Informacje

19.11.2018 19:16 pierwsza rozprawa

"W tej sprawie dzieje się coś dziwnego". Władysław Frasyniuk przed sądem

SERWISY:

Nie przyznaję się do winy - mówił w poniedziałek Władysław Frasyniuk podczas swojego procesu przed stołecznym sądem rejonowym. Działacz opozycji z czasów PRL jest oskarżony o naruszenie nietykalności dwóch policjantów podczas kontrmanifestacji wobec marszu miesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca 2017 roku.

Akt oskarżenia trafił w czerwcu do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Dotyczy naruszenia nietykalności dwóch funkcjonariuszy podczas wykonywania czynności służbowych - popchnięcia rękami, przepychania i kopnięcia jednego z tych policjantów. Sprawa jest w toku.

Zgodnie z artykułem 222 Kodeksu karnego oskarżonemu grozi kara grzywny, kara ograniczenia wolności lub kara pozbawienia wolności do 3 lat.

Sąd w poniedziałek odroczył proces do 13 grudnia. Będzie wówczas między innymi kontynuował przesłuchanie jednego z policjantów.

"To proces, który ma zastraszyć obywateli"

- Nie przyznaję się do winy - oświadczył Frasyniuk, który na początku procesu zgodził się na publikację w mediach nazwiska i wizerunku. Podkreślił także, że "to nie jest proces o pobicie policjantów, ani wierzganie nogami".

- Nie jest to też proces o używanie słów obraźliwych, na przykład "konstytucja" - mówił. - To proces, który ma zastraszyć obywateli broniących wolności i prawa do zgromadzeń - ocenił były opozycjonista. Dodał, że prokurator w tym procesie "służy rujnowaniu państwa prawa".

- Nie kopnąłem policjanta, to absolutnie nieprawdziwy, wymyślony fakt - powiedział Frasyniuk. Zaznaczył przy tym, że jego zachowanie z 10 czerwca zeszłego roku można określić jako "bierny opór".

"Frasyniuk stawiał gwałtowny opór"

Jak wskazuje prokuratura, policjanci pilnujący porządku podczas marszu w czasie miesięcznicy smoleńskiej podjęli interwencję wobec Władysława Frasyniuka i towarzyszących mu osób, którzy siedząc na ulicy, zablokowali legalny przemarsz.

- Frasyniuk stawiał gwałtowny opór, wierzgał nogami, krzyczał i reagował agresywnie. W trakcie wynoszenia go poza trasę przemarszu kopał jednego z policjantów, naruszając jego nietykalność cielesną. Zachowywał się agresywnie także po przeniesieniu ze środka ulicy, wyrywając się policjantom, którzy próbowali go wylegitymować. Funkcjonariusza, który wzywał go do zachowania zgodnego z prawem, gwałtownie popchnął, naruszając także jego nietykalność cielesną - mówił, gdy akt oskarżenia trafiał do sądu, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Łukasz Łapczyński.

"Jakbym zamierzał celowo kopnąć, to kopnąłbym skutecznie"

W czasie poniedziałkowej przerwy w rozprawie Władysław Frasyniuk odniósł się do zarzutów, które stawia mu prokuratura, mówiąc: - Jakbym zamierzał celowo go kopnąć, to pewnie kopnąłbym skutecznie.

- Problem polega na tym, że tłum siedzi na ulicy, jest szarpany, to człowiek traci równowagę i raz jest na plecach i w związku z tym nogi są do przodu - mówił Frasyniuk.

- Wszyscy nawzajem się trzymamy i wszyscy nawzajem, że tak powiem, nie chcemy, żeby nas rozerwano - tłumaczył i wskazywał, iż "rzecz polega na tym, że policjanci wkraczający do takiego tłumu siedzącego, pierwsze co robią, to rozkopują nasze nogi, które są na ziemi". - Ja pamiętam, jak te nogi rozkopywały nasze nogi - dodał opozycjonista.

- Natomiast, żeby była jasność, ja w ogóle nie pamiętam, nie przypominam sobie, że był jakikolwiek kontakt. Więcej - ja jestem człowiekiem, który już miał kiedyś zarzut za użycie siły wobec funkcjonariusza, co prawda więziennego, więc ja wiem, jakie to są konsekwencje - zapewniał Władysław Frasyniuk. - Wiem, jak się zachować i wiem, do którego momentu można stawiać się, a od którego momentu trzeba odpuszczać - dodał.

"Na tyle mocne, że je poczułem"

W poniedziałek zeznania składali także inni świadkowie - policjanci, którzy według prokuratury mieli być poszkodowanymi przez naruszenie ich nietykalności cielesnej. Podczas przesłuchania jednego z nich przeprowadzono ponad godzinną próbę odtworzenia wydarzeń 10 czerwca 2017 roku.

Jeden z policjantów zaznaczył też, że choć "sytuacja była nieprzyjemna", to nie może ocenić, czy kopnięcie było celowe. Podkreślił jednak, iż "było na tyle mocne, że je poczuł".

Mówiąc o zachowaniu Frasyniuka dodał, że "umundurowany policjant powinien być traktowany z szacunkiem, a tego szacunku nie było".

- Odepchnięcie było o takiej sile, że cofnęło mnie - powiedział z kolei drugi policjant, który na co dzień służy w jednostce na północy kraju. Dodał, że inne osoby uczestniczące w zajściu - poza Frasyniukiem - nie odpychały go.

Skąd się wzięło zawiadomienie

Zeznał też, że krótko po incydentach w związku ze sprawą miał kontakt telefoniczny z zastępcą komendanta wojewódzkiego policji w swym województwie. Dodał, że zawiadomienie w sprawie złożył w dniu wolnym od pracy, gdy do jego domu przyjechał wieczorem funkcjonariusz, aby takie zawiadomienie odebrać.

- Najbardziej istotny wątek dotyczył tego, skąd w ogóle wzięło się to zawiadomienie - wskazywał obrońca Frasyniuka mecenas Piotr Schramm już po rozprawie.

- Nie spodziewałem się, że pan policjant zajmie stanowisko, według którego powie, że ktoś zmuszał go do tego, żeby to zawiadomienie złożył - mówił i relacjonował to, co jego zdaniem wynika z wypowiedzi policjanta.

- Jeżeli nazajutrz po realnych wydarzeniach dzwoni do niego w pierwszej kolejności - tak jak to dzisiaj relacjonował - ktoś z macierzystej jednostki i mówi, że "Frasyniuk na ciebie złoży zawiadomienie", potem dzwoni ktoś kolejny i pyta, "czy ty będziesz składał swoje zawiadomienie", a potem dzwoni zastępca komendanta wojewódzkiego i pyta, "czy będzie składane zawiadomienie" na Frasyniuka i jak się dowiaduje, że tak, to pyta, czy może w jakiś sposób ułatwić złożenie zeznań w tej sprawie, a na koniec okazuje się, że sprawa jest tak pilna, że tego samego dnia kierowany jest policjant do domu tego policjanta po to, żeby ułatwić złożenie zawiadomienia na Władysława Frasyniuka, to pewnie państwo przyznacie, że w tej sprawie dzieje się coś dziwnego - mówił mecenas Schramm po rozprawie w rozmowie z dziennikarzami.

Wprowadził w błąd policjanta "co do tożsamości"

W końcu sierpnia sąd rejonowy w pierwszej instancji nieprawomocnie uniewinnił Frasyniuka w jeszcze jednej ze spraw związanych z incydentami 10 czerwca 2017 roku. Był on obwiniony o wykroczenie wprowadzenia w błąd policjanta "co do tożsamości własnej osoby". Legitymowany wówczas przez policjanta przedstawił się jako "Jan Józef Grzyb".

Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił na początku października umorzenie innej sprawy Frasyniuka, dotyczącej blokowania marszu. Sprawą ponownie zajmie się sąd rejonowy.

akr/PAP/now/adso

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • FFF

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2019 12:38 ~FFF

    Właśnie dlatego że szarego człowieka by ukarali jego sprawa powinna być wyjaśniana dokładnie. Właśnie tacy ludzie jak Frasyniuk powinni też pomagać innym szarym w takich sprawach. Mnie osobiście nie interesują poglądy pana Frasyniuka, ale wiem jak wyglądają przesłuchania i nic nie możesz, a tu przynajmniej się napracują, bo za brzydkie czy ładne oczy nie ukarają.

  • Nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.11.2018 19:32 ~Nick


    Dobra zmiana w przeciwieństwie do PO miała być faktycznie dobra a okazuje się, że jest jedynie DOJNA!!!


    gość~gość

    Mnie szarego człowieka na pewno by ukarali więc żądam by tego pajaca też ukarali chyba że jest ponad prawem.
    Zibi~Zibi


    Odezwał się PiS-owski troll. Niedługo was - jak to piszesz - pajaców wsadzą za kraty i się skończy "dobra zmiana" i srebrniki za głupawe posty.
    Józef Jan Grzyb~Józef Jan Grzyb



    Jest dobra tylko trzeba chcieć to zauważyć. Chyba że emeryturki obniżyli :)

  • Do Policji

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.11.2018 19:14 ~Do Policji

    Nie wysyłajcie na protesty, gdzie jest więcej niż prawdopodobne, że można dostać w ucho, policjantów damulek. Później w Sądzie zeznaje: Pan Frasyniuk wierzgnął, kopnął i pokazał mi język. Na co tac policjanci? Mają mieć jaja i prawo za sobą a nie za pomocą jakiś dyrdymałów zastraszać ludzi, którzy słusznie protestują. Mam nadzieję, że jak się zmieni władza, to Pan policjant, dyspozycyjny, po zmianie kwalifikacji czynu sam będzie musiał się bronić przed głupkowatymi zarzutami...

  • Józef Jan Grzyb

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.11.2018 17:09 ~Józef Jan Grzyb

    Dobra zmiana w przeciwieństwie do PO miała być faktycznie dobra a okazuje się, że jest jedynie DOJNA!!!


    gość~gość

    Mnie szarego człowieka na pewno by ukarali więc żądam by tego pajaca też ukarali chyba że jest ponad prawem.
    Zibi~Zibi


    Odezwał się PiS-owski troll. Niedługo was - jak to piszesz - pajaców wsadzą za kraty i się skończy "dobra zmiana" i srebrniki za głupawe posty.

  • Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.11.2018 14:50 ~Roman

    To specjalnie spreparowana i naduta sprawa debilskich postkomunistów ( teraz mają warunki pohulać sobie na nas.

  • Ad rem

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.11.2018 14:26 ~Ad rem


    Krzyś~Krzyś

    Skoro Basia Poleszuk została skazana na karę bezwzględnego wiezienia za rzekome podrapanie policjanta, to tym bardziej niejaki Frasyniuk powinien dostać analogiczną jak nie wyższą! Wszyscy są równi wobec prawa.
    Basia nasza kochana~Basia nasza kochana

    Kto to jest Basia Poleszuk ? Jeżeli nie dobrą znajomą piszącego, to zapewne córką jakiejś PiSówy.

    Polką, w odróżnieniu od ciebie i tego pajaca.

  • Zibi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.11.2018 14:22 ~Zibi

    gość~gość

    Mnie szarego człowieka na pewno by ukarali więc żądam by tego pajaca też ukarali chyba że jest ponad prawem.


    Odezwał się PiS-owski troll. Niedługo was - jak to piszesz - pajaców wsadzą za kraty i się skończy "dobra zmiana" i srebrniki za głupawe posty.

  • gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.11.2018 12:53 ~gość

    Mnie szarego człowieka na pewno by ukarali więc żądam by tego pajaca też ukarali chyba że jest ponad prawem.

  • Historia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.11.2018 12:23 ~Historia

    Nic dziwnego się nie dzieje. Po prostu PiS chce w ten sposób udowodnić, że żadnej demokratycznej opozycji z PRL-u nie było, historia Polski zaczyna się od nic i że można kopać każdego w ramach Dobrej Zmiany.

  • Kopyta

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.11.2018 12:19 ~Kopyta

    KonikGarbusek~KonikGarbusek

    Czy jeżeli człowiek "wierzga nogami" to jest oznaką,że pochodzi w prostej linii od konia?To może uprawdopodobniać także,jeżeli dodatkowo się jąka.Ciekawe,czy w celi także będzie wierzgał na osadzonych?

    Normalnie gejzery humoru i satyry na najwyższym poziomie. Zapewne nieostrożnie stanąłeś ZA koniem, od strony, gdzie ma on kopyta do wierzgania ?

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »