, żeby centrum miasta planował pełnomocnik rowerowy, tak jak nie chciałbym, by robił to innych urzędnik, reprezentujący tylko jedną grupę użytkowników. Dlatego pracujemy już nad kompleksowym projektem zmian.

Czy w tym projekcie są przejścia dla pieszych na rondzie Czterdziestolatka?

Są "na tapecie". Trwają dyskusje, chwilami gorące, oceniają to teraz kolejne miejskie instytucje.

A jak powiedzą, że się nie da?

Nie ma takiej możliwości. Można się zastanowić, czy pewnych zmian nie etapować, ale one będą.

I te przejścia też?

Bardzo bym chciał, technicznie to jest możliwe.

Ze strefą Tempo-30 na Muranowie się Panu nie udało.

To prawda, projekt został tak okrojony, że w zasadzie nie wniósł większej poprawy. Ale stało się to w toku dyskusji z mieszkańcami. Nic na siłę.

I więcej stref już nie będzie?

Mam nadzieję, że będą. Ale one i tak nie objęłyby raczej ulic podlegających ZDM, tylko mniejsze, dzielnicowe. To dzielnice muszą więc wyjść z inicjatywą. My na pewno nie będziemy tego blokować, ale takiej strategii, by objąć nimi całe miasto też nie mamy.

A ten wielki stojak przed urzędem to sygnał dla kierowców czy dla podwładnych?

Dla jednych i drugich. Gdy pracowałem w Zarządzie Transportu Miejskiego, stworzenie warunków zadziałało. Obok powstała stacja Veturilo, potem stojak, łazienka i okazało się, że kilkadziesiąt osób przyjeżdża rowerami. I nie znam nikogo, kto by potem wrócił na stałe do samochodu.

Woli pan zmienić urzędników czy ich przyzwyczajenia?

Zdecydowanie to drugie. W ZDM jest grupa fachowców, którzy znają się na swojej pracy, ale do tej pory wiele rzeczy było źle komunikowanych na zewnątrz, bez słuchania ludzi. Tego muszą się nauczyć, nawet jeśli to trochę wydłuża proces inwestycyjny. Warto, bo potem także oni będą bardziej zadowoleni ze swojej pracy.

No właśnie, jak to jest, że ci sami ludzie, którzy też są przecież mieszkańcami miasta, fundują nam i sobie ewidentne buble?

Była taka tendencja, by trzymać się rozwiązań, które już raz się sprawdziły. Jeśli naprawiać, to przywracać tamten stan. Tymczasem czasy się zmieniają, ludzie oczekują czegoś innego i na to trzeba się w końcu otworzyć.

Stąd pomysł dyżurów dla mieszkańców? Można do Pana przyjść ze swoim pomysłem, jak usprawnić ruch na jakimś skrzyżowaniu? Czytelnicy często nam takie podsyłają.

Zapraszam, choć trzeba pamiętać, że usprawnienie w jednym miejscu najczęściej rodzi problemy w innych. Korek można przesunąć z jednego skrzyżowania na następne, ale on się od tego nie zrobi mniejszy. To jak z wodą - zatkasz w jednym miejscu, to wybije w innym.

Czyli nie da się?

Da się i będziemy to robić. Chcemy na przykład zmienić podejście do weekendowych frezowanek. Listę planów na przyszły rok zaczniemy szykować już w czerwcu, by mieć czas na analizę i żeby mieszkańcy zdążyli się wypowiedzieć, co warto przy okazji poprawić.

Ale jak to? Przecież to są prace utrzymaniowe. Od lat drogowcy przekonywali, że przy tej okazji da się tylko odtworzyć stan sprzed remontu.

Ale oprócz nowego asfaltu, można na przykład tydzień wcześniej poprawić krawężniki, zlikwidować jakąś barierę architektoniczną. A potem można wytyczyć pas rowerowy lub uporządkować parkowanie.

Zapowiedział Pan też, że będziecie naprawiać chodniki.

Tak, one są często w opłakanym stanie, a ulica to nie tylko jezdnia. Jest wiele takich ulic, które są dość szerokie, by uporządkować parkowanie, wpuścić bezpiecznie rowery i zostawić dość miejsca, by piesi nie musieli się przeciskać gęsiego. To jest dobre dla miasta - jeśli piesi nie czują się gdzieś dobrze, to tam nie przychodzą. Jeśli nie przychodzą, to podupada handel, miasto wymiera. Doskonały przykład to puste lokale użytkowe w Al. Jerozolimskich.

Ale to zawsze oznacza trochę mniej miejsca dla samochodów. Rację mają ci, którzy mówią, że będzie pan drogowcem, który walczy z samochodami?

Problemem kierowców, którzy muszą dojeżdżać do centrum, nie są piesi czy rowerzyści. Są nimi ci kierowcy, którzy nie muszą, a dojeżdżają.

A co miastu do tego? Czemu ograniczać prawo wyboru? Podobno stoi za Panem "lobby rowerowe"?

To nie jest uleganie żadnemu lobby, tylko kwestia odpowiedzialności za miasto. Natężenie ruchu samochodowego rośnie szybciej niż przepustowość dróg. Tak jest wszędzie, nawet w Dubaju, gdzie budowali po 8 pasów, licząc że starczy na kilkadziesiąt lat, a zatkało się już po kilku. Jeśli będziemy poszerzać ulice kosztem chodników, to co się stanie z pieszymi? Wsiądą do samochodów. Z rowerzystami to samo. I korek będzie większy, a nie mniejszy. Ten proces trzeba odwrócić.

Co na to inżynier Galas? On jest teraz Pana przełożonym?

Ja opiniuję projekty, on je zatwierdza.

Także nowe, te szykowane przez Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych?

Tak, ZDM ma na to wpływ, więc mam nadzieję na zmiany także przy nowych drogach. Jako pełnomocnik umiałem się z nim dogadać, więc liczę że teraz też się uda.

A jak inżynier Galas powie, że się nie da? On to dopiero ma łatkę - kapłan Świętej Przepustowości!

Jako pełnomocnik umiałem go przekonać do projektów, na które nie zgadzał się ZDM, więc to nie jest takie czarno-białe. Inżynier ruchu jest w takim miejscu w tej strukturze, gdzie koncentrują się bardzo duże i zwykle kompletnie sprzeczne oczekiwania. Musi godzić wodę z ogniem i wiadomo, że to nie zawsze się udaje. Najlepiej świadczy to, że dostaje mu się z każdej strony, od kierowców też.

Teraz będzie Was dwóch?

Wiem, że to nie jest praca, która przysparza popularności.

ZDM dostaje się m.in. za korki, których nie pomógł rozładować zintegrowany system sterowania ruchem. Uda się w to w końcu?

System działałby lepiej, gdyby był większy. Dziś podłączone są do niego wciąż tylko 44 skrzyżowania. Był gotowy projekt podłączenia kolejnych 156, czyli praktycznie całej dawnej gminy Centrum, ale nie dostaliśmy na to pieniędzy.

Wrócicie do tego?

Tak, aczkolwiek dopiero gdy będziemy wiedzieć, jak zmieni się ścisłe centrum miasta, szczególnie al. Jana Pawła II, Aleje Jerozolimskie i Marszałkowska. Dziś to mijałoby się z celem.

I wtedy zacznie działać? Doświadczenia z Wisłostrady są raczej mizerne.

Żaden system nie pomoże, gdy samochody zostają na środku skrzyżowania, bo kierowcy wpychają się za wszelką cenę. Trzeba zmienić ten nawyk.

Od tego miasto też ma swoje instytucje: policja, straż miejska. Nie widać, by szczególnie mocno walczyły ze złymi nawykami kierowców, takimi jak dzikie parkowanie.

Oczywiście, to są naczynia połączone. Jeśli jakaś jednostka nie wywiązuje się z zadań, to całość przestaje działać. Ale to nie są kompetencje szefa ZDM.

Ale pana głos jest słuchany, także w ratuszu.

Będziemy rozmawiać. Chciałbym, żeby pojawiły się mieszane patrole straży miejskiej i pracowników ZDM, którzy egzekwują opłaty parkingowe. Dziś dzieje się tak, że ktoś, komu 3 minuty wcześniej skończyła się opłata, dostaje karę. A cwaniak, który stanął na zakazie lub na trawniku, jest bezkarny, bo pracownik ZDM nie ma kompetencji. To się musi zmienić. Chciałbym, żeby mieszkańcy miasta zrozumieli, że warto być uczciwym.

To bardzo ambitne zadanie, jak na drogowców.

Nie mówię przecież, że załatwię to od ręki.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Narowerzeteżjeżdżę

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.10.2015 08:29 ~Narowerzet…

    W Warszawie żyje ok. 1.7 mln ludzi i jest zarejestrowanych ok 0.9 mln pojazdów. Trudno, bo się to chyba dyskretnie ukrywa, jest doszukać się, ilu mieszkańców z tych 1.7 mln jeździ rowerami jako środkiem transportu, a nie w niedzielę na spacer. Dane z różnych, nieco zagmatwanych sądaży wskazują na kilkadziesiąt tysięcy - NO I OD TAKIEGO STWIERDZENIA NALEŻY ZACZĄĆ !!
    Niestety, ale władze od dawna wolą przypodobać się małej, ale hałasliwej grupie tzw. rowerzystów, co potwierdza jedynie, że Ratusz nie jest w stanie przewidzieć skutków swoich działań. W końcu ludzie ich pognają, co daj Boże!

  • waw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.09.2015 21:29 ~waw


    Sąsiadka~Sąsiadka

    Panie "Szefie", skoro juz mowa o tych, co nie muszą, a dojeżdzają... To może porozmawiajmy o tych, którzy po prostu tam mieszkają? Wokół siedziby ZDM są 3 wielkie bloki mieszkalne. Miejsc jest jak na lekarstwo. Dlaczego swojego wymyślnego stojaka na rowery, który zajmuje 4 normalne miejsca parkingowe, nie postawi Pan na OGROMNYM placu ZDM który znajduje się z tyłu? Dlaczego marnuje się w ten sposób miejsce, z którego mogliby skorzystać mieszkańcy? Zauważmy, że nie są to bloki super nowe a ich mieszkańcy nie są milionerami, nikogo nie stać na położony dalej parking strzeżony, bo jest kilkaset złotych miesięcznie. Mieszkańcy i tak płacą corocznie abonament za parkowanie w centrum. Dlaczego Pan mysli tylko o sobie i ma Pan tak krótki wzrok? A co z ludźmi, którzy dojeżdżają autem do pracy wyjeżdżając z centrum? Co z tymi, którzy zawożą dzieci do szkoły, do przychodni, muszą czasem przywieźć cięższe zakupy, czy mają auto chociażby po to, żeby raz w roku nim pojechać na wakacje z całą rodziną? Warszawa to nie są tylko single! Pod szkołą nie ma jak zaparkować, pod przychodnią z chorym gorączkującym dzieckiem nie ma jak się zatrzymać, pod sklepami raptem 6-8 miejsc parkingowych, a czasem wcale ich nie ma. Tutaj też mieszkają ludzie i też chcą normalnie żyć !
    marek~marek


    Jak mieszkasz w centrum miasta, koło ZDM, to masz prawie wszędzie blisko piechotą lub komunikacją miejską - obok dworce kolejowe, tramwaje, autobusy. Napisz lepiej, że po prostu Ci się nie chce ruszyć czasem d...
    W sytuacji awaryjnej są taksówki, bo jak napisałeś pod przychodnią też nie ma gdzie zaparkować, będzie szybciej i wcale nie trzeba mieć samochodu - wychodzi taniej!

    P.S.Jedno miejsce parkingowe dla samochodu to nawet 8 miejsce dla rowerów!

    A 8 miejsc dla rowerów, to szafki na 200 par butów!

  • warszawiak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.09.2015 17:04 ~warszawiak

    Gosc sie juz popisał głupota robiac na malej uliczce na mokotowie 10 metrowa sciezke rowerowa czyniac ulice jednokierunkowa (oczywiscie w kierunku jakim nigdy tam samochody nie jeździły). Dowiadywałem sie, miasto wydało negatywna opinie co do tej inwestycji, mieszkancy tez sa przeciw a on zrobił swoje. Mało tego jakis jego kolega pismak opisał to na łamach gazet jako sukces likwidacji czarnego punktu. No no pewnie dlatego ze była to jedyna droga do ominiecia korka na skrzyzowaniu, dzieki temu jeszcze jakos sie dało tamtendy przejechac. A jako mieszkaniec tego miejsca powiem ze nie przeszkadzało mi że te pare osób zdecydowało sie ominac korek ale za to pokonywac niezliczone progi zwalniajace. W nagrode mieszkancy moga wyjechac z osiedna tylko w to nieszczesne skrzyzowanie powodujac jeszcze wieksze utrudnienia.
    Juz nawet nie bede sie rospisywał ze sciezki rowerowej nie robi sie na drodze która ma takie ograniczenie predkosci i znikomy ruch samochodowy.
    Za ta głupote z która teraz jako mieszkancy targamy sie po urzedach zapłacilismy my wszyscy.
    Brawo potrzebujemy wiecej takich fachowców ...

  • dev

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.09.2015 16:43 ~dev


    vendetta~vendetta

    poprostu wy urzędasy boicie się o swój stołek - jak zawsze gdy przychodzi ktoś nowy.
    ddds~ddds

    Nowy i taki ładny.
    Nawet HGW jest w nim rozkochana :)

    I na ładności kończy się jego profesjonalizm. No ale to chyba najlepiej wie, HGW i Erbel.

  • Ela Bień

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.09.2015 20:57 ~Ela Bień

    Sąsiadka~Sąsiadka

    Panie "Szefie", skoro juz mowa o tych, co nie muszą, a dojeżdzają... To może porozmawiajmy o tych, którzy po prostu tam mieszkają? Wokół siedziby ZDM są 3 wielkie bloki mieszkalne. Miejsc jest jak na lekarstwo. Dlaczego swojego wymyślnego stojaka na rowery, który zajmuje 4 normalne miejsca parkingowe, nie postawi Pan na OGROMNYM placu ZDM który znajduje się z tyłu? Dlaczego marnuje się w ten sposób miejsce, z którego mogliby skorzystać mieszkańcy? Zauważmy, że nie są to bloki super nowe a ich mieszkańcy nie są milionerami, nikogo nie stać na położony dalej parking strzeżony, bo jest kilkaset złotych miesięcznie. Mieszkańcy i tak płacą corocznie abonament za parkowanie w centrum. Dlaczego Pan mysli tylko o sobie i ma Pan tak krótki wzrok? A co z ludźmi, którzy dojeżdżają autem do pracy wyjeżdżając z centrum? Co z tymi, którzy zawożą dzieci do szkoły, do przychodni, muszą czasem przywieźć cięższe zakupy, czy mają auto chociażby po to, żeby raz w roku nim pojechać na wakacje z całą rodziną? Warszawa to nie są tylko single! Pod szkołą nie ma jak zaparkować, pod przychodnią z chorym gorączkującym dzieckiem nie ma jak się zatrzymać, pod sklepami raptem 6-8 miejsc parkingowych, a czasem wcale ich nie ma. Tutaj też mieszkają ludzie i też chcą normalnie żyć !

    Sorry, takich mamy "Szefów" - jaki klimat, taki "Szef".

  • marek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.09.2015 19:19 ~marek

    Sąsiadka~Sąsiadka

    Panie "Szefie", skoro juz mowa o tych, co nie muszą, a dojeżdzają... To może porozmawiajmy o tych, którzy po prostu tam mieszkają? Wokół siedziby ZDM są 3 wielkie bloki mieszkalne. Miejsc jest jak na lekarstwo. Dlaczego swojego wymyślnego stojaka na rowery, który zajmuje 4 normalne miejsca parkingowe, nie postawi Pan na OGROMNYM placu ZDM który znajduje się z tyłu? Dlaczego marnuje się w ten sposób miejsce, z którego mogliby skorzystać mieszkańcy? Zauważmy, że nie są to bloki super nowe a ich mieszkańcy nie są milionerami, nikogo nie stać na położony dalej parking strzeżony, bo jest kilkaset złotych miesięcznie. Mieszkańcy i tak płacą corocznie abonament za parkowanie w centrum. Dlaczego Pan mysli tylko o sobie i ma Pan tak krótki wzrok? A co z ludźmi, którzy dojeżdżają autem do pracy wyjeżdżając z centrum? Co z tymi, którzy zawożą dzieci do szkoły, do przychodni, muszą czasem przywieźć cięższe zakupy, czy mają auto chociażby po to, żeby raz w roku nim pojechać na wakacje z całą rodziną? Warszawa to nie są tylko single! Pod szkołą nie ma jak zaparkować, pod przychodnią z chorym gorączkującym dzieckiem nie ma jak się zatrzymać, pod sklepami raptem 6-8 miejsc parkingowych, a czasem wcale ich nie ma. Tutaj też mieszkają ludzie i też chcą normalnie żyć !


    Jak mieszkasz w centrum miasta, koło ZDM, to masz prawie wszędzie blisko piechotą lub komunikacją miejską - obok dworce kolejowe, tramwaje, autobusy. Napisz lepiej, że po prostu Ci się nie chce ruszyć czasem d...
    W sytuacji awaryjnej są taksówki, bo jak napisałeś pod przychodnią też nie ma gdzie zaparkować, będzie szybciej i wcale nie trzeba mieć samochodu - wychodzi taniej!

    P.S.Jedno miejsce parkingowe dla samochodu to nawet 8 miejsce dla rowerów!

  • Sąsiadka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.09.2015 09:23 ~Sąsiadka

    Panie "Szefie", skoro juz mowa o tych, co nie muszą, a dojeżdzają... To może porozmawiajmy o tych, którzy po prostu tam mieszkają? Wokół siedziby ZDM są 3 wielkie bloki mieszkalne. Miejsc jest jak na lekarstwo. Dlaczego swojego wymyślnego stojaka na rowery, który zajmuje 4 normalne miejsca parkingowe, nie postawi Pan na OGROMNYM placu ZDM który znajduje się z tyłu? Dlaczego marnuje się w ten sposób miejsce, z którego mogliby skorzystać mieszkańcy? Zauważmy, że nie są to bloki super nowe a ich mieszkańcy nie są milionerami, nikogo nie stać na położony dalej parking strzeżony, bo jest kilkaset złotych miesięcznie. Mieszkańcy i tak płacą corocznie abonament za parkowanie w centrum. Dlaczego Pan mysli tylko o sobie i ma Pan tak krótki wzrok? A co z ludźmi, którzy dojeżdżają autem do pracy wyjeżdżając z centrum? Co z tymi, którzy zawożą dzieci do szkoły, do przychodni, muszą czasem przywieźć cięższe zakupy, czy mają auto chociażby po to, żeby raz w roku nim pojechać na wakacje z całą rodziną? Warszawa to nie są tylko single! Pod szkołą nie ma jak zaparkować, pod przychodnią z chorym gorączkującym dzieckiem nie ma jak się zatrzymać, pod sklepami raptem 6-8 miejsc parkingowych, a czasem wcale ich nie ma. Tutaj też mieszkają ludzie i też chcą normalnie żyć !

  • ddds

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.07.2015 13:28 ~ddds

    vendetta~vendetta

    poprostu wy urzędasy boicie się o swój stołek - jak zawsze gdy przychodzi ktoś nowy.

    Nowy i taki ładny.
    Nawet HGW jest w nim rozkochana :)

  • vendetta

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.07.2015 07:01 ~vendetta

    poprostu wy urzędasy boicie się o swój stołek - jak zawsze gdy przychodzi ktoś nowy.

  • Hehe

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2015 01:04 ~Hehe

    Nie wiem co sie czepiacie bardzo ładna ta nowa szefowa ZDM

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »