Informacje

25.06.2015 07:48 wtorkowa manifestacja

W togach wyjdą na ulicę. "Na takich warunkach nie można pracować"

SERWISY:

We wtorek odbędzie się protest warszawskich adwokatów. Prawnicy w togach przemaszerują przed siedzibą rządu. Nigdy dotąd przedstawiciele polskiej palestry nie wychodzili na ulicę, by zwrócić uwagę rządzącym na swoje problemy – pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

- Życie uczy, że górnicy z łomami i butelkami w rękach mają większą siłę przebicia niż grupy, które próbują nie anarchizować systemu – mówi adwokat Paweł Rybiński, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Powody protestu, podkreśla Rybiński, są dwa.

"Adwokat dostaje 60 zł"

- Od 13 lat państwo nie chce płacić pełnomocnikom za prowadzenie spraw z urzędu. Tak bowiem trzeba nazwać sytuację, gdy adwokat za sprawę np. o alimenty czy przywrócenie do pracy dostaje 60 zł. Na takich warunkach nie można pracować – mówi dziekan.

Kolejny problem to rządowy projekt ustawy, który dopuszcza do systemu nieodpłatnej pomocy prawnej magistrów prawa z trzyletnim doświadczeniem. Kłopot w tym, że nie wiąże ich, w przeciwieństwie do adwokatów czy radców prawnych, tajemnica zawodowa, nie podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej, a za ewentualne błędy odpowiadać mają jedynie do winy umyślnej.

PAP/su

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Lil

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.06.2015 11:04 ~Lil

    Co za ciemnogród, ja nie pochodzę z rodziny prawniczej a dostałam się na aplikacje i od wielu lat jestem adwokatem, widać że ci co piszą o znajomościach znają sie na temacie jak świnia na pomarańczach więc po co z takim i ludźmi dyskutować. A jak sądzicie że tak nam dobrze, to won na studia, potem aplikacje i już za 9 lat możecie zacząć pracować i prowadzić sprawy prze rok czy dwa za 60 zł. I jak ktoś sie nie dostanie czy to na studia czy aplikacje to nie dlatego że sa znajomości tylko dlatego że jest idiotą i nie jest w stanie. Proponuje wszystkim którzy nas krytykują aby zaczęli wykonywać ten zawód skoro ich zdaniem mamy tak dobrze, co was ludzie powstrzymuje? I niech nikt nie gada o znajomościach jak nawet nie próbował sie dostać na studia...

  • Robin Chłód

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.06.2015 05:00 ~Robin Chłód

    joanna~joanna

    to, co się dzieje z usługami prawniczymi to jakaś kpina. ale ta kpina zaczyna się już podczas przyjęć na studia - w Krakowie w tym roku dwa publiczne uniwersytety (Ekonomiczny i Pedagogiczny) otwierają prawo stacjonarne i niestacjonarne, na UJ studiuje najwięcej studentów prawa w Polsce, a działa jeszcze ta cała Krakowska Akademia.
    myślicie, że studiują same dzieci prawników?
    nie starczyłoby nas, żeby obsadzić połowę dziennych na UJocie (ponad 500 przyjętych co rok, sic!), a co dopiero całą resztę.
    z dostaniem się czy na studia (rolę gra tylko matura) czy na aplikację nie ma żadnego problemu (podchodzi się do ministerialnego testu).

    dlaczego jeszcze ktoś uważa, że to jest zawód zamknięty? dlaczego powtarzacie te brednie? to jest tragedia. nie samo otwarcie, tylko ilość przyjętych, dramat.

    kiedyś prawnik nie tylko znał się na przepisach (daj panie boże, żeby się teraz znał), ale miał obycie, klasę, wiedzę ogólną. rzeczy, które, tak, niestety, wynosi się z domu. a jak nie miał, to zasuwał jak mrówka, żeby się tego nauczyć.

    teraz, każdy przeciętniak, a nawet tępak po jakiejś prywatnej szkole w Sosnowcu czy Pułtusku będzie wielkim mecenasem.

    boże, jakie to śmieszne...
    a i dla nas i dla potencjalnych klientów smutne.

    Brawo @joanna )) Ja jestem inżynierem. Lata pracy mam za sobą. I potwietdzam to, o czym piszesz. U mnie, w moim środowisku jest podobnie. Wśród inżynierów, także z tytułami doktorskimi (a zwłaszcza wśród takich, bo doktoraty zrobili na podstawie teorii, nie mając doświadczenia z praktyki!) pełno jest miernot. I te miernoty działają później w realu. Projektują nam drogi, zostają dyrektorami zdm, planują sieć komunikacyjną miasta, projektują niefunkcjonalne mieszkania, byle jakie maszynu - i żyją. Tylko po co.

  • joanna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2015 18:34 ~joanna

    to, co się dzieje z usługami prawniczymi to jakaś kpina. ale ta kpina zaczyna się już podczas przyjęć na studia - w Krakowie w tym roku dwa publiczne uniwersytety (Ekonomiczny i Pedagogiczny) otwierają prawo stacjonarne i niestacjonarne, na UJ studiuje najwięcej studentów prawa w Polsce, a działa jeszcze ta cała Krakowska Akademia.
    myślicie, że studiują same dzieci prawników?
    nie starczyłoby nas, żeby obsadzić połowę dziennych na UJocie (ponad 500 przyjętych co rok, sic!), a co dopiero całą resztę.
    z dostaniem się czy na studia (rolę gra tylko matura) czy na aplikację nie ma żadnego problemu (podchodzi się do ministerialnego testu).

    dlaczego jeszcze ktoś uważa, że to jest zawód zamknięty? dlaczego powtarzacie te brednie? to jest tragedia. nie samo otwarcie, tylko ilość przyjętych, dramat.

    kiedyś prawnik nie tylko znał się na przepisach (daj panie boże, żeby się teraz znał), ale miał obycie, klasę, wiedzę ogólną. rzeczy, które, tak, niestety, wynosi się z domu. a jak nie miał, to zasuwał jak mrówka, żeby się tego nauczyć.

    teraz, każdy przeciętniak, a nawet tępak po jakiejś prywatnej szkole w Sosnowcu czy Pułtusku będzie wielkim mecenasem.

    boże, jakie to śmieszne...
    a i dla nas i dla potencjalnych klientów smutne.

  • sha

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2015 12:10 ~sha

    Wieje nienawiścią. Protestować wolno każdemu, wszyscy chcą godnej pracy i nieważne przedstawicielem jakiej profesji jest. Z komentarzy płynie bardzo negatywny obraz szeroko rozumianych prawników. Rozumiem, jeśli wynika z doświadczen, natomiast jest nieuprawniony, jeśli kredowany na podstawie często mylnych wyobrażen. Jak w każdej grupie społecznej jednym wiedzie się lepiej innym gorzej.
    Wbrew pozorom jednak otwarcie zawodów nie przekłada się na lepszą i tańsza jakość usług. Od 1 lipca każdy będzie miał prawo do obrońcy z urzędu, a zatem będzie to przeważający rodzaj klienta. Jeśli stawka za jego obronę nie ulegnie zmianie, nadto będzie wypłacana na sam koniec niejednokrotnie długoletniego procesu, to bez względu na sytuację majątkowa adwokata, jest niemoralnym oczekiwać od niego iż będzie kredytowal taka sprawę z własnej kieszeni. I proszę nie wysuwać argumentów ile to razy adwokat zachował się niemoralne. Nawet jeśli tak się zdarzyło, a zdarza się to zapewne w każdej grupie społecznej, to nie oznacza, że adwokaci nie mają prawa walczyć o godne warunki pracy. Godne warunki pracy powinny przełożyć się na jakość świadczonych usług. W obecnym kształcie, w przypadku sprawy urzędowej, adwokaci też pracują na umowach smieciowych i nie mogą odmówić. Nie chodzi też tylko o interes finansowy adwokatów. Jeśli stawki nie będą realne, przełoży się to na zamykanie kancelarii, zmniejszenie liczby adwokatów, którzy nie mogąc się utrzymać zamkną biura, a pomoc z urzędu będzie iluzja. Czytając komentarze widzę, że wielu uważa iż adwokat w sprawie urzędowej nic nie robi. Nie zawsze tak jest. Nie można generalizowac. Proszę zwrócić uwagę, że większość przedstawicieli tego zawodu to dziś ludzie młodzi, w zawodzie parę lat. Dajcie im szansę na zmianę wizerunku adwokatów i na protest o godne warunki życia po latach nauki, o które wielu z Was też walczy.

  • rozgoryczony

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.06.2015 08:18 ~rozgoryczony

    Ja też wykonuję zawód prawniczy. Mam sporo znajomych i wszyscy nie możemy się nadziwić, co zrobiono z tego państwa. Społeczeństwo zubożone. Przemysłu nie ma. Zawody od dawna są otwarte. Nie pochodzę z rodziny prawników i większość prawników, których znam również nie pochodzą z rodzin prawniczych. W warunkach, gdy jest zakaz reklamy wejście na rynek ze swoimi usługami jest bardzo trudny. Koszty działalności są jeszcze większe. Sądy robią akcje protestacyjne, urzędnicy nie strajkują bo nie mogą. Policja już strajkowała. Wczoraj w telewizji słyszałem, że właściciela atrakcyjnej turystycznie działki może wywłaszczyć Gmina, by sprzedać ją inwestorowi. Nie ma już prawa własności w tym kraju. Dokąd to zmierza? Czym nas jeszcze uraczy PO?

  • Dodo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.06.2015 06:42 ~Dodo

    Gocha ~Gocha

    Przeczytałam wszystkie Państwa komentarze i niestety muszę stwierdzić, że niewielka Państwa część nie wygłasza poglądów rodem poprzedniej epoki. Przede wszystkim, by stać się prawnikiem, od lat nie trzeba już pochodzić z rodziny prawniczej, która przyjmie pod swoje skrzydła, zapewni zaplecze finansowe i wprowadzi do niegdyś zamkniętego zawodu. Teraz prawnikiem może zostać każda osoba, która najpierw upora się ze studiami (na których przygotowanie do egzaminu nie wygląda w ten sposób, że wieczorem spokojnie przeczytam sobie prezentację, a następnego dnia zdam na 5), później zda piekielnie trudny egzamin na aplikację (oczywiście płatny, jak i sama aplikacja), dalej 2-3 lata aplikacji i kolejny egzamin (jeszcze gorsze wydanie egzaminu). A po egzaminie? "Życie jak w Madrycie". Co roku tylko w Warszawie prawo kończy ponad 5 tys. studentów, więc z desperacji i przymusu do pracy chodzimy za (przy odrobinie szczęścia) 500 zł. Proszę dobrze poszukać w internecie ogłoszeń: te typu "zatrudnię aplikanta, początkowo 500zł, po roku możliwość przedłużenia umowy i 1000zł". Jak się utrzymać za taką sumę? Podczas moich studiów spora część studentów nocami pracowała w barach, pracowała w HM lub Zarze, by móc się utrzymać. Zdaję sobie sprawę, że wielu studentów/absolwentów poszukujących pracy funkcjonuje w ten sposób, jednak ocena, że młodzi prawnicy zarabiają miliony nie robiąc nic, jest wysoce niesprawiedliwa.


    Że słucham? Prawnik pracuje za 500zł? Może pora wziąć leki? Widać, że wieje od Ciebie pseudointelektem - niby uważasz się, za osobę znającą prawo, ale jak widać prawa pracy to nie znasz.

  • Robin Chłód

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.06.2015 06:37 ~Robin Chłód

    Gocha ~Gocha

    Przeczytałam wszystkie Państwa komentarze i niestety muszę stwierdzić, że niewielka Państwa część nie wygłasza poglądów rodem poprzedniej epoki. Przede wszystkim, by stać się prawnikiem, od lat nie trzeba już pochodzić z rodziny prawniczej, która przyjmie pod swoje skrzydła, zapewni zaplecze finansowe i wprowadzi do niegdyś zamkniętego zawodu. Teraz prawnikiem może zostać każda osoba, która najpierw upora się ze studiami (na których przygotowanie do egzaminu nie wygląda w ten sposób, że wieczorem spokojnie przeczytam sobie prezentację, a następnego dnia zdam na 5), później zda piekielnie trudny egzamin na aplikację (oczywiście płatny, jak i sama aplikacja), dalej 2-3 lata aplikacji i kolejny egzamin (jeszcze gorsze wydanie egzaminu). A po egzaminie? "Życie jak w Madrycie". Co roku tylko w Warszawie prawo kończy ponad 5 tys. studentów, więc z desperacji i przymusu do pracy chodzimy za (przy odrobinie szczęścia) 500 zł. Proszę dobrze poszukać w internecie ogłoszeń: te typu "zatrudnię aplikanta, początkowo 500zł, po roku możliwość przedłużenia umowy i 1000zł". Jak się utrzymać za taką sumę? Podczas moich studiów spora część studentów nocami pracowała w barach, pracowała w HM lub Zarze, by móc się utrzymać. Zdaję sobie sprawę, że wielu studentów/absolwentów poszukujących pracy funkcjonuje w ten sposób, jednak ocena, że młodzi prawnicy zarabiają miliony nie robiąc nic, jest wysoce niesprawiedliwa.

    Strasznie się rozpisałaś, tyle że treści mało. Jesteś kolejną osobą, która narzeka na swój los i ciężkie studia. Wyjmij głowę spod kołderki i rozejrzyj się wokół. Studia inżynierskie są ciężkie, medyczne i inne też, a jednak nikt inny nie popłakuje na swój los, tylko prawnicy. Wytrzyj nosek i wracaj między żywych.

  • Gocha

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.06.2015 21:38 ~Gocha

    Przeczytałam wszystkie Państwa komentarze i niestety muszę stwierdzić, że niewielka Państwa część nie wygłasza poglądów rodem poprzedniej epoki. Przede wszystkim, by stać się prawnikiem, od lat nie trzeba już pochodzić z rodziny prawniczej, która przyjmie pod swoje skrzydła, zapewni zaplecze finansowe i wprowadzi do niegdyś zamkniętego zawodu. Teraz prawnikiem może zostać każda osoba, która najpierw upora się ze studiami (na których przygotowanie do egzaminu nie wygląda w ten sposób, że wieczorem spokojnie przeczytam sobie prezentację, a następnego dnia zdam na 5), później zda piekielnie trudny egzamin na aplikację (oczywiście płatny, jak i sama aplikacja), dalej 2-3 lata aplikacji i kolejny egzamin (jeszcze gorsze wydanie egzaminu). A po egzaminie? "Życie jak w Madrycie". Co roku tylko w Warszawie prawo kończy ponad 5 tys. studentów, więc z desperacji i przymusu do pracy chodzimy za (przy odrobinie szczęścia) 500 zł. Proszę dobrze poszukać w internecie ogłoszeń: te typu "zatrudnię aplikanta, początkowo 500zł, po roku możliwość przedłużenia umowy i 1000zł". Jak się utrzymać za taką sumę? Podczas moich studiów spora część studentów nocami pracowała w barach, pracowała w HM lub Zarze, by móc się utrzymać. Zdaję sobie sprawę, że wielu studentów/absolwentów poszukujących pracy funkcjonuje w ten sposób, jednak ocena, że młodzi prawnicy zarabiają miliony nie robiąc nic, jest wysoce niesprawiedliwa.

  • szok

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.06.2015 21:28 ~szok

    he, he w sądzie rodzinnym przyznano mi panią adwokat z urzędu, Pani była na emeryturze, niedosłysząca i niedowidząca, a na dodatek kulawa. Kpina, a sędzia przyznała jej za pracę 600 zł w roku 2000. Kpina, sama lepiej się broniłam niż ta pani.

  • sek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.06.2015 21:10 ~sek

    Teraz już widać, że większość adwokatów żyje ze spraw urzędowych, a nie prywatnych klientów. Rynek prawniczy schodzi powoli na dno. Z jednej strony to zbyt duża ilość prawników na rynku, a z drugiej - ludzi nie stać na wiele usług i nieraz wolą sami reprezentować się przed sądem lub znaleźć poradę w internecie.
    Zwiększenie stawek za sprawy urzędowe miałoby dotkliwy skutek dla Skarbu Państwa, bo w razie przegrania przez stronę reprezentowaną przez pełnomocnika z urzędu, SP będzie musiał ponieść większe koszty. W konsekwencji Sąd dwa razy się zastanowi zanim ustanowi pełnomocnika z urzędu.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »