Informacje

16.01.2017 10:25 rok po zdarzeniu

"Usłyszałem, że syn został porwany". Prokuratura nie wie, kto zawinił

SERWISY:


Prokuratura nadal nie znalazła winnego ucieczki trzylatka z ursynowskiego przedszkola. Sprawa ciągnie się już rok, a śledczy wciąż nie wiedzą, czy zawinili pracownicy placówki, czy też dziecko zostało porwane.

- Dokładnie rok temu dostałem telefon od dyrektora przedszkola, do którego uczęszczał mój syn. Usłyszałem: "Mikołaj został porwany". Serce mi stanęło - wspomina Jakub Biskupski, ojciec trzylatka. - Chwilę później dowiedziałem się, że mój syn jest u "domniemanej porywaczki", czyli kobiety, która tak naprawdę uratowała mu życie. Nawet przez chwilę nie pomyślałem, że to jej wina - mówi.

I choć dla ojca dziecka sprawa jest jasna, wątpliwości wciąż ma prokuratura. - Wydawałoby się, że temat jest na tyle bulwersujący, że nie było się nad czym zastanawiać. Jednak od roku trwa procedura, a dopiero pod koniec grudnia dostałem pismo z informacją o jakimkolwiek postępowaniu - żali się.

Nie postawiono zarzutów

W niedzielę, 15 stycznia, minął rok od wydarzeń, które do dziś bada prokuratura.

Z przedszkola na Kabatach wyszedł na ulicę trzyletni chłopiec. Była zima, chłopiec wybiegł bez kurtki, bez butów i niemal dotarł do ruchliwego skrzyżowania al. KEN z ul. Wąwozową.

Zatrzymała go mieszkanka pobliskiego osiedla. Wówczas właściciel placówki oskarżył ją o porwanie. Od tamtej pory nie wiadomo, kto tak naprawdę zawinił. Czy dziecko było niedopilnowane przez opiekunów, czy też przed szereg wyszła sąsiadka placówki.

- Nikt nie usłyszał zarzutów, czekamy na opinię biegłych BHP – przyznaje prok. Paweł Zieliński, wiceszef Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów.

Prokuratura bada dotacje

I przypomina, że równocześnie toczy się też inna sprawa dotycząca ursynowskiego przedszkola. - 25 kwietnia do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez właścicieli przedszkola. Urząd dzielnicy ma wątpliwości, czy poprawnie rozliczyli dotacje - mówi prokurator Zieliński.

Chodzi o nieco ponad milion złotych, wypłacone w latach 2013-14. Podejrzenia urzędników wzbudził fakt, że pieniądze przelewane były na prywatne konto właściciela, a nie na rachunek przedszkola. Dodatkowo, zdaniem dzielnicy, do przedszkola mogło uczęszczać mniej dzieci niż podawała oficjalnie dyrekcja (a liczba dzieci miała wpływ na wysokość dotacji).

"Spółka zgłaszała miesięcznie od 42 do 106 dzieci, w tym od lipca 2013 roku do sierpnia 2014 roku od 71 do 106 przedszkolaków. Niezależnie od tego, w samym przedszkolu jednorazowo mogło przebywać 65 dzieci" - czytamy w zawiadomieniu do prokuratury.

- Sprawdzamy materiały dowodowe. To potrwa, musimy przesłuchać kilkudziesięciu świadków, głównie rodziców - wyjaśnia Zieliński. I podkreśla, że na razie w sprawie nikomu nie postawiono zarzutów.

Kuratorium też sprawdza

Kuratorium oświaty jeszcze w lutym 2016 roku - po styczniowym incydencie z trzylatkiem - skontrolowało placówkę i stwierdziło szereg nieprawidłowości, m.in. to, że nie wszyscy nauczyciele mieli wymagane kwalifikacje. Wytknęło też, że dyrekcja nie prowadziła ewidencji dzieci i nie zapewniła im bezpiecznych i higienicznych warunków.

- Mimo braku pozytywnej opinii Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego oraz Państwowej Straży Pożarnej zajęcia z dziećmi były prowadzone na I piętrze budynku - tłumaczył wtedy Andrzej Kulmatycki, rzecznik kuratorium. Zastrzegał jednak, że wytknięte nieprawidłowości zostały skorygowane, dlatego placówka nie została zamknięta. Można to zrobić tylko w określonych przypadkach, a to nie był jeden z nich. Dlatego przedszkole na Kabatach - tak jak trzy inne należące do Krzysztofa Olędzkiego - działa legalnie.

Wersja właściciela

Właściciel przedszkola twierdzi, że osoby, które feralnego dnia były w placówce już tam nie pracują. Pytany o kontrolę kuratorium odpowiada, że wizytacje zawsze wiążą się z jakimiś uwagami. - A kuratorium zawsze wysoko oceniało poziom bezpieczeństwa w przedszkolu - podkreśla w rozmowie z tvnwarszawa.pl Krzysztof Olędzki.

Także w kwestii dotacji nie ma sobie nic do zarzucenia. - W roku 2015 byliśmy dwukrotnie kontrolowani, raz przez urząd i drugi raz przez audytora zewnętrznego na okoliczność liczby dzieci i sposobu wydatkowania dotacji. Obie kontrole potwierdziły prawidłowość obu kwestii - zapewnia właściciel przedszkoli.

I dodaje, że jego zdaniem przyczyny kontroli są zupełnie inne. - Pracownicy urzędu wpadli w panikę po tym, jak w marcu Wydział Przestępczości Gospodarczej Policji wezwał ich do przedstawienia dokumentów związanych z wypłatami i kontrolą dotacji dla innego prywatnego przedszkola na Ursynowie. W marcu 2016, jako poszkodowany i zawiadamiający uczestniczyłem w przesłuchaniu pracownika urzędu, który opisał nierzetelny sposób kontrolowania dotacji - twierdzi Olędzki.

Burmistrz Ursynowa Robert Kempa komentuje krótko: - Bzdura! Kontrole rozpoczęliśmy w 2015 roku. Mamy obowiązek sprawdzać, na co wydawane są pieniądze podatników - ucina.

kz/pm/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Misiek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.01.2017 12:54 ~Misiek

    To jakieś rodzinne kłótnie, żadne porwanie! Niech się rodzice dogadają a nie aferę robią...

  • Ciezaro500plus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.01.2017 09:33 ~Ciezaro500plus

    w PRL to wszystkie dzieci sie pilnowały same na podwórku a teraz to muszo mieć bodygarda , paranoja i pneumokoki atakujo! achtung!

  • premia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.01.2017 06:48 ~premia


    Cionio~Cionio

    do ande: to chyba niewiele widziałeś! Większość prywatnych przedszkoli, jak i szkół to zwykłe naciąganie na kasę i "nabijanie w butelkę". Rodzice wg zasady "płacę i mam spokój" nawet nie sprawdzają jakie kwalifikacje i przygotowanie mają pracownicy i jak wyposażona jest placówka. Nuworysze i nowobogaccy, zachłyśnięci robieniem kariery w korpo! Bo te placówki przedszkolne to zwykłe normalne, lekko adaptowane mieszkanie lub dom, często z mikroskopijnym ogródkiem. Ale za to jaki "luksus"!
    gosciuwa~gosciuwa

    Ależ oczywiście, jak ktoś ma zasrane oczy to wszędzie gówno bedzie widział...
    Moje dziecko jest w przedszkolu od zawsze prywatnym (nie kosztuje wcale dużo - przedszkole oczywiście) a jest bardzo zadowolone i rodzice również zadowoleni.
    Jak ja nie cierpię uogólniania sprawy. Zamiast postępować do przodu ze sprawą to trzeba na takie dyrdymały głupka odpowiadać.


    uderz w w stół :-)

    W takim razie nie odpisuj na 'głupie' komentarze i długa do korpo bo menadżer po premii poleci!

  • Prokurent

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.01.2017 23:35 ~Prokurent

    Nicniemogę~Nicniemogę

    A czy przypadkiem pan właściciel przedszkola nie ma jakichś powiązań z prokuraturą ? Dziwna jest ta niewiedza i niemożność.

    Ta sprawa musi zostać zbadana przez prokuraturę.

  • gosciuwa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.01.2017 19:46 ~gosciuwa

    Cionio~Cionio

    do ande: to chyba niewiele widziałeś! Większość prywatnych przedszkoli, jak i szkół to zwykłe naciąganie na kasę i "nabijanie w butelkę". Rodzice wg zasady "płacę i mam spokój" nawet nie sprawdzają jakie kwalifikacje i przygotowanie mają pracownicy i jak wyposażona jest placówka. Nuworysze i nowobogaccy, zachłyśnięci robieniem kariery w korpo! Bo te placówki przedszkolne to zwykłe normalne, lekko adaptowane mieszkanie lub dom, często z mikroskopijnym ogródkiem. Ale za to jaki "luksus"!

    Ależ oczywiście, jak ktoś ma zasrane oczy to wszędzie gówno bedzie widział...
    Moje dziecko jest w przedszkolu od zawsze prywatnym (nie kosztuje wcale dużo - przedszkole oczywiście) a jest bardzo zadowolone i rodzice również zadowoleni.
    Jak ja nie cierpię uogólniania sprawy. Zamiast postępować do przodu ze sprawą to trzeba na takie dyrdymały głupka odpowiadać.

  • Cionio

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.01.2017 18:56 ~Cionio

    do ande: to chyba niewiele widziałeś! Większość prywatnych przedszkoli, jak i szkół to zwykłe naciąganie na kasę i "nabijanie w butelkę". Rodzice wg zasady "płacę i mam spokój" nawet nie sprawdzają jakie kwalifikacje i przygotowanie mają pracownicy i jak wyposażona jest placówka. Nuworysze i nowobogaccy, zachłyśnięci robieniem kariery w korpo! Bo te placówki przedszkolne to zwykłe normalne, lekko adaptowane mieszkanie lub dom, często z mikroskopijnym ogródkiem. Ale za to jaki "luksus"!

  • Korbol

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.01.2017 17:14 ~Korbol

    Na innym serwisie jest fotka tego budynku z autkiem zrobionym ala Zigzag z filmu.

    To auto ze zdjęcia stoi kilka lat zaparkowane niezgodnie z oznakowaniem i tuż przed pasami dla pieszych którymi to pasami chodzą dzieci do pobliskiej szkoły podstawowej.

    Auto stoi na rogu Ekologicznej i Pod Strzechą.

    Na zdjęciach z ulicy w znanym serwisie pokazującym jak wygląda dane miejsce auto to stoi na chodniku.

    Pewnie i na to znalazły się jakieś dotacje

    Link do strony wykasowałem ze względu na cenzora

  • Gore

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.01.2017 16:45 ~Gore

    ASA~ASA

    A ja słyszałem dużo złego o właścicielu tego przedszkola i nie dziwią mnie takie newsy o tej placówce.

    Jak to mówią mądrzy ludzie : " Nie ma dymu bez ognia ".

  • ande

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.01.2017 16:38 ~ande

    a ja Wam powiem że to najlepsze przedszkole jakie widziałem,
    chodziła tam moja córka, dzieci znajomych i byli zachwyceni,
    były jakieś uwagi ale w porównaniu do innych przedszkoli na terenie Ursynowa to best of the best

  • ASA

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.01.2017 15:26 ~ASA

    A ja słyszałem dużo złego o właścicielu tego przedszkola i nie dziwią mnie takie newsy o tej placówce.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »