Informacje

15.10.2018 20:58 największy problem w podstawówkach

W stolicy brakuje 1600 nauczycieli. "Odchodzą do lepiej płatnej pracy"

SERWISY:

W Warszawie brakuje blisko 1600 nauczycieli, w tym ponad tysiąc w szkołach podstawowych - podał w poniedziałek stołeczny ratusz. Władze miasta przekonują, że robią wszystko, by ściągnąć nauczycieli do pracy, między innymi poprzez wysokie dodatki do pensji.

W poniedziałek na Zamku Królewskim 92 nauczycieli warszawskich szkół, przedszkoli i placówek oświatowych otrzymało Nagrody Prezydenta Warszawy. Uroczystość zorganizowano z okazji przypadającego w niedzielę Dnia Edukacji Narodowej.

Przed wręczeniem nagród wiceprezydent Paszyński zorganizował konferencję prasową dotyczącą problemu wakatów w warszawskich szkołach. Przekonywał dziennikarzy, że jest to jeden ze skutków reformy oświaty w Polsce. Zapewnił też, że ratusz posiada szczegółowe dane dotyczące liczby brakujących nauczycieli.

Najwięcej wakatów w podstawówkach

- Ludzie z różnych powodów nie chcą przychodzić pracować do szkoły. Z jednej strony to kwestia zarobków, z drugiej - to kwestia chaosu, kwestie programowe. Niektórzy nie chcą teraz podejmować pracy ze starszymi lub młodszymi uczniami niż byli przyzwyczajeni w gimnazjach - powiedziała dyrektor stołecznego Biura Edukacji Joanna Gospodarczyk.

Z danych ratusza wynika, że w Warszawie brakuje 1590 nauczycieli, najwięcej w szkołach podstawowych - 1027 osób. W przedszkolach jest 228 wakatów, a w liceach i technikach - 206. Przede wszystkim brakuje osób do opieki w szkolnych świetlicach i nauczycieli wspomagających dzieci z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego. Za mało jest też matematyków, anglistów, polonistów.

Blisko 400 nauczycieli zatrudnionych jeszcze w ubiegłym roku w wygaszanych gimnazjach nie pracuje już w szkolnictwie publicznym. Część osób odeszła do szkolnictwa niepublicznego, a część z zawodu.

Zwiększyła się liczba nauczycieli pracujących w dwóch lub trzech szkołach. W minionym roku szkolnym 2066 nauczycieli pracowało w dwóch szkołach, w tym – już 2264, podczas gdy w roku szkolnym 2016/2017 takich nauczycieli było 165. W trzech i więcej szkołach pracują 273 osoby - w poprzednim roku szkolnym takich nauczycieli było zaledwie 11.

"Tworzymy system zachęt"

- Staramy się uczynić pracę nauczyciela warszawskiego jak najbardziej atrakcyjną - powiedział Paszyński. Przypomniał, że nauczyciele w szkołach prowadzonych przez stołeczny samorząd mają najwyższe w kraju dodatki do płacy zasadniczej. - Tworzymy system zachęt, mamy bardzo szeroką ofertę kształceniową - dodał.

- Z jednej strony musimy zachęcić młodych ludzi, pracowników naukowych do podjęcia pracy w naszych szkołach. Z drugiej strony chcemy zatrzymać nauczycieli, którzy już są w stołecznej oświacie - dodała przewodnicząca Komisji Edukacji i Rodziny w Radzie Warszawy Małgorzata Żuber-Zielicz (PO).

- Mówiąc o młodych pracownikach naukowych, mówimy o doktorantach, których możemy zgodnie z prawem zatrudnić. Mam nadzieję, że tutaj przynajmniej trochę z tej grupy osób znajdzie się chętnych. Te osoby mogą spokojnie wejść do szkół nawet nie mając przygotowania pedagogicznego - dodała Gospodarczyk.

Jak mówił Paszyński, dyrektorzy szkół starają się też zapobiec wakatom ściągając do szkół nauczycieli, którzy odeszli na emeryturę.

"Odchodzą do lepiej płatnej pracy"

W stołecznych publicznych szkołach i przedszkolach pracuje ponad 30 tysięcy nauczycieli. 38,6 procent to nauczyciele dyplomowani, 27,7 procent - mianowani. Najwięcej nauczycieli pracuje w szkołach podstawowych (17,2 tys.) i w szkołach ponadpodstawowych (7,8 tys.).

- Ważne jest to, by przychodzili do szkół młodzi nauczyciele. I sporo ich przychodzi. Dobrze wypadamy na tym tle w porównaniu z innymi dużymi miastami. Mamy 27 procent nauczycieli do 35. roku życia. Problemem Warszawy jest to, że ci młodzi nauczyciele po kilku latach pracy zostawiają szkoły, odchodzą do lepiej płatnej pracy, nie musi to być praca w oświacie niepublicznej - zaznaczyła Gospodarczyk. - Matematycy, informatycy wybierają banki, biznes, robią różne analizy, zasilają korporacje. Fizycy zresztą też. Nauczycielki wychowania przedszkolnego zakładają prywatne przedszkola, punkty przedszkolne - dodała Żuber-Zielicz.

Zgodnie z uchwałą warszawskich radnych z sierpnia tego roku, od września wzrosły dodatki funkcyjne dla wychowawców i dyrektorów szkół. Wcześniej dodatki za wychowawstwo wynosiły w Warszawie średnio 120 zł w szkołach podstawowych oraz 170 zł w szkołach średnich. Od września wzrosły odpowiednio o 260 zł i 210 zł, czyli do 380 zł. O 50 zł wzrosły również dodatki dla wychowawców w przedszkolach. Zmiana dotyczy blisko 11 tys. wychowawców, czyli 40 proc. nauczycieli.

Od września 2018 r. pensja dyrektorów szkół warszawskich zwiększyła się średnio o 1000 zł. Wyższy dodatek otrzymali także dyrektorzy przedszkoli (o 500 zł więcej), wicedyrektorzy szkół i przedszkoli oraz kadra zarządzająca innymi placówkami oświatowymi.

Jak wygląda pensja nauczyciela?

Na pensję nauczycieli składa się wynagrodzenie zasadnicze (w wysokości określanej corocznie w rozporządzeniu ministra edukacji narodowej ws. minimalnych stawek wynagrodzenia nauczycieli) oraz dodatki określone w ustawie - Karta Nauczyciela. Są to: dodatek za wysługę lat, dodatek wynikający z pełnienia funkcji kierowniczej, dodatek funkcyjny dla wychowawcy klasy, dodatek funkcyjny nauczyciela doradcy, dodatek funkcyjny nauczyciela konsultanta, dodatek za warunki pracy, dodatek za uciążliwość pracy, nagroda jubileuszowa, nagroda ze specjalnego funduszu nagród, dodatkowe wynagrodzenie za pracę w porze nocnej, dodatek motywacyjny, dodatkowe wynagrodzenie roczne, odprawy emerytalno-rentowe oraz odprawy z tytułu rozwiązania stosunku pracy i doraźnych zastępstw.

Z tabeli będącej załącznikiem do rozporządzenia ws. minimalnych stawek wynagrodzenia nauczycieli wynika, że od 1 kwietnia wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym (tacy stanowią ponad 90 proc. wszystkich nauczycieli) wynosi dla stażysty 2417 zł brutto, nauczyciela kontraktowego - 2487 zł brutto, nauczyciela mianowanego - 2824 zł brutto, a dyplomowanego - 3317 zł brutto.

Część dodatków przepisy uzależniają wprost od wysokości wynagrodzenia zasadniczego i jest to m.in. dodatek za wysługę lat. Oznacza to, że rosną one zawsze, gdy rośnie płaca zasadnicza. Z kolei wysokość innych dodatków, np. motywacyjnego czy funkcyjnego, określają same samorządy w regulaminach wynagradzania.

Zobacz też, co mówił we wrześniu wiceprezydent Włodzimierz Paszyński o reformie edukacji:

PAP/kk/pm

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • maria

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 18:23 ~maria

    Brawa za trafne spostrzeżenia dla Zosi i Toli .Nepotyzm w szkole na porządku dziennym,nieufność i podejrzliwość. Dyrektor traktuje często N. gorzej niż uczniów.Biorąc pod uwagę fakty przytoczone przez w/w koleżanki po fachu odeszłam na zasłużoną emeryturę . Od 9lat śledzę,co dzieje się na opuszczonym przeze mnie poletku. Moja córka nauczycielka jest właśnie w takiej sytuacji,bo ,,głupia" mamusia nie skorzystała z protekcji. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

  • Tola

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.01.2019 19:34 ~Tola

    Warszawscy nauczyciele gryzą się wzajemnie i wygryzają. Jedni odchodzą, przychodzą nowi i też szybko odchodzą(wygryzanie, dokuczanie)

    Vakaty? i nikt nie chce przyjść do pracy- bzdura, vkaty są celowe, aby starzy wyjadacze dorobili i dorabiają na pseudo vakatach drugą pensję. Etaty niektórych zawodów np logopeda są blokowane- potrzebne doświadczenie...Zatrudniając się w połowie września otrzymujemy umowę bez wakacji...
    dobrzy znajomkowie mają prace po znajomości na państwówce nawet w kilku szkołach. Dyrektorzy wciskają swojaków bez wykształcenia, a mówi się, ze brakuje ludzi-to jest bzdura. Jestem nauczycielem, nie mam znajomości i wysyłając cv nie otrzymujemy potwierdzenia przeczytania cv,itp. Emeryci- to tez są znajomkowie, którzy blokują etat, ale tego się nie mówi.
    Rzeczywistość jest inna, ale mówi się o brakach kadrowych. To zakłamanie....

  • Zosia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.10.2018 15:21 ~Zosia

    1. Chcą młodych nauczycieli, a gdy się składa CV to słychać tylko: niestety, ale nie ma pani doświadczenia.

    2. Co do czasu pracy: 18 h zajęć + conajmniej 1h na ogarnięcie każdej lekcji (albo przygotowanie do niej, albo sprawdzenie zadan, kartkowek, kart pracy, itp) + kółka, zastepstwa (czesto nieplatne dodatkowo), poprawy, konsultacje. Wychodzi dużo ponad 40 h tygodniowo.

    3. Nauczyciel po studiach zazwyczaj nie ma ZADNEGO dodatku, poniewaz zazwyczaj nie jest jeszcze wychowawcą, nie ma ,,wyslugi lat'', ani innych. Żyje więc za 1800 netto, połowę z tego płacąc za wynajem pokoju w Warszawie i bilety.

    4. SAMI SOBIE TAKI ZAWOD WYBRALISMY, chcielismy uczyc dzieci i mlodziez, nawet wiedząc, że w korporacji zarobimy wiele więcej. Ale chyba nikt z nas sie nie spodziewal, ze tyle osob bedzie na nas wylewac swoj jad, miec nierealne wymagania i ze jeszcze beda mowic ,,Pracujesz 18 h i zarabiasz 5 tysiecy, to masz jak w raju''.

    Jesli chcecie dobrze wyksztalcic Wasze dzieci, to zatroszczcie sie o dobrych nauczycieli, a jesli tacy sa, to pozwolcie im pracowac i nie zatruwajcie im zycia!

  • raf

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2018 13:48 ~raf

    a tak mówiliście ze będą zwolnienia itp. aaa tu brak nauczycieli ale kłamstwa pisaliście przy reformie szkolnictwa

  • www

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2018 13:44 ~www

    A ja współczuję nauczycielom, bo nic im nie wolno, a dzieci są bardzo trudne, w zasadzie to praca nauczyciela to nie praca z dziećmi tylko z rodzicami i wieczna pretensja, bo Pani zwróciła uwagę i krzyknęła bo Pani złapała za rękę i poprosiła żeby dziecko się uspokoiło, bo Pani za dużo zadała, kurczę przecież Ci rodzice którzy mają dzieci obecnie w szkole też chodzili do szkoły i wiedzą że dyscyplina i szacunek do starszych które były kiedyś zaowocowały w ich życiu. Mam dziecko w szkole podstawowej i to co się dzieje to przechodzi ludzkie pojęcie, dlatego nauczyciele są zrezygnowani nawet Ci z dużym stażem, bo jak otwiera Librusa to nie wie czy odpisywać rodzicom czy prowadzić lekcje, i nawet 8000 tysięcy nie rekompensuje tej pracy, a pojedźcie na wycieczkę chociaż raz, to sami zobaczycie zachowanie swoich dzieci.

  • nnn

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2018 13:01 ~nnn

    nauczyciel polskiego w liceum - jedna z cięższych prac. Program przeładowany, do każdej lekcji żeby miała ona sens trzeba się przygotować. dochodzą sprawdziany, wypracowania itp. Żeby uczeń miał jakiś pożytek z napisanego wypracowania trzeba skomentować każdy błąd w efekcie czego takie wypracowanie sprawdza się 30 minut, przy 20 dzieci jest to 10 godzin pracy. w efekcie nauczyciel wyrabia tygodniowo grubo ponad normalny etat 40 godzin.
    Mówimy tu oczywiści o nauczycielu poważnie podchodzącym do swoich obowiązków.

  • abcd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2018 10:55 ~abcd

    jak ja piszę że nauczyciele mają po 2 miesiące wakacji a dziennie w szkole mają po 3 lekcje tow odpowiedzi słysze że codziennie w domu po lekcjach sprawdzają klasówki... potem się okazuje że tych klasówek to jest jedna w roku. i to test który się sprawdza w 5 minut... nauczyciele WF też sprawdzają codziennie klasówki ??

  • Zelus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2018 10:09 ~Zelus


    Sedm~Sedm

    Nauczyciele w Warszawie zarabiają bardzo dobrze jak nie rewelacyjnie za 200 dni pracy po 18 godzin *45 minut czyli 13, 5 godziny tygodniowo biorą 5000 zł do ręki i maja 150 dni wolnego płatnego w roku. A Broniarz będzie wszystko negował bo przecież należy do PO a teraz nie oni rządzą. PROSTE.
    jot~jot


    Jeszcze zapomniałeś dodać, że z tych 45 minut lekcji to właściwie pracują z 1/3, bo resztę robią sami uczniowie. No i z tych 200 dni to też właściwie z połowa to jakieś darmowe wycieczki (nawet kilkudniowe), apele, imprezy szkolne, wyjścia do kina, klasówki itp. więc też nic nie robią. No i przecież wcale nie 5000 na rękę, tylko z 8000.


    Ironia nietrafiona. Nauczyciele mają pretensje do rodziców, że dziecko czegoś nie umie, chociaż niby to oni uczą. Znam przypadek, kiedy przez kilka tygodni dzieci robiły prezentacje (czyli de facto prowadziły lekcje), a potem musiały się uczyć w domu, z rodzicami, bo trzeba było nadrabiać braki w podstawie programowej. Zresztą, każdy, kto miał do czynienia, wie...

  • rysio

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2018 07:35 ~rysio

    Zarobki to jedno, a zarządzanie szkołą w stylu dyrektorki LO im. Konopnickiej w Warszawie, to druga sprawa. Nic dziwnego, że nauczyciele uciekają z zawodu.

  • jot

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.10.2018 22:00 ~jot

    Sedm~Sedm

    Nauczyciele w Warszawie zarabiają bardzo dobrze jak nie rewelacyjnie za 200 dni pracy po 18 godzin *45 minut czyli 13, 5 godziny tygodniowo biorą 5000 zł do ręki i maja 150 dni wolnego płatnego w roku. A Broniarz będzie wszystko negował bo przecież należy do PO a teraz nie oni rządzą. PROSTE.


    Jeszcze zapomniałeś dodać, że z tych 45 minut lekcji to właściwie pracują z 1/3, bo resztę robią sami uczniowie. No i z tych 200 dni to też właściwie z połowa to jakieś darmowe wycieczki (nawet kilkudniowe), apele, imprezy szkolne, wyjścia do kina, klasówki itp. więc też nic nie robią. No i przecież wcale nie 5000 na rękę, tylko z 8000.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »