Informacje

21.08.2016 19:37 To ostatni niezabudowany skwerek

Wielka kłótnia o "Wielką Przygodę". Chcą zieleni, nie nowych bloków

SERWISY:

Na Ursynowie nie milknie spór wokół Placu Wielkiej Przygody. To jeden z ostatnich niezabudowanych terenów na Stokłosach, o którego zachowanie walczą mieszkańcy dzielnicy. – To my powinniśmy tu rządzić, a nie deweloperka – przekonywali na ostatnim spotkaniu, na które przyszło ponad 100 osób.

Plac Wielkiej Przygody to nieoficjalna nazwa. Chodzi o teren między blokami przy ulicach Stokłosy, Wokalną i Zamiany. To prostokątny skrawek, wokół którego znajdują się siłownia plenerowa, plac zabaw i boisko.

O zakusach na "Wielką Przygodę" pisaliśmy na tvnwarszawa.pl kilka tygodni temu. Sam plac należy do prywatnego właściciela. Otoczony jest jednak gruntami miejskimi, które chce od miasta wydzierżawić spółdzielnia Stokłosy. Jej mieszkańcy obawiają się, że w przeciwnym razie grunt zostanie sprzedany. Zwłaszcza, że deweloperzy od dawna występują o warunki zabudowy. Urząd wydał ich już pięć.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT

Plac przed zabudową może uchronić odpowiedni plan zagospodarowania przestrzennego, nad którym powoli ruszają prace. W ostatni czwartek odbyło się posiedzenie dzielnicowych komisji architektury i inwestycji komunalnych, które miały zaopiniować wstępny projekt. Na spotkaniu stawiła się też ponad setka mieszkańców.

Burzliwe spotkanie z mieszkańcami

Od początku atmosfera była bardzo burzliwa, a przysłowiowej oliwy do ognia dodawały pewne techniczne niedociągnięcia. Po pierwsze, dla części przybyłych zabrakło miejsc (radni najwidoczniej nie spodziewali się tak wysokiej frekwencji). Po drugie – na posiedzeniu nie było autora planu, przez co wiele pytań zaniepokojonych ursynowian pozostawało bez odpowiedzi.

Wiceburmistrz Ursynowa Piotr Zalewski starał się uspokoić emocje. - Na placu nie będzie żadnego budynku, jeśli ten plan zostanie uchwalony – przekonywał. I miał rację, bo projekt gwarantuje pozostawienie terenów zielonych i uniemożliwia powstanie nowych bloków.

Z drugiej strony jednak zakłada budowę drogi publicznej od ul. Beli Bartoka do samego Placu Wielkiej Przygody. - Po co? Nam jest ona niepotrzebna – zwracali uwagę mieszkańcy. Obawiają się, że droga, to początek ewentualnej inwestycji na samym placu. Na ich pytanie nikt nie potrafił odpowiedzieć.

Obecnych na spotkaniu zaniepokoił również inny fragment planu. - Chodzi o możliwość rozbudowy uczelni Vistula na terenie, na którym obecnie są korty tenisowe.

Nie chcą drogi i nowych bloków

Obecny projekt jest do poprawki - przekonywali obecni na spotkaniu. Ich oczekiwania co do nowego są jasno sprecyzowane. Domagają się pozostawienia Placu Wielkiej Przygody w obecnym stanie, nie godzą się na tworzenie nowych dróg publicznych oraz na likwidację skweru i siłowni plenerowej. Chcą też zachowania istniejących w okolicy parkingów i – co ważne – walczą o uniemożliwienie wysokiej zabudowy na działce przy Jastrzębowskiego 3 (plan pozwala postawić tam nawet 13-kondygnacyjny budynek).

Wszystkie ich uwagi zostały spisane i miały trafić na biurko burmistrza dzielnicy. – Złożyłem odpowiednie pismo w piątek w ursynowskim urzędzie – poinformował radny Krystian Malesa (PO), który prowadził burzliwe spotkanie.

W piśmie radnego, oprócz samych uwag, znalazł się też apel do zarządu dzielnicy, aby ten informował o wszystkich kwestiach i nowych decyzjach dotyczących planu.

Zarząd już podjął decyzję?

Wydawałoby się, że ostatecznie udało się dojść do porozumienia – mieszkańcy określili swoje uwagi, radni je zanotowali i przekazali do burmistrza.

W niedzielę członkowie inicjatywy "STOP zabudowie Ursynowa" zauważyli jednak, że zarząd dzielnicy stosowną uchwałę ws. planu już podjął. Dzień przed spotkaniem z mieszkańcami.

"W podjętej uchwale nie ma ani słowa o kwestiach, które były dla mieszkańców kluczowe" – oburzają się na swojej stronie.

"Czy zarząd dzielnicy, wiedząc o planowanym posiedzeniu połączonych komisji, z góry zakładał, że nie uwzględni żadnych uwag? A może już uznał, że kwestia jest zamknięta i bez żadnych konsultacji podjął uchwałę, uznając temat za zamknięty?" – pytają i z rozgoryczeniem dodają, że czują się głęboko zaniepokojeni takim rozwojem sytuacji.

Burmistrz tłumaczy zamieszanie

Burmistrz Ursynowa nie ukrywa, że takimi zarzutami jest nieco zaskoczony i zapewnia, że uchwała podjęta przez zarząd niczego nie przesądza. Mało tego, podkreśla, że w przypadku planu dla "Wielkiej Przygody" władze dzielnicy działają znacznie bardziej transparentnie, niż zakładają procedury. - Na tak wczesnym etapie prac nad planem nie przewiduje się przekazywania projektu do rady. My chcąc, żeby to było jak najbardziej jawne zrobiliśmy to, wbrew procedurze. A teraz słyszymy, że mamy coś do ukrycia. Ten zarzut jest kuriozalny – przyznaje burmistrz Robert Kempa.

Przypomina też, że władze Ursynowa przekazały miastu wnioski do planu już wiosną. - Podstawowym oczekiwaniem było to, żeby na Placu Wielkiej Przygody zachować zieleń i nie pozwalać na zabudowę. I projekt ten postulat spełnia – mówi.

W rozmowie z tvnwarszawa.pl Kempa gwarantuje mieszkańcom, że uwagi zebrane na czwartkowym spotkaniu również zostaną miastu przekazane. Z częścią z nich zresztą sam się zgadza, np. z uniemożliwieniem rozbudowy uczelni Vistula.

Nie chce jednak zabierać ostatecznego stanowiska w sprawie budowy drogi publicznej. - Mi jako burmistrzowi dzielnicy, ta droga też nie jest do niczego potrzebna, ale obsługa komunikacyjna Placu Wielkiej Przygody musi być zapewniona. Jeśli tam powstanie np. boisko czy miejsce do jeżdżenia na rolkach, to będzie potrzebna droga publiczna – takie są procedury – tłumaczy. - Warto też pamiętać, że plany miejscowe uchwala się na dziesiątki lat, a ich koszty wejścia w życie sięgają około 30 mln zł, więc warto w tej sprawie myśleć rozsądnie i przyszłościowo – podsumowuje.

Początek drogi

Warto pamiętać, że to dopiero wstępne prace nad projektem planu. Zanim zostanie oficjalnie wyłożony do wglądu – minie kilka miesięcy. Zanim ostateczną kropkę nad "i" postawią miejscy radni (którzy przyjmują plany) – pewnie kilka lat.

Zaangażowanie mieszkańców na tak wczesnym etapie pokazuje, że jeśli władze dzielnicy nie będą z nimi współpracować może być tam bardzo gorąco. Tak było w przypadku uchwalania planu dla rejonu Poznańskiej na Śródmieściu. A tam jedno z posiedzeń komisji (lecz tym razem miejskiej – nie dzielnicowej) skończyło się nawet wezwaniem policji.

kw/gp

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Ursyk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.09.2016 09:29 ~Ursyk


    kubatkubat

    Z jednej strony, tereny zielone to fajna i potrzebna rzecz, z drugiej strony jednak ci "mieszkańcy" to ludzie mający już dach nad głową. A inni, a inni pod most albo na Podlasie i tam się budować. Biorąc pod uwagę że zdecydowana większość Ursynowian to ludność napływowa, dziwi trochę taka postawa.
    Piękny Roman~Piękny Roman

    Inni nie muszą się koniecznie pchać do Warszawy lub w dany rejon, tereny zielone też są ważne do życia.

    Tarchomin i Białołęka jest napływowa. Na Ursynowie zamieszkuje ponad 60% osób urodzonych w warszawie. Głównie sa to osoby które wprowadzały się pod koniec lat 70 i początek lat 80 oraz kolejne pokolenie. Napływowa część to od Belgradzkiej w stronę Kabat ale to jest około 20% powierzchni całego Ursynowa. Warto wiedzieć o czym się pisze.

  • Piękny Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.08.2016 17:03 ~Piękny Roman

    kubatkubat

    Z jednej strony, tereny zielone to fajna i potrzebna rzecz, z drugiej strony jednak ci "mieszkańcy" to ludzie mający już dach nad głową. A inni, a inni pod most albo na Podlasie i tam się budować. Biorąc pod uwagę że zdecydowana większość Ursynowian to ludność napływowa, dziwi trochę taka postawa.

    Inni nie muszą się koniecznie pchać do Warszawy lub w dany rejon, tereny zielone też są ważne do życia.

  • qwerty

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.08.2016 12:39 ~qwerty

    miszcz~miszcz

    a ja kilkadziesiat lat temu tez sobie nie zyczylem blokow na ursynowie - milo bylo pojechc za miasto (na obecna ul. KEN) i popatrzec jak sie krowy tam pasą. Taki urok tych dzielnic, ze blok na bloku i blokiem pogania - jak na pseudo-wilanowie, bemowie, bialolece i wszedzie indziej. Chcecie parkow i zieleni to zaplaccie 3 razy tyle i kupcie na mokotowie koło łazienek królewskich.


    Wytłumacz no mi ekspercie gdzie jest zapisany taki urok tych dzielnic, ze blok ma stać na bloku, a nie można budować z zachowaniem terenów rekreacyjnych dla okolicznych mieszkańców? Znasz jakiś inny argument, niż pazerność władz miasta?

  • Tom

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.08.2016 19:03 ~Tom

    jak tak dalej pójdzie to za kilka lat każdy trawnik 30x20 będzie zabudowany! stare osiedla Ursynowa są zaprojektowane w sam raz - wystarczy pójść na spacer - są drzewa, alejki, place zabaw, parkingi, szkoły i sklepy. kupując mieszkanie 3 lata temu szukałem w blokach z lat 70/80 bo ich otoczenie jest w sam raz. patrząc na bloki znajomych stawiane w różnych miejscach Warszawy nie wyprowadził bym się tam za darmo - sama kostka, skrawki trawy i okno w okno z sąsiadem z bloku na przeciwko, który zbudowany jest w zupełnie innym stylu... nic do siebie tam nie pasuje....

  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.08.2016 13:48 kubat

    Z jednej strony, tereny zielone to fajna i potrzebna rzecz, z drugiej strony jednak ci "mieszkańcy" to ludzie mający już dach nad głową. A inni, a inni pod most albo na Podlasie i tam się budować. Biorąc pod uwagę że zdecydowana większość Ursynowian to ludność napływowa, dziwi trochę taka postawa.

  • Monika

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.08.2016 13:19 ~Monika


    erftgy~erftgy

    oni chca ale zeby ktos inny zaplacil - zacznij jeden z drugim placic za utrzymanie parku aaaa najpierw go kup i bedziesz mial ... park :) - wowczas decyduj .
    zzxx~zzxx


    Ale to nie znaczy, że normalnym jest stawianie bloków, gdzie tylko się da. Muszą być zachowane jakieś proporcje między punktami usługowymi, terenami zielonymi a zabudową mieszkalną, niezależnie od tego, kto za to ostatecznie zapłaci.


    po raz kolejny osoba nie znająca tego terenu wokgóle. To sa bloki z lat 80tych a na terenie palu wielkiej przygody bylo boisko piłkarskie. Mieszkania tam nie sa tanie, nie ma niczego za połowe ceny.

  • Piękny Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.08.2016 13:19 ~Piękny Roman


    zzxx~zzxx

    Ale to nie znaczy, że normalnym jest stawianie bloków, gdzie tylko się da. Muszą być zachowane jakieś proporcje między punktami usługowymi, terenami zielonymi a zabudową mieszkalną, niezależnie od tego, kto za to ostatecznie zapłaci.
    dewel~dewel


    O właśnie. Dziwne że za czasów PRLu potrafili rozplanować tak że na każdym większym osiedlu była szkoła, przedszkole, park albo teren zielony, plac zabw itp. Teraz się planuje według modelu BLOKI BLOKI WIĘCEJ BLOKÓW bo deweloper musi zarabiać a urzędnicy ślepo wydają na to decyzje

    Bo wtedy projektowali to fachowcy, którzy chcieli zaprojektować miasto, a nie tylko zalać wszystko betonem.
    Dzisiejsza deweloperka i urzędnicy mają poważny problem z pojęcie drobnego faktu, że ludzie do życia potrzebują czegoś więcej niż wszechobecny beton
    Człowiek do CODZIENNEGO życia potrzebuje przestrzeni, zieleni, WOLNOŚCI, i nie, 2-3 tygodnie urlopu nie wystarczą aby naładować akumulatory na resztę roku.

    Tak samo ten bezsens jaki uprawia haneczka czyli zrobienie z Warszawy wielkiej sypialni i wywalenie wszystkiego poza biurowcami poza Warszawę. To JUŻ się odbija na życiu, na coraz większych korkach, coraz mocniej upakowanej i niewydolnej komunikacji.

    Tylko po co ja się tak rozpisuje, i tak tradycyjnie komentarz zginie.

  • Monika

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.08.2016 13:16 ~Monika

    bob~bob

    haha, już widzę jak zwykli ludzie piszą te wszystki hejterskie kometarze. Deweloper wynajął trolii i oczernia mieszkańców.

    To jest osiedle bloków z pocątku lat 80tych, więc nie porównu tego do okolic okęcia gdzie jeszcze kilka lat temu rosła kapusta. Mieszkania w tej okolicy nie sa na pewno sprzedawane za pół ceny, a domów w tej okolicy akurat brak.

  • RJG

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.08.2016 13:07 ~RJG

    W ogóle te plany są przygotowane w sposób urągający logice. W pobliżu kortów tenisowych przy ulicy Koncertowe, tuż przy Dolinie Służewieckiej zaplanowano teren przeznaczony pod zabudowę handlowo-usługową. Działka położona jest w oddaleniu od budynków, przy samej Dolinie Służewieckiej, więc w sumie nie powinno być powodów do protestów. Ale okazuje się, że dojazd do tej działki (czyli dojazd do potencjalnego Lidla) ma prowadzić wąską osiedlową uliczką, tuż obok szkoły i przedszkola!

  • rychu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.08.2016 12:55 ~rychu

    Nie dziwię się mieszkańcom Ursynowa że bronią jeszcze namiastki bez bloków. Białołęka, a szczególnie Nowodwory nie obroniły się - dewelopera zwyciężyła, HGW się cieszyła, kasę zgarnęła a teraz jest klasyczny problem - brak szkół,przedszkoli, żłobków czy przychodni. W atrakcyjnej lokalizacji buduje się Galerię Północną, a niezbędny dla dzielnicy szpital buduje się tam, gdzie nawet wrony się nie zapuszczają, nie mówiąc już o możliwości dojazdu jakimkolwiek autobusem. trzymam kciuki i życzę mieszkańcom Ursynowa by mafia deweloperska ich nie pokonała.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Zaparkował przepisowo, ukarali go naklejkami

Zaparkował przepisowo, ukarali go naklejkami

Przy ulicy Śniegockiej kierowca alfy romeo zaparkował samochód równolegle do jezdni, czyli zgodnie z przepisami. Za drogowy legalizm spotkała go niezasłużona... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »