Informacje

04.08.2015 16:34 wyjątkowa wystawa "z pokładu dwupłatowca"

Takiej Warszawy już nie ma. Stolica w czasie I wojny na zdjęciach lotniczych

SERWISY:

Pałac Saski, Sobór Aleksandra Newskiego, Synagoga na Tłomackiem, tor wyścigów konnych na Polu Mokotowskim - to niektóre z nieistniejących miejsc stolicy uwiecznionych na zdjęciach lotniczych z I wojny, pokazanych na wystawie w d. banku Wilhelma Landaua na Senatorskiej.

Z miejsc, które się nie zachowały, można zobaczyć przede wszystkim otoczenie pl. Saskiego - Pałac Saski, Sobór Aleksandra Newskiego, Pałac Kronenberga, Pasaż Simonsa czy Wielką Synagogę na Tłomackiem. Zaś po stronie praskiej uwieczniono ówczesny wygląd Parku Skaryszewskiego, Dworce Terespolski (obecnie Wschodni) i Petersburski (dziś Wileński), a także odbudowane mosty Poniatowskiego i przy Cytadeli. Ekspozycji towarzyszy osobna prezentacja plansz pokazujących ówczesne warszawskie forty i plan ich rozmieszczenia. Za unikalne organizatorzy uznali zdjęcie Fortu Odyńca, którego śladem jest obecna ul. Czeczota biegnąca "po zarysie" fragmentu dawnego fortu.

- Nieprzypadkowo wystawa jest otwierana właśnie teraz. Dokładnie 100 lat temu w nocy z 4 na 5 sierpnia 1915 r. wojska rosyjskie opuściły lewy brzeg Wisły wysadzając za sobą mosty, by utrudnić wkroczenie do miasta wojskom niemieckim. Próba ta jednak się nie powiodła, a kilka dni później siły niemieckie na ponad trzy lata zajęły Warszawę - opowiadał podczas wtorkowej konferencji prasowej Krzysztof Jaszczyński z Fundacji "Warszawa1939.pl" organizującej wystawę "Warszawa z dwupłatowca", autor scenariusza ekspozycji.

"Rozpracować wroga"

Jak relacjonował, w chwili wybuchu I wojny wynalazek samolotu miał dopiero kilkanaście lat. - Ale postęp był coraz większy. Maszyny latały coraz częściej i wyżej, jednak niszczycielską siłę samolotów zobaczyliśmy dopiero w II wojnie. Podczas I wojny pełniły raczej rolę zwiadowczą "zaglądając poza linię frontu". Szybko też wyposażono je w aparaty fotograficzne. Nie były to jednak zwykłe aparaty, ponieważ należy pamiętać, że fotografowano z odległości 1,5 km, często w temperaturach minus 30 stopni. Dlatego musiały mieć jasne obiektywy, szybkie migawki i być odporne na wstrząsy" - mówił Jaszczyński.

Najmniejsze z aparatów - jak dodał - miały ok. 40 cm, a największe dochodziły nawet do 1,6 m wysokości. Zdjęcia wykonywano przede wszystkim na szklanych negatywach, a początkowo aparaty były w całości obsługiwane ręcznie. - Dopiero pod koniec wojny pojawiły się automatyczne. Głównie robiono fotografie pionowe typu mapa. Wykonywano także zdjęcia pod kątem, by poznać ukształtowanie terenu. Robiono też fotografie własnych pozycji, by zweryfikować skuteczność maskowania pozycji. Wykonywano również specjalne zdjęcia szkoleniowe pokazujące "co gdzie widać", z których jedno znalazło się na wystawie - podkreślił autor scenariusza ekspozycji.

"Najstarsze takie zdjęcia stolicy"

Nad Warszawą samoloty pojawiły się w 1914 r., po wybuchu I wojny. Później wróciły tuż przed zajęciem miasta przez Niemców w 1915 r. i wtedy wykonano także szpiegowskie zdjęcia miasta, z których dwa można zobaczyć na wystawie. - Wydaje nam się, że to najstarsze fotografie lotnicze Warszawy. Pochodzą sprzed 1 sierpnia 1915 r. Kolejne zdjęcia pochodzą z lat 1916-1918. W pewnym momencie widać, że aparat wykorzystywano nie tylko dla celów wojskowych, ale także promocyjnych czy komercyjnych, bo część zdjęć wykorzystano np. na niemieckich pocztówkach. Obecnie w europejskich archiwach znajduje się pół miliona odbitek i negatywów zdjęć lotniczych z I wojny - powiedział Jaszczyński.

28 prezentowanych na wystawie fotografii pochodzi z zasobów kolekcjonera Roberta Marcinkowskiego. Uzupełniają je plansze pokazujące te same miejsca "z ziemi". - To ostatnie spojrzenie na carską Warszawę, możliwość zobaczenia jak wyglądała zanim zaczęto ją przebudowywać w międzywojniu. To miasto jeszcze bez Ochoty i Żoliborza, a także setek budynków, które nie dotrwały do chwili obecnej. Dla mnie najciekawszym zdjęciem jest wykonane od strony Mokotowa przez Pole Mokotowskie na Ochotę, której jeszcze nie ma. Widzimy na nim koszary wojskowe, drewnianą cerkiewkę i wieżę przyszłego kościoła na pl. Narutowicza, przy czym samego placu jeszcze nie ma. Na innym można zobaczyć pięć cerkwi, jakie Rosjanie zbudowali w Warszawie - opowiadał autor scenariusza ekspozycji.

Wystawa będzie dostępna od środy w dawnym banku Wilhelma Landaua przy ul. Senatorskiej.

jb/PAP

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Flancowany

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.08.2015 14:13 ~Flancowany

    Na zdjęciu nr 4 wcale nie widać Foksal, tylko co najwyżej budynki przy Świętokrzyskiej.

  • szkoda

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.08.2015 11:41 ~szkoda


    Szkoda~Szkoda

    Takiej Warszawy już nie ma...,ale jest np. Czeska Praga, no ale oni nie mają ani jednego bohatera, a u nas jest największe zagęszczenie bohaterów na metr kwadratowy.
    mad~mad


    Błaźnie, nawet nie wiesz ilu Czechów zginęło w wojnie trzydziestoletniej.

    Mówimy cymbale o II wojnie światowej,którą przetrwali w porównaniu z nami bez strat.Z wojną trzydziestoletnią mi tu wyjeżdża, a ja nie napisałem ,że nie zgineli tylko ,że nie mają bohaterów, ale to trzeba rozumieć tekst.

  • Azerate

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.08.2015 15:26 ~Azerate



    Szkoda~Szkoda

    Takiej Warszawy już nie ma...,ale jest np. Czeska Praga, no ale oni nie mają ani jednego bohatera, a u nas jest największe zagęszczenie bohaterów na metr kwadratowy.
    mad~mad


    Błaźnie, nawet nie wiesz ilu Czechów zginęło w wojnie trzydziestoletniej.
    ormo~ormo

    A ilu w czasie wojen husyckich... nie ma czego zazdrościć pepikom

    Najazd Bolesława Chrobrego też zrobił swoje.

  • ormo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.08.2015 13:27 ~ormo


    Szkoda~Szkoda

    Takiej Warszawy już nie ma...,ale jest np. Czeska Praga, no ale oni nie mają ani jednego bohatera, a u nas jest największe zagęszczenie bohaterów na metr kwadratowy.
    mad~mad


    Błaźnie, nawet nie wiesz ilu Czechów zginęło w wojnie trzydziestoletniej.

    A ilu w czasie wojen husyckich... nie ma czego zazdrościć pepikom

  • ormo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.08.2015 13:15 ~ormo



    m74~m74

    Na tych zdjęciach widać jak wielkie straty poniosło to miasto.
    Pałac Saski i Bruhla z przyległymi kamienicami powinny zostać odbudowane, co wciąż jest realne ze względu na niezabudowane od wojny działki.
    Pałace mogłyby pełnić funkcje publiczne lub państwowe (muzeum, ministerstwo, itp.)
    Natomiast kamienice już niekoniecznie jako rekonstrukcja (kwestia garaży), ale historyzujące budynki mieszkalne. W takiej lokalizacji nie powinno być problemu ze sprzedażą mieszkań, nawet jeżeli ceny byłyby znacząco wyższe od średniej warszawskiej.
    Płac zyskałyby wielkomiejski charakter, a Warszawa kolejne miejsce gdzie byłoby przyjemnie spędzić czas w atrakcyjnym otoczeniu.
    ormo~ormo

    Barbarzyństwem było rozebranie cerkwi na Placu Saskim. Tym czynem, przed stu laty, wykazaliśmy się takim samym prymitywizmem jak dzisiejsi talibowie czy sekciarze z państwa islamskiego którzy niszczą kościoły chrześcijańskie czy starożytne pogańskie świątynie - tylko dla tego ze nie ich.

    alojcy~alojcy


    Barbarzyństwem było zbudowanie tej cerkwi. Miała ona upokorzyć Polaków i narzucić dominację Wschodu i prawosławia w stolicy Rzeczypospolitej. Naturalną koleją rzeczy jest zniszczenie tego typu obiektów tak jak innych pomników okupantów.

    Idąc za tokiem Twojego myślenia, należałoby zrównać z ziemią wszystkie pozostałości po starożytnych Rzymianach - na obszarze od północnej Afryki do muru Hadriana i od słupów Herkulesa do aż po Ren. Bo nie zaprzeczysz chyba ze Rzymianie byli okupantami, i w takiej np. Galii na pewno nie byli darzeni miłością. A jednak nikt Rzymskich budowli nie niszczy. Jest pewna różnica miedzy człowiekiem cywilizowanym a Hunem.

  • mad

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.08.2015 13:00 ~mad

    Szkoda~Szkoda

    Takiej Warszawy już nie ma...,ale jest np. Czeska Praga, no ale oni nie mają ani jednego bohatera, a u nas jest największe zagęszczenie bohaterów na metr kwadratowy.


    Błaźnie, nawet nie wiesz ilu Czechów zginęło w wojnie trzydziestoletniej.

  • alojcy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.08.2015 12:38 ~alojcy


    m74~m74

    Na tych zdjęciach widać jak wielkie straty poniosło to miasto.
    Pałac Saski i Bruhla z przyległymi kamienicami powinny zostać odbudowane, co wciąż jest realne ze względu na niezabudowane od wojny działki.
    Pałace mogłyby pełnić funkcje publiczne lub państwowe (muzeum, ministerstwo, itp.)
    Natomiast kamienice już niekoniecznie jako rekonstrukcja (kwestia garaży), ale historyzujące budynki mieszkalne. W takiej lokalizacji nie powinno być problemu ze sprzedażą mieszkań, nawet jeżeli ceny byłyby znacząco wyższe od średniej warszawskiej.
    Płac zyskałyby wielkomiejski charakter, a Warszawa kolejne miejsce gdzie byłoby przyjemnie spędzić czas w atrakcyjnym otoczeniu.
    ormo~ormo

    Barbarzyństwem było rozebranie cerkwi na Placu Saskim. Tym czynem, przed stu laty, wykazaliśmy się takim samym prymitywizmem jak dzisiejsi talibowie czy sekciarze z państwa islamskiego którzy niszczą kościoły chrześcijańskie czy starożytne pogańskie świątynie - tylko dla tego ze nie ich.



    Barbarzyństwem było zbudowanie tej cerkwi. Miała ona upokorzyć Polaków i narzucić dominację Wschodu i prawosławia w stolicy Rzeczypospolitej. Naturalną koleją rzeczy jest zniszczenie tego typu obiektów tak jak innych pomników okupantów.

  • ERNET

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.08.2015 11:48 ~ERNET

    W JAKICH GODZINACH BĘDZIE TO CZYNNE?

  • Szkoda

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.08.2015 11:08 ~Szkoda

    Takiej Warszawy już nie ma...,ale jest np. Czeska Praga, no ale oni nie mają ani jednego bohatera, a u nas jest największe zagęszczenie bohaterów na metr kwadratowy.

  • ombre

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.08.2015 10:41 ~ombre

    sto lat temu nie było Ochoty, Żoliborza... ja pamiętam jak 25 lat temu nie było Białołęki - była tylko Praga-Północ, która kończyła się na skrzyżowaniu dzisiejszej Myśliborskiej ze Światowida. Dalej były tylko pola, stawy, las i wiejska zabudowa... Na Modlińskiej ruch zamierał około 17nastej - żadnych korków nie było - a wieczorem na jezdni można było się bawić, bo absolutnie ruchu nie było. No ale potem przyjechali słoje i sielanka prysła...

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Porzucone audi blokuje chodnik na Jagiellońskiej

Porzucone audi blokuje chodnik na Jagiellońskiej

"Od około tygodnia auto stoi na środku chodnika na Jagiellońskiej, w okolicy numeru 74" - napisała na Kontakt 24 jedna z Reporterek. Dziwi się, dlaczego... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »