Informacje

12.12.2018 15:35 PROTEST ROLNIKÓW

Rozmowy na środku drogi. Czekali
na premiera, przyjechał minister

SERWISY:


W środę rano rolnicy zablokowali autostradę A2. Żądali, by przyjechał do nich premier. Na miejscu pojawił się minister rolnictwa.

Jan Krzysztof Ardanowski przyjechał na miejsce protestu na A2 i rozpoczął rozmowy na środku jezdni.

>>>CZYTAJ WIĘCEJ O POSTULATACH ROLNIKÓW<<<

"Możemy tutaj rozmawiać"

- Pan premier poprosił, żebym się z wami spotkał i odpowiedział na postulaty, które przesłaliście. Możemy rozmawiać tutaj, jeżeli chcecie, mam tyle czasu, ile potrzebujecie – powiedział Ardanowski do rolników.

Dodał, że - jeśli taka będzie wola protestujących - rozmowy mogą się toczyć w ośrodku doradztwa rolniczego w Brwinowie, który został już przygotowany.

Z tej opcji nie skorzystali jednak protestujący. Rozmowy zaczęły się więc na środku autostrady A2.

Oznaczenia i odszkodowania

Minister przekonywał, że znaczna część postulatów rolników została już spełniona. Mówił między innymi o oznakowaniu produktów rolno-spożywczych flagami krajów pochodzenia.

– Zostały przygotowane trzy rozporządzenia, które do stycznia czekają na notyfikację Komisji Europejskiej. Nie ma możliwości wprowadzenia bez notyfikacji – przekonywał Ardanowski.

Potem odniósł się do sprawy uboju zdrowych świń w związku z wirusem ASF i wypłaty odszkodowań. – Sprawdziłem w Parczewie, w 2018 roku 20 przypadków choroby w gospodarstwach i sześć gospodarstw kontaktowych, gdzie ze względu na właściciela bądź pracowników może być powiązanie z gospodarstwami, gdzie wystąpił ASF. Nie dostały cztery gospodarstwa, z tych kontaktowych dwa – mówił Ardanowski.

- Dlaczego z kontaktowych nie dostali odszkodowania? – zapytał jeden z rolników.

- Ponieważ toczy się postępowanie przed prokuraturą, żeby ustalić, kto faktycznie ma rację – odpowiedział minister.

Minister zapowiada dochodzenie

Odniósł się także do postulatu odwołania trzech lekarzy weterynarii. Przedstawiciel rolników Michał Kołodziejczak mówił, że mają dokumenty mówiące o tym, że wojewódzki lekarz weterynarii przykrywa "błędy powiatowego lekarza weterynarii z Parczewa".

Minister odpowiedział, że prokuratura powinna otrzymać te dokumenty. Zapowiedział również, że odnośnie odwołania wojewódzkiego, powiatowego i głównego lekarza weterynarii przeprowadzi dochodzenie, czy "nie było z ich strony winy".

Minister mówił, że ostatnio ognisko ASF w gospodarstwach było 14 września. - Od tego czasu minęły trzy miesiące, nie ma kolejnego ogniska. Nie mam żadnych złudzeń, że choroba zostanie opanowana w przypadku dzików bardzo szybko. Choroba występuje w wielu krajach europejskich znacznie szybciej niż w Polsce – argumentował Ardanowski.

Pieniądze na zwalczanie choroby

Zaznaczył, że od 2014 roku, kiedy pojawiły się przypadki ASF, nakłady państwa na zwalczanie tej choroby wyniosły 16 mln zł w 2014 roku, 11,9 mln zł w 2015 r., 25 mln zł w 2016 r., 98 mln zł w 2017 r. i 203 mln zł w 2018 r.

- Nie chodzi o nakłady (...) niech pan nie rzuca sumami, to nic nie mówi" - krzyczeli rolnicy. Pytali, kto dostał te pieniądze - rolnicy czy urzędnicy. "Urzędnicy" - odpowiadali protestujący.

Jednym z postulatów protestujących jest "podjęcie natychmiastowych, realnych i skutecznych działań zmierzających do zwalczania wirusa ASF w Polsce".

Minister podkreślił, że zachowanie zasad bioasekuracji przynosi efekty. - Uzyskaliśmy zgodę Komisji Europejskiej - na podstawie danych statystycznych - na uwolnienie prawie 60 gmin od ASF. Na tym obszarze istnieje możliwość przywracania produkcji świń, bo zostały uwolnione od ASF - powiedział.

Rolnicy mówili także, że są karani za nieprzestrzeganie zasad bioasekuracji, tymczasem sami weterynarze często nie stosują tych zasad.

"Do jasnej cholery"

Rolnicy mówili również, że czekają na ustawę, która obroni małe gospodarstwa przed upadkiem.

- Chcecie bardziej słuchać niż rozmawiać – odpowiadał Ardanowski.

- Obiecał pan znakowanie produktów polską flagą w Sandomierzu, było to kiedy? – pytał dalej rolnik.

- I wprowadziłem do cholery jasnej, pan nie rozumie – mówił zdenerwowany minister.

Chwilę później Michał Kołodziejczak mówił do ministra, że jest chamski.

Po około 20 minutach rozmowy przerwano. Wśród rolników pojawiła się informacja, że policja wystawia mandaty za zatrzymanie aut na autostradzie, ale rzecznik Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak tego nie potwierdził.

Rolnicy odeszli od ministra, ale nadal blokowali autostradę. Po pewnym czasie wrócili do rozmów na środku A2.

Spotkanie toczyło się dalej. W pewnym momencie rolnicy zaproponowali, że wyznaczą cztery osoby, które będą prowadziły rozmowy z ministrem.

"Potrafimy zadziałać spektakularnie"

Po godz. 13 minister rolnictwa odjechał z miejsca protestu. - Oczekuję, aby rolnicy przedstawili propozycje - ich zdaniem - rozsądnych rozwiązań, a nie tylko listę postulatów - powiedział w rozmowie z dziennikarzami minister Jan Krzysztof Ardanowski. - Nie wiem, co to za organizacja dzisiaj protestowała - zastrzegł.

Dodał również, że cieszy go, że rolnicy chcą się spotykać z nim, ale też z ekspertami. - Chciałbym, aby konsumenci w Polsce mieli pełną i transparentną wiedzę na temat żywności, również ze względu na kraj pochodzenia. Oczywiście musimy szanować wolny rynek europejski - podsumował Ardanowski opuszczając autostradę A2.

Z mediami spotkał się też przedstawiciel rolników Michał Kołodziejczak. Stwierdził, że środowy protest w takiej formie był potrzebny, bo kilkanaście wcześniejszych, które nie powodowały utrudnień ruchu, nie przyniosły żadnych efektów.

- Pokazaliśmy, że potrafimy zadziałać dość spektakularnie. Chyba jeszcze nikt w Polsce nie zablokował w taki sposób autostrady jak polscy rolnicy. Zrobiliśmy to bardzo sprawnie, odpowiedzialnie. Nikt nie ucierpiał, co jest dla nas bardzo ważne - tłumaczył Kołodziejczak. Jak przyznał, lokalizacja protestu przy zjeździe z autostrady nie była przypadkowa - pozwalała zorganizować objazdy, nie narażała kierowców na stanie w 20-kilometrowym korku.

Stwierdził też, że rolnicy dają ministrowi dwa tygodnie na pisemne odniesienie się do dokumentów, jakie mu przekazali. A jeżeli tego nie zrobi, "będzie co pokazywać w telewizji". Zapowiedział też, że nie przyjmą mandatów, które przewidziała dla nich policja, bo "nie czują się winni".

- Co pan powie ludziom, którzy nie zdążyli dziś do przychodni, do lekarza? – dopytywał jeden z dziennikarzy.

- Że wybrali nieodpowiedzialną władzę, która ponosi odpowiedzialność za dzisiejsze spóźnienie – odpowiedział przedstawiciel rolników.

Główne zdjęcie: Jacek Turczyk/PAP

ran,PAP/r/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • waza

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.12.2018 14:37 ~waza


    Arek~Arek

    Walczmy o nasze rodzime rolnictwo !, a nie narzucany przez Unię schemizowany chłam zza granicy. Unia wykończyła wiele gospodarstw. Dosyć tego !
    Boom~Boom


    Pitu, pitu. Jak zwykle wszystkiemu winna Unia. To Unia nakazuje produkcję syfu do jedzenia czy też to nasi rodzimi producenci z własnej i nieprzymuszonej woli faszerują nas momem z chemicznymi dodatkami bo gawiedź chce taniej żywności. To od konsumentów zależy co produkują rolnicy.

    a pieniądze z UE to dobre, dlaczego jesteście takimi tanimi draniami, ze was ktoś kieruje aby wam odebrać to co macie ?

  • Boom

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.12.2018 09:08 ~Boom

    Arek~Arek

    Walczmy o nasze rodzime rolnictwo !, a nie narzucany przez Unię schemizowany chłam zza granicy. Unia wykończyła wiele gospodarstw. Dosyć tego !


    Pitu, pitu. Jak zwykle wszystkiemu winna Unia. To Unia nakazuje produkcję syfu do jedzenia czy też to nasi rodzimi producenci z własnej i nieprzymuszonej woli faszerują nas momem z chemicznymi dodatkami bo gawiedź chce taniej żywności. To od konsumentów zależy co produkują rolnicy.

  • ja_to_ja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.12.2018 08:26 ~ja_to_ja


    hugon~hugon

    Nie jestem rolnikiem. Nie jestem prywatnym "byznesmenem". Nikt do niczego mi nie dopłaca, nie mam dopłat unijnych, rachunki płacę w 100%. Nie odliczam VATu od niczego, nie mam ulg, nie mam zwrotów VATu. Czy mi się opłaca, czy nie to i tak żyć muszę. Gdzie mam protestować i co blokować? Dlaczego ciągle do kogoś muszę dokładać, bo jemu się nie opłaca?
    TETE~TETE

    ZGADZAM SIĘ I POPIERAM W 1000 %


    tak, 100% racji

  • ja_to_ja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.12.2018 08:25 ~ja_to_ja


    ja_to_ja~ja_to_ja

    elektorat PiS protestuje przeciwko demokratycznie wybranej władzy (na którą głosował podczas wyborów), wpływając negatywnie na życie innych obywateli, a nie polityków. To jakieś kuriozum, którego mój prosty umysł nie ogarnia.
    Kolo~Kolo

    Nie wszyscy na wsi głosowali na PIS i oni protestują.


    cytat z innych publikacji na temat tego protestu:

    "Liderem środowego protestu był Michał Kołodziejczak, rolnik z Łódzkiego. Razem z rodziną prowadzi około stuhektarowe gospodarstwo. Do niedawna był radnym w gminie Błaszki." "Michał Kołodziejczak kandydował z listy PiS. O Beacie Szydło mówił "kobieta z sąsiedztwa"". " Michał Kołodziejczak zaczął wyprowadzać ludzi na ulice, pojawiła się jego Unia Warzywno Ziemniaczana. Na jednym z protestów rzucił flagę Unii Europejskiej na asfalt. Zaczął być uznawany za chłopskiego lidera i coraz częściej jest nazywany nowym Andrzejem Lepperem." (http://www.tvn24.pl)

    więc Twoim zdaniem ci nielegalnie blokujący autostradę nie głosowali na PiS? hmmm

  • WEmokotów

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.12.2018 22:28 ~WEmokotów

    W piątek trzeba było zrobić ten protest - na wyjeździe z Warszawy ale nie zrobiliście bo by Wasze dzieci pracujące w Warszawie wróciły w sobotę - idźcie pod sejm,tam sobie protestujcie/głodujcie.Wracałem ta trasą nad ranem z chorym dzieckiem - stałem w DUŻYM" korku....na Was trzeba chyba zomo.Noo niech mi jakiś "sł-oi" odpisze.

  • wariat 1910

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.12.2018 20:35 ~wariat 1910

    Bardzo dobrze zrobili.Popieram w 100%. Czy to jest ten rząd czy jak był poprzedni to zawsze było coś nie tak wreszcie grupa ludzi odważyła się zrobić coś co potrafiło zwrócić uwagę no ich problemy z jakimi mają do czynienia na co dzień. Pozdrawiam protestujących

  • wkurzony

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.12.2018 19:35 ~wkurzony

    Przyjechali biedni rolnicy...luksusowymi autami...

  • eda

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.12.2018 19:30 ~eda

    Arek~Arek

    Walczmy o nasze rodzime rolnictwo !, a nie narzucany przez Unię schemizowany chłam zza granicy. Unia wykończyła wiele gospodarstw. Dosyć tego !

    plus dla ciebie mimo, że nie jestem rolnikiem

  • eda

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.12.2018 19:26 ~eda

    ten wygadany pan z rolników ma świętą rację

  • Oki

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.12.2018 19:23 ~Oki

    Rada na przyszłość dla protestujących : utrudniajcie życie posłom i radnym,czyli tym przy korycie,a nie ludziom.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »