Informacje

11.05.2019 08:08 premiera wyjątkowego filmu

Symfonia na traktory i wspomnienia. Pracownicy ożywili upadłą fabrykę

SERWISY:


Upadek fabryki Ursus osierocił ponad 21 tysięcy osób. Drobna część z nich po latach wróciła na teren zrujnowanego zakładu. Byli pracownicy odtwarzali ruchy, które wykonywali codziennie, niektórzy nawet przez kilkadziesiąt lat. Ludzie pamiętający czasy świetności fabryki stali się bohaterami filmu "Symfonia Fabryki Ursus".

Polską premierę dokumentu w reżyserii artystki i aktywistki Jaśminy Wójcik zaplanowano na sobotę. "Symfonia Fabryki Ursus" zostanie zaprezentowana na festiwalu Docs Against Gravity, który odbywa się od piątku w stołecznych kinach.

"Zakład upadł, więzi przetrwały"

Założona w 1893 roku fabryka Ursus przez niemal cały wiek XX była jednym z największych zakładów produkcji ciągników w Europie. Tętniła życiem, ponad 21 tysiącom osób zapewniała pracę, organizowała niemal całe życie. Dziś fabryczne hale świecą pustkami albo obróciły się w ruinę, dookoła wyrastają nowe osiedla. Wymazywaniu pamięci tego miejsca postanowiła przeciwstawić się Jaśmina Wójcik.

Zaczęło się od przypadkowego spaceru po ursuskich zakamarkach w 2012 roku. - Chodziłam i podziwiałam piękne, olbrzymie hale pofabryczne. Zrobiłam też zdjęcia, które wysłałam mojemu ojcu pochodzącemu z Ursusa. On wychował się w tej okolicy i dla niego hale nie były takie wspaniałe, bo pamiętał je w czasach świetności, kiedy tysiące ludzi codziennie wylewało się z pociągów w drodze do pracy. Właśnie wtedy zaczęło mnie interesować, co to za ludzie i co się z nimi stało - opowiada nam reżyserka.

Zaintrygowana losami fabryki, postanowiła odnaleźć byłych pracowników i pracownice Zakładów Mechanicznych Ursus. Rozkleiła ogłoszenia na okolicznych osiedlach z namiarem na siebie. - Wciąż odzywały się do mnie nowe osoby i opowiadały kolejne historie. To było fascynujące, mówili o szacunku w miejscu pracy i o tym, że wykonywali tą pracę przez wiele, wiele lat na różnych stanowiskach, bo zakłady zapewniły im rozwój. Niesamowite było to, w jaki sposób byli związani z tym miejscem i z osobami z którym pracowali. Fabryka upadła i już jej nie ma, ale więzi przetrwały - mówi Jaśmina Wójcik.

Osieroceni przez fabrykę

Fabryka upadła w 2003 roku. Sprzedano i podzielono ją między trzy różne spółki. Odtąd byli pracownicy obserwowali jej powolny rozpad. Jak zaznacza reżyserka, wszyscy mieli poczucie, że zostali osieroceni, bo albo ich zwolniono, albo odeszli na emeryturę. Przestali być potrzebni.

Koncepcja filmu powstawała etapami. Wstępem był spacer akustyczny po terenie zakładu. Polegał na tym, że w konkretnych miejscach odtwarzano z głośników opowieści dawnych pracowników. Wtedy też Jaśmina Wójcik nawiązała współpracę z Igorem Stokfiszewskim i Izabelą Jasińską z Instytutu Studiów Zaawansowanych Krytyki Politycznej.

- Postanowiliśmy razem zgłębiać temat tożsamości dzielnicy, co się dzieje z tymi terenami, ale przede wszystkim z ludźmi i ich pamięcią. Dzięki ogromnemu wysiłkowi i zaangażowaniu wielu osób, udało nam się zorganizować trzydniowe wydarzenie Zakłady Ursus 2014. Ulokowaliśmy je na terenach zakładu elektrociepłowni Ursus. W ramach imprezy odbyła się parada ponad 20 traktorów wyprodukowanych właśnie w Ursusie, które przejechały kawalkadą spod Pałacu Kultury do Ursusa na teren swojej macierzy - wspomina reżyserka.

Ciało pamięta

Ale na tym Wójcik, Stokfiszewski i Jasińska nie zamierzali poprzestać. W ich głowach dojrzewał pomysł na film. Zaprosili byłych pracowników fabryki - robotnice, technologów, kierowników, sekretarki - do udziału w eksperymencie. - Chcieliśmy, żeby jeszcze raz, na jeden dzień, wrócili na teren fabryki, dokładnie w miejsce swojej pracy i w sposób symboliczny ją odtworzyli. Oni często pokazywali mi ruch, który wykonywali podczas pracy, to jak wyglądała fizycznie. Dla mnie było niesamowite to, że ich ciała pamiętają - wyjaśnia Wójcik.

Pracownicy odtwarzali też dźwięki, jakie towarzyszyły ich pracy. Na pożegnanie "zatańczyły" również traktory, które sprowadzono na miejsce z całego kraju. Tę specyficzną choreografię wzmocniono jeszcze eksperymentalną muzyką, która powstała w wyniku zapętlenia dźwięków maszyn przemysłu ciężkiego.

Ciągników nie zabraknie też na premierze. - Przy Kinotece będą stały dwa traktory niczym lwy pilnujące wejścia do pałacu. Będzie też prezentacja traktorów wyprodukowanych w fabryce i wieczorny koncert - zapowiada reżyserka.

Wójcik ma nadzieję, że film stanie się przyczynkiem do rozpoczęcia na nowo dyskusji o dziedzictwie i tożsamości dzielnicy. - I o tym, że kolekcja Ursusa konieczne musi pozostać w dzielnicy - zaznacza.

Budynki znikają, pozostała kolekcja

Stare budynki są sukcesywnie wyburzane. Jedyną z ostatnich namacalnych pamiątek po latach świetności jest kolekcja pojazdów pozostająca w rękach Polskiego Holdingu Obronnego, dawnego Bumaru. Spółka wystawiła ją na sprzedaż w 2012 roku, dzielnica Ursus chciała ją wykupić.

Reżyserka zabiega o powrót kolekcji do dzielnicy. Tłumaczy, że tego właśnie chce lokalna wspólnota. - Ta kolekcja to taki ostaniec. Jest ważna symbolicznie, bo pracownicy oddawali tam swoje pamiątki, ale są tam też najstarsze modele traktorów, prototypy, wspaniały motocykl produkowany w Ursusie, czyli Sokół. Oni rozumieją, że hale zostaną wyburzone i przemysł już tu nie wróci, ale niech chociaż zostanie kolekcja, która może posłużyć za taki zaczyn miejsca społecznego, muzeum Ursusa, które upamiętni jego historię i tożsamość - wskazuje.

I dodaje, że kampanię na rzecz kolekcji zaczęła poprzednim filmem "Ursus znaczy niedźwiedź", na której pojawili się włodarze dzielnicy i - jak twierdzi - publicznie obiecali wsparcie.

- Przez trzy miesiące w 2015 roku zebraliśmy trzy tysiące podpisów dzięki społecznikom nie tylko z Warszawy, ale też z całej Polski, bo tak naprawdę tych ludzi, którzy kochają traktory i są oddani Ursusowi, jest w Polsce wielu. Te osoby mają swoje własne skanseny maszyn rolniczych i przyjeżdżają do Ursusa specjalnie po to, żeby zwiedzić kolekcję, która na co dzień jest zamknięta. Złożyliśmy podpisy w 2015 roku w ratuszu miejskim. Odbierał je od nas wiceprezydent Jarosław Jóźwiak i powiedział wtedy, że już jest decyzja pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, że wykupi tę kolekcję. Nasza radość była ogromna, czuliśmy, że wysiłek tysięcy osób wreszcie zakończył się happy endem - relacjonuje artystka.

"Sporną jest wycena wartości"

Radość okazało się przedwczesna. Mamy rok 2019, przełomu w sprawie nie ma. Kolekcję skrywa jeden z budynków kompleksu należący do holdingu. - W międzyczasie urząd dzielnicy wykonał wycenę kolekcji, która opiewa na dużo mniejszą sumę i nie pokrywa się z wyceną spółki. I mamy sytuację patową - zauważa nasza rozmówczyni. - Urzędnicy odpowiadają, że to jeszcze nie jest sprawa społeczna, że rozmowy się toczą, pisma są wysyłane, natomiast PHO utrudnia, takie jest stanowisko urzędu. Ja po wielu rozmowach z holdingiem widzę, że oni chcą, aby kolekcja została w dzielnicy - twierdzi Wójcik.

Co na to dzielnica? - Zasadniczą kwestią sporną jest wycena wartości kolekcji. Początkowa kwota, na którą firma Bumar określiła wartość sprzedaży eksponatów wynosiła milion i 350 tysięcy złotych. We wrześniu 2016 roku cena wzrosła do ponad miliona i 800 tysięcy złotych. Wycena rzeczoznawcy ministra kultury i dziedzictwa narodowego w znaczny sposób różni się od wyceny wartości kolekcji przedstawionej przez PHO. Rzeczoznawca określił wartość kolekcji (w zakresie pojazdów, podzespołów, urządzeń) na kwotę około 735 tysięcy złotych. Dodatkowo szacuje się wartość archiwaliów na kwotę około 60 tysięcy złotych - wylicza Agnieszka Wall, rzeczniczka Ursusa.

Dodaje jednak, że pod koniec kwietnia urząd dzielnicy otrzymał list od prezesa PHO i niedługo znów zasiądą do rozmów.

Póki co, wszyscy, którzy chcą zobaczyć zabytkową kolekcję mają na to szansę tylko raz w roku podczas Nocy Muzeum. PHO na prośbę urzędu udostępnia wtedy zbiory zwiedzającym. Na potrzeby tego artykułu kilkukrotnie zwracałam się do spółki z prośbą o wpuszczenie do budynku, w którym mieści się kolekcja. Bez skutku.

Premiera filmu "Symfonia Fabryki Ursus" odbędzie w sobotę o 19 w Kinotece. O 22 w pobliskiej Kulturalnej zaplanowano natomiast koncert. Kolejne seanse dokumentu we wtorek, czwartek i następną sobotę.

Marcela Pęciak

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • xxxxxxxxxxx1

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 16:41 ~xxxxxxxxxxx1


    BYŁY z FSO~BYŁY z FSO

    Znam to uczucie, pracowałem w FSO, od skończenia szkoły aż do upadku fabryki. Pamiętam produkcję Fiata 125, uruchomienie Poloneza, jego kolejne modernizacje a potem modele Daewoo i wielkie nadzieje moich kolegów i koleżanek z FSO-skiej braci. Niestety, albo komuś przeszkadzała fabryka na Żeraniu, albo jej właściciele i zarząd okazali się ludźmi nieprzygotowanymi do zarządzania firmą.
    prawo natury~prawo natury

    O sukcesie decyduja układy, zaufanie. Dobitnie widac to było przy upadaniu prawie wszystkich przedsiebiorstw w Niemczech wschodnich. Przetrwały takie jak "Zeis", gdzie wymieniono całe kierownictwo i zdobyto zaufanie kredytodawcow...


    Niemcy to Niemcy... W polińskim bantustanie WSZYSTKO miało upaść i byc kupione za złotówke plus trochę większe łapówy.

  • nieboo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 16:39 ~nieboo

    ...artystki i aktywistki.... To jakas powazna zastawka:) Dwa w jednym. Czy ona jest artystka aktywistyczną cz aktywistka artystyczną?

  • iza

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 16:36 ~iza

    Bujaku, Janasie co ZROBILIŚCIE ?

  • prawo natury

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 12:00 ~prawo natury

    BYŁY z FSO~BYŁY z FSO

    Znam to uczucie, pracowałem w FSO, od skończenia szkoły aż do upadku fabryki. Pamiętam produkcję Fiata 125, uruchomienie Poloneza, jego kolejne modernizacje a potem modele Daewoo i wielkie nadzieje moich kolegów i koleżanek z FSO-skiej braci. Niestety, albo komuś przeszkadzała fabryka na Żeraniu, albo jej właściciele i zarząd okazali się ludźmi nieprzygotowanymi do zarządzania firmą.

    O sukcesie decyduja układy, zaufanie. Dobitnie widac to było przy upadaniu prawie wszystkich przedsiebiorstw w Niemczech wschodnich. Przetrwały takie jak "Zeis", gdzie wymieniono całe kierownictwo i zdobyto zaufanie kredytodawcow...

  • Scrutinizer

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 11:59 ~Scrutinizer

    BYŁY z FSO~BYŁY z FSO

    Znam to uczucie, pracowałem w FSO, od skończenia szkoły aż do upadku fabryki. Pamiętam produkcję Fiata 125, uruchomienie Poloneza, jego kolejne modernizacje a potem modele Daewoo i wielkie nadzieje moich kolegów i koleżanek z FSO-skiej braci. Niestety, albo komuś przeszkadzała fabryka na Żeraniu, albo jej właściciele i zarząd okazali się ludźmi nieprzygotowanymi do zarządzania firmą.


    Wszyscy, pracownicy też przyłożyli swojej ręki.

  • zdrowy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 11:58 ~zdrowy

    Juz tylu ludzi poslano na brug naprawde,budowalismy sami fabryki,kopalnie,huty,szpitale praca dla obwateli i co zostaje wszystko zniszone tylko polityka.

  • Tomasz2222

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 11:38 ~Tomasz2222

    To polska polityka zniszczyła wszystko co polskie,mieliśmy polskie fabryki zakłady działy wszystko że nie jedno państwo by nam zazdrościło jak Polska strukturalnie i fabrycznie stoi mocno i fundamentalnie.Niedawno oglądałem film o Bizonie drugim pod wielkością zakładem produkcji oprócz Ursusa i pan powiedział że Bizon upadł bo był już niewydajny ,bzdura wszyscy wiemy że gdyby nie Polska polityka Bizon dziś byłby dużą fabryką produkującą polskie kombajny no ale polityka była na tyle głupia i naiwna że posprzedawała wszystko postanowiła zburzyć wszystko co polskie ,no a dziś polska leży nie ma nic czym mogłaby się polska pochwalić,był fiat fso nie ma już był Bizon nie ma,był ursus nie ma były polskie huty szkła zniknęły.To nie fabryki były sobie winne ale ówczesna polityka która zrujnowała te wielkie i pamiętne fabryki które kiedyś były potęgą dziś są wspomnieniem.

  • abc123

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 10:25 ~abc123

    URSUS załatwili sami "prasownicy" na czele z wrzodakiem

  • BYŁY z FSO

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 10:13 ~BYŁY z FSO

    Znam to uczucie, pracowałem w FSO, od skończenia szkoły aż do upadku fabryki. Pamiętam produkcję Fiata 125, uruchomienie Poloneza, jego kolejne modernizacje a potem modele Daewoo i wielkie nadzieje moich kolegów i koleżanek z FSO-skiej braci. Niestety, albo komuś przeszkadzała fabryka na Żeraniu, albo jej właściciele i zarząd okazali się ludźmi nieprzygotowanymi do zarządzania firmą.

  • kacper4960

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.05.2019 09:10 ~kacper4960

    Pracowałem u uczyłem się w tym zakładzie w latach młodości.Tam zdobywałem pierwsze doświadczenia zawodowe.Zawsze wspominam z sentymentem lata przepracowane w Ursusie.Po przeczytaniu tego artykułu aż łza mi się kręci.To prawda że nas opuszczono,dokumenty zostały zlikwidowane,a dorobek zawodowy ludzi wrzucony do jednego worka. To bardzo przykre.Pozdrawiam b.Pracowników.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »