Informacje

02.11.2011 14:36 KPT. WRONA O AWARYJNYM LĄDOWANIU

"Ulgę poczułem, gdy szef pokładu zameldował: samolot pusty"

SERWISY:

Zaskoczyła nas ta sytuacja. 500 razy leciałem tym samolotem, pierwszy raz podwozie się nie otworzyło - powiedział na konferencji prasowej kpt. Tadeusz Wrona, któremu udało się awaryjnie wylądować we wtorek samolotem LOT-u Boeing 767. Maszyna nie mogła wysunąć podwozia i lądowała "na brzuchu". Nikomu nic się nie stało.

Wrona podkreślał, że nigdy wcześniej nie miał takich kłopotów, jak podczas wtorkowego lotu. Tłumaczył, że usterka, którą wyłapał system pokładowy, jest opisana w instrukcji, wraz ze wskazówkami, co należy zrobić. I tak też postąpił on i reszta załogi.

Myśleli, że zadziała

Informację o usterce centralnego systemu hydraulicznego komputer przekazał 30 minut po starcie z Newark w USA. Ale lot od startu aż do lądowania - jak zapewnił kpt. Wrona - odbywał się bezpiecznie, bo usterkę, którą wykrył komputer pokładowy, udało się zneutralizować.

- Lot od startu aż do Warszawy odbywał się bezpiecznie, natomiast nasz komputer pokładowy wykrył usterkę w instalacji hydraulicznej i nam ją zasygnalizował. My mamy procedurę, która pozwala zneutralizować skutki takiej usterki do tego stopnia, aby lot mógł się odbyć bezpiecznie. Po wykonaniu wszystkich punktów z naszej listy czynności w związku z wystąpieniem jakiejś usterki, jedyną kwestią pozostawało, by nadal lecieć. Nie było wtedy żadnej przesłanki do awaryjnej procedury - powiedział Wrona.

W maszynie był jeszcze inny system, mogący wysunąć podwozie - elektryczny. Kapitan - jak tłumaczył - nie mógł mieć 100 proc. pewności co do usterki. Chciał już na terenie Polski sprawdzić, czy elektryczny system zadziała.

Krytyczny moment

Nad Warszawą okazało się, że samego podwozia nie udało się opuścić, choć wysunęły się tzw. klapy podwozia. Wtedy zapadła decyzja o lądowaniu awaryjnym. - Nad Warszawą dowiedzieliśmy się o problemach z samolotem. Pierwsze podejście było normalne. Moment dla nas krytyczny pojawił się dopiero przy pierwszej nieudanej próbie wypuszczenia podwozia, w rejonie Warszawy - powiedział kpt. Wrona.

Wyjaśnił, że o możliwości awaryjnego lądowania piloci poinformowali wieżę kontrolną po drugiej nieudanej próbie wystawienia podwozia. - To było jakieś 30-35 minut przed lądowaniem, zadeklarowaliśmy, aby służby zaczęły przygotowywać lotnisko na ewentualność awaryjnego lądowania - powiedział kpt. Wrona.

Podkreślił, że w ciągu tych 30 minut było jeszcze "bardzo dużo" prób wysunięcia podwozia. - Wracaliśmy do sytuacji zerowej i zaczynaliśmy od początku jeszcze raz całą procedurę - zaznaczył kpt. Wrona.

I dodał: - Zaskoczyła nas ta sytuacja, 500 razy leciałem tym samolotem, pierwszy raz podwozie się nie otworzyło.

Ale jak zapewnił, że nie było przesłanek, by obawiać się o awaryjne lądowanie, ponieważ piloci ćwiczą awaryjne lądowanie na symulatorach, w tym lądowanie bez wysuniętego podwozia.

"Poczułem ulgę"

Kpt. Wrona - wspominając wtorkowy lot - mówił, że poczuł ulgę poczuł dwa razy. Pierwszy, kiedy wylądował, drugi, kiedy dowiedział się, że pasażerowie zostali ewakuowani i samolot jest pusty. Przyznał, że w ostatnich sekundach lotu, tuż przed lądowaniem, myślał przede wszystkim o ludziach znajdujących się na pokładzie maszyny. - Ulgę poczuliśmy, gdy samolot się zatrzymał i można było rozpocząć ewakuację. Pełną ulgę odczułem, gdy szef pokładu zameldował, że pokład jest pusty - powiedział kpt. Wrona.

Na uwagę, że pasażerowie nie odczuli lądowania, odpowiedział, że zawsze stara się lądować delikatnie. - Musimy zadbać o to, że ci ludzie lecą z nami i nie możemy sobie pozwolić na jakikolwiek błąd, czyli że kontakt z ziemią nie może być twardy - powiedział Wrona.

Ponieważ, jak tłumaczył, gdyby doszło do twardego lądowania, to uszkodzeniu mogła ulec konstrukcja samolotu, która "przygotowana jest do tego, że samolot może oprzeć się na gondolach silników i kadłubie i on to obciążenie wytrzyma".

Kapitan dodał, że przy uderzeniu, przeciążeniu, mogło dojść do urwania lub uszkodzenia jakiejś części, która uniemożliwiłaby odpowiednie "podparcie samolotu". - Mogłoby dojść do urwania silnika i to mogłoby doprowadzić do poważnych skutków - stwierdził Wrona.

Pilot przyznał, że ciężko było zasnąć w wtorek wieczorem ze względu na dzwoniący telefon. Dzwonili przyjaciele, rodzina, koledzy.

Czytaj więcej na ten temat na tvn24.pl

tvn24.pl/mac//mat

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Danuska

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.11.2011 12:53 ~Danuska

    MIeszkam w Australii i na bierzaco sliedzilam inofmacje odnosnie tego lotu .Australijska TV pokazala juz na samym poczatku news o co chodzi .Po raz kolejny powiem ze jestem bardzo dumna z tego ze jestem Polka,majac taka zaloge jak Wrona mozna czuc sie bezpiecznie.GRATULUJE CALEJ ZALODZE PODZIWIAM I CHYLE CZOLO !!

  • MikChy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.11.2011 00:54 ~MikChy

    Podziwiam tego człowieka za niezwykłą skromność, która jest ogromną zaletą. Kapitan Tadeusz Wrona na prawdę zasługuje na ogromny szacunek. Pokazał wszystkim, że polski pilot to nie ktoś przypadkowy "z ulicy". Tadeusz Wrona ma wiele zalet, widać to przy jego wypowiedziach, jego charakter silny choć spokojny, ułożony, widać, że jest perfekcjonistą w tym co robi, pokazał nam bardzo przyzwoite lądowanie, uratował wiele osób. Opanowanie, skromność oraz taka zwyczajność świadczą o tym jakim profesjonalistą jest Kpt. Tadeusz Wrona.
    Kapitanie, CZAPKI Z GŁÓW!

  • Rurex

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.11.2011 22:40 ~Rurex

    Latajcie jak orły, lądujcie jak Wrona :)

  • wielkie brawa!

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.11.2011 20:38 ~wielkie brawa!

    Chapeau bas dla Pilota i całej Załogi! :)

  • maks2011

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.11.2011 18:59 ~maks2011

    czapki z głów panie kapitanie !

  • volce

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.11.2011 18:07 ~volce

    Czemu nie podadzą nazwisk załogi?? Załoga też brała udział w tym awaryjnym lądowaniu

  • Mirka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.11.2011 17:56 ~Mirka

    Mistrzowskie i profesjonalne zachowanie. Gratulacje i pełen szacunek.

  • Marcin K-16

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.11.2011 17:29 ~Marcin K-16

    Człowiek na poziomie. Widać od razu.
    Mamy super pilotów i tyle mam do powiedzenia.

    ps. nie jestem za PO, ani PIS ani kimkolwiek innym

    SZACUN PANIE KAPITANIE !

  • Darek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.11.2011 16:40 ~Darek

    "Oszukać przeznaczenie" śmierć się o nich upomni, zaczną ginąć w niespodziewanych okolicznościach.

  • Alojz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.11.2011 16:22 ~Alojz

    Zarzuty? Niby za co?! Tobie powinni za głupotę ;)

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »