Informacje

27.08.2014 07:52 27 sierpnia 1939 r. Ostatni taki mecz

"W Polaków wlazł bies". Tuż przed wojną rozgromiliśmy węgierską potęgę

SERWISY:


W starciu z wicemistrzami świata byli skazywani na pożarcie. Przegrywali już 0:2, ale podnieśli się. Strzelili cztery bramki i odnieśli największy sukces w historii futbolu II RP. 27 sierpnia 1939 roku przy Łazienkowskiej polscy piłkarze ograli Węgrów 4:2. Kilka dni później wybuchła II wojna światowa.

To nie był dobry czas dla futbolu. Europa szykowała się do nieuchronnie zbliżającej się wojny. Sport schodził na dalszy plan.

"Czuło się zapach wojny"

- W gazetach były już ogłoszenia, że członków klubów sportowych wzywa się do kopania okopów, adiutanci biegali z rozkazami o mobilizacji, czuło się zapach wojny. Wiele zawodów sportowych w Europie było odwoływanych np. wioślarskie mistrzostwa świata w Amsterdamie – opowiada historyk dr Robert Gawkowski.

Trudna decyzja

Mimo to, Węgrzy zdecydowali się przylecieć na mecz z Polakami. Zaplanowany na niedzielne popołudnie mecz wzbudzał duże zainteresowanie. Na trybunach stadionu Wojska Polskiego zjawiło się 20 tysięcy osób, wśród nich zmobilizowani rezerwiści z maskami przeciwgazowymi przewieszonymi przez ramię. Panowało ogromne podniecenie, mimo że mecz był "o pietruszkę".

- Większość spotkań w tamtym okresie to były mecze towarzyskie. Reprezentacja grała wówczas tylko ok. 6-7 spotkań rocznie. Sprowadzenie tak znakomitej reprezentacji na stadion Legii było dużym sukcesem państwa polskiego - zauważa Gawowski. - Podczas wizyty, Węgrzy podkreślali swoją sympatię do Polaków. Kapitan reprezentacji, wraz z kierownikiem, wręczyli naszej drużynie paterę, na niej wygrawerowane były granice węgierskie i polskie. W obu językach napisano, że to granice niezmienne - dodaje historyk.


Madziarska potęga

Ale na kurtuazję na boisku nie było co liczyć. Węgrzy byli piłkarską potęgą, wicemistrzami świata z 1938 roku. Dlatego w sukces biało-czerwonych wierzyli nieliczni.

"Teoretycznie drużyna nasz szła w bój bez szans. Przeciwnikiem jej byli przecież gracze słynni na całą Europę. Dosłownie: "firmament usiany gwiazdami", od których blasku powinno spuchnąć oko" - pisał dziennikarz "Przeglądu Sportowego".

O wyższości "bratanków" świadczyła także statystyka. - Nasi wcześniej grali z nimi sześć razy i wszystkie mecze przegrali. Zdobyli tylko jedną bramkę, Madziarzy 19 - wyliczył dr Janusz Osica w książce "1939. Ostatni rok pokoju, pierwszy rok wojny".

"W Polaków wlazł bies"

Chwilę przed 16.30 wychodzą na boisko. Węgrzy w wiśniowych koszulkach i białych spodenkach, Polacy na biało. Fiński sędzia Esko Pekkonen (na co dzień dziennikarz) przywołuje na środek boiska kapitanów Józsefa Turaya i Władysława Szczepaniaka. Losowanie stron boiska, wymiana uprzejmości i pierwszy gwizdek. Pogoda do gry niemal idealna, bezdeszczowa, 26 stopni Celsjusza.

Pierwsze minuty potwierdzają wyższość Węgrów. Już w 14. minucie Gyula Zsengellér strzela na 1:0. W 33. wynik podwyższa Sándor Ádám. Szykuje się pogrom. Jednak węgierskiej maszynie coś się zacina.

"W drużynę naszą, grającą w pierwszej półgodzinie o klasę słabiej niż przeciwnik, wlazł raptem jakiś bies. Nagle gracze w białych koszulkach zaczęli dwoić się i troić. Każdy wiśniowy Węgier miał na sobie białego Polaka, a dookoła jeszcze dwu innych gotowych do boju. Doskonale zmontowana drużyna madziarska przestała nagle działać" - relacjonował "Przegląd Sportowy".

Jest 36. minuta. Edward Dytko podaje do Leonarda Piątka, który głową odgrywa z pierwszej piłki do Ernesta Wilimowskiego. Ten lobbuje Ferenca Sziklaia i zdobywa bramkę kontaktową. Polacy łapią wiatr w żagle, grają coraz lepiej, ale do przerwy wynik nie ulega zmianie.

Hattrick "Eziego"

W drugiej połowie mają wyraźną przewagę, którą golem po samotnym rajdzie potwierdza niesamowity Wilimowski. Tłum wiwatuje, a "Ezi" nie zamierza poprzestać na dwóch trafieniach. Po ręce węgierskiego zawodnika w polu karnym, sędzia wskazuje na wapno. Skutecznym egzekutorem jest Piontek. 3:2 dla Polski. Chwilę później powiększamy rozmiary zwycięstwa. Wilimowski dostaje dobrą piłkę od Piontka, mija dwóch obrońców, uderza i po chwili może, swoim zwyczajem, złośliwie śmiać się w oczy wściekłego bramkarza.

Węgrzy zrywają się do ataku, ale niewiele są w stanie wskórać. Raz nawet strzelają celnie, ale Fin nie ma wątpliwości, że był spalony. Wkrótce gwiżdże po raz ostatni. Wynik na tablicy: 4:2 dla Polski!

Wiwatujący tłum niesie na rękach Szczepaniaka i Wilimowskiego. Dla tego drugiego ten mecz okaże się ostatnim w biało-czerwonych barwach.

- Był Ślązakiem o bardzo skomplikowanych korzeniach. W czasie wojny podpisał volkslistę, grał w niemieckich klubach, a także w reprezentacji Niemiec. Tam też strzelał jak na zamówienie - mówi dr Gawkowski. - Ale pozostał w sercu wielu kibiców, wielu warszawiaków chyba nie chciało wierzyć, że biega po boiskach ze swastyką na piersi. Dowodem choćby to, że jeden z żołnierzy Armii Krajowej przyjął pseudonim "Wilimowski" - dodaje.

Doktor nie dał rady

Losów spotkania nie był w stanie odmienić nawet największy gwiazdor jedenastki znad Dunaju, 26-letni doktor prawa György Sárosi.

"Nazwiskiem nie można wygrać meczu. Dr Sarosi, którego wielkie kwalifikacje podziwialiśmy niejednokrotnie, dziś całkowicie nie dopisał. Nie udawały mu się nawet popisowe kawały" - czytamy w Przeglądzie Sportowym".

Prasa chwaliła przede wszystkim Dytkę i Wilimowskiego. Doceniła też rolę Alexa Jamesa, byłego piłkarza Arsenalu Londyn, który doradzał polskiemu trenerowi Józefowi Kałuży. Na samym meczu Szkota nie było, ale podobno w ciągu dnia zdążył przesłać trzy telegramy z instrukcjami, jak należy grać.

Kolejny mecz reprezentacji zaplanowano na 3 września. Polacy mieli zmierzyć się z Bułgarami, ale do spotkania nie doszło. 1 września wybuchła wojna.

WSZYSTKIE ZDJĘCIE POCHODZĄ Z NARODOWEGO ARCHIWUM CYFROWEGO

Piotr Bakalarski, p.bakalarski@tvn.pl /mz

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Kumaty

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.11.2014 16:05 ~Kumaty

    Władysław Szczepaniak - Legenda Polonii Warszawa!

  • nnnntttyyyy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.09.2014 20:55 ~nnnntttyyyy

    kilka dni pozniej niejaki wilimowski wzila slub w katowicach i zsotal przykladnym niemcem w ktorej prezentacji zagral kilkanascie meczow..

  • Hrabia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.08.2014 08:22 ~Hrabia

    Kibic~Kibic

    Wszystko co piękne i miłe trzeba wspominać. To historia Polski - polskiej piłki, kto tego nie rozumie, to albo jest młody albo głupi !


    Dokładnie, a żenujący poziom naszej obecnej piłki to już inny temat. Kiedyś nie było szkółek piłkarskich, nie było orlików, nie było wielkich stadionów, piłkarze nie zarabiali po 30-100 tys. miesięcznie, a jednak poziom jaki reprezentowali był czymś nieosiągalnym dla obecnych "ekstra"klasowych kopaczy. Oczywiście piłka nożna zmieniła się na przestrzeni dekad, co nie zmienia faktu, że obecni piłkarze nie potrafią w nią grać.

  • Kiel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.08.2014 22:18 ~Kiel

    Masz problem ?
    Udaj się do lekarza .

  • Kibic

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.08.2014 20:18 ~Kibic

    Wszystko co piękne i miłe trzeba wspominać. To historia Polski - polskiej piłki, kto tego nie rozumie, to albo jest młody albo głupi !

  • EEECH

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.08.2014 16:33 ~EEECH

    KOGO TO OBCHODZI???????????

  • spoke

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.08.2014 14:20 ~spoke

    A to, że obecni grać nie umieją? Nie ma znaczenia, będzie się wspominać dawne czasy i opowiadać, jak to "kiedyś" było.

    Jak to mawiali w domu - "co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr"

  • Kama

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.08.2014 11:31 ~Kama

    I po co wracać do starych czasów ?
    Do wałkowanego w kółko mundialu '74 ?
    Czy w 38 milionowym kraju nie można znaleźć 11-ki, która umie grać w piłkę ?

  • Bajarz warszawski

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.08.2014 10:22 ~Bajarz warszawski

    Było i minęło, teraz żenada tak w reprezentacji jak i "ekstra"klasie. WSTYD.

  • waldemaro1

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.08.2014 09:21 waldemaro1

    To se ne vrati :)))

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »