Informacje

20.02.2017 07:56 RADNI ZMIENILI ZDANIE

Teatr WARSawy może stracić siedzibę.
Dziwna sytuacja w radzie miasta

SERWISY:

Niemal 20 lat istnieje na kulturalnej mapie stolicy Teatr Konsekwentny (obecnie: Teatr WARSawy) i konsekwentnie zmaga się z problemami lokalowymi. Rozwiązaniem miała być wymiana nieruchomości między miastem a deweloperem, który dziś wynajmuje artystom dawne kino Wars. Ale dopinana od kilku lat transakcja wciąż nie doszła do skutku – utknęła w Radzie Warszawy. Nikt nie wie, dlaczego.

Historia Konsekwentnego to tułaczka. Od 1997 teatr mieścił się w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki, Teatrze Staromiejskim, Starej Prochowni, dawnej fabryce Konesera, gościnie występował w teatrach Na Woli, Nowym czy Studio. Wreszcie w 2013 zawinął na Rynek Nowego Miasta. Przestrzeń po zamkniętym kinie Wars idealnie nadawała się na teatr, choć wymagała ogromu pracy i pieniędzy. Zespołu to nie przeraziło, zakasali rękawy i wzięli się do pracy.

Kamienica za działkę

- Odgrzebaliśmy to miejsce z gruzów. Cztery lata temu, wszystko było w strasznym stanie. Wszystkie remonty przeprowadziliśmy z funduszy własnych stowarzyszenia – mówi Adam Sajnuk, reżyser, założyciel i lider teatru Konsekwentnego, który w nowej lokalizacji przemianowano na teatr WARSawy.

Ruch z nazwą nieco ryzykowny, ale potwierdzający, że zespół traktował to miejsce jak swój dom na długie lata. Miał ku temu podstawy, bo miasto negocjowało z właścicielem kamienicy wymianę nieruchomości. Deklarowało, że pod adresem Rynek Nowego Miasta 7 ma być zachowana funkcja kulturalna.

- Od 2009 roku procedowaliśmy zamianę budynku przy Rynku Nowego Miasta na inną nieruchomość miejską. Miasto przedłożyło lokalizacje, które mogły wchodzić w grę. Spółka wyraziła zainteresowanie terenem na rogu ulic Długiej i Bohaterów Getta – to miejsce, które przed wojną zajmował częściowo Pasaż Simonsa – przypomina Monika Sarnecka, pełnomocnik Serenusa, spółki zależnej od BBI Development, prowadzącej inwestycję.

Wizualizacje budynku, który miał stanąć obok Arsenału, pokazaliśmy na tvnwarszawa.pl już siedem lat temu.

- Następnie na zlecenie Biura Gospodarki Nieruchomościami dokonano operatów szacunkowych obu nieruchomości. Naszym zdaniem odbyło się to z dużym przewartościowaniem miejskiej nieruchomości i niedoszacowaniem naszej. Mimo to, zgodziliśmy się, podpisaliśmy umowę i sprawy szły w dobrą stronę – opowiada Sarnecka.

Zaskakująca wolta radnych

Na transakcję musiała się jednak zgodzić jeszcze Rada Warszawy. Z niewiadomych przyczyn nie podjęła jednak takiej uchwały. Za to, ku zaskoczeniu spółki, teatru, ale też samych radnych, sprawa pojawiła się niespodziewanie na majowej sesji. W zaproponowanym tekście stanowiska nie było już mowy o "wymianie" lecz o "nabyciu " budynku.

- Dlaczego jest to aż tak pilne, że w takim trybie to jest zgłaszane? Jakie są okoliczności zewnętrzne, które sprawiają, że nie możemy tego zrobić w normalnym trybie? – dopytywał radny Dariusz Figura z PiS.

Zdziwienia nie krył też radny niezależny Piotr Guział, który dowodził, że dzień wcześniej temat był poruszony na komisji kultury, ale "o żadnym stanowisku nikt nie mówił. Co się wydarzyło pomiędzy godziną 16 w dniu wczorajszym a 10 rano w dniu dzisiejszym (…) że tak nagle powstaje projekt stanowiska?" – dopytywał Guział. Przypomniał, że dwa miesiące wcześniej była mowa o wymianie nieruchomości, ale projekt uchwały został zdjęty z porządku obrad.

Odpowiedzi przewodniczącej komisji kultury, radnej Małgorzaty Zakrzewskiej z PO były ogólnikowe, nie wyjaśniały żadnego aspektu sprawy. Mimo to, wszystkich 54 radnych poparło zgłoszone przez nią stanowisko. Tyle, że w praktyce nie miało ono większego znaczenia. Po pierwsze, to tylko opinia radnych - praktyczne skutki miałaby uchwała, ale tej nie podjęto. Po drugie, od kilku lat negocjowano wymianę nieruchomości, a nie jej kupno. - Rada Warszawy przyjęła stanowisko, że chce kupić, ale nie zapytała właściciela, czy chce sprzedać – zauważa celnie Adam Sajnuk.

O przyczynę tej wolty chcieliśmy zapytać radną Zakrzewską, ale nie widziała potrzeby rozmowy z nami. Za pośrednictwem urzędniczki biura rady przekazała tylko… że nie ma nic do przekazania. – Trwają rozmowy, na tę chwilę nie ma wyników, którymi można by się pochwalić – powiedziała, a po szczegóły odesłała do Tomasz Thun-Janowskiego, dyrektora Biura Kultury.

Hojność ratusza, litość dewelopera

- Porozumienie jest podpisane, nie udała się zamiana, na którą zgodę musi wydać rada miasta, a ona nie zajęła się tą sprawą. Biuro Kultury nie jest stroną tej umowy. Teatr WARSawy jest organizacją pozarządową, której miasto nie zapewnia siedziby, bo nie jest teatrem, który byłby instytucją miasta stołecznego Warszawy. Naszym instytucjom jesteśmy zobowiązani zapewnić siedziby, organizacjom pozarządowym nie – odpowiada Thun-Janowski.

Jak tłumaczy, Biuro Kultury może finansować bieżącą działalność teatru i to robi. Ostatnie wnioski o granty dla grupy Sajnuka zostały ocenione bardzo wysoko i pozwoliły jej zdobyć w sumie ok. 2,5 mln złotych na najbliższe trzy lata. Jednak nierozwiązany problem lokalowy co kilka miesięcy doprowadza do kryzysu. Po majowej wolcie radnych, zniecierpliwiony deweloper wymówił teatrowi umowę i zawisło nad nim widmo przymusowej wyprowadzki. Ostatecznie znów się zlitował i zgodził na przedłużenie umowy. Teatr złapał oddech, w repertuarze pojawiło się kilka pozycji, a nawet jedna premiera.

- Do pewnego stopnia to co robią, to mecenat. Czynsz w takiej lokalizacji za taki metraż jest symboliczny. Oczywiście dla niezależnego teatru to są spore pieniądze, które musimy zarobić na biletach. Ale znam stawki w okolicy, więc wiem, że to są preferencyjne warunki – przyznaje Adam Sajnuk. - Ale w którymś momencie cierpliwość BBI się skończy, będzie chciało czerpać większe korzyści z budynku, otworzy się tam bank albo restauracja. Byłaby wielka szkoda, bo na Starówce naprawdę nic się nie dzieje, jeśli chodzi o kulturę. To jest bufet dla turystów  – twierdzi reżyser.

"Chodzi o odzyskanie budynku"

Dlatego zależy mu, aby pozostać ze swoim teatrem na Nowym Mieście. - Cały sprzęt, który zgromadziliśmy - nagłośnienie, oświetlenie, widownie, rampy, kurtyny - jest nasz. W zasadzie moglibyśmy wejść w każdą inną, pustą przestrzeń i robić tam teatr. Gorzej z przeniesieniem widzów. Przyzwyczajanie ludzi, że jesteśmy tam nie tu rokiem ciężkiej pracy. Szczerze mówiąc, nie wiem czy mi się chce to powtarzać – żali się Sajnuk.

Zapewnia, że do dziś nie uzyskał informacji, z jakich powodów rada miasta zamroziła planowaną od lat transakcję. - To transparenta historia. Chodzi o odzyskanie budynku, nie o stratę – przeciwieństwo spraw reprywatyzacyjnych, które ostatnio ciągną się za miastem – podsumowuje nasz rozmówca.

Na deski teatru WARSawy wracają "Zaklęte Rewiry":

Piotr Bakalarski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • lola

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.03.2017 18:39 ~lola

    Najlepiej widać jaki to teatr i jacy ludzie od zaplecza. Istny śmietnik, hałas, bluzganie. Pod moim oknem parkują samochody dostawcze i stoją na włączonym silniku.Nikogo nie obchodzi,że dwa metry dalej mieszkają ludzie. Chciałabym żeby zmienili siedzibę.

  • po sąsiedzku

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.02.2017 00:40 ~po sąsiedzku

    Teatrzyk ów najlepiej słychać od zaplecza.. My, którzy tu mieszkamy mamy za darmo występy w sezonie do późnej nocy - pod oknami. Jak panowie skończą, odpalają swoje fury i wykrzykując ostatnie dialogi - odjeżdżają z hukiem, aby zacząć od nowa dnia następnego. A! jeszcze lubią wrzucić po jednej, tak na raty- a jakże! - butelce do śmietnika ze szkłem, co śpiącym tuz obok ludziom robi zawal serca i nerwice - tyle razy ile owym "artystom" udało się opróżnić butelek. Prośby nie skutkują - niejeden próbował. Po prostu nie śpisz zawsze kiedy oni są po spektaklu i przymusowo słuchasz dialogów (które kolo kultury nie leżały - obiecuje) Nigdy nie przypuszczałam, ale to powiem - wole Biedronkę - choć nie korzystam - niż ta "pseudo kulturę". Idzie wiosna i czas się wyprowadzać - tak tu kulturalnie..

  • PanAntrakt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.02.2017 11:24 ~PanAntrakt

    Gdzie mój komnetarz ???

  • Piękny Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.02.2017 16:47 ~Piękny Roman

    ekonom~ekonom

    Pierwsze słyszę o takim teatrzyku. Narodowy, Powszechny, Kwadrat, Żydowski, Guliwer i kilka innych kojarzę ale nie popadajmy w paranoję prawo rynku weryfikuje który teatr jest dobry a który słaby.

    Może gdyby nie zmieniali nazwy co parę lat to więcej ludzi by słyszało lub chociaż cokolwiek kojarzyło.

    Nie wiem, przecież to czysta bezmyślność pracować na coś i potem nagle cyk.... nowa nazwa.
    Ja takiej metody nie ogarniam.

  • Eryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.02.2017 12:04 ~Eryk

    Malkontenci co nigdy nie byli w teatrze i mieszkają w tej nowej Warszawie co to ją mają przyłączyć pewnie woleliby nową biedronkę u siebie, jednak w sercu miasta to jest bardzo ważne miejsce, tradycja, masa widzów liczne wydarzenia, gorąco kibicuje żeby miejsce pozostało

  • witgli

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.02.2017 11:18 ~witgli

    A wypowiedź pana ~ekonoma świadczy, że nie chodzi w ogóle do teatru i jest "skażony" jedynie "rynkiem", ale do wypowiedzi swoich "trzech groszy" jest pierwszy choć nie ma pojęcia o kulturze.
    Skoro teatr ma widzów, to proszę nie obrażać, bylejakością i artystów i widzów.
    PROBLEMEM JEST RADA MIASTA.

  • Kasjer

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.02.2017 11:10 ~Kasjer

    ekonom~ekonom

    Pierwsze słyszę o takim teatrzyku. Narodowy, Powszechny, Kwadrat, Żydowski, Guliwer i kilka innych kojarzę ale nie popadajmy w paranoję prawo rynku weryfikuje który teatr jest dobry a który słaby.

    A po co masz słyszeć. Państwo płaci im z Twoich podatków, oni sobie grają lepiej czy gorzej i wszystko się toczy swoim torem. Gorzej, jak kończą się państwowe pieniądze, a tu jeszcze Janda też chce coś wyrwać. Zaczynają się problemy i liczą się dojścia.

  • hamlet

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.02.2017 09:25 ~hamlet

    No tak typowe, jakieś celebryckie aferki już dawno by załatwili, a jak jest wartościowy teatr, jedyny w tym miejscu to wszyscy go mają gdzieś, lepiej żeby kulturę w tym miejscu reprezentowałą buda z kebabami w końcu Warszawa taka kosmopolityczna. RADNI OAGRANIJCIE SIĘ I ZRÓBCIE COŚ!

  • ekonom

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.02.2017 08:34 ~ekonom

    Pierwsze słyszę o takim teatrzyku. Narodowy, Powszechny, Kwadrat, Żydowski, Guliwer i kilka innych kojarzę ale nie popadajmy w paranoję prawo rynku weryfikuje który teatr jest dobry a który słaby.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »