Informacje

06.01.2018 06:54 po pomyłce w szkole

Tytuł i autor się zgadzały, ale w środku treść pornograficzna. Konsekwencje

SERWISY:

W ręce uczniów białołęckiej podstawówki trafił tekst niezgodny z oryginałem lektury, za to z treściami pornograficznymi. Jak poinformował nas urząd dzielnicy, dwie osoby poniosły konsekwencje pomyłki.

- Interweniowaliśmy w tej sprawie - mówi Marzena Gawkowska, rzecznik urzędu. - Osoba, która dokonała wydruku niewłaściwej wersji tekstu nie pracuje już w szkole - wyjaśnia. Potwierdza też, że  wobec nauczycielki, na lekcjach której te materiały zostały udostępnione uczniom, zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe.

Podczas rozmowy dowiedzieliśmy się też, dlaczego uczniowie dwóch czwartych klas otrzymali niestosowny fragment tekstu.

Osoba pracująca w bibliotece szkolnej, która została poproszona o udostępnienie uczniom lektury, przygotowała wydruki z elektronicznej wersji książki. Wszystko wskazuje na to, że nie zweryfikowano, czy plik opisany imieniem i nazwiskiem autora oraz tytułem wskazanym przez nauczycielkę języka polskiego, jest zgodny z oryginałem.

- Choć tytuł i autor widoczne na wydruku się zgadzały, materiały miały zupełnie inną treść niż tekst, o który prosiła polonistka - tłumaczy Gawkowska. Treść, dodajmy, pornograficzną.

Nie było skarg

Sprawą kontrowersyjnej lektury zainteresowało się też kuratorium. "Poprosiliśmy dyrektora szkoły o przekazanie wyjaśnień oraz informacji o podjętych działaniach" - czytamy w oświadczeniu nadesłanym przez rzecznika kuratorium Andrzeja Kulmatyckiego.

Kuratorium zostało poinformowane przez dyrekcję szkoły o wewnętrznym postępowaniu wyjaśniającym. Dodatkowo rodzicie zostali zawiadomieni o całej sytuacji i za pośrednictwem dziennika elektronicznego poproszeni o zwrot udostępnionych materiałów.

Z informacji uzyskanych z kuratorium i z urzędu dzielnicy wynika też, że dyrekcja podstawówki przeprowadziła spotkania z rodzicami i uczniami, podczas których dyrektor przeprosiła za zaistniałą sytuację. W spotkaniach uczestniczył także pedagog szkolny.

Rzecznik kuratorium zaznaczał też, że nie wpłynęły żadne skargi i interwencje od rodziców dotyczące tej sprawy. "Niemniej sytuacja w szkole jest przez nas monitorowana, w szczególności w obszarze  zapewnienia uczniom właściwego wsparcia psychologiczno-pedagogicznego" - pisał w oświadczeniu.

"Zgłosiliśmy sprawę na policję"

Ponownie zwróciliśmy się do dyrekcji szkoły. Tym razem z pytaniem o to, czy sprawa "niewłaściwych treści" udostępnionych uczniom została już wyjaśniona.

W odpowiedzi otrzymaliśmy kolejne oświadczenie:

"Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 231 w Warszawie podtrzymuje tekst oświadczenia przekazanego państwu w dniu 18.12.2017 roku. Jednocześnie informujemy, że dyrekcja zgłosiła na policję podejrzenie popełnienia przestępstwa przez pracowników szkoły. Uczniowie i ich rodzice zostali przeproszeni za zaistniałą sytuację, natomiast wobec pracowników szkoły zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe. Z uwagi na delikatność sprawy prosimy o niekomentowanie jej" - pisze Małgorzata Słowik, wicedyrektor szkoły.

Dyrekcja szkoły nie odniosła się do pytań dotyczących tego, w jaki sposób materiały trafiły do uczniów.

Poprosiliśmy też północnopraską komendę rejonową o informację czy wpłynęło do niej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, o którym pisze wicedyrektor. Do momentu publikacji tego tekstu, nie otrzymaliśmy potwierdzenia ze strony policji.

"Otrzymały dwie klasy czwarte"

O sprawie pisaliśmy po raz pierwszy w grudniu ubiegłego roku. Osoba, od której dostaliśmy informację, stwierdziła, że około 30 stron treści pornograficznych dzieci otrzymały od nauczycielki języka polskiego z poleceniem przeczytania lektury do 29 stycznia.

"Zauważyła te treści jedna z mam i umieściła post na Facebooku, dwie klasy czwarte otrzymały tę lekturę" - napisał pavvlo_k.

W odpowiedzi na te doniesienia dyrekcja SP 231 zapewniła, że zajmuje się wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji. "Naszą intencją jest rozstrzygnięcie sprawy tylko na gruncie społeczności szkolnej, między szkołą i rodzicami, bez zaangażowania osób postronnych" - pisała wtedy wicedyrektor.

Zaznaczyła też, że dla dobra dzieci oraz całej społeczności szkolnej chcą powstrzymać się od nagłaśniania sprawy i komentowania jej w mediach.

Zobacz też materiały o policyjnych zatrzymaniach pedofilów:


kk/pm

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • lupus71

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.01.2018 09:10 ~lupus71

    zaraz! to nie pololonistka powinna była sprawdzić jaką książkę daje dzieciom? Jakiś obłęd. A gdyby były tam błędy językowe bo redakcja byłaby niestaranna?

    Polonistka zawiniła, powieszono bibliotekarkę

  • iza

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.01.2018 07:57 ~iza

    a czy wolno kserować książki?

  • Kaziu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2018 15:03 ~Kaziu








    Kaziu~Kaziu

    Czy ten zwolniony pracownik miał w swoim zakresie obowiązków wpisane to, że ma weryfikować treści wydruków które zlecają nauczyciele? Bo jak nie miał to w sądzie powinien wygrać. Jeśli sąd będzie faktycznie niezależny.
    Pawel~Pawel

    Ręce opadają jak się czyta twój komentarz. Przecież nie masz pojęcia o czym piszesz.
    Może jeszcze do obowiązków nauczyciel mam mieć wpisane sprawdzenie czy uczniowie nie depczą trawy - bo jak nie, to nie musi tego sprawdzać.
    Ziutek~Ziutek

    Masz rację - nie musi sprawdzać deptania trawy. Zakres obowiązków to nie jest rzecz domyślna i interpretowana po zaistnieniu jakiegoś faktu, mimo iż wielu pracodawcom ze względu na ich ograniczenia umysłowe tak się często wydaje.
    stardust~stardust


    Jak nie miała w zakresie, to tym gorzej dla niej - udostępniła treści pornograficzne nieletnim. A jak miała, to trzeba być zwyczajnym durniem, żeby nie sprawdzić, co się drukuje. Chyba że tekst był udostępniony w księgozbiorze oficjalnym, wtedy może się skarżyć dalej, że instytucja udostępniająca księgozbiór nie zweryfikowała publikowanych treści.

    Olek~Olek

    Wykonał(a) zlecenie nauczyciela. Drukarz nie musi się znać na literaturze i poprawiać w tym względzie nauczyciela. To nauczyciel odpowiada za to co rozdaje uczniom. Jeśli nie jest naiwnością oczekiwanie logiki od sądu to ten zwolniony pracownik w sądzie pracy wygra.
    stardust~stardust


    Ten twój "drukarz" pracował w bibliotece, więc ma się znać.
    Edek~Edek

    Ma się znać na wkładaniu papieru do drukarki i sprawdzeniu tytułu i autora.
    stardust~stardust


    Policji i prokuraturze się tłumacz, a nie mnie.


    Oby się nie musieli tłumaczyć ci co z niewinnego będą chcieli zrobić winnego.

  • oland

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2018 13:45 ~oland

    A może pracownik drukujący te materiały powinien skonsultować je z księdzem?

  • stardust

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2018 11:28 ~stardust







    Kaziu~Kaziu

    Czy ten zwolniony pracownik miał w swoim zakresie obowiązków wpisane to, że ma weryfikować treści wydruków które zlecają nauczyciele? Bo jak nie miał to w sądzie powinien wygrać. Jeśli sąd będzie faktycznie niezależny.
    Pawel~Pawel

    Ręce opadają jak się czyta twój komentarz. Przecież nie masz pojęcia o czym piszesz.
    Może jeszcze do obowiązków nauczyciel mam mieć wpisane sprawdzenie czy uczniowie nie depczą trawy - bo jak nie, to nie musi tego sprawdzać.
    Ziutek~Ziutek

    Masz rację - nie musi sprawdzać deptania trawy. Zakres obowiązków to nie jest rzecz domyślna i interpretowana po zaistnieniu jakiegoś faktu, mimo iż wielu pracodawcom ze względu na ich ograniczenia umysłowe tak się często wydaje.
    stardust~stardust


    Jak nie miała w zakresie, to tym gorzej dla niej - udostępniła treści pornograficzne nieletnim. A jak miała, to trzeba być zwyczajnym durniem, żeby nie sprawdzić, co się drukuje. Chyba że tekst był udostępniony w księgozbiorze oficjalnym, wtedy może się skarżyć dalej, że instytucja udostępniająca księgozbiór nie zweryfikowała publikowanych treści.

    Olek~Olek

    Wykonał(a) zlecenie nauczyciela. Drukarz nie musi się znać na literaturze i poprawiać w tym względzie nauczyciela. To nauczyciel odpowiada za to co rozdaje uczniom. Jeśli nie jest naiwnością oczekiwanie logiki od sądu to ten zwolniony pracownik w sądzie pracy wygra.
    stardust~stardust


    Ten twój "drukarz" pracował w bibliotece, więc ma się znać.
    Edek~Edek

    Ma się znać na wkładaniu papieru do drukarki i sprawdzeniu tytułu i autora.


    Policji i prokuraturze się tłumacz, a nie mnie.

  • Edek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.01.2018 20:04 ~Edek






    Kaziu~Kaziu

    Czy ten zwolniony pracownik miał w swoim zakresie obowiązków wpisane to, że ma weryfikować treści wydruków które zlecają nauczyciele? Bo jak nie miał to w sądzie powinien wygrać. Jeśli sąd będzie faktycznie niezależny.
    Pawel~Pawel

    Ręce opadają jak się czyta twój komentarz. Przecież nie masz pojęcia o czym piszesz.
    Może jeszcze do obowiązków nauczyciel mam mieć wpisane sprawdzenie czy uczniowie nie depczą trawy - bo jak nie, to nie musi tego sprawdzać.
    Ziutek~Ziutek

    Masz rację - nie musi sprawdzać deptania trawy. Zakres obowiązków to nie jest rzecz domyślna i interpretowana po zaistnieniu jakiegoś faktu, mimo iż wielu pracodawcom ze względu na ich ograniczenia umysłowe tak się często wydaje.
    stardust~stardust


    Jak nie miała w zakresie, to tym gorzej dla niej - udostępniła treści pornograficzne nieletnim. A jak miała, to trzeba być zwyczajnym durniem, żeby nie sprawdzić, co się drukuje. Chyba że tekst był udostępniony w księgozbiorze oficjalnym, wtedy może się skarżyć dalej, że instytucja udostępniająca księgozbiór nie zweryfikowała publikowanych treści.

    Olek~Olek

    Wykonał(a) zlecenie nauczyciela. Drukarz nie musi się znać na literaturze i poprawiać w tym względzie nauczyciela. To nauczyciel odpowiada za to co rozdaje uczniom. Jeśli nie jest naiwnością oczekiwanie logiki od sądu to ten zwolniony pracownik w sądzie pracy wygra.
    stardust~stardust


    Ten twój "drukarz" pracował w bibliotece, więc ma się znać.

    Ma się znać na wkładaniu papieru do drukarki i sprawdzeniu tytułu i autora.

  • satan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.01.2018 18:27 ~satan

    wwwr~wwwr

    Najwazniejsze jest tu opytanie: W jaki sposób treści pornograficzne znalazły się w bibliotece szkolnej?


    może przez internet? nie, to by było za proste.

  • morbid

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.01.2018 18:25 ~morbid

    znajoma królika~znajoma królika

    czyli kozioł ofiarny został znaleziony?

    kto dał materiały dzieciom? bibliotekarka czy polonistka? a kto kazał/poprosił o skserowanie materiałów bibliotekarkę?to bibliotekarka poniosła konsekwencje tego, że polonistka nie sprawdziła co przekazuje dzieciom?

    mam nadzieję, że jeżeli wina leżała nie po stronie bibliotekarki, ale jej koleżanki z pracy, Sąd Pracy zadziała i bibliotekarka zostanie przywrócona do pracy

    o swoje prawa należy walczyć


    Czy bibliotekarka wydrukowała właściwą lekturę dla dzieci? Nie. Więc o co ci chodzi?

  • satan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.01.2018 18:20 ~satan



    Kaziu~Kaziu

    Czy ten zwolniony pracownik miał w swoim zakresie obowiązków wpisane to, że ma weryfikować treści wydruków które zlecają nauczyciele? Bo jak nie miał to w sądzie powinien wygrać. Jeśli sąd będzie faktycznie niezależny.
    satan~satan


    A czy zwolniony pracownik miał w swoim zakresie obowiązków wpisane udostępnianie pornografii?

    leszek~leszek

    Zniesławiasz tego pracownika, twierdząc , że udostępniał pornografię .


    a nie autora tych wypocin? lol.

  • stardust

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.01.2018 18:15 ~stardust





    Kaziu~Kaziu

    Czy ten zwolniony pracownik miał w swoim zakresie obowiązków wpisane to, że ma weryfikować treści wydruków które zlecają nauczyciele? Bo jak nie miał to w sądzie powinien wygrać. Jeśli sąd będzie faktycznie niezależny.
    Pawel~Pawel

    Ręce opadają jak się czyta twój komentarz. Przecież nie masz pojęcia o czym piszesz.
    Może jeszcze do obowiązków nauczyciel mam mieć wpisane sprawdzenie czy uczniowie nie depczą trawy - bo jak nie, to nie musi tego sprawdzać.
    Ziutek~Ziutek

    Masz rację - nie musi sprawdzać deptania trawy. Zakres obowiązków to nie jest rzecz domyślna i interpretowana po zaistnieniu jakiegoś faktu, mimo iż wielu pracodawcom ze względu na ich ograniczenia umysłowe tak się często wydaje.
    stardust~stardust


    Jak nie miała w zakresie, to tym gorzej dla niej - udostępniła treści pornograficzne nieletnim. A jak miała, to trzeba być zwyczajnym durniem, żeby nie sprawdzić, co się drukuje. Chyba że tekst był udostępniony w księgozbiorze oficjalnym, wtedy może się skarżyć dalej, że instytucja udostępniająca księgozbiór nie zweryfikowała publikowanych treści.

    Olek~Olek

    Wykonał(a) zlecenie nauczyciela. Drukarz nie musi się znać na literaturze i poprawiać w tym względzie nauczyciela. To nauczyciel odpowiada za to co rozdaje uczniom. Jeśli nie jest naiwnością oczekiwanie logiki od sądu to ten zwolniony pracownik w sądzie pracy wygra.


    Ten twój "drukarz" pracował w bibliotece, więc ma się znać.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »