Informacje

27.06.2018 09:13 kolejne w lipcu

Wyroki dla policjantów skazanych
za współpracę z laweciarzami

SERWISY:

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał cztery osoby zamieszane w układ między byłymi policjantami i pracownikami firm holujących samochody. Mundurowi informowali laweciarzy o kolizjach drogowych i mieli przyjmować za to korzyści finansowe.

Część oskarżonych - trzech policjantów oraz pracownik firmy holującej pojazdy - zdecydowała dobrowolnie poddać się karze. Wyrok w ich sprawie właśnie zapadł.

Oskarżony policjant Grzegorz A. został uznany za winnego i skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata. W czasie "próby" ma być pod stałą kontrolą kuratora. Jego kolega, Sylwester K., ze Stołecznego Stanowiska Kierowania Komendy Stołecznej Policji został skazany na rok pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości 2 tysięcy złotych. Karę pozbawienia wolności sąd zawiesił policjantowi na dwa lata. Mężczyzna ma się w tym czasie leczyć psychiatrycznie i poddać kuracji odwykowej.

Na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata skazany został również funkcjonariusz Marcin B. Musi on także zapłacić grzywnę.

Z kolei pracownik firmy holowniczej Marcin S. został skazany na rok kary zawieszonej na 3 lata i 15 tysięcy złotych grzywny.

Wyrok jest nieprawomocny.

Proces w lipcu

Pozostałych funkcjonariuszy i laweciarzy czeka proces, który rusza w lipcu. Według prokuratury, proceder sprzedawania informacji o wypadkach i kolizjach między KSP a holującymi trwał od 2011 do kwietnia 2017 roku, kiedy wszyscy zostali zatrzymani.

Za pomysłodawcę śledczy uznają policjanta Piotra R. "Został on oskarżony o 13 przestępstw. Przekazywał innym oskarżonym w tej sprawie funkcjonariuszom swoje kontakty z pracownikami firm holowniczych, telefony komórkowe, na bieżąco instruował ich, kiedy i na jakie numery telefonów przesyłać informacje, przekazywał im też korzyści majątkowe pobierane od przedstawicieli firm holowniczych" – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Na początku Piotr R. miał działać w ten sposób sam, później włączył do współpracy Sylwestra K., a gdy interes się rozkręcił, także funkcjonariuszy Grzegorza A. oraz Marcina B. i dwóch pracowników cywilnych: Andrzeja B. oraz Tomasza O. Początkowo dostawali 100 złotych za informację przekazaną laweciarzom, później mieli umawiać się na stałą współpracę i ustalano abonamenty miesięczne.

"Utrudnienie śledztwa"

Zarzuty w tej sprawie usłyszał także Robert K., który pomógł kolegom z SSK KSP, udostępniając służbową radiostację. - Został oskarżony o utrudnianie śledztwa - mówi Łukasz Łapczyński rzecznik Prokuratury Okręgowej.

Sprawa wyszła na jaw we wrześniu 2016 roku. Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji zwróciło się do Sekcji Administrowania Systemu Wspomagania Dowodzenia Wydziału Dyżurnych KGP. BSW chciało wiedzieć, jakie dane policjanci z SSK KSP sprawdzają w systemie. Pytanie trafiło do eksperta Sekcji Dariusza C., prywatnie bliskiego znajomego Andrzeja B. Dariusz C. po zapoznaniu się z pismem ostrzegł Andrzeja B. o prowadzonych czynnościach, dodając, że w kręgu zainteresowania pozostaje też jego syn Marcin. Andrzej B. poinformował z kolei o tym Piotra R.

- Dariusz C. został oskarżony o utrudnianie śledztwa - mówi prok. Łapczyński.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do śródmiejskiego sądu na początku roku. Już wtedy wszyscy podejrzani zostali wydaleni ze służby.

Wśród osób objętych zarzutami znalazło się czterech funkcjonariuszy policji oraz dwóch pracowników cywilnych Stołecznego Stanowiska Kierowania Komendy Stołecznej Policji . Jak poinformował w styczniu prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, oskarżeni zostali oni o przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Przekazywali osobom zajmującym się holowaniem pojazdów informacje z policyjnej bazy informatycznej o lokalizacji kolizji i wypadków na terenie Warszawy” - mówił w styczniu Łapczyński.

Czterem laweciarzom zarzucano z kolei udzielenie funkcjonariuszom publicznym korzyści majątkowych. - W okresie objętym zarzutami przekazali funkcjonariuszom publicznym korzyści majątkowe w łącznej kwocie ponad 50 tys zł – dodał rzecznik.

Śmierć na pasach

Według naszych źródeł, które chcą pozostać anonimowe, całe śledztwo wiąże się z głośnym przypadkiem śmiertelnego potrącenia nastolatki przez pirata drogowego na Pradze. Latem ubiegłego roku 26-letni Kamil G. sportową hondą wjechał w 14-latkę na skrzyżowaniu ulic Targowej i Kijowskiej.

-  Śledczych, którzy pracowali nad tą sprawą, frapowało, że miał kontakty wśród policjantów. Przekazali o tym informacje właśnie do BSW - ujawnił kulisy nasz rozmówca.

Okazało się, że sprawca wypadku sam zajmował się biznesem holowniczym. Dlatego funkcjonariusze biura tropiącego nieuczciwych funkcjonariuszy wzięli pod lupę wszystkich kolegów pracujących na stanowisku kierowania komendy stołecznej.

Śledztwo policji wiąże się z głośnym przypadkiem śmiertelnego potrącenia nastolatki przez pirata drogowego w ubiegłym roku na Targowej na Pradze:

PAP/kz/r

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.06.2018 08:46 ~Nick

    jan~jan

    nie rozumiem jednego, skoro kierowcy mają assistance i przysługuje im laweta to dlaczego korzystają z lawety wezwanej przez Policję?

    A mają wykupiony assistance?

  • kapsel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.06.2018 05:54 ~kapsel

    Przepraszam,że pytam;"czy tym laweciarzom została odebrana licencja czy zdołali się "wykupić"?????

  • jan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2018 22:59 ~jan

    nie rozumiem jednego, skoro kierowcy mają assistance i przysługuje im laweta to dlaczego korzystają z lawety wezwanej przez Policję?

  • Leszek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2018 20:32 ~Leszek

    patrycja~patrycja

    Po kolizji decyzja policjanta: "pojazd nie może dalej jechać". Laweciarz, który przybył na miejsce odholował mi auto, które jak się okazało po oględzinach było w doskonałym stanie i mogło dalej pojechać na kołach. Samochód trafił do nieznanego mi serwisu, szkoda została rozliczona bezgotówkowo. Byłoby fantastycznie gdyby nie fakt, że po odbiorze auta okazało się, że nowe części na gwarancji zostały powymieniane na zużyte i swoich praw mogę dochodzić jedynie w sądzie. Części te nie miały nic wspólnego ze szkodą, która była niewielka. Wniosek: nigdy w życiu nie posłucham rad żadnego policjanta nawet gdybym miała auto na własnych plecach przenieść!

    Napisz do jakiego warsztatu Cię odwieźli, pomożesz innym unikać oszustów.

  • albert

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2018 19:54 ~albert

    Nasza rzeczywistość. Do wypadku najpierw przyjeżdża dwóch laweciarzy, następnie pogotowie, straż a na koniec policja. Nie dziwne?

  • stonka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2018 15:29 ~stonka

    Kto korzystał ostatnio z usług mundurowych wie że przed nimi pojawiają się laweciarze. Walka z wiatrakami.

  • patrycja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2018 13:43 ~patrycja

    Po kolizji decyzja policjanta: "pojazd nie może dalej jechać". Laweciarz, który przybył na miejsce odholował mi auto, które jak się okazało po oględzinach było w doskonałym stanie i mogło dalej pojechać na kołach. Samochód trafił do nieznanego mi serwisu, szkoda została rozliczona bezgotówkowo. Byłoby fantastycznie gdyby nie fakt, że po odbiorze auta okazało się, że nowe części na gwarancji zostały powymieniane na zużyte i swoich praw mogę dochodzić jedynie w sądzie. Części te nie miały nic wspólnego ze szkodą, która była niewielka. Wniosek: nigdy w życiu nie posłucham rad żadnego policjanta nawet gdybym miała auto na własnych plecach przenieść!

  • ikarus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2018 13:33 ~ikarus

    kiedy nastepni bandyci w mundurach pojda siedziec?

  • jerzy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2018 13:29 ~jerzy

    wsadzic tych bandytów w mundurach do celi z gwalcicielami, mordercami i zboczeńcami. Tam dostana swoje ku przestrodze innych mundurowych. To jest sprawiedliwosc a nie w skorumowanych sadach brukselskich sorrosa.

  • Rocco

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2018 13:14 ~Rocco

    Ale spróbujcie doprosić się wywiezienia samochodu zaparkowanego na przejściu dla pieszych: "Policja nie dysponuje holownikami, proszę Pana".... A tffuuu!!!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »