Informacje

28.07.2018 07:15 "UWAGA!" TVN

Wezwali pogotowie, stracili majątek

SERWISY:

Pan Karol usłyszał, jak jeden z ratowników otwiera torbę, w której przechowywał wszystkie swoje oszczędności. Po śmierci żony odkładał miesięcznie po 700 złotych. W ten sposób uzbierał 78 tysięcy złotych oraz blisko tysiąc dolarów.

 

Trzej ratownicy pogotowia są podejrzani o to, że okradali starsze osoby podczas udzielania im pomocy.

91-letni pan Karol uważa, że jest jedną z ofiar ratowników. Samotny mężczyzna z centrum Warszawy wezwał na pomoc pogotowie, bo upadł w łazience. - Uderzyłem się w biodra, upadłem też na łokieć. Przeczołgałem się i usiłowałem wstać. Nie dało rady. Przedostałem się do pokoju, do telefonu - relacjonuje.

Mężczyźnie udało się dodzwonić na telefon alarmowy 112. Ratownicy pogotowia, którzy przyjechali mu pomóc, dostali się do mieszkania dzięki strażakom, przez wyłamane drzwi. Na podłodze znaleźli pana Karola.

- Mogłem rozmawiać, ale bardzo źle było z poruszaniem się. Poprosiłem, żeby posadzili mnie na tapczanie. Pani doktor chciała dowód osobisty. Nie mogłem wstać, poprosiłem jednego z sanitariuszy. Usłyszałem, że otwiera torbę i powiedziałem, że to nie tam jest dowód - opowiada pan Karol.

W torbie przechowywał wszystkie swoje oszczędności. Po śmierci żony odkładał miesięcznie po 700 złotych. W ten sposób uzbierał 78 tysięcy złotych oraz blisko tysiąc dolarów.

Zgubiony glukometr?

Dyrektor Pogotowia Warszawskiego jest zaskoczony całą sprawą. Uważa, że jego pracownicy zajmują się ratowaniem ludzi, a nie szukaniem okazji do kradzieży.

- To jest nieprzewidywalne. Nie znamy powodów działań, żeby coś takiego zrobić. Niejednokrotnie nie ma czasu, żeby ratownicy, którzy jadą do osoby w ciężkim stanie, mieli możliwość interesowania się czymś innym niż zaopatrzenie tej osoby i szybkim dotarciem z nią do szpitala - mówi Karol Bielski, dyrektor pogotowia w Warszawie.

Ratownicy odwieźli pana Karola do szpitala na badania. Po kilku godzinach wrócił do domu. Do mieszkania został odwieziony przez innych sanitariuszy, którzy nie wchodzili do środka. Pan Karol był w domu sam. Krótko po powrocie usłyszał domofon.

- Pytam się: Kto tam? Pogotowie. Mówię, że pogotowia nie wzywałem. Usłyszałem, że zostawili glukometr, który kosztuje parę groszy. W dobrej wierze otworzyłem. Przez wizjer zobaczyłem, że mają służbowe ubrania, że to pracownicy pogotowia. Otworzyłem drzwi. Weszli. I zaczęli szukać - opowiada.

Jeden z ratowników miał pilnować pana Karola, drugi miał szukać glukometru. Z relacji mężczyzny wynika, że ratownicy wyszli o godzinie 00:30.

- Otwieram torbę, a tam nie ma portfela. Od razu pomyślałem, że oni mi zabrali. Po śmierci mojej żony odkładałem pieniądze. Starałem się co miesiąc tak organizować swoje życie, żeby odłożyć parę groszy na losowe przypadki - opowiada.

- To pokazuje, że wystarczy jedno takie zdarzenie. Jedna lub dwie osoby, które mogą coś takiego zrobić, żeby to rzutowało na pracę wszystkich. Ciężką, codzienną pracę polegającą na poświęcaniu się dla drugiego człowieka - mówi Bielski.

Policja bada sprawę

Pan Karol zorientował się ze prawdopodobnie został okradziony dopiero następnego dnia. Ze swoim siostrzeńcem chcieli zapłacić ślusarzowi za wymianę zamka w drzwiach.

Policjantów z warszawskiego Śródmieścia zaskoczyła bezczelność złodziei. Tym bardziej, że wiele razy z pogotowiem udzielali pomocy potrzebującym. Spośród kilkunastu zgłoszonych kradzieży, gdzie mogli być zamieszani ratownicy pogotowia podejrzewa się ich tylko o te, do których doszło w mieszkaniach.

- W momencie, kiedy była udzielana im pomoc ginęły pieniądze, często dorobek całego życia. Natomiast kilkanaście innych spraw dotyczyło trochę innej sytuacji. Osoba pokrzywdzona była zabierana karetką do szpitala z ulicy, z jakiejś kolizji, wypadku. To były trudne sprawy, bo trzeba było analizować wszystkie poszczególne tropy i sygnały - mówi Robert Szumiata, oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji Warszawa-Śródmieście.

I wylicza: W tym przypadku mówimy o ponad 86 tysiącach złotych oraz dziewięciu tysiącach dolarów. To pieniądze, które zginęły dwóm ofiarom.

Okradziona 80-latka

Kolejną prawdopodobną ofiarą ratowników z pogotowia jest 80-letnia mieszkanka centrum Warszawy. Świadkiem tej kradzieży była jej siostra, która sama na pomoc wezwała do domu karetkę. - Zbadali ją i był potrzebny dokument, dowód osobisty. Zaczęłam szukać, poszłam do pokoju. Jeden z panów został w kuchni, szukał dalej. Zdziwiłam się, że zaglądał do torby i w portmonetce też coś szukał. Byłam zdziwiona, co on szuka - przyznaje siostra okradzionej.

Zginęło osiem tysięcy złotych.

- Ta sprawa szokuje. Biorąc pod uwagę, że te osoby pojawiały się w mieszkaniach pokrzywdzonych w określonym celu. Po to, by nieść im pomoc medyczną. Natomiast doszło do przestępstwa kradzieży. Kara łączna, która grozi podejrzanym to dziesięć lat pozbawienia wolności - mówi Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wróćmy do pana Karola.

- Moja żona była lekarzem i mój brat był ordynatorem chirurgii, więc na tych ludziach ja się troszkę znałem. Nie spotkałem się przez całe swoje życie, żeby tacy ludzie, z pogotowia mogli to zrobić - mówi.

Trzej aresztowani mężczyźni są już na wolności. Nie pracują w pogotowiu, bo nie przedłużono im kontraktów. Dotarliśmy do jednego z nich. Długoletni ratownik pogotowia nie chciał rozmawiać. Udawał, że jest inną osobą.

- Nie mam zielonego pojęcia, o co chodzi w ogóle - powiedział.

- Czekamy na rozstrzygnięcie sądowe. Jeżeli się okaże, że nie będzie możliwości przypisania im winy i nie potwierdzą się te oskarżenia to dla nich miejsce w karetkach będzie - mówi Bielski.

Pan Karol nie dożył materiału w "UWADZE!" ani procesu.

>>> ZOBACZ CAŁY MATERIAŁ NA STRONIE "UWAGI!" TVN <<<

Krzysztof Spiechowicz, "Uwaga!" TVN

kw/pm

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Patryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.07.2018 13:53 ~Patryk

    marowawa~marowawa

    Przerażacie mnie ludziska.. Jestem po prostu zszokowany i zniesmaczony. Starszy Pan traci swoje oszczędności, a Wy (a powinno być po prostu wy) zaczynacie go szykanować za to, że odkładał po 700 zł z emerytury, że go na stać itp. Nic o nim nie wiecie i od razu wydajecie wyrok. Szkoda Wam, że sami nie ukradliście tych pieniędzy czy co?
    Ile trzeba mieć w sobie jadu, aby tak myśleć?
    Jacy Wy na codzień jesteście?


    to wyborcy czaskoskiego

  • marowawa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.07.2018 11:21 ~marowawa

    Przerażacie mnie ludziska.. Jestem po prostu zszokowany i zniesmaczony. Starszy Pan traci swoje oszczędności, a Wy (a powinno być po prostu wy) zaczynacie go szykanować za to, że odkładał po 700 zł z emerytury, że go na stać itp. Nic o nim nie wiecie i od razu wydajecie wyrok. Szkoda Wam, że sami nie ukradliście tych pieniędzy czy co?
    Ile trzeba mieć w sobie jadu, aby tak myśleć?
    Jacy Wy na codzień jesteście?

  • Ubek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.07.2018 10:56 ~Ubek






    Marta 1978~Marta 1978

    Ladne emeryturki sa obecnie, a ciagle slychac placz ze nie maja na zycie.
    A tu 700 zl mozna odłożyć i to żyjąc w pojedynke.

    Ciekawie to wyglada w stosunku do listow ZUS gdzie nam obexnie pracujwcym wylicza sie po 800 zl emeeytury
    Wdowa~Wdowa

    Może starszy pan był za komuny jakimś dostojnikiem, albo co najmniej dyrektorem zjednoczenia ? Wtedy i emerytura mogła wypaść dość wysoka. Chociaż z drugiej strony mój nieżyjący mąż był dyrektorem wielkiego zakładu przemysłu elektronicznego, a emeryturę wyliczono mu na 1800 zł.
    Marek~Marek
    Trzeba było być fachowcem w swoim fachu i WSZYSTKIE dochody mieć "o-ZUS-sowane". Ja tak miałem (47 lat pracy w tym 32 lata z dodatkową pracą 1/2 etatu i od KAŻDEGO wynagrodzenia pobrany ZUS) i mam 4100,- zł netto emerytury. Natomiast dyrektorzy mieli niewiele większą pensje niż ja i duuuuuuużo umów typu zlecenie etc. co dawało duży dochód w czasie pracy ale marne składki na ZUS i dlatego niektórzy z nich mają 1800 emerytury.

    Piękny Roman~Piękny Roman

    Świstak siedzi i zawija :D
    hutnik~hutnik


    Ze ty jesteś nikim i nic nie potrafisz to czyja to wina ???
    Ja jako hutnik na emeryturę poszedłem 5 lat wcześniej i mam 3800 zł do reki miesięcznie.
    A ty będziesz miał choć połowę tego co ja i dożyjesz do emerytury ???
    KRUCHY~KRUCHY

    Większych bzdur nie czytałem. A gdzie pan był jak ojciec w agonii jechał do szpitala? po co takim ludziom w takim stanie tyle pieniędzy w szpitalu ? na łapówki dla...... Wiecej nie będę pisał bo bym mógł prace doktorska napisać na te tematy.ten temat

    A ja pałowałem ludzi w piwnicach komendy i miałem 9000, teraz mi zabrali i mam 2600 :(

  • KRUCHY

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.07.2018 10:11 ~KRUCHY





    Marta 1978~Marta 1978

    Ladne emeryturki sa obecnie, a ciagle slychac placz ze nie maja na zycie.
    A tu 700 zl mozna odłożyć i to żyjąc w pojedynke.

    Ciekawie to wyglada w stosunku do listow ZUS gdzie nam obexnie pracujwcym wylicza sie po 800 zl emeeytury
    Wdowa~Wdowa

    Może starszy pan był za komuny jakimś dostojnikiem, albo co najmniej dyrektorem zjednoczenia ? Wtedy i emerytura mogła wypaść dość wysoka. Chociaż z drugiej strony mój nieżyjący mąż był dyrektorem wielkiego zakładu przemysłu elektronicznego, a emeryturę wyliczono mu na 1800 zł.
    Marek~Marek
    Trzeba było być fachowcem w swoim fachu i WSZYSTKIE dochody mieć "o-ZUS-sowane". Ja tak miałem (47 lat pracy w tym 32 lata z dodatkową pracą 1/2 etatu i od KAŻDEGO wynagrodzenia pobrany ZUS) i mam 4100,- zł netto emerytury. Natomiast dyrektorzy mieli niewiele większą pensje niż ja i duuuuuuużo umów typu zlecenie etc. co dawało duży dochód w czasie pracy ale marne składki na ZUS i dlatego niektórzy z nich mają 1800 emerytury.

    Piękny Roman~Piękny Roman

    Świstak siedzi i zawija :D
    hutnik~hutnik


    Ze ty jesteś nikim i nic nie potrafisz to czyja to wina ???
    Ja jako hutnik na emeryturę poszedłem 5 lat wcześniej i mam 3800 zł do reki miesięcznie.
    A ty będziesz miał choć połowę tego co ja i dożyjesz do emerytury ???

    Większych bzdur nie czytałem. A gdzie pan był jak ojciec w agonii jechał do szpitala? po co takim ludziom w takim stanie tyle pieniędzy w szpitalu ? na łapówki dla...... Wiecej nie będę pisał bo bym mógł prace doktorska napisać na te tematy.ten temat

  • Hanka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.07.2018 08:04 ~Hanka

    Dziwię się, że przy okazji faktu okradzenia, niektórych najbardziej interesuje wysokość czyjejś emerytury i stan oszczędności. Nic nie usprawiedliwia złodziejstwa. Mój ojciec, który zmarł w jednym z warszawskich szpitali także został okradziony, już po śmierci. Idąc do szpitala miał w portfelu blisko 700 złotych. Po trzydniowym pobycie, w zasadzie w stanie agonii - po jego śmierci oddano nam jego portfel z 70-cioma złotymi. 600 złotych w niewytłumaczony sposób wyparowało. Nic z tym nie zrobiliśmy... Jego śmierć była zbyt wielkim szokiem, aby awanturować się o te pieniądze. Powatarzam, nic nie usprawiedliwia kradzieży.

  • hutnik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.07.2018 09:47 ~hutnik




    Marta 1978~Marta 1978

    Ladne emeryturki sa obecnie, a ciagle slychac placz ze nie maja na zycie.
    A tu 700 zl mozna odłożyć i to żyjąc w pojedynke.

    Ciekawie to wyglada w stosunku do listow ZUS gdzie nam obexnie pracujwcym wylicza sie po 800 zl emeeytury
    Wdowa~Wdowa

    Może starszy pan był za komuny jakimś dostojnikiem, albo co najmniej dyrektorem zjednoczenia ? Wtedy i emerytura mogła wypaść dość wysoka. Chociaż z drugiej strony mój nieżyjący mąż był dyrektorem wielkiego zakładu przemysłu elektronicznego, a emeryturę wyliczono mu na 1800 zł.
    Marek~Marek
    Trzeba było być fachowcem w swoim fachu i WSZYSTKIE dochody mieć "o-ZUS-sowane". Ja tak miałem (47 lat pracy w tym 32 lata z dodatkową pracą 1/2 etatu i od KAŻDEGO wynagrodzenia pobrany ZUS) i mam 4100,- zł netto emerytury. Natomiast dyrektorzy mieli niewiele większą pensje niż ja i duuuuuuużo umów typu zlecenie etc. co dawało duży dochód w czasie pracy ale marne składki na ZUS i dlatego niektórzy z nich mają 1800 emerytury.

    Piękny Roman~Piękny Roman

    Świstak siedzi i zawija :D


    Ze ty jesteś nikim i nic nie potrafisz to czyja to wina ???
    Ja jako hutnik na emeryturę poszedłem 5 lat wcześniej i mam 3800 zł do reki miesięcznie.
    A ty będziesz miał choć połowę tego co ja i dożyjesz do emerytury ???

  • Marek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.07.2018 07:27 ~Marek

    [/cytat_2875963]
    32 lata pracy po 12 godzin. Niczym Polski Japończyk. Aż dziw że zdrowie wytrzymało? Pewnie 12 godzin w 8 to rozumiem że wytrzymał organizm. oj dziwne dziwne!?
    [/cytat_2876037]
    Masz zawężone spojrzenia na sprawę. Nie każdy stoi przy taśmie 12 godz. Są zawody polegające na dozorze, administrowaniu, programowaniu, naprawach awarii etc. I jak jest awaria to się pracuje do jej usunięcia 24 godz. na dobę..:).
    Niektórzy z moich kolegów wywalczyli umowy zlecenia/ o dzieło i mieli więcej kasy w tamtym okrasie. Ja byłem wynagradzany za 1+1/2 etatu z dwóch przedsiębiorstw i brałem mniej niż moi zaradni koledzy ale na koncie ZUS powoli acz systematycznie rosła moja składka(+ to co zakład dopłacał do ZUS) i w końcowym efekcie + rewaloryzacja dało to efekt dużej emerytury. Poza tym w momencie reformy emerytalnej (1999r.) zadbałem o tzw. RP7 o zatrudnieniu i zarobkach. A ci moi koledzy, co o tym zapomnieli mimo dobrych zarobków, ZUS na podstawie świadectwa pracy zaliczył im najniższą krajową i stracili po kilkaset złotych emerytury z racji braku RP7 jak i braku składki ZUS od umowy zlecenia.
    Dziwne, dziwne, że tego nie pojmujesz...

  • lewatywa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.07.2018 06:25 ~lewatywa

    Qurna,jakim trzeba być "Gamoniem" aby przypisać winę okradzionemu,że nie trzyma pieniędzy w banku???

  • Cezik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.07.2018 01:36 ~Cezik


    rat med~rat med

    A nikt nie podejrzewa siostrzeńca,albo tej drugiej osoby która to wzywała pogotowie do 80-letniej kobiety? Z pewnością może się tak zdarzyc,że złodziej jest w każdym środowisku,pogotowiu,policji,straży pożarnej,prokuraturze i rządzie,ale to nie znaczy,że wszyscy kradną,a złodziei najlepiej szukac wśród"najbliższych,którym się ufa,a oni to wykorzystują!
    czamchur~czamchur


    Była kiedyś taka sprawa, że starszego pana okradła rodzina (wnuczka ze swoich facetem), potem wezwali pogotowie i oskarżyli ratowników. Nie wiem jak ratownikom udał się wtedy wybronić bo facet wnuczki z racji miejsca pracy miał służby po swojej stronie.

    Tak dajmy emerytury za darmo. Nie liczy sie ilość pracy ale jej jakość. Robic umie kazdy glupi. Ale madry umie zarobic. Nie pultajcie sie biedaki, trzeba bylo zarobic godziwe pieniądze.

  • kolo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.07.2018 23:30 ~kolo

    Oby się na latarni rozwalili. Karma wraca. A swoją drogą, ludzie, chowajcie lepiej kasę przed takimi "ratownikami" na przykład.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »