Informacje

27.06.2015 09:11 dyskusja o polityce rowerowej miasta

Różne potrzeby rowerzystów.
Komu dogodzić? I jak?

SERWISY:


Budować drogi rowerowe czy wyznaczać pasy na jezdni? Dogadzać niedzielnym rowerzystom czy skupić się na tych, którzy traktują jednoślad jako codzienny środek transportu? Te dwie kwestie zdominowały piątkową dyskusję w Domu Jabłkowskich. Prostych odpowiedzi nie ma.

Z jednej strony starzy wyjadacze, weterani masy krytycznej, codzienni użytkownicy rowerów, z drugiej ogromna rzesza nowych, którzy lubią lans na holenderce, wkręcili się w Veturilo albo wyciągają górala w niedzielę, aby w weekend skoczyć nad Wisłę.

To oczywiście daleko idące uproszczenia. Na razie ciężko mówić o otwartym konflikcie, ale podczas spotkań takich, jak to w Domu Jabłkowskich, widać podziały.

Drogi kontra pasy

"Starzy" coraz częściej omijają wydzielone ścieżki rowerowe, bo coraz więcej tam "nowych", którym zarzucają nieznajomość przepisów. "Wyczynowcy" woleliby pasy rowerowe wyznaczane na jezdni, bo można jechać szybciej, raczej nie wtargnie przed koła przechodzień, no i nie ma "niedzielnych" - boją się.

- Żeby stwierdzić, że ktoś się boi pasa, to najpierw trzeba go wybudować i przeanalizować sytuację. My domniemujemy, że rowerzyści boją się pasów, jest ich zbyt mało, żeby to stwierdzić. Jak będzie więcej wszyscy się oswoją - dowodził jeden z uczestników dyskusji.

Marcin Hyła, szef stowarzyszenia Miasta dla Rowerów powiedział, że likwidowanie dróg na rzecz pasów zaczęło się już w Krakowie. Ale przyznał jednocześnie, że reakcje rowerzystów na taki ruch były podzielone. - Dostałem wiele sygnałów, że ludzie nie chcą pasów, bo się boją jeździć przy samochodach. Rozumiem tych, których rozczarowała infrastruktura wydzielona, ale to nie jest tak, że pas na jezdni można zastosować wszędzie. Trzeba być bardzo ostrożnym - dowodził, podpierając się przykładem Londynu. - W tym roku zginęło tam już ośmiu rowerzystów. Londyn przez lata stawiał na pasy, teraz stawia na pełną separację - tłumaczył.

- Warszawa jest zafiksowana na drogach, które widać w statystykach. A rowerzystom służy też uspokajanie ruchu, które w statystykach ujęte już nie jest, więc przeforsować je trudniej. Kierowców trzeba oswajać z rowerzystami. Jeśli rowerzysta jest na ścieżce, traktowany jest jak kosmita albo inny rodzaj pieszego - argumentował na rzecz pasów Marek Słoń z Zielonego Mazowsza.

- Droga rowerowa to złudna separacja i złudne bezpieczeństwo. Ona gdzieś się musi przeciąć z ruchem samochodów - wtórował mu Marcin Jackowski z tej samej organizacji.

Reprezentant ratusza dał nadzieję zwolennikom pasów. - Nie zapieramy się przed pasami, one powstają i będą powstawać. W ciągu roku ich liczba się podwoi - zapewnił Mikołaj Pieńkos z biura pełnomocnika ds. polityki rowerowej. Ale zastrzegł szybko, że pasy nie będą powstawać wszędzie.

Dyskutanci zgodnie uznali, że pas to rozwiązanie na drogi węższe, o niższej randze, nie kilkupasmowe arterie, gdzie kierowcy jeżdżą bardzo szybko.

Masowo czy elitarnie?

Spór wywołała też próba wskazania, którzy użytkownicy powinni być dla miasta priorytetem. Symboliczną reprezentantką mniej zaawansowanych cyklistów stała się matka z dzieckiem, dla której rower mógłby stać się realną alternatywą dla samochodu. Mógłby, gdyby miała ścieżkę, bo pasem raczej nie pojedzie ze względów bezpieczeństwa.

- Matka z dzieckiem jako ta osoba, o która trzeba się starać oznacza droższe i gorsze rozwiązania (czyli odseparowane drogi rowerowe - red.). Dbajcie o tych, którzy jeżdżą dziś - apelował jeden z uczestników dyskusji.

- Matka z dzieckiem w niedzielę może sobie pojechać chodnikiem, nic się nie stanie - dodał inny.

- Celem Warszawy nie jest to, aby rowerzystów była garstka, tylko, żeby reprezentowali cały przekrój społeczny - polemizował Pieńkos.

Rowerzyści zgodnie stwierdzili, że ten wewnętrzny konflikt im nie służy, bo czyni słabszym partnerem wobec miasta. - Ktoś nas na siebie napuszcza, a konflikt pas czy droga jest sztuczny, bo na razie nie ma jednego albo drugiego - skonstatował Rafał Muszczynko z Warszawskiej Masy Krytycznej.

- Chcemy zmienić świat, ale nas jest zbyt mało. Powinno nam zależeć, żeby jeżdżących na rowerach było więcej - podsumował Hyła.

Objeździli, policzyli, opisali

Pretekstem do dyskusji na temat przyszłości rowerów w Warszawie był "Społeczny audyt polityki rowerowej" opracowany przez Radosława Wałkuskiego z Zielonego Mazowsza. Liczący niemal 70 stron dokument powstał dzięki Mechanizmowi Finansowemu Europejskiego Obszaru Gospodarczego (tzw. fundusze EOG). Dokument jest kompleksowy - zawiera opis ruchu rowerowego w Warszawie, wylicza dokumenty będące podstawą polityki rowerowej, pokazuje instrumenty ich realizacji. Części opisowej towarzyszy krytyczna, w której autorzy wskazują co funkcjonuje źle i rekomendują, jak temu zaradzić.

Z raportu wynika, że łączna długość infrastruktury rowerowej to 413,9 km (w tym 345 km dróg rowerowych, 52 km ciągów pieszo-rowerowych, 14,8 km pasów rowerowych i 1,4 km kontrapasów). Niby dużo, ale każdy kto jeździ, wie, że system ten nie tworzy spójnej całości.

W ostatnich latach Warszawa przeznaczała na samodzielne inwestycje rowerowe zaledwie 0,5 proc. pieniędzy, które w tym samym czasie inwestowała w transport i komunikację. Autorzy rekomendują zwiększenie budżetu rowerowego do 2 proc. wartości wspomnianych inwestycji. To dawałoby 38 mln zł rocznie, zamiast dzisiejszych 9,5 mln zł.

Dokumenty a rzeczywistość

Zwracają też uwagę, że za ambitne zadania, które miasto stawia przed sobą we własnych dokumentach, nie idą realne działania. I tak np. Program Rozwoju Ruchu Drogowego z 2009 roku zakładał, że głównymi ulicami centrum będzie można swobodnie poruszać się na rowerze.

Raport punktuje też budowanie infrastruktury niezgodnej ze standardami ruchu rowerowego i oskarża o to głównie dzielnice, na które żadnego wpływu nie ma pełnomocnik ratusza ds. polityki rowerowej.

Rowerzyści sprawdzili też, jak wygląda jazda po głównych drogach miasta (lub wzdłuż nich, o ile to możliwe), w promieniu kilku kilometrów od ronda Dmowskiego.

Skala badania była duża, objęto nim 477 km tras, a poszczególne odcinki oceniano w 4-stopniowej skali. Za dobre i bardzo dobre uznano zaledwie 7 proc. ocenianych tras, za dostateczne 30 proc., ocenę mierną otrzymało 24 proc. Na 39 proc. badanych odcinków nie było w ogóle warunków do jazdy rowerem.

Piotr Bakalarski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Steffi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.07.2015 00:23 ~Steffi


    skaposzczet~skaposzczet


    mad_racoon~mad_racoon


    Przede wszystkim szanujmy się na wzajem. Samochód nie zatrzymuje się w miejscu. Co z tego że mam pierwszeństwo, skoro zginę pod kołami.


    Nienawidzę powyższych zwrotów. W takim razie każdy pieszy i każdy rowerzysta powinni w razie potrącenia strzelać do kierowcy. Co z tego że to zabójstwo skoro kierowca zginie. "Szanujmy się kochani".

    A na serio to przestańmy stosować prawo silniejszego. Jesteśmy na to zbyt cywilizowani. Chyba.

  • mad_racoon

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.07.2015 14:58 ~mad_racoon

    skaposzczet~skaposzczet

    Największą bolączką dróg dla rowerów są przejazdy rowerowe, które na pasach nie występują.
    Na przejazdach rowerowych mamy krawężniki i kierowców aut, którzy najczęściej nie patrzą, czy ddrką jedzie mający pierwszeństwo rowerzysta. Z tego powodu na każdym przejeździe trzeba mocno zwalniać i uwarzać.
    Moim zdaniem nie jest to jednak powód, by promować tylko pasy. Krawężniki niwalować, kierowców edukować (choć sami się edukują im więcej rowerzystów) i będzie ok.
    Gdzie jest miejsce i droga niebezpieczna ddrka. Gdzie miejsca brak i auta nie stanowią takiego zagrożenia, pasy na jezdni.


    Przede wszystkim szanujmy się na wzajem. Samochód nie zatrzymuje się w miejscu. Co z tego że mam pierwszeństwo, skoro zginę pod kołami. Rowerzyści powinni również dać szansę kierowcom. Sygnalizować manewry. Być świadomym sytuacji drogowej i otoczenia. Zwalniać przed przejazdami albo przynajmniej być gotowym na hamowani. Jeździć ścieżkami, nie jezdnią, jeśli takie są (to że nie wygodnie, bo trochę nie po drodze nie jest argumentem, samochodem tez trzeba jeździć po drogach a nie po chodnikach "bo bliżej") .
    Kierowcy powinni rozglądać się i ustępować pierwszeństwa, zwalniać drogę jeśli sami stoją w korku, uważać na przejazdach. Mijać z odpowiednim zapasem miejsca itd.
    Szanujmy się nawzajem. Uważajmy na siebie. Rozumiejmy swoje potrzeby...

  • mad_racoon

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.07.2015 14:48 ~mad_racoon

    marek~marek

    > A to nie jest tak, ze masz obowiązek jechać DDR-ką która jest wyznaczona W KIERUNKU w którym się poruszasz? A to nie znaczy, ze jest po Twojej prawej stronie, bo może być takowa wyznaczona po jednej stronie jezdni, ale obowiązywać w dwóch kierunkach ruchu


    Nie, to nie jest tak. Obowiązują Cię znaki po prawej stronie jezdni. Nie mówiąc już o tym, że na DDR trzeba wjechać. A nawet jeśli jest po prawej ostrnie, to pomyślcie, czy można wymagać, żeby rowerzysta jechał DDR, której nie widać - skąd ma wiedzieć, że gdzieś tam, za parkującymi autami albo barierkami jest droga dla rowerów? Tak jeszcze jakiś czas temu było przy wjeździe na most świętokrzyski od strony Tamki. Jechało się jezdnią i nagle - po prawej stronie ZA barierką energochłonną pojawia się ścieżka. I co mam zrobić? Zatrzymać się na pasie ruchu, jak za mną pędzą samochody? I przenosić rower przez barierki?


    Twoje mniemanie o przepisach nijak się ma do ich treści. Mając DDR powinieneś wiedzieć że ona jest i się nią poruszać. Jak kierowcy ciężarówka zasłoni znak ograniczenia prędkości, to również ma się do niego zastosować - inaczej donikąd prowadzi takie gadanie, bo znajdzie się zawsze wymówka

  • marek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.07.2015 12:50 ~marek

    > A to nie jest tak, ze masz obowiązek jechać DDR-ką która jest wyznaczona W KIERUNKU w którym się poruszasz? A to nie znaczy, ze jest po Twojej prawej stronie, bo może być takowa wyznaczona po jednej stronie jezdni, ale obowiązywać w dwóch kierunkach ruchu


    Nie, to nie jest tak. Obowiązują Cię znaki po prawej stronie jezdni. Nie mówiąc już o tym, że na DDR trzeba wjechać. A nawet jeśli jest po prawej ostrnie, to pomyślcie, czy można wymagać, żeby rowerzysta jechał DDR, której nie widać - skąd ma wiedzieć, że gdzieś tam, za parkującymi autami albo barierkami jest droga dla rowerów? Tak jeszcze jakiś czas temu było przy wjeździe na most świętokrzyski od strony Tamki. Jechało się jezdnią i nagle - po prawej stronie ZA barierką energochłonną pojawia się ścieżka. I co mam zrobić? Zatrzymać się na pasie ruchu, jak za mną pędzą samochody? I przenosić rower przez barierki?

  • skaposzczet

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.06.2015 13:35 ~skaposzczet

    Największą bolączką dróg dla rowerów są przejazdy rowerowe, które na pasach nie występują.
    Na przejazdach rowerowych mamy krawężniki i kierowców aut, którzy najczęściej nie patrzą, czy ddrką jedzie mający pierwszeństwo rowerzysta. Z tego powodu na każdym przejeździe trzeba mocno zwalniać i uwarzać.
    Moim zdaniem nie jest to jednak powód, by promować tylko pasy. Krawężniki niwalować, kierowców edukować (choć sami się edukują im więcej rowerzystów) i będzie ok.
    Gdzie jest miejsce i droga niebezpieczna ddrka. Gdzie miejsca brak i auta nie stanowią takiego zagrożenia, pasy na jezdni.

  • Mich

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.06.2015 13:30 ~Mich


    Pawel~Pawel

    Chca jezdzic po ulicach ? Niech placa OC.
    Sa sciezki rowerowe to maja obowiazek jechac po nich a nie ulica !! przykladem nowoursynowska, al wilanowska, rosola, ken,

    Czerwone na przejsciu dla pieszych ? co z tego rowerzysta i tak pojedzie wprost pod samochód.( skrzyzowanie sobieskiego wilanowska rzeczpospolitej)

    Wiec moze zamiast rowerzysci stawiac rzadania i domagac sie czegos - poczytajcie troche przepisow ruchu drogowego. A nie jezdzicie jak swiete krowy.
    Adam~Adam


    Obowiązek jazdy ścieżką jest tylko gdy jest ona po Twojej prawej stronie, więc na przykład na KENie jadąc w kierunku centrum ze ścieżki nie trzeba korzystać. Taki obowiązek jest tylko w kierunku Kabat

    Warto samemu znać przepisy jak się krytykuje.

    A to nie jest tak, ze masz obowiązek jechać DDR-ką która jest wyznaczona W KIERUNKU w którym się poruszasz? A to nie znaczy, ze jest po Twojej prawej stronie, bo może być takowa wyznaczona po jednej stronie jezdni, ale obowiązywać w dwóch kierunkach ruchu

  • hhh

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.06.2015 10:33 ~hhh



    vlmbvlmb

    Wiecie co ja najbardziej lubię w rowerze? To że niezależnie od tego co wymyśli władza ja i tak dojadę.
    rogal~rogal

    a wiesz co ja nabardziej lubie w samochodzie? to, że 99,9% przedsiębiorców nimi jeździ, a jeśli władza będzie im uprzykrzać życie i utrudniać dojazd do własnej firmy to oni zabiorą te firmy na przedmieściach i jakaś gmina będzie zarabiać z ich podatków, a miasto będzie miało sporą dziurę budżetową jak wyniesie się duża ilość firm.
    vlmbvlmb


    Przedsiębiorcy którzy potrzebują samochodu bo przewoża towaru tylko zyskają na optymalizacji ruchu. To prosty rachunek. Jeżeli zaś istnienie czyjegoś przedsiębiorstwa oparte jest na półtorej tonowej ciężarówkce do przeworzenia powietrza to niech się wynosi/bankrutuje. Strach pomyśleć co takie przedsiębiorstwo wytwarza.

    By pojechać do pośredniaka i po zasiłek, faktycznie wystarczy rowerek.

  • vlmb

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.06.2015 09:12 vlmb


    vlmbvlmb

    Wiecie co ja najbardziej lubię w rowerze? To że niezależnie od tego co wymyśli władza ja i tak dojadę.
    rogal~rogal

    a wiesz co ja nabardziej lubie w samochodzie? to, że 99,9% przedsiębiorców nimi jeździ, a jeśli władza będzie im uprzykrzać życie i utrudniać dojazd do własnej firmy to oni zabiorą te firmy na przedmieściach i jakaś gmina będzie zarabiać z ich podatków, a miasto będzie miało sporą dziurę budżetową jak wyniesie się duża ilość firm.


    Przedsiębiorcy którzy potrzebują samochodu bo przewoża towaru tylko zyskają na optymalizacji ruchu. To prosty rachunek. Jeżeli zaś istnienie czyjegoś przedsiębiorstwa oparte jest na półtorej tonowej ciężarówkce do przeworzenia powietrza to niech się wynosi/bankrutuje. Strach pomyśleć co takie przedsiębiorstwo wytwarza.

  • ddd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.06.2015 08:28 ~ddd

    Prot~Prot

    Jak już muszę pojechać samochodem, to najbardziej przeszkadzają mi inni kierowcy samochodów.
    Zajmują mi miejsca do parkowania, utykają na środku skrzyżowań...
    A o prędkości w mieście i tak decydują światła - jechałem ostatnio na motocyklu przez środek miasta i za każdym razem jak czekałem na czerwonym - doganiał mnie ten sam rowerzysta.
    Więc ja osobiście z perspektywy kierowcy samochodu jestem za rowerami!

    Jesteś za. Zwłaszcza, gdy nijak nie da sie, takiego gamonia, wyprzedzić.

  • Ala

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.06.2015 06:37 ~Ala

    A w Gdańsku Sopocie i częściuwo w Gdyni problemu nie ma i sobie bardzo dobrze z tym poradzili!!!!!!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »