Informacje

25.01.2017 19:00 Twierdzi, że nie strzelał, bo opiekował się tatą

"Tyburek" przed Sądem Najwyższym. Ostatnia szansa gangstera "Wołomina"

SERWISY:


Andrzej T. ps. Tyburek, owiany złą sławą gangster z grupy wołomińskiej, ma dziś ostatnią szansę, by spróbować uniknąć kary dożywotniego więzienia. O tym, czy ją wykorzystał, przekonamy się w czwartek.


Policjanci przez lata uważali go za człowieka od "mokrej roboty". Przypisywali mu udział w gangsterskich porachunkach. Mówiło się, że mógł dokonać nawet dziesięciu zabójstw. Z tych podejrzeń nie zostało niemal nic, ale i tak 45-letni Andrzej T. ps. Tyburek został skazany na dożywocie.

W środę Sąd Najwyższy rozpoznał kasację, którą od wyroku skazującego złożyli adwokaci "Tyburka", mec. Przemysław Florek, mec. Kacper Florysiak i mec. Mikołaj Pietrzak. Jeśli Sąd Najwyższy ją odrzuci, Andrzej T. resztę swojego życia będzie musiał spędzić za kratami.

Zginął "Baniak", "Kajtek" został ranny

Sprawa, nad którą pochylił się pięcioosobowy skład Sądu Najwyższego, dotyczy pewnej strzelaniny - jednej z wielu, które wstrząsały warszawskim półświatkiem na przełomie wieków. W styczniu 1999 r., gdy trwała walka o przywództwo w tzw. grupie wołomińskiej, ktoś na ulicy w Aninie ostrzelał rozmawiających ze sobą gangsterów. Zginął wówczas Krzysztof K. ps. Baniak, a raniony został Piotr W. ps. Kajtek, choć to właśnie on był głównym celem zamachowców.

Dwa miesiące później dokończyli to, co nie udało im się w Aninie. Zastrzelili "Kajtka" w samym centrum Warszawy, pod klubem T.G.I. Friday’s. Jedna z kul śmiertelnie raniła wówczas przypadkowego przechodnia, pracownika Teatru Wielkiego.

Prokuratura oskarżyła Andrzeja T. o to, że był uczestnikiem zabójstwa w Aninie. Kluczowe były wyjaśnienia złożone przez jednego ze skruszonych gangsterów – Pawła J. ps. Japa. To na ich podstawie sąd skazał "Tyburka" na dożywocie. Wcześniej na podobne kary w innym procesie sąd skazał jego kumpli z gangu, któremu przewodził Karol S. ps. Karol.

"Tyburek" był sądzony osobno, bo przez ponad 10 lat ukrywał się przed policją. Teraz ma ostatnią szansę, by przekonać sąd do swojej niewinności, bo od początku twierdzi, że nie brał udziału w tym zabójstwie. - Jestem człowiekiem niewinnym, fałszywie pomówionym przez Pawła J. Nie ma takiej możliwości, żebym znajdował się na miejscu strzelaniny w Aninie, bo zajmowałem się ciężko chorym tatą – mówił podczas ostatniej rozprawy, jeszcze przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie.

Strzelanina w Gamie, śmierć w Okoniu

- Moim zdaniem są przesłanki do uwzględnienia kasacji – twierdził przed rozprawą w rozmowie z tvnwarszawa.pl adwokat Przemysław Florek, obrońca "Tyburka". W środę próbował przekonać sędziów Sądu Najwyższego, że podczas wcześniejszych rozpraw zostały popełnione błędy, przede wszystkim proceduralne, które powinny skutkować powtórzeniem procesu.

Czy tak się stanie, przekonamy się w czwartek. Sąd Najwyższy odroczył ogłoszenie orzeczenia ze względu na skomplikowany charakter sprawy.

Wyrok dotyczący strzelaniny w Aninie to na razie jedyna sprawa, w której Andrzej T. został skazany za zabójstwo, choć policjanci do dziś uważają go za jednego z najgroźniejszych stołecznych gangsterów.

"Tyburek" był m.in. podejrzewany o to, że strzelał (razem z dwiema innymi osobami) w marcu 1999 r. w restauracji Gama na Woli. Zginęło wtedy pięciu przestępców z gangu wołomińskiego, w tym jego liderzy Marian K. ps. Maniek oraz Ludwik A. ps. Lutek. W śledztwo w sprawie tych najbardziej krwawych gangsterskich porachunków w nigdy nikomu nie postawiono zarzutów.

Zarzuty postawiono Andrzejowi T. za inną strzelaninę. Latem 2002 r. miał on strzelać w barze Okoń w Mikołajkach. Zginął wówczas Jacek K. ps. Klepak (syn Mariana), a już na zewnątrz kule dosięgły policjanta Marka Cekałę, który zaalarmowany przez przechodniów ruszył w pościg za bandytami.

T. zarzuty dostał, ale przed sądem za tą zbrodnię nie stanął. Prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko niemu, bo dowody okazały się zbyt słabe.

Policja o "Tyburku":



Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • kotlet

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.01.2017 10:05 ~kotlet

    i po co byla ta cala wycieczka do Poznania.Trzeba bylo dalej w rajchu siedziec

  • nikt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2017 21:58 ~nikt

    Grupa Wołomińska zwana Mutanty to już dawno przestała istnieć. A historie które opisują w gazetach - to przeinaczone rzeczy . Nie od dziś wiadomo że środowisko przestępcze zawsze działa za cichą zgodą policji i prokuratury ale wiadomo jak ktoś kogoś oszuka to się kończy "cicha zgoda"... Czasy kiedy to kradziono polonezy oraz maluch i sprzedawana na Żeraniu na Giełdzie - minęły i nie wrócą.
    Pamiętać trzeba że to byli młodzi ludzie którzy żyli szybko ale krótko....

  • Jula

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2017 14:42 ~Jula

    Powiat wołomiński. Nic dodać nic ująć.

  • Jolcia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2017 12:31 ~Jolcia

    O co mu chodzi? przecież on w więzieniu to ma raj, jest prawdziwym gangsterem, a wyjdzie na wolność i co w ochronie będzie pracował? Lata 90. się skończyły

  • ciocia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2017 10:32 ~ciocia

    Mat~Mat

    Po wyroku upublicznic wizerunek razem z tatusiem, ktorym niby sie opiekowal. Trzeba pietnowac i wyrywac chwasty na dwa pokolenia w przod i tyl.

    Gdzie tam wizerunek bandziory Maja swe prawa nie wolno,jak kolarz po piwie to tak adres,gdzie urodzony nazwisko,fotka,czy do kosciulka chodzil to tak albo babcia co cukierka dmuchla z Lady to tak ale taka szycha.

  • loreen

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2017 10:23 ~loreen

    Mówi że nie mogło być na miejscu skruszonego gangstera zeznajacego przeciwko niemu bo go tam nie widział :)

  • Emeryt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2017 10:12 ~Emeryt

    Niewinny ukrywał się przez 10 lat.

  • ToJaja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2017 09:58 ~ToJaja

    Skazany już jest, a pasek na twarzy ma. Gdyby był demonstrantem pokazali by go. A on tylko parę osób zabił.

  • Mat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2017 08:37 ~Mat

    Po wyroku upublicznic wizerunek razem z tatusiem, ktorym niby sie opiekowal. Trzeba pietnowac i wyrywac chwasty na dwa pokolenia w przod i tyl.

  • czarli

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.01.2017 08:33 ~czarli

    zajmował się cięzko chorym ojcem.. kto to kupi?? żart jakich mało...
    niech siedzi do końca życia za kratami..
    jestem w stanie płacić za niego ze swoich podatków..

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »