Informacje

18.09.2016 07:34 Mieszkańcy żądają wyjaśnień

Wytną 600 drzew pod budowę osiedla? Dzielnica: wpłynął wniosek

SERWISY:

Mieszkańcy Białołęki alarmują o wycince 600 drzew w okolicy Kanału Żerańskiego. Wniosek miał wpłynąć od inwestora, który planuje w tym miejscu budowę nowych bloków. "To największa wycinka w tym roku" – podkreślają i domagają się wyjaśnień ze strony dzielnicy.

Chodzi o teren między ulicą Modlińską, Kowalczyka i Kanałem Żerańskim. Dziś praktycznie w całości porośnięty drzewami, co – zdaniem zaniepokojonych mieszkańców – niebawem ma się zmienić.

– Z tego co nam wiadomo, do urzędu dzielnicy wpłynął wniosek o wycinkę kilkuset drzew – mówi nam Mateusz Senko z inicjatywy „Ocalmy tereny nad Kanałem Żerańskim”.

Rzeczniczka urzędu potwierdza informację. "Wpłynęły trzy wnioski o wycinkę w rejonie ul. Modlińskiej - ul. Kowalczyka, która miałaby zostać realizowana w trzech etapach. Wniosek dotyczy odpowiednio 3, 132 i 536 drzew. Została wydana pozytywna decyzja dotycząca pierwszego wniosku, w sprawie 3 drzew. Postępowania dotyczące dwóch pozostałych nie zakończyły się jeszcze wydaniem decyzji" – informuje w przesłanym oświadczeniu Marzena Gawkowska.

Jak dodaje, firma planująca inwestycję na tym terenie nie uzyskała jeszcze pozwolenia na budowę, od którego uzależniona jest zgoda na wycinkę.

Dość już tych wycinek

Aktywiści walczący o zieleń na Białołęce nie kryją zaniepokojenia. W piśmie skierowanym do urzędu dzielnicy przypominają, że niebawem w okolicach Kanału Żerańskiego rozpocznie się budowa gazociągu. Inwestycja ta będzie się wiązać z wycinką ponad 1,5 tys. drzew.

Zwracają też uwagę, że nie dalej jak w lutym urzędnicy zgodzili się na wycinkę ponad 100 drzew pod budowę żłobka. – Może warto już przestać? – pytają otwarcie.

W rozmowie z nami Senko zaznacza, że mieszkańcom nie chodzi o to, aby wycinki zakazać całkowicie. - Jasne jest, że mamy określony plan zagospodarowania, ale to jest tylko podstawa. Chodzi o to, żeby rozsądnie podejść do problemu, bo wycinka drzew na taką skalę jest problemem i to poważnym. Powinno się dążyć do tego, żeby ocalić najcenniejsze gatunki, aby zminimalizować negatywne skutki środowiskowe i społeczne – dodaje.

Plan miejscowy zakłada bloki

Co powstanie w rejonie ul. Modlińskiej i Kowalczyka po wycince? "Zgodnie z planem miejscowym dla tego terenu, możliwa jest tu zabudowa mieszkaniowa wielorodzinna" – odpowiada rzeczniczka.

Podkreśla też, że plan miejscowy jest w tym przypadku kluczowy. Zakłada budownictwo mieszkaniowe, w związku z tym "nie ma podstaw do odrzucenia wniosków".

"Decyzja odmowna mogłaby się wiązać z koniecznością wypłaty odszkodowań przez dzielnicę na rzecz inwestora. Natomiast negocjujemy jak najlepsze warunki nasadzeń zastępczych w zamian za usunięte rośliny, aby w jak największej części zrekompensować przyrodzie tę stratę" – zapewnia Gawkowska.

Inwestor zapewnił nasadzenia

Obecnie występują tam głównie: topole, klony jesionolistne, robinie czyli akacje, w mniejszej liczbie: brzozy, dęby i lipy. "Ponad 60 drzew jest w złym stanie - obumarłe i zamierające. Wiele drzew to samosiewy" – informuje rzeczniczka.

Uprzedza, że nie za wszystkie drzewa dzielnica będzie mogła żądać nasadzeń lub opłat. Powodem – jak tłumaczy – są ograniczenia prawne. Zgodnie z ustawą wycinka, która ma na celu przywrócenie terenu zgodnie z miejscowym planem jest zwolniona z opłat za usuwanie drzew.

Jednak wszystkich zaniepokojonych mieszkańców uspokaja: "z informacji uzyskanych od inwestora wiemy, że będzie się starał maksymalną liczbę drzew zlokalizować w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej inwestycji. Pozostałe mają trafić także na Białołękę, do wspólnot mieszkaniowych".

"Dodatkowo, inwestor zapewnił władze dzielnicy, że rośliny, które wrócą na Białołękę w ramach nasadzeń zastępczych to: dęby o obwodzie pnia 16-18 cm, inne gatunki o obwodzie 18-20 cm oraz - ewenement na warszawską skalę - dorodne lipy o obwodzie ponad 30 cm! W decyzjach z poprzednich lat standardem były rośliny o obwodzie pnia 14 cm" – zwraca uwagę urzędniczka.

Jak dodaje, najbardziej cieszy fakt, że udało się "uzgodnić z inwestorem przesadzenie na jego koszt sześciu dębów o obwodach od ponad 70 do ponad 230 cm". Mają zostać przesadzone po sąsiedzku w stosunku do obecnych miejsc.

Walczą o 5 tys. drzew

Wycinanie drzew to problem, który wśród mieszkańców Białołęki budzi ogromne kontrowersje. Dzielnica ta stale się rozbudowuje. Powstają nowe osiedla mieszkaniowe, co wymaga znacznej ingerencji w tereny zielone. Nie wszystkim się to podoba.

Do tego dochodzą kontrowersje związane ze wspomnianą budową gazociągu wzdłuż Kanału Żerańskiego. Inwestycja spowoduje wycinkę około 1800 drzew. Dzielnica zapewnia jednak, że po wybudowaniu rury, inwestor będzie musiał dokonać nasadzeń zastępczych. Władze i mieszkańcy Białołęki zabiegają o ponad 5 tys. nowych drzew.

Decyzję w tej sprawie podjąć ma wkrótce wojewoda mazowiecki.

Tereny nad Kanałem Żerańskim, gdzie planowana jest wycinka pod gazociąg:

kw/gp

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • ui3586

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.10.2016 21:33 ~ui3586

    to tylko ja~to tylko ja

    mieszkam na Białołęce, nie mam jakichkolwiek problemów z dojazdem do pracy, nie wiem czemu mnóstwo osób robi taki problem. Co do wycinki, niech inicjatywa "Ocalmy tereny nad Kanałem Żerańskim" wykupi teren od inwestora i niech trzyma na nim drzewa jakie tylko chce.


    To napisało pochodna developera!

  • Fizjonomistka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.09.2016 21:55 ~Fizjonomistka

    Kiedy Warszawa uwolni się wreszcie od koszmaru tej prezydentury....?

  • las dolas

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 16:52 ~las dolas

    Galązka~Galązka

    A inwestor nawet jak nie dostanie zgody na wycinkę to i tak je wytnie bo zapewne bardziej będzie mu się opłacać wyciąć, dostać karę i wybudować bloki i zarobić dużo niż czekać na jakąś tam decyzję którą i tak podejmie urzędnik który dostał jedno z mieszkań na tym osiedlu lub kopertę od inwestora. Ot taka to piękna zielona Polska. Ale jak Pan zwykły Mirek na swojej działce ma jedno drzewo które niebawem runie mu na dom to urzędnicy wydają decyzje w tempie żółwia.


    100% racji, ale co sie dziwić jak deweloperzy w tym mieście przychodzą jak po swoje. Wyburzyć zabytek, wyciąć drzewa? Nie ma problemu. Później się władza chwali "inwestycjami" a ludziom tworzy piekło

  • loku

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 16:16 ~loku

    obok mnie właściciel działki poprosił o wycinkę jednej sosny, dostał odmowę, potem działkę kupił deweloper i wyciął wszystkie drzewa, i tak to działa

  • migu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 12:32 ~migu

    jak zwykle ta sama śpiewka. góra 10% drzew jest chorych ale wytniemy też 90% zdrowych bo deweloper jest najważniejszy. urzędnik przelicza drzewo tylko na pieniadze. a deweloperowi w to graj. ale ciekawe że w reklamie nowego osiedla ZAWSZE jest pełno zieleni naokoło. że niby tak ładnie i ekologicznie. ale że wcześniej wytną setki drzew, no to już nie jest ważne. ważne żeby ludzie kupili mieszkania

  • pajac

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 12:02 ~pajac

    Powodzenia dla tych ktorzy kupuja tam mieszkania i pracuje w centrum. Dojazd bedzie za 5 lat zajmwal wam 4godziny

  • to tylko ja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 11:58 ~to tylko ja

    mieszkam na Białołęce, nie mam jakichkolwiek problemów z dojazdem do pracy, nie wiem czemu mnóstwo osób robi taki problem. Co do wycinki, niech inicjatywa "Ocalmy tereny nad Kanałem Żerańskim" wykupi teren od inwestora i niech trzyma na nim drzewa jakie tylko chce.

  • tarcho77

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 10:39 ~tarcho77

    to już nawet nie chodzi o drzewa ... z tej cholernej dzielnicy nie można się wydostać bo jest zablokowana ... zero nowych dróg tylko kolejne osiedla !!!!!

  • realista

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 09:24 ~realista

    Dążenie do normalności to protesty?? W Warszawie zostały doslowniei resztki zieleni, non stop zawartość pyłów w powietrzu jest przekraczana a co robi ratusz? Wydaje zgode na budowe kolejnych blokowisk i betonowanie czego popadnie, wycinanie drzew. Oczywiscie buduje sie w okolicach kiepsko skomunikowanych dlatego zaraz przybywa kilkaset samochodow na ulicach więc jakość powietrza jeszcze bardziej sie pogarsza. Do tego korki, później ludzie zaczynają się domagać inwestycji w infrastrukture, nowych szkół i przedszkoli. Zamkniety krąg.

  • Tomek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2016 08:22 ~Tomek

    Chciałem zauważyć, że ci protestujący mieszkańcy Białołęki też mieszkają w miejscu wyciętych drzew. Tam wszędzie był las. A teraz, jak następni chcą tam zamieszkać, to protesty?

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »