Informacje

24.05.2016 20:30 To teren rezerwatu

Uczelnia odrestaurowała skarpę. Nawet rektor nie może tam wejść

SERWISY:

Władze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiej odrestaurowały zabytkowy teren za Pałacem Krasińskich. Miejsce wygląda identycznie jak w XIX wieku, jednak zobaczą je tylko nieliczni. Plac leży na terenie rezerwatu, a tam wejść nikt nie może - nawet rektor.

Pałac Rektorski SGGW powstał w XVIII wieku na zlecenie Izabeli Lubomirskiej z Czartoryskich. Niegdyś był siedzibą Juliana Ursyna Niemcewicza. Następnie przejęła i przebudowała go rodzina Krasińskich. Pałac został w ostatnich latach odrestaurowany, jednak skarpa, fontanna i taras znajdujące się za nim niszczały. Władze uczelni postanowiły to zmienić. Odtworzyć wygląd i klimat dziewiętnastowiecznego miejsca.

Odrestaurowali i zamknęli

-  Odbudowanie skarpy to nic innego jak szanowanie historii, bowiem został przywrócony jej stan z XIX wieku - mówi Alojzy Szymański, rektor SGGW. - Trudno było, ponieważ miejsce znajduje się w ścisłym rezerwacie skarpy wiślanej, ale dzięki staraniom i wsparciu konserwatora zabytków i przyrody, udało się to zrobić - dodaje.

Władze uczelni odtworzyły dziewiętnastowieczny taras, fontannę i schody. Wyczyściły jezioro i sprowadziły specjalne gatunki roślin - takie jak kiedyś.

Wzorowali się na starych fotografiach. A na tych zobaczymy gęstwinę zieleni, taflę jeziora po której pływają łódki i mnóstwo ludzi, którzy przechadzają się po tarasie.

Dziś działa już fontanna, odremontowano schody, ale brakuje jednego. Zdaniem wielu najważniejszego. Brakuje tu ludzi.

Rektor: nawet ja nie mogę tu wchodzić

Wielu warszawiaków czekało na otwarcie unikalnej skarpy. Jednak tuż po zakończeniu prac teren placu został odgrodzony taśmą, a sama skarpa bramą. Na ogrodzeniu zawisł zapis: "Rezerwat przyrody Skarpa Ursynowska. Zakaz wejścia".

- To ścisły rezerwat, a do ścisłego rezerwatu nawet ja nie mogę wchodzić - tłumaczy rektor uczelni. - Będziemy krok po kroku prosić konserwatora zabytków i przyrody o wyłączenie tego terenu z rezerwatu. Wtedy prawo pozwoli na udostępnienie terenu każdemu, kto będzie tego chciał. To nie od nas zależy decyzja - kwituje.

Teren za rezerwat przyrody został uznany w 1996 roku. Jednak wiele osób (nie tylko studentów) przychodziło tam na spacery czy biegało - nielegalnie.

Jak koszty poniosła uczelnia? Rektor nie chce podać kwoty. - O pieniądzach zwykle się nie mówi, bo nie one są istotne. Istotne jest to, co za nie się robi - mówi rektor.

Czy to możliwe?

Jak potwierdza Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, na terenie skarpy mogą przebywać tylko osoby, które wykonują w tym miejscu prace związane z konserwacją zabytku. To znaczy, że kłopoty może mieć każdy kogo stopa przekroczy teren rezerwatu - bez względu na to, czy to będzie student, profesor czy rektor. 

- Każdy, kto chce tam wejść musi poprosić o zgodę RDOS. Dodatkowo taki wniosek musi potwierdzić właściciel terenu, czyli SGGW - informuje Agata Antonowicz z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Sytuacja może się zmienić, kiedy władze uczelni zwrócą się z wnioskiem o udostępnienie terenu. - Po uzgodnieniu z właścicielem, zgodnie z ustawą o ochronie przyrody, jeżeli nie wpłynie to negatywnie na cel ochrony, teren rezerwatu może zostać udostępniony - informuje Antonowicz. - W tym celu nie jest konieczne wyłączenie zabytkowego placu z obszaru rezerwatu, a jedynie wydanie stosownego zarządzenia - dodaje.

Taki wniosek władze uczelni obiecują zgłosić w najbliższym czasie.

Klaudia Ziółkowska

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • architekt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.08.2017 19:07 ~architekt

    Oprócz schodów na skarpie (faktycznie teren rezerwatu) ogrodzony został teren między pałacem i schodami ("górny taras") leżący podobnie jak cały obszar od Nowoursynowskiej do skarpy w otulinie rezerwatu, a nie w ścisłym rezerwacie - patrz geoserwis GDOŚ.

    Ogrodzenie wydzielające teren pomiędzy pałacem i skarpą wygląda na prowizorkę (żeby nie powiedzieć samowolę), wątpię że zostało zaprojektowane przez projektanta i idę o zakład, że nie było uzgodnione z konserwatorem zabytków - ogrodzenia przy obiekcie wpisanym do rejestru zabytków wymagają pozwolenia na budowę, a to uzgodnienia projektu z konserwatorem.

    Rozumiem, że można było lub trzeba było wydzielić schody na skarpie i wszystko co poniżej, ale widok na nie z terenu otuliny można było udostępnić.

  • litości

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.06.2016 00:36 ~litości

    Skoro nawet rektor nie może, to kto to odrestaurował? Nobliści? ..Bzdurny artykuł.

  • zpolibudy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.05.2016 09:30 ~zpolibudy

    No tak dla rektora kwota nieważna - w końcu to pieniądze publiczne a w tej kwestii hujaj dusza piekla nie ma.

  • klm

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.05.2016 00:48 ~klm

    chory kraj...

  • freeman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2016 16:12 ~freeman

    Pamiętam jak przez ten teren przebiegała ścieżka (nieoficjalna) rowerowa do Powsina. A w tej niszy były cyfry 666... Ale to wszystko się teraz zmieniło. Ja osobiście zezwolił bym spacerowiczom na odwiedzanie tego terenu ale oczywiście powinna być tam ochrona aby patologia i inni nie zniszczyli tego terenu. Ale ogólnie fajnie że podnieśli to z ruin.

  • gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2016 15:55 ~gość

    To raczej jakiś cyrk, a nie skansen.

  • Anna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2016 15:44 ~Anna


    DocentFurman~DocentFurman

    Jako kierownik zamawiającego może wszędzie wejść i robić co chce (pod warunkiem, że nie niszczy niczego), tvnwarszawa jak zwykle bajki opowiada...
    stonka~stonka

    Pod warunkiem, że robi to w ramach przygotowania albo realizacji Zamówienia.


    Może też monitorować (nadzór właścicielski) jakość wykonania tak żeby ewentualne zauważone błędy lub uszkodzenia zgłaszać w ramach gwarancji i rękojmi zgodnie z zasadą dyscypliny finansów publicznych (racjonalne wydawanie środków). Jeszcze kilka powodów by się znalazło - wniosek TVN Warszawa bajdurzy.

  • jaspar

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2016 12:46 ~jaspar

    SGGW w ogóle uprawia "sobiepaństwo". Z jednej strony pikniki dla mieszkańców, a z drugiej juwenalia vis a vis okien mieszkańców, odgrodzenie i zamknięcie wejść na ogródki działkowe przy Anody, zamknięcie dojścia do przedszkola na Chłapowskiego. Co to za problem że 20 osób dziennie skorzystało z furtki żeby odprowadzić dzieci lub kilkunastu działkowiczów weszło od strony uczelni? To jest koegzystencja z miastem i mieszkańcami? Tak się buduje lokalną społeczność? Sowiecka mentalność.

  • Sławek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2016 12:41 ~Sławek

    Absurd! To po co i dla kogo ten remont zabytków? Dla dzikiej przyrody? To teraz dziką przyrodę karmi się kulturą i historią?

  • były student

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2016 09:41 ~były student

    A to tam nie można wchodzić? Ile tam piwa się na studiach wypiło, cały czas leciały ciechany kupowane w Warusie przy ul. Nugat.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »