Informacje

24.11.2017 06:29 nowy wyrok

Syn znanego adwokata znów skazany. Znów za podpalenia samochodów

SERWISY:

 

Jest nowy wyrok dla Jacka T. Sędzia Wojciech Łączewski skazał go w czwartek na dwa lata i dziewięć miesięcy więzienia za podłożenie ognia pod 11 samochodów. T. będzie musiał też zapłacić ponad 80 tysięcy złotych za szkody, które spowodował.

28-letni Jacek T. wielokrotnie był bohaterem publikacji na tvnwarszawa.pl. O młodym mężczyźnie było głośno, bo jest synem znanego adwokata. Ale też dlatego, że jednym z miejsc, które wybrał sobie na podpalenia, była wąska i krótka uliczka Oleandrów, w samym sercu stolicy. Do dziś nie wiadomo, dlaczego akurat ta.

T. od grudnia 2013 roku nieprzerwanie pozostaje za kratkami. Odsiaduje wyrok sześciu i pół roku więzienia za kilkanaście podpaleń, których dopuścił się w latach 2011-2013. Skąd więc kolejny proces i kolejny wyrok?

Po zakończeniu poprzednich spraw śródmiejska prokuratura wróciła do wszystkich niewykrytych do tej pory przypadków podpaleń w centrum stolicy. Przeanalizowała zebrane dowody i uznała, że są wystarczające, by kilka umorzonych wcześniej postępowań podjąć na nowo i przekazać sądowi w jednym akcie oskarżenia.

W czwartek sąd, po trwającym ponad dwa lata procesie, zgodził się z tą tezą. Z jednym wyjątkiem.

Jedno uniewinnienie

W nowym procesie Jacek T. był oskarżony o to, że:

- w nocy z 10 na 11 lipca 2011 roku podpalił pięć samochodów zaparkowanych przy ulicy Oleandrów w Warszawie;

- 10 stycznia 2012 roku w tym samym miejscu podpalił kolejnych pięć samochodów;

- tego samego wieczoru przy rondzie Jazdy Polskiej, czyli niedaleko Oleandrów, podłożył ogień pod dwa auta, a przy Marszałkowskiej pod trzecie;

- 22 lutego 2013 roku podpalił samochód zaparkowany w Alejach Jerozolimskich;

- 15 grudnia 2013 podłożył ogień pod dwa samochody przy Polnej i jeden na tyłach Nowego Światu.

Od pierwszego zarzutu (czyli podpaleń z lipca 2011 roku) sędzia Wojciech Łączewski uniewinnił oskarżonego. - W ocenie sądu brak jest dowodów przesądzających w sposób pewny, że Jacek T. dopuścił się tego przestępstwa - podkreślał sędzia.

W tym przypadku dowody były wątłe: w czasie podpalenia telefon komórkowy Jacka T. logował się do stacji przekaźnikowych w pobliżu Oleandrów, zaś modus operandi sprawcy (czyli sposób jego działania) do złudzenia przypominał inne podpalenia, za które T. został wcześniej skazany - samochody były podpalane poprzez przyłożenie ognia do plastikowych ramek tablic rejestracyjnych. To było, zdaniem sądu, za mało.

Przeważył monitoring

W przypadku kolejnych zarzutów sąd nie miał już żadnych wątpliwości, bo też i materiał dowodowy był znacznie bogatszy.

- W toku postępowania zabezpieczono nagranie z kamer  monitoringu, które obejmuje miejsce zdarzenia. Widać na nim mężczyznę. Biegły z zakresu badań antropologicznych wskazał, na podstawie cech behawioralnych (czyli zachowania - red.), z wysokim prawdopodobieństwem, że na przedmiotowym nagraniu jest właśnie Jacek T. - mówił podczas swojej mowy końcowej prokurator Michał Mistygacz.

Podobne nagrania biegły antropolog analizował także w przypadku innych podpaleń. W jednym ze zdarzeń został nagrany moment samego podłożenia ognia. W innym, krótko przed podpaleniem - Jacek T. został nagrany w klubie w centrum miasta. Nagranie pozwoliło na wychwycenie charakterystycznych ubrań, które miał na sobie podpalacz.

Sąd uznał, że te dowody przesądzają o tym, że Jacek T. jest winny podpaleń przy Olendrów (w 2012 roku), przy rondzie Jazdy Polskiej, przy Polnej, Marszałkowskiej, Nowym Świecie i w Alejach Jerozolimskich.

"Szydełkowanie" prokuratora

Obrońcą 28-latka od początku procesu był jego ojciec, mec. Michał Tomczak oraz jego wspólniczka mec. Karolina Kocemba.

W swojej mowie końcowej adwokaci przekonywali sąd, że dowody zebrane przez prokuraturę nie wystarczają do skazania. - To nie są dowody bezpośrednie, ale poszlaki. Można powiedzieć, że to jest "szydełkowanie", dosyć duża praca intelektualna wykonana przez prokuratora. Moim zdaniem te dowody nie pozwalają przypisać winy - mówiła Karolina Kocemba, wnosząc o uniewinnienie.

Mec. Tomczak też miał zastrzeżenia co do jakości dowodów przygotowanych przez oskarżyciela, ale w swoim wystąpieniu skupił się na czymś innym. Zwracał uwagę na poprzednie wyroki, jakie inne sądy orzekały wobec jego syna. Jego zdaniem - bardzo surowe.

- W tej chwili Jacek odbywa karę sześciu lat i sześciu miesięcy. To są kary za podpalanie samochodów. Mamy w tej sprawie czyn w postaci zniszczenie mienia, a Jacek ma wyrok jak za zabójstwo. Bo za zabójstwo dostaje się, przy uwzględnieniu pewnych okoliczności, sześć i pół roku. Od granic Portugalii do Uralu, czyli na tym obszarze, gdzie mieści się Europa, sądzę, że nie wydano takiego wyroku za niszczenie mienia. To jest wielka zagadka. Sam jestem ciekaw, jak doszło do takiego fatalnego zwichrowania, pod względem cywilizacyjnym, taryfikatora oceny tych czynów - mówił mec. Tomczak. Podkreślał, że jego zdaniem przesądziła o tym presja opinii publicznej. - Tu nie chodzi o nic innego, ale o to, żeby zamknąć Jacka na jak najdłużej, bo "jak wyjdzie, to znów podpali samochód" - tłumaczył.

Nie demoralizacja, ale zagubienie

Biegli uznali, że Jacek T. był w pełni poczytalny, a jedynie ma nieprawidłową osobowość i uzależnienie od alkoholu. Co więcej nie stwierdzili nawet, że ma skłonności piromańskie. Ale zdaniem adwokata, jego syn jest przede wszystkim chory. I zamiast kary potrzebuje pomocy.

- Te czyny są absurdalne - mówił adwokat o opisanych przez prokuratora podpaleniach. - Bo Jacek nic z tego nie ma, poza tym, że siedzi w więzieniu. Nikt nie dokonał badania pod tym kątem jego mózgu. Jacek ma takie schorzenie, które za 20 lat będzie kwalifikowane jako zaburzenie psychiczne.

Adwokat nie zgodził się też z twierdzeniem prokuratora, który przekonywał sąd, że kara powinna być surowa, bo przestępstwa były popełniane w centrum miasta, publicznie.

- One (podpalenia - red.) w ogóle nie są publiczne. Wręcz przeciwnie. One są popełniane w intymności. One są popełniane dla samego siebie, dla swojego szaleństwa - mówił adwokat. - To nie jest motywacja zdemoralizowania, ale motywacja zagubienia - dodawał.

Czyny zuchwałe

Prokurator żądał dla Jacka T. sześciu lat więzienia. - Czyny były zuchwałe - mówił Michał Mistygacz. - Charakteryzują się poczuciem bezkarności, butą, całkowitym lekceważeniem porządku prawnego. Świadczą o wysokim poziomie demoralizacji - przekonywał. - Wnoszę o wymierzenie kary sprawiedliwiej, czyli takiej, która oddaje to, co mu się należy.

Sąd uznał, że wystarczającą karą będą dwa lata i dziewięć miesięcy więzienia oraz obowiązek naprawienia części szkód, jakie wyrządził oskarżony. Części, bo nie wszyscy poszkodowani przedstawili dowody pozwalające ocenić rzeczywistą wysokość szkód. Tak czy inaczej z tego tytułu Jacek T. będzie musiał zapłacić ponad 80 tys. złotych. I jeszcze blisko 5,5 tysiąca tytułem kosztów sądowych.

Wysoki stopień szkodliwości

- W ocenie sądu kara wymierzona za popełnione przestępstwa jest adekwatna do stopnia zawinienia i stopnia społecznej szkodliwości, który, co tu dużo mówić, jest wysoki - podsumował sędzia Łączewski. - Sąd nie chce mówić o pewnych specyficznych uwarunkowaniach osobowościowych oskarżonego, które były przedmiotem opinii biegłych psychiatrów i biegłego psychologa. Niemniej jednak w tym przypadku stan psychiczny oskarżonego musiał przełożyć się na wymiar kary w niniejszej sprawie - uzasadniał.

Odnosząc się do twierdzeń prokuratora, że Jacek T. działał "ostentacyjnie" sędzia stwierdził: - Mimo tego, że jesteśmy w mieście stołecznym, które tak naprawdę żyje 24 godziny na dobę, to niestety na ulicy Polnej czy na ulicy Oleandrów trudno tej ostentacji szukać.

Wyrok nie jest prawomocny.

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Stacho

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.11.2017 17:53 ~Stacho


    Heheszek~Heheszek

    żeby takie kary sądzono za np. pobicia, albo znęcanie się nad zwierzętami... No ale zniszczenie fury to inna kategoria! Wiadomo czego przedłużeniem jest samochód, więc i reakcja wszystkich samców alfa musi być zdecydowana :)
    by7587~by7587

    Ciesz się że nie podpalał rowerów samców 10 kategorii, bo byś czuł solidarny ból...


    Gdyby podpalał takie dwie szczególne części w tych rowerach to pewnie żądałby dożywocia

  • BBQ

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.11.2017 08:48 ~BBQ

    Może się mylę, ale zdaje się, że ostatnim razem został skazany bez zawiasów.. to jak podpalał na odległość zza krat czy znowu równi i równiejsi i jednak zawiasy się pojawiły... Dlaczego nie zajmuje się sprawą tzw "dobra zmiana" ? Chyba jasne...

  • by7587

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.11.2017 19:46 ~by7587

    Heheszek~Heheszek

    żeby takie kary sądzono za np. pobicia, albo znęcanie się nad zwierzętami... No ale zniszczenie fury to inna kategoria! Wiadomo czego przedłużeniem jest samochód, więc i reakcja wszystkich samców alfa musi być zdecydowana :)

    Ciesz się że nie podpalał rowerów samców 10 kategorii, bo byś czuł solidarny ból...

  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.11.2017 16:18 kubat



    Zenon~Zenon

    "Dobra zmiana" w sądownictwie pokazuje efekty!
    Nadal robią co chcą,a synek przeciętnego obywatela już był by zamknięty w psychiatryku.
    ooooo~ooooo

    Chcieli zrobić zmianę, to krzyczeliście "brońmy sądów". To teraz macie.
    Kumam~Kumam

    Dokładnie! Stary układ ma się ciągle nieźle, niestety. Mimo prób PiS. Naiwniacy, jak ~Zenon, chodzą na głupie marsze i krzyczą o sądach, demokracji, konstytucji czy trybunale. A tak naprawdę nic nie kumają.

    Gdzie tu człowieczku widzisz pobłażliwość Sądu?? Czy 8 lat to mało?

  • Piękny Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.11.2017 15:54 ~Piękny Roman



    benek~benek

    Kluczowe pytanie - czy samochody były prawidłowo zaparkowane?
    joj~joj

    A w czym niby kluczowe?
    Jeżeli będziesz niezgodnie z przepisami poruszać się na rowerze, to mam prawo oblać cię benzyną i podpalić?
    benek~benek

    Sugerujesz, że te spalone samochody się poruszały, a w środku był kierowca? Musisz poinformować o tym prokuraturę.

    Beniu, ja teraz się mocno zastanawiam czy ty nie jesteś wynajętym biedakiem do nakręcania hejtu lub zwyczajnie głupi?
    Nie widzę innych opcji, bo jak trzeba mieć przestawione w głowie aby, choćby zasugerować, że podpalenia miały coś wspólnego z parkowaniem.
    Mnie też wkurzają źle parkujące auta, ale w życiu bym nie wpadł na pomysł podpalenia, no pewna karna nalepka ok, ale podpalania czy inne zniszczenie?
    Ręce opadają.

  • benek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.11.2017 09:20 ~benek


    benek~benek

    Kluczowe pytanie - czy samochody były prawidłowo zaparkowane?
    joj~joj

    A w czym niby kluczowe?
    Jeżeli będziesz niezgodnie z przepisami poruszać się na rowerze, to mam prawo oblać cię benzyną i podpalić?

    Sugerujesz, że te spalone samochody się poruszały, a w środku był kierowca? Musisz poinformować o tym prokuraturę.

  • joj

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 21:11 ~joj

    benek~benek

    Kluczowe pytanie - czy samochody były prawidłowo zaparkowane?

    A w czym niby kluczowe?
    Jeżeli będziesz niezgodnie z przepisami poruszać się na rowerze, to mam prawo oblać cię benzyną i podpalić?

  • benek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 20:57 ~benek

    Kluczowe pytanie - czy samochody były prawidłowo zaparkowane?

  • crazy jacek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 16:52 ~crazy jacek

    Nie tylko synek jest totalnie zdemoralizowany ale tatuś też. Gdzie tatuś był do tej pory jak synek dorastał? Tatuś tutaj też ma swój udział w winie syna marnotrawnego. Po tylu razach wiadomo było że synuś jest specjalny i co tatuś zrobił, nic. Powinien dostać więcej niż 80 tys. bo szkody były o wiele wyższe. Mam nadzieję że mu nie złagodzą wyroku bo jest nieprawomocny. Powinni mu jeszcze dołożyć bo tylko surowa kara spełnia swoją rolę prewencyjną. A na końcu jak już odsiedzi swoje to niech się leczy bo jestem pewny że wróci do tego swojego hobby.

  • Piękny Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 16:30 ~Piękny Roman


    Piękny Roman~Piękny Roman

    Znaczy co, puszczamy go wolno i dajemy jeszcze zapałki?
    Inne kary niż zamknięcie są niedozwolone, zresztą za podpalenia ciężko skazywać na śmierć, no chyba żeby w podpalonym aucie ktoś zginał to wtedy powinna być czapa (bezdyskusyjnie).
    qqruzNIK~qqruzNIK

    A co jeżeli to był samochód osoby czekającej na przeszczep wątroby i nie zdążył bo po telefonie ze szpitala zastał wrak samochodu?

    To się wzywa karetkę, jeśli już piszemy o realiach.
    Ciężko jest jednoznacznie udzielić odpowiedzi, bo to są skomplikowane rzeczy, ale pewno można by spróbować podciągnąć do tego co pisałem, jeśli np. dojazd innego transportu trwałby zbyt długo.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Parkowanie po warszawsku: bezpłatnie, nielegalnie, bezkarnie

Parkowanie po warszawsku: bezpłatnie, nielegalnie, bezkarnie

Miejsca, w których można zostawić samochód, zwłaszcza w centrum, są na wagę złota. I celowo nie piszemy tu o "miejscach parkingowych". Samochody... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »