Informacje

31.03.2014 21:34 Koniec Bajki na Nowym Świecie

To był prawdziwy lokal:
"Siekiera", piwo i kawa

SERWISY:

Sportowi działacze umawiali się tu na nieformalne "zgrupowania", a studentów przyciągało tanie piwo. Przy barze spotkać było można dziennikarzy, aktorów i profesorów z pobliskich uczelni, ale też klientów, którzy już przed południem musieli trzymać się baru.

- Pani Jadwiga dziś chodzi jak podminowana. Z nikim nie chce rozmawiać. Bardzo to przeżywa – opowiada nam pani Czesława, bufetowa w barze kawowym Bajka. Ona również w Bajce pracę zaczynała jeszcze w latach 80. – Miejsc przy Nowym Świecie było ledwie kilka, dlatego nasz bar kawowy był bardzo popularny – dopowiada.

Doskonale czas ten pamięta pani Jadwiga Myrcha, która dopiero na hasło „ze stałym klientem pani nie zamieni kilku słów” zgadza się na krótką rozmowę. Nie mija kilka chwil, a obok nas pojawia się już pan Tadeusz i pan, umówmy się, Andrzej, który prosi o nie podawanie prawdziwego imienia.

"Ja kocham gastronomię"

Pani Jadwiga pochodzi z Siedlec. Do Warszawy przyjechała w latach 80. By pracować w gastronomi. Zanim trafiła do Bajki pracowała „na bufecie” przy Tamce. – W 1985 dowiedziałam się, że jest „Bajka” do wzięcia. Dwa razy stawałam do komisji „Społem” i dopiero za drugim razem udało się wziąć w ajencję – opowiada.

- Ja kocham gastronomię. Przez tych 29 lat byłam w Bajce codziennie. Raz tylko wzięłam urlop i pojechałam do córki do Francji, a tak świątek, piątek po śniadaniu jechało się zawsze do Bajki – opowiada pani Jadwiga. Izapewnia, że przez te lata udało się jej zebrać kilkudziesięciu stałych ”konsumentów”.

Spotkać można było zresztą tu całą paletę osobistości. - W weekendy przy tym stoliku siadał pan Zapasiewicz. Każdy stały klient wiedział, że do Bajki pan Zapasiewicz przychodził około 12.00 – 13.00. Inny aktor, który do dziś przychodził, to pan Ignacy Gogolewski. Bywał też Andrzej Strejlau... W ogóle PZPN tu bywał – opowiada pan Andrzej, jeden ze stałych klientów i znacząco się uśmiecha, gdy wspomina o działaczach sportowych.

- Profesorowie, aktorzy, studenci, kogo tu nie było? Jak jeszcze sufit był zrobiony z korka i można było palić, to lokal przesiąknięty był zapachem dymu. Siekiera była, piwo i kawa – opowiada pani Jadwiga, a pan Andrzej dopowiada – Zapach prawdziwego lokalu.

"Jak to tak, na policję dzwonić?"

- Awantury pewnie były? – dopytuję. Pani Jadwiga jednak zaprzecza. – Jak ktoś zasypiał, czy alkohol uderzał do głów, to targałam za uszy i kazałam wracać do domu. No bo jak to tak, na policję dzwonić? Przecież izba wytrzeźwień to kilkaset złotych kosztuje! – mówi ze zrozumieniem pani Jadwiga i dodaje, że w ten sposób zaskarbiła sobie sympatię wielu klientów.

- Następnego dnia taki delikwent przychodził, dziękował i jeszcze zamawiał setę.

- To zawsze było miejsce, gdzie stali klienci mieli swoje stoliki. Jak się przychodziło to wiedziało kogo się spotka – mówi ze smutkiem pan Tadeusz.

Jak zapewnia pani Jadwiga, 31 marca to ostatni dzień, kiedy można wypić w Bajce kawę, czy coś mocniejszego. Gdy siedzimy i rozmawiamy przy stoliku, każdy klient, który płaci przy barze żegna się też z panią Jadwigą, która zapewnia, że nie jest to żart primaaprilisowy.

- Poświęciłam temu miejscu 29 lat. Zawsze chciałam by ludzie czuli się jak w domu. Rozmawiałam z klientami, pytałam co u nich, studentom powtarzałam by rozglądali się za dobrymi dziewczynami – mówi pani Jadwiga.

"Do śmierci będę w Bajce?"

- Może jeszcze zmieni pani zdanie albo ktoś inny poprowadzi Bajkę? – pytam. Przecież raz już pani zamykała Bajkę – przypominam.

– 4 lata temu zrobiliśmy nawet pożegnanie z Bajką. Zbyt emocjonalnie to przeżyłam, by powtarzać to i tym razem. Chciałam po cichu zniknąć. Proponowałam koleżance – pani Czesławie – by poprowadziła. Jest młodsza o ponad 10 lat, ale nie chce – odpowiada.

- Nie wrócę już. Lata nie pozwalają. Przychodzi czas, że trzeba odejść – mówi pani Jadwiga. – To co, koniaczku się pan napije?

Bartosz Andrejuk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • gssgeges

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.04.2014 16:51 ~gssgeges

    A teraz "Siekiera", piwo i... drink... po przeciwnej stronie ulicy. :)

  • primaaprilis

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.04.2014 09:11 ~primaaprilis

    wygląda mi to na Prima Aprilis (mimo zapewnień). jutro się okaże :)

  • pafel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.04.2014 01:36 ~pafel

    Jezus Maria, jedno z ostatnich miejsc prawdziwej Warszawy, gdzie chodzili swoi... zrobią tam pewnie pub albo klub... szkoda gadac..

  • marcin

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.03.2014 22:50 ~marcin

    Pantha rhei

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »