Informacje

02.05.2011 06:08 Rowerowa majówka sprzed lat

Wariat, lucyper, czarownica. Cykliści jadą na majówkę

SERWISY:

Lucyper, antychryst, wariat, czarownica na żelaznym rumaku - to tylko niektóre z epitetów, jakie słyszał XIX-wieczny cyklista, jadąc swoim bicyklem na majową wycieczkę. A na tym problemy pionierów cyklizmu się nie kończyły. Rowery były drogie i awaryjne, a carski urzędnik patrzył nieprzychylnym okiem na sportowe fanaberie. O ścieżkach rowerowych nawet nikt nie myślał.

Korzystając z dobrej pogody i wolnego dnia, wielu warszawiaków wsiądzie dziś na rowery. Choć może się wydawać, że jazda jednośladem po Warszawie wymaga sporo odwagi, to w XIX wieku potrzeba jej było znacznie więcej. - Jazda na rowerze była w tamtych czasach sportem ekstremalnym - mówi Mirosław Sobek, do niedawna prezes Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów.

Pierwsi użytkownicy welocypedów (pojazdów bez hamulców i łańcucha, za to z ogromnym przednim kołem) pojawili się w już 1869 roku w Ogrodzie Krasińskich, budząc sporą sensację. Upadki z wysokiego bicykla były częste i bolesne. Dopiero lata 80. XIX wieku przyniosły model roweru zbliżony do dzisiejszego. Bolesne pozostają jednak reakcje postronnych obserwatorów.

Nowocześni i patriotyczni

"Zachowanie tłumu, nazwy: lucyper i wariat, którymi nas obdarzają - było jeszcze przeszkodą najmniejszą. Gorszy był o wiele przesąd w warstwach inteligentnych zakorzeniony o niewłaściwości naszego sportu dla ludzi poważnych wiekiem i stanowiskiem" - czytamy w jednej z kronik z 1892 roku. Ale cykliści byli niezrażeni.

- Robili wspólne wycieczki za miasto. To miało posmak czegoś nowoczesnego. Ktoś, kto dosiadał bicykla, był nowoczesnym i odważnym człowiekiem - opowiada dr Robert Gawkowski, historyk sportu z Uniwersytetu Warszawskiego (do pracy przyjeżdża rowerem).

Dokładnie 125 lat temu cykliści zrzeszyli się w Warszawskim Towarzystwie Cyklistów. - Zarejestrowano je z dużymi oporami. Urzędnicy carscy dobrze wiedzieli, że będzie to stowarzyszenie arcypatriotyczne - zauważa dr Gawkowski.

Obawy były słuszne. Wycieczki, które organizowało WTC, miały często cel patriotyczny - kończono je, składając kwiaty w miejscach ważnych wydarzeń historycznych. Aby zalegalizować sztandar WTC, Jan Wacław Gąsiorowski uciekł się do fortelu. - W 1897 roku podczas przejazdu cara wyszedł przed publiczność i rozpostarł sztandar. Car spojrzał, zasalutował i tym samym go zalegalizował, bo takie było wówczas niepisane prawo - przypomina Mirosław Sobek. Fortel, choć skuteczny, miał nieprzyjemne konsekwencje dla jego autora. Carskie służby przyjrzały się dokładniej twórczości pisarskiej i dziennikarskiej Gąsiorowskiego. W efekcie musiał wyemigrować z Królestwa Polskiego.

Czarownica na żelaznym rumaku

Z cyklistami sympatyzowały wybitne postaci XIX wieku. Maria Curie-Skłodowska na rowerze wybrała się w podróż poślubną. Członkiem WTC, mimo agorafobii, która nie pozwalała mu w ogóle wsiadać na rower, był Bolesław Prus. Jednak mimo promocji roweru jako symbolu nowoczesności kobieta na rowerze wciąż była osobliwością.

- Pierwsze kobiety ścigające się na rowerach traktowano jako pokaz cyrkowy. Ludzie patrzyli na nie jak na "babę z brodą" - mówi Robert Gawkowski.

Cyklistkom zarzucano brak poszanowania moralności i dobrego wychowania. Najbardziej złośliwi określali je "czarownicami spieszącymi na sabat na żelaznych rumakach".

Epitety nie działały na Karolinę Kocięcką, z racji szybkości i wytrzymałości zwaną przez ówczesną prasę "latającą diablicą". Kobieta wygrywała kolejne zawody, skutecznie rywalizując nawet z mężczyznami.

 

Kolarska rywalizacja z orkiestrą w tle

Mimo obaw i złośliwości rosła społeczna akceptacja dla cyklistów. W 1892 roku powstał pierwszy warszawski tor kolarski na Dynasach na Powiślu. Tam odbywały się treningi, a w weekendy zawody, na które ściągały tłumy warszawiaków.

- Teren należał do hrabiego Seweryna Czetwertyńskiego, który zafascynowany ideą cyklizmu wydzierżawił teren za symboliczną opłatę - tłumaczy dr Robert Gawkowski. Dynasy były obiektem wyjątkowym. - W środku toru była sadzwka, a na niej wysepka, na której grała orkiestra. Muzyka rozchodziła się po tafli, dlatego słyszalność na drewnianym torze i wokół niego była idealna. Przez tubę spiker podawał kolejność startujących i miejsca na mecie - opowiada historyk.

Choć na przedwojennych zdjęciach z welodromu aż roi się od eleganckich cylindrów i szykownych sukni, to kibicowanie nie było wyłącznie rozrywką elit. Na trybunach znalazło się miejsce dla każdego kibica spragnionego sportowych emocji.

Piłkarze wchodzą na Dynasy

- W 1920 sadzawkę zasypano, bo wody gruntowe zbytnio się obniżyły, zrobiło się nieprzyjemne bagienko. Pobudowano betonowy tor, a w środku posiano trawę z korzyścią dla piłkarzy. Nie było to zbyt wygodne boisko, ale Polonia i Warszawianka regularnie rozgrywały tam mecze - wspomina Gawkowski.

Wraz z rosnącą popularnością cyklizmu rodziły się w stolicy robotnicze kluby sportowe, które wprowadzały element rywalizacji. Prężnie dział KKS Skoda przy zakładach na Okęciu. Elektrownia na Powiślu miała nawet dwa kluby: KS Prąd i KS Elektryczność.

Ponieważ rower wciąż był znacznym wydatkiem, na który stać niewielu, kluby wypożyczały sprzęt i organizowały wycieczki za miasto. Te często kończyły się piknikiem na trawie z przygrywającą orkiestrą.

W 1937 roku skończył się okres dzierżawy obiektu na Dynasach, ale towarzystwa nie było stać na wykup. W rezultacie obiekt został rozebrany, co symbolicznie zakończyło pionierski etap historii cyklizmu. Dzieci kopiące piłkę na terenie dawnego welodromu można spotkać do dziś.

Piotr Bakalarski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • xyz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.05.2011 11:46 ~xyz

    @Miodek:
    W tamtych czasach mówiło się właśnie lucyper, a najlepszym dowodem na to są ludzie starsi, którzy do tej pory tak mówią. Jak byłam małą dziewczynką i psociłam właśnie tak wołała na mnie babcia.

  • kozioł ofiarny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2011 13:14 ~kozioł ofiarny

    A ja wam powiadam że wszyskiemu winni są cykliści i żurnaliści.

  • Miodek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2011 13:12 ~Miodek

    "Lucyper"?!? A co to takiego!
    Sugeruję otwarcie słownika. Dowiecie się, że "to coś" nazywa się LucyFer, z literką "F" w środku.

  • kierowca

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2011 11:11 ~kierowca

    zaraz napiszą że przyjezdni zabierają pracę i zaniżają wypłaty wynagrodzeń, tylko powiedzcie mi na jakich stanowiskach tak Wam zabierają etaty?

  • kapian bomba

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2011 08:50 ~kapian bomba

    http://www.tvnwarszawa.pl/informacje,news,portal-dla-quot-sloikow-quot-czyli-zartem-w-napinaczy,59602.html

    masz wyjaśnienie :)

  • inżynier z Krakowa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2011 08:38 ~inżynier…

    Świetny artykuł - dziękuję.
    Jestem w stolicy od zaledwie 4 lat, dlatego chłonę intensywnie takie wiadomości.

  • Lulek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.05.2011 08:02 ~Lulek

    mam pytanie, kogo Warszawiacy określają mianem "słoi" i dlaczego?

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »