Informacje

17.05.2016 09:01 Reportaż "Uwagi!" TVN

W Warszawie zrobili z niego niewolnika.
Historia Daniela, którego nie ma

SERWISY:

To historia jak z filmowego dramatu: mafia kupiła kilkuletniego, chorego na porażenie mózgowe Daniela, by zarabiał żebrząc na warszawskich ulicach. Kiedy trafił do ośrodka szkolno-wychowawczego, wydawało się, że wreszcie zacznie żyć. Okazało się jednak, że opiekunowie zaplanowali dla niego inny scenariusz: resztę życia ma spędzić w domu pomocy społecznej. Materiał programu "UWAGA!" TVN.

Daniel urodził się w Rumunii. Jego dzieciństwo było piekłem, a stwierdzenie, że żył jak niewolnik, nie jest żadną przesadą.

Głodzony i bity

Po tym, jak go sprzedano, trafił do Warszawy, gdzie - wraz z innymi dziećmi wykorzystywanymi do żebrania - zamieszkał w baraku. Całe dnie spędzał na ulicach. Również zimą, w ostry mróz. Żebranie to jedyne, co potrafił. Ci, którzy zarabiali na jego nieszczęściu, nie traktowali go jak człowieka. Chłopiec jadł rękami, nie potrafił mówić po polsku. - Tylko "Zdrowaś Mario, łaskiś pełna" – wspomina Daniel Stanciu.

Kiedy dzień był nieudany i nie uzbierał odpowiednio dużo pieniędzy, nie dawano mu jeść, bito pokrzywami. - Ja wtedy bardzo źle chodziłem. Na samych palcach - wspomina Daniel, którego ze względu na niepełnosprawność nazywano Olog, czyli kulawy.

Zacząć normalnie żyć

Któregoś dnia zatrzymali go policjanci i odwieźli do izby dziecka. Stamtąd trafił do ośrodka szkolno-wychowawczego w Makowie Mazowieckim i tam spędził ostatnie 15 lat życia. Wydawało się, że życie chłopaka nareszcie się odmieni. Tak się jednak nie stało.

Dziś Daniel to już dorosły mężczyzna, a nie posiada nawet dowodu osobistego czy paszportu. Nie tylko nie ma żadnych dokumentów, ale przez cały ten czas nie otrzymywał też renty. Za miesiąc kończy szkołę. - Chciałbym dostać mieszkanie i zacząć pracować. Normalnie, jak każdy. Ułożyć sobie życie - mówi reporterce "UWAGI!".

Przekonują, że nie jest samodzielny

- Każde dziecko z domu dziecka chciałoby mieć rodzinę, dom, to jest zupełnie naturalne. Ale los różnie się układa i nie wszystkie osoby mogą samodzielnie funkcjonować. Daniel należy do takich osób, które same sobie nie poradzą - kwituje jego marzenia Anita Kurowska, dyrektorka ośrodka szkolno-wychowawczego w Makowie.

Tutejsi opiekunowie od lat przekonują chłopaka, że po wyjściu z ośrodka powinien trafić dożywotnio do domu pomocy społecznej. Twierdzą, że nie poradzi sobie samodzielnie w życiu. - On nie potrafi realnie ocenić rzeczywistości. Przewidywać. Jest bezkrytyczny w stosunku do własnych możliwości - przekonuje Urszula Czerny, która w ośrodku w Makowie pracuje jako psycholog.

Ewa i Andrzej Kobylińscy, u których Daniel od dziesięciu lat spędza wakacje, święta i weekendy, widzą jednak rzecz zupełnie inaczej. Nie mają wątpliwości, że - gdyby tylko dać mu szansę - Daniel mógłby żyć jak inni, być samodzielnym i szczęśliwym. - Tylko o to proszę. Daniel nie chce iść do DPS-u - przekonuje pani Ewa.

"K***y mają ładne pogrzeby"

Rolnicy z podmakowskiej wsi poznali Daniela, kiedy przyjechali z prezentami dla podopiecznych ośrodka. - Od razu coś mnie w nim urzekło. Był spontaniczny, prawdziwy. Potem długo o nim myślałam. Daniel ma coś w sobie, czego nie sposób nie lubić: szczerość, otwartość. Od razu go człowiek lubi. Jest członkiem naszej rodziny. Pomagamy mu tak, jak potrafimy - mówi Ewa Kobylińska.

Obawiając się, że dyrektorka nie pomoże mu w wejściu w samodzielne życie, Daniel porozmawiał z dziennikarką lokalnej gazety. Gdy ukazał się artykuł, chłopaka spotkały szykany.

- Zadzwonił do mnie i powiedział, że dowiedział się od jakiejś nauczycielki, że powinien być poćwiartowany, włożony do worka i wysłany, skąd przybył - mówi pani Ewa. Obiektem ataków stała się także cała rodzina Kobylińskich. "Niech chłop kupi dla ciebie trumnę, suko. K***y mają ładne pogrzeby. Twojego Rumuna załatwimy w ośrodku" - to tylko jeden z SMS-ów, jakie odebrała pani Ewa. - Grożono jej śmiercią - nie potrafi opanować emocji jej mąż, Andrzej Kobyliński. Sprawą gróźb zajęła się już policja.

Zaskoczony starosta

Tymczasem dyrekcja ośrodka, zamiast skupić się na rozwiązaniu problemu wychowanka, postanowiła zadbać o swój wizerunek. Na spotkaniu naszej reporterki z dyrektorką, pojawiła się - niezaproszona - przewodnicząca rady rodziców.

- Jestem tu, by wyrazić sprzeciw i pogardę dla tego, co pani Kobylińska robi. Ta pani zbyt ingeruje w sprawy ośrodka. A Daniel stał się chamski do tego stopnia, że nie mówi dzień dobry - mówiła z przejęciem Alina Cieślak. Wszystkim tym, którzy "oczernią" ośrodek groziła natomiast sądem.

- Nie wiedzieliśmy, że Daniel potrzebuje pomocy - usłyszeliśmy z kolei od starosty Zbigniewa Deptuły. Dopiero po naszej rozmowie dyrektorka ośrodka zgłosiła wreszcie Daniela w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie do objęcia go tzw. programem usamodzielniania.

Daniel złożył też wniosek u burmistrza o przyznanie mu mieszkania. Państwo Kobylińscy pisemnie zapewnili urzędników, że udzielą chłopakowi niezbędnej pomocy, jeżeli taka będzie potrzebna.

- W 2012 roku Polska ratyfikowała konwencję ONZ-owską o prawach osób z niepełnosprawnościami, która ogromny nacisk kładzie na możliwość samodzielnego życia tych osób. Państwo jest zobowiązane pomagać im samodzielnie funkcjonować - podkreśla dr Dorota Pudzianowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Marzenie Daniela

Daniel ma dziewczynę, z którą planuje ułożyć sobie życie. - Jak ktoś naprawdę wie, czego chce od życia, to walczy o to, nie wolno się załamywać - mówi chłopak. Kiedy odwiedza Ewę i Andrzeja Kobylińskich, uwielbia zajmować się zwierzętami gospodarskimi i pomagać w polu. Byłby szczęśliwy, gdyby w przyszłości właśnie tak wyglądało jego życie.

ZOBACZ CAŁY ODCINEK NA STRONIE "UWAGI!" TVN

tmw/ja

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • NBis

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.05.2016 00:57 ~NBis

    Doczytałam się,że on nie ma 18 lat tylko...25.To dorosły mężczyzna i wcale się nie dziwię,że nie chce być w domu dla staruszków.Wynika z tego,że jest w ośrodku jako pełnoletni ponad 7 lat i nie próbowano jakoś jego pobyt w Polsce usankcjonować prawnie i wyrobić jakieś dokumenty.W dodatku mówi się mocno dorosłemu człowiekowi, co ma robić, narzuca mu się odgórnie pomysł na życie tylko dlatego,że jest inwalidą.Nie dziwię się,że widząc,iż chcą go wsadzić na całe życie do kolejnej instytucji, w kolejne koleiny odbierania prawa do stanowienia o sobie wystraszył się i walczy o godne życie, spokojną przyszłość ,samodzielność.Pytanie do pań z ośrodka-czy swoje dziecko mające taką niepełnosprawność, jak Daniel również oddałyby do domu opieki bezterminowo na całe życie, czy chciałyby takiej przyszłości?Nie dziwię się jego zaprzyjaźnionej rodzinie,że też chce dla niego inaczej i uważa,że dom opieki, to kolejny sposób na zniszczenie życia młodemu człowiekowi.

  • MBena

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.05.2016 13:55 ~MBena

    A może mu dać opuszczone gospodarstwo?Jest tego pełno.Facet pracowity, zna się na tym i radzi sobie świetnie.

  • drops

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.05.2016 11:28 ~drops

    Brawo władze Warszawy. Brawo to kulawe państwo!

  • Marco

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.05.2016 09:01 ~Marco

    jomjom~jomjom

    Kurde, przecież to jest normalny facet! Ma dwie sprawne ręce, jest robotny, ma chęć tworzyć społeczeństwo, płacić podatki i żyć jak każdy inny. O co w ogóle chodzi tym ludziom? Po prostu wystawcie mu dowód i dajcie mu żyć. Paranoja.

    Jak to o co chodzi? Jakbys zobaczyl ile osrodek dostaje co miesiac na jego utrzymanie to juz bys wiedzial. Pacjent idealny, samodzielny, nie trzeba przy nim nic robic, nie ma rodziny wiec nikt sie o niego nie upomni. Nic tylko kasowac kaske.. W takie miejsca od razu powinien wchodzic prokurator..

  • GWAGVEw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2016 16:30 ~GWAGVEw

    wEVGAWG~wEVGAWG

    "tam spędził ostatnie 15 lat życia"
    To on zmarł? To jakim cudem udzielił wywiadu...?

    Nooo, aleś błysnął!

  • jomjom

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2016 13:54 ~jomjom

    Kurde, przecież to jest normalny facet! Ma dwie sprawne ręce, jest robotny, ma chęć tworzyć społeczeństwo, płacić podatki i żyć jak każdy inny. O co w ogóle chodzi tym ludziom? Po prostu wystawcie mu dowód i dajcie mu żyć. Paranoja.

  • oland

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2016 12:10 ~oland

    Nie dawać żebrakom żadnych datków i problem sam się rozwiąże.

  • wEVGAWG

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2016 10:25 ~wEVGAWG

    "tam spędził ostatnie 15 lat życia"
    To on zmarł? To jakim cudem udzielił wywiadu...?

  • stan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2016 10:08 ~stan

    Polska jest podobno chrześcijańska ale niektórzy Polacy już niekoniecznie. Wstyd

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »