Informacje

18.06.2016 10:48 WITEK MUZYK ULICY

Uciekł z Babilonu
boso, ale z akordeonem

SERWISY:

Ma donośny głos i przenikliwe spojrzenie. Chodzi boso po Warszawie i śpiewa o problemach, które wszyscy znamy. Witek Muzyk Ulicy rzucił pracę w "korpo", by śpiewać dla słoików, frankowiczów i emigrantów.

Witold Mikołajczuk - znany jako Witek Muzyk Ulicy - mieszka w wypasionym mieszkaniu z tarasem. Dzień zaczyna od stu pompek w jednej serii, potem staje na rękach i podnosi się i opuszcza 15 razy. Trening kończy 25 podciągnięciami na drążku. Ma 35 pięć lat, wygląda jak atleta. Ma też imponującą brodę, a kobiety go uwielbiają.

Do pracy nie wkłada jednak drogiego garnituru, ani hipsterskich ciuchów. Z domu wychodzi... boso. Nie zabiera najnowszego laptopa, za to na plecach dźwiga akordeon. Tak zaczyna się jego codzienne, własne tourne po warszawskich podwórkach, na których gra i śpiewa swoje własne piosenki. Dziennie zarabia od 100 do 300 złotych. Nagrania swoich występów wrzuca do internetu. Niektóre mają już po kilkadziesiąt tysięcy odsłon.

Dla przechodniów, to kolejny postrzeleniec, tymczasem Witek realizuje swój plan. Niedługo nagra album, a swoje miejsce widzi na profesjonalnej scenie. Ma szansę, bo piosenki są chwytliwe, a jego menadżerem jest Ryszard Adamus, który do niedawna "prowadził" Maćka Maleńczuka.

Czy jesteśmy świadkami narodzin gwiazdy?

Alex Kłoś: Jak się chodzi na bosaka po warszawskiej ulicy?

Witek Muzyk Ulicy: Uwielbiam chodzić na bosaka. Od małego chodzę na bosaka. Po Warszawie chodzi mi się dobrze. To czyste miasto. Uważam, jak stąpam i nic złego mi się nie dzieje. To uodparnia mój organizm, dzięki temu czuję się zdrowszy i przede wszystkim stopa mi nie śmierdzi. Zawsze powtarzam, że stopa ludzka jest dzisiaj przegrzewana. Ktoś, kto wymyślił buty pomiędzy kwietniem i wrześniem, nie wymyślili nic dobrego.

Jak zostałeś muzykiem?

Byłem już bardzo znudzony życiem, które prowadziłem. 13 lat zajmowałem się handlem, po tym jak przyjechałem z Podlasia do Warszawy. Miałem dosyć.

Pracowałeś w korporacji?

Dla korporacji. Przez 10 lat pracowałem m.in. w Toyocie, potem otworzyłem swoją firmę poligraficzną, potem agencję poligraficzno-dystrybucyjną. Zajmowałem się drukiem i przez moment woziłem też papierosy i wódkę z Ukrainy na Norwegię. Za to trafiłem do więzienia. Siedziałem 40 dni w szwedzkim portowym mieście Ystad.

Po wyjściu przeżyłem transformację duchową i mentalną. Postanowiłem zmienić swoje życie. Zacząłem grać w domach dziecka i w szkołach podstawowych. Jako muzyk amator. Ale lepszy muzyk amator niż żaden.

A jak trafiłeś z akordeonem na ulicę?

W tamtym czasie pracowałem dla francuskiej spółki GDF Suez sprzedającej energię elektryczną. Zarabiałem całkiem niezłe pieniądze. Po 15 tysięcy miesięcznie. W pewnej chwili podpisałem duży kontrakt i dostałem prowizję - prawie 100 tysięcy złotych. Potem już żadne pieniądze nie były dla mnie cenne, rozumiesz? Czułem, że zrobiłem, co można było zrobić w tej branży. Chodziłem tu po Warszawie i spotkałem Dominikę, skrzypaczkę uliczną. Chwilę z nią porozmawiałem. Powiedziała mi, że od ośmiu lat żyje z grania na ulicy. I poczułem, że też chcę tak żyć.

Następnego dnia wziąłem więc akordeon i wyszedłem na ulicę. I tak już zostało.

Co grałeś?

Grałem bardzo źle i tylko podstawowe rzeczy. Tak naprawdę na akordeonie gram dopiero od roku. Na początku grałem jakieś podstawowe, banalne rzeczy: "Pod dachami Paryża", "Katiuszę" czy walca z filmu "Noce i dnie".

Jesteś samoukiem?

Gram na gitarze od 12. roku życia. Na akordeonie zacząłem, jak miałem 32 lata.

Dlaczego akordeon, a nie gitara?

Jestem bardzo związany z Podlasiem, z folklorem. Jakoś poczułem, że to zanikający instrument. Chciałem nawiązać do tradycji i za te pieniądze ze szlugów i wódki kupiłem sobie pierwszy akordeon. Jest zrobiony przez zesłańca polskiego, na Syberii. Był u mojego nauczyciela muzyki ze szkoły podstawowej na Podlasiu.

Jak warszawiacy reagują na bosonogiego muzyka?

Patrzą się jak na dziwaka. Czasami czuję się tak, jakbym został przeniesiony w czasie. Bo kompletnie odbiegam od wszystkich standardów. Staram się być dżentelmenem, staram się być szarmancki. Ale kobiety dzisiaj chyba takich mężczyzn nie potrzebują. Ciągle spędzam czas z dziećmi, a większość dzieci jest w świetlicach. Nie wyjechałem na Zachód za pieniądzem, bo też były takie naciski, bo miałem raty, kredyt, franki, takie życie. Nie poddałem się, zostałem tutaj, bo zawsze uważałem, że jakoś to będzie, że kontakt z dziećmi jest najważniejszy [Witek ma dwóch synów – red.].

Większość ludzi patrzy na mnie jak na wariata, ale coraz częściej zaczynają słuchać. Czują, że to są moje piosenki. Zaczynają zwracać uwagę na artyzm i to mnie bardzo cieszy.

Kiedy zacząłeś pisać  piosenki?

Zapuściłem brodę i, gdy miałem już trochę zarostu, pojawiły się pierwsze piosenki. Trochę to łączę, bo ludzie znani na świecie, którzy coś stworzyli, mieli brody. Nie wiem, czy to  przypadek, ale ostatnio przeczytałem, że badania naukowe wykazały, że zarost poprawia percepcję i ostrzeganie świata.

Jaki masz plan?

Zacząłem pisać swoje piosenki dlatego, że od małego marzyłem o wielkiej scenie. Moim idolem jest Freddie Mercury. Zawsze mi się marzyło to, jak on stał na Wembley i robił eeeeooo! (śmiech). Ulica to pewien etap. Dzięki ulicy i ludziom mam natchnienie i piszę melodię, które się podobają. Rozmawiam z nimi na temat mojej muzyki i to oni mi mówią, czy to jest dobra muzyka, czy to są fajne słowa. Jeżeli coś jest nie tak, zmieniam. Bo tworzę pod ludzi. Czuję, o czym rozmawiają i czego chcą słuchać.

Napisałeś piosenkę "Dla frankowiczów" zniewolonych przez kredyty, "Dla słoików" robiących karierę w korporacjach, "Dla Londyńczyków (Serce wolności)", którzy wyjechali za pieniądzem do Londynu.

Piszę o tym, z czym dzisiejszy człowiek, nie tylko młody, się boryka. O jego problemach. "Serce wolności" mówi o masowej historii emigrantów, z którą każdy w Polsce w jakiś sposób jest związany. Każdy miał sąsiada emigranta, czy kogoś w rodzinie. Ja jestem słoikiem, ale zawsze to powtarzam, że słoik, to ktoś, kto nie wyjechał z tego kraju. Kto zmierzył się z wielkim miastem, a był z prowincji, więc pokonał lęk, strach i starał się tutaj odnaleźć, w całkiem innej rzeczywistości. Więc to jest też przejaw odwagi i mocnego charakteru.

Jaka jest Warszawa?

Piękna! Jestem fascynatem Warszawy. Moja babcia była platerówką i stacjonowała na Ochocie w czasie Powstania Warszawskiego. Mój dziadek był ułanem i walczył w czasie kampanii wrześniowej na polach pod Warszawą. Fascynowało mnie to, że Warszawa jest zaliczana do najbardziej zburzonych przez wojnę miast świata, a odrodziła się, jak feniks z popiołów. Napisałem o tym piosenkę ["Dla warszawiaków" - red.].

Jaki jest klimat w Warszawie?

Żyję tu 14 lat. Gdy byłem handlowcem, to spotykałem wielu cwaniaków i nienawidziłem tego miasta. Teraz, jako artysta, spotykam bardzo wielu wrażliwych ludzi. Zrozumiałem, że wszystko zależy od tego, kogo się spotyka. I tyle. Wszystko zależy od tego z jakiego punktu odniesienia patrzysz i komentujesz. Wszędzie może być cudownie i wszędzie może być źle.

rozmawiał Alex Kłoś, montaż Marcin Chłopaś

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • ula

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.07.2018 16:53 ~ula

    Dzisiaj pierwszy raz Go usłyszałam i jestem zachwycona, osobowością , głosem,charyzmą i treścią tekstów.
    pozdrawiam

  • Witek od Chryslera

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2017 18:38 ~Witek od Chryslera

    Witek.Pełen szacun za to co robisz i za to,do czego potrafisz przyznać się publicznie.Życzę Ci ...aby tak dalej imienniku

  • Wojtek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.06.2016 10:58 ~Wojtek

    Witek rób swoje bo robisz to z serca i mi osoboscie bardzo sie podoba ! Szacunek za odwage bo wiekszosc z nas zyje w tzw systemie i chyba juz tak pozostanie ... Ale nikt sie nie przyzna ze wiele razy w zyciu chcialoby cos zmienic jak np spiewal Rysiu Riedel " kiedys rzuce to wszystko i wyjde rano niby po chleb" . Pozdrowienia z emigracji ;)

  • znamek z MBZ

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.06.2016 09:18 ~znamek z MBZ

    Popieram "Arczi" i "Pawła", gość dość dużo osiągnął pod wzglenedm zarówno finansowym jak i zawodowym, a jednak wybrał drogę której nie wybrało by 90% społeczeństwa. Sam jestem muzykiem i śmiało mogę powiedzieć że muzyka zmienia człowieka, w tym wypadku 100% pozytywnie.

    Ps. Witek graj dalej i ciesz się życiem, a ci co piszą negatywy niech dalej tyrają pod presją czasu i nowo-bogackich cwaniaków :-D

  • prosze

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.06.2016 11:20 ~prosze

    John~John

    Ciekawe ze ten zbierajacy na alimenty ze smierdzacym kucykiem,tlustym wlosem I opluta broda z KOD-u wam nie przszkadza, a jakis trubadur kole w oczy


    Przeszkadza

  • Boso przez swiat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.06.2016 08:35 ~Boso przez swiat

    Arczi~Arczi

    Jestem zszokowany negatwnymi komentarzami, mogl miec swietnie platna prace, byc ulozonym czlowiek, zyc jak wielu z nas by chcialo, ale wybral wolnosc i robi to co lubi. Brawa za odwage, osiagnal w swoich dwoch odmiennych zyciach o wiele wiecej niz 90% ludzi. Zazdroszcze mu i gratuluje

    Zazwyczaj hejtuja Ci co w źyciu głównym osiagnieciem jest zdarzenie na autobus i wpychanie sie bo przeciez nastepny jest za 5 min. Kolejnym osiagnieciem ze idzie z kawusia w papierowym kubku ktora moglby wypic spokojnie w domu.

  • ech

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.06.2016 08:40 ~ech

    pierwiosnek~pierwiosnek

    Pajac z brudnymi nogami. Nie wyszło mu w życiu, to zgrywa Rumcajsa. Jest trochę takich w Warszawie i w innych miastach, ale tylko nieliczni mają parcie na szkło.

    Pogonili go z Dworca Centralnego, nie przyjęli do Markotu, bo pije, to łazi boso po psich kupach i kocich siuskach.

  • Psychiatra

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.06.2016 08:11 ~Psychiatra


    Arczi~Arczi

    Jestem zszokowany negatwnymi komentarzami, mogl miec swietnie platna prace, byc ulozonym czlowiek, zyc jak wielu z nas by chcialo, ale wybral wolnosc i robi to co lubi. Brawa za odwage, osiagnal w swoich dwoch odmiennych zyciach o wiele wiecej niz 90% ludzi. Zazdroszcze mu i gratuluje
    Paweł~Paweł

    Generalnie się zgadzam. Tylko jedną rzecz muszę zakwestionować. Zdanie "mógł mieć świetnie płatną pracę" jest błędne. On MA świetnie płatną pracę.

    Nie wiem czy praca handlowca jest taka świetna... ale co kto lubi i może, to robi. Obawiam się, że Witek za 20 lat może być pacjentem poradni na Sobieskiego, bo we wszystkim musi być umiar, a tu go trochę brakuje - na bosaka niech chodzi po łąkach Podlasia, w Warszawie może nabawić się naprawdę paskudnych ran , zakażeń i chorób - to nie plaża tylko brudne ulice. Dlatego twierdzę, że Witkowi trochę umiaru zabrakło.

  • liber

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.06.2016 01:51 ~liber

    Reklama golarek przed filmem się wpasowała.

  • Paweł

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.06.2016 23:14 ~Paweł

    Arczi~Arczi

    Jestem zszokowany negatwnymi komentarzami, mogl miec swietnie platna prace, byc ulozonym czlowiek, zyc jak wielu z nas by chcialo, ale wybral wolnosc i robi to co lubi. Brawa za odwage, osiagnal w swoich dwoch odmiennych zyciach o wiele wiecej niz 90% ludzi. Zazdroszcze mu i gratuluje

    Generalnie się zgadzam. Tylko jedną rzecz muszę zakwestionować. Zdanie "mógł mieć świetnie płatną pracę" jest błędne. On MA świetnie płatną pracę.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Zaparkował przepisowo, ukarali go naklejkami

Zaparkował przepisowo, ukarali go naklejkami

Przy ulicy Śniegockiej kierowca alfy romeo zaparkował samochód równolegle do jezdni, czyli zgodnie z przepisami. Za drogowy legalizm spotkała go niezasłużona... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »