Informacje

06.10.2013 14:17 "Zatrzymanie akcji serca"

Śmierć na mecie "Biegnij Warszawo"

SERWISY:

Na mecie imprezy "Biegnij Warszawo" reanimowany był jeden z uczestników biegu. Niestety, zmarł w szpitalu, gdzie trafiło jeszcze kilka omdlałych osób.

Na oczach zawodników i kibiców, tuż za linią mety 10-kilometrowego biegu trwała dramatyczna akcja ratunkowa - reanimowano jednego z uczestników.

- Mężczyzna upadł za metą po ukończeniu biegu. Stracił przytomność. Ratownicy medyczni próbowali mu pomóc. Mimo reanimacji, nie udało się go uratować. Doszło do zatrzymania akcji serca – opowiadał Wojciech Bojanowski z TVN 24, który uczestniczył w zawodach, a około 12.50 był świadkiem tego tragicznego zdarzenia i pomagał w akcji ratowania biegacza.

Niestety, akcja nie przyniosła skutku - mężczyzna zmarł po przewiezieniu do szpitala.

Karetka w tłumie?

Według Bojanowskiego, karetka musiała się przeciskać między uczestnikami.

- Byłem metr od tego człowieka. Spiker mówił, że minęła godzina od startu, czyli jakieś 10 minut od początku akcji ratunkowej. Ratownicy medyczni, którzy byli na mecie, podjęli reanimację. Nie wiem, czy był wśród nich lekarz - mówił Bojanowski, który o całym zdarzeniu opowiadał w studiu TVN 24. - Potem pojawiła się karetka, miała problem z dojazdem do tej strefy, jechała pod prąd, pomiędzy ludźmi.

- To jakieś nieporozumienie. Karetka była na linii mety, a akcja reanimacyjna została podjęta natychmiast - zapewnił Sławomir Rykowski, rzecznik "Biegnij Warszawo". - Karetka nie była wzywana, bo musiała być na miejscu i była - dodał.

Rykowski poinformował też, że zabezpieczenie medyczne znacznie przewyższało przyjęte standardy. - Na każdym kilometrze był ratownik, na trasie znajdowało się sześć dwuosobowych zespołów "lotnych" z łącznością, cztery karetki i jedna na mecie – wymieniał.

Sędzia międzynarodowy IAAF Janusz Rozum powiedział PAP, że przepisy nie określają jak ma być zabezpieczona od strony medycznej biegowa impreza masowa.

- Musi być lekarz i szybka droga do szpitala. Tyle mówią przepisy. Bez lekarza zawody nie mogą się rozpocząć - podkreślił Rozum. Dodał, że w Polsce przypadki śmierci podczas biegów zdarzały się już wcześniej. W październiku 2012 zmarł jeden z uczestników 13. Poznań Maraton. 35-letni mężczyzna na czternastym kilometrze miał atak serca. Mimo akcji reanimacyjnej nie udało się go uratować.

Zasłabł na mecie

Jak poinformowała policja, mężczyzna, który zmarł w Warszawie miał 37 lat. Inne dane przekazał PAP dyrektor biegu.

- Według naszych danych jest to 26-letni mężczyzna. Zasłabł na mecie. Ratownicy natychmiast przystąpili do reanimacji, która nie przyniosła dobrego efektu. Trudno w tej chwili powiedzieć, co było przyczyną śmierci. Zawodnik został przewieziony karetką do szpitala, gdzie trafiło jeszcze kilka omdlałych osób, ale ich stan zdrowia nie zagraża życiu - poinformował PAP Bogusław Mamiński.

Dodał, że tragiczne przypadki w masowych imprezach długodystansowych zdarzają się nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie. - Jest mi bardzo przykro, tak jak wszystkim osobom pracującym przy imprezie, że zdarzyło się to u nas, w Warszawie - podkreślił.

12 tysięcy biegaczy

W biegu wystartowało około 12 tysięcy uczestników, co jest rekordem frekwencji w masowym biegu w Polsce. Metę osiągnęło 11 856 osób.

Michał Kaczmarek (WKS Grunwald Poznań) w czasie 29.28 oraz Iwona Lewandowska (Vectra Włocławek) - 33.04 najszybciej pokonali 10-kilometrową trasę.

PAP, lata//roody/par

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Marcus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.10.2013 11:20 ~Marcus

    tak to jest jak Medicor zleca obstawę ratownikom PCK (sick!!!!) kwlaifikowana pierwsza pomoc to nie wiedza która powinni cechować się osoby zabezpieczające imprezy masowe. ktoś powinien za to beknąć

    i nie mylić ratowników medycznych z ratownikami PCK !!!!

  • agosa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.10.2013 19:53 ~agosa

    Jestem zaskoczona opiniami o fatalnej organizacji- jedną z pierwszych rzeczy , na które zwróciłam uwagę biegnąc, to duża ilość ratowników medycznych i karetek wzdłuż trasy biegu. Za metą na pewno była karetka, zresztą na zdjęciach z końca biegu widać ratowników pomagających osobom, które źle się poczuły. Niestety odnoszę wrażenie, że media znowu na ludzkiej tragedii robią sobie pożywkę przed nadchodzącym referendum.

  • eska

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.10.2013 13:28 ~eska

    Witam! Pozdrawiam atakowanych, jak i równiez biegaczy! Dla mnie nie ma gdyby. Tak samo jakbym mówiła, jakby to, jakby tamto.. to bym nigdy nie pobiegła w zadnym starcie. Teraz nie ma gdybania. Stało się. Czasu nie da się cofnąc. Łatwiej jest ocenić. W bieganiu, jak i w życiu nic na siłę i za wszelka cene. Piszecie, że był człowiekiem sportu. Może tak miało być. Szkoda chłopaka. Pomódlmy, sie za Jego Duszę. Napewno będzie nam kibicował z Góry.

  • Śmiertelny bieg

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.10.2013 11:37 ~Śmiertelny bieg

    uczestnikamatororange~uczestnikamatororange

    Zastanawia mnie jedno, dlaczego organizatorzy nie zadbali o PaceMakera - tzn. osoba biegnąca na konkretny czas. Osoba ta przyczepiony ma do siebie balonik na sznurku który pokazuje w jakim czasie ukończy bieg. Wtedy osoby/amatorzy nie posiadający zegarka mogą biec w takiej grupie aby w danym tempie ukończyć bieg. Biegacze chcą pobijać swoje rekordy życiowe lub udowodnić innym że mogą pobiec na tzw. maxa. Organizmu się nie oszuka. Pamiętajcie o tym ...

    O odpowiednią opiekę lekarską nie zadbali, a mieli zadbać o pacemakera ? Zgraja amatorów.

  • uczestnikamatororange

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.10.2013 00:01 ~uczestnika…

    Zastanawia mnie jedno, dlaczego organizatorzy nie zadbali o PaceMakera - tzn. osoba biegnąca na konkretny czas. Osoba ta przyczepiony ma do siebie balonik na sznurku który pokazuje w jakim czasie ukończy bieg. Wtedy osoby/amatorzy nie posiadający zegarka mogą biec w takiej grupie aby w danym tempie ukończyć bieg. Biegacze chcą pobijać swoje rekordy życiowe lub udowodnić innym że mogą pobiec na tzw. maxa. Organizmu się nie oszuka. Pamiętajcie o tym ...

  • Wesoły sanitariusz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.10.2013 23:23 ~Wesoły…

    bobi~bobi

    Co do sanitariuszy oraz ratowników i ratowników medycznych to nie tylko kwestia nazewnictwa oraz nie są to też duperele. Sanitariusz=zero prawa wykonywania czegokolwiek oprócz podstawowych czynności resuscytacyjnych (uciskanie klatki i wdechy ratownicze). Ratownik=człowiek po kursie kwalifikowanej pierwszej pomocy (kpp), oprócz tego co wyżej mogą stosować tlenoterapię, udrażniać drogi oddechowe za pomocą rurki ustno-gardłowej, mają również wiedzę i umiejętności z zakresie opatrywanie ran, transportu poszkodowanego, korzystanie z unieruchomień, itp. Ratownik medyczny=człowiek uprawniony do wykonywania medycznych czynności ratunkowych, które reguluje ustawa (podaje lub zleca podanie leków, stosuje zaawansowane metody udrożniania dróg oddechowych i ma masę innych umiejętności, które może używać w praktyce. I tylko rm może jeździć obecnie w zespołach wyjazdowych (istnieją również zespoły P w których jeżdżą tylko rm, jeżeli chodzi o obsadę medyczną).

    Co do zdarzenia to po zdjęciu sądzę, że karetka na miejscu nie jest karetką systemową (nie zadzwoniono na 999 lub 112 tylko wezwano zespół z firmy która obstawiała imprezę). Zapewne zabezpieczenie było zgodne z prawem, a to jak długo jedzie zespół z zabezpieczenia obstawy medycznej imprezy masowej nigdzie nie jest zapisane. Nie działa tutaj przepis dotyczący państwowe ratownictwo medyczne.

    Dzięki za szczególowe wyjaśnienia. Ja, człowiek starej daty, ciągle jeszcze pamiętam nomenklaturę z czasów komuny. To bardzo dobrze, że umiejętnosci ratowników medycznych są tak wysokie, sądzę, że to są już zupełnie nowi ludzie, którzy potrafią fachowo udzielić pierwszej pomocy. Pozdrawiam.

  • niika

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.10.2013 22:45 ~niika


    zibi~zibi

    Kilkanaście lat temu w Warszawie były organizowane międzyzakładowe zawody piłki nożnej pracowników komunikacji miejskiej.I tam też jeden z uczestniow zasłabł,był reanimowany,wezwana karetka przyjechała zapózno.Uczestnik zawodów zmarł w szpitalu.Lekarz w szpitalu powiedział" za pózno trafił do szpitala ".
    Smiertelny bieg~Smiertelny bieg

    Tamte międzyzakładowe zawody można nzawać prawdziwym sportem amatorskim. A tu ? Organizator działa jak najmniejszym kosztem, aby tylko zgarnąć kasę i niech się dzieje, co chce. Szkoda tego zmarłego pana, pewnie miał rodzinę. Współczuję.

    Każdy jest dorosły, nikt nikogo nie zmuszał do biegania

  • bobi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.10.2013 22:45 ~bobi

    Co do sanitariuszy oraz ratowników i ratowników medycznych to nie tylko kwestia nazewnictwa oraz nie są to też duperele. Sanitariusz=zero prawa wykonywania czegokolwiek oprócz podstawowych czynności resuscytacyjnych (uciskanie klatki i wdechy ratownicze). Ratownik=człowiek po kursie kwalifikowanej pierwszej pomocy (kpp), oprócz tego co wyżej mogą stosować tlenoterapię, udrażniać drogi oddechowe za pomocą rurki ustno-gardłowej, mają również wiedzę i umiejętności z zakresie opatrywanie ran, transportu poszkodowanego, korzystanie z unieruchomień, itp. Ratownik medyczny=człowiek uprawniony do wykonywania medycznych czynności ratunkowych, które reguluje ustawa (podaje lub zleca podanie leków, stosuje zaawansowane metody udrożniania dróg oddechowych i ma masę innych umiejętności, które może używać w praktyce. I tylko rm może jeździć obecnie w zespołach wyjazdowych (istnieją również zespoły P w których jeżdżą tylko rm, jeżeli chodzi o obsadę medyczną).

    Co do zdarzenia to po zdjęciu sądzę, że karetka na miejscu nie jest karetką systemową (nie zadzwoniono na 999 lub 112 tylko wezwano zespół z firmy która obstawiała imprezę). Zapewne zabezpieczenie było zgodne z prawem, a to jak długo jedzie zespół z zabezpieczenia obstawy medycznej imprezy masowej nigdzie nie jest zapisane. Nie działa tutaj przepis dotyczący państwowe ratownictwo medyczne.

  • Agnieszka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.10.2013 22:35 ~Agnieszka

    Sprawdziłam swoje połączenia wychodzące do narzeczonego i z nich wynika ze karetka przyjechała po 20 min. Stałam nad tym mężczyzna za barierka patrzyłam nie wiedząc ze jest z Nim tak zle...
    Nie potrafię zrozumieć czemu tuż za linia mety z boku nie stała karetka... Brak słów - organizacja fatalna...

  • Adam

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.10.2013 22:16 ~Adam

    Według najnowszych informacji, to karetka była na mecie. Najwyraźniej Pan organizator intensywnie działa nad "popularyzowaniem" swojej (nieprawdziwej) wersji wydarzeń. Mam nadzieję, że ogrom świadków sprawi, że tej sprawie nie uda się ukrecić łba i poniesie konsekwencje karne za zaniedbania swoje bądź swoich pracowników.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »