Informacje

09.05.2011 06:22 Skutki ulewy z 2010 roku

Ratusz obiecał pomoc,
zostali bezdomnymi

SERWISY:

Nie przypuszczali, że burza pozbawi ich dachu nad głową. Potem były obietnice, że nie zostaną bez pomocy. Teraz formalnie są bezdomni, bez perspektyw na odzyskanie domu. Co więcej, wciąż nie wiadomo kto ma naprawić uszkodzoną skarpę, która w każdej chwili grozi kolejnym osunięciem.

Kilkudziesięciominutowa nawałnica, jaka przeszła w czerwcu 2010 roku nad Ursynowem, podtopiła ulice, domy, a nawet kilkupiętrowy biurowiec. Największych zniszczeń dokonała jednak na ul. Kokosowej, gdzie hektolitry wody doprowadziły do osunięcia się fragmentu wiślanej skarpy, tuż obok domu jednorodzinnego.

Choć osuwisko wciąż jest niezabezpieczone i może zagrażać kolejnym nieruchomościom, od niemal roku inspektorzy budowlani nie zdecydowali, kto ma je naprawić.

"To była ściana wody"

- To była prawdziwa nawałnica, ściana wody. Kiedy wyglądaliśmy przez okno, nie było widać samochodu zaparkowanego kilka metrów od domu - wspomina pani Małgorzata Kikoła.

Woda z nieskanalizowanej ulicy Kokosowej jak rzeka przelewała się przez działkę numer 36. Jeszcze tego samego wieczoru nasiąknięta skarpa osunęła się, zabierając prawie cały ogród państwa Kikołów. Dom nie został naruszony, ale dla właścicieli to niewielkie pocieszenie. Decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, z powodów bezpieczeństwa, nocy nie mogli już spędzić u siebie.

Obiecali pomóc

Posesja państwa Kikołów znajduje się poniżej ulicy, najniżej ze wszystkich domów w okolicy. Dlatego ucierpiała najbardziej. - Kiedy odwiedzała nas delegacja urzędników jeden z nich przyznał, że dzielnica zrobiła sobie z nas studzienkę kanalizacyjną - wspomina.

Jednak pani Małgorzacie najbardziej zapadło w pamięci co innego. - Prezydent miasta obiecywała nam, że nas nie zostawi bez pomocy wobec ogromu naszej tragedii. Co mamy po roku? Formalnie jesteśmy bezdomni - denerwuje się.

Nie stać ich na naprawę

Dzielnica Wilanów zaproponowała w zeszłym roku lokal socjalny na Bielanach. - Nie mieliśmy wyjścia. Skorzystaliśmy z oferty. Umowa skończyła się nam w marcu. Nie możemy mieszkać tam dłużej. Nie spełniamy kryteriów. Oboje pracujemy, co oznacza, że zarabiamy za dużo, żeby dostać mieszkanie komunalne - mówi kobieta.

Ale to tylko część problemu. PINB nakazał rodzinie Kikołów do końca grudnia 2010 roku naprawić uszkodzoną skarpę. Co na to miasto? Zlecili sporządzenie ekspertyzy, która wykazała, że naprawa będzie kosztowała około 600 tys. zł. Problem w tym, że mieszkańcy musieliby przeprowadzić prace za swoje pieniądze.

- To kwota przekraczająca wartość domu. Nie mamy takich pieniędzy, a nikt nam na to kredytu nie da. Do tego, żeby przeprowadzić jakiekolwiek prace, musielibyśmy zająć sąsiednie działki, a tego nie regulują żadne przepisy budowlane - mówi pani Małgorzata.

Od decyzji PINBu odwołali się od razu.

"Niewykonalna decyzja"

Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego był rodzinie bardziej przychylny. Po rozpatrzeniu odwołania w całości uchylił decyzję pierwszej instancji, zwracając uwagę, że prawnie i finansowo małżeństwo Kikołów nie jest w stanie zrealizować nakazu PINB. "Decyzja jest niewykonalna i niewykonalność jej ma charakter trwały" - napisano w uzasadnieniu. Odesłał sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Skarpa zagrożona

Czas płynie. Jest maj, a stateczność skarpy oceniana jest na poniżej 1 w dziesięciostopniowej skali. Oznacza to, że wystarczy większy deszcz, i ta może obsunąć się jeszcze bardziej. Do tej pory dom był nieuszkodzony, to jednak może się zmienić. A brak zabezpieczenia skarpy oznacza w dalszej perspektywie zagrożenie również dla samej ulicy Kokosowej.

- Jeśli miasto nam nie pomoże, pójdziemy do sądu – mówi pani Małgorzata.

"Przecież pomogliśmy"

Ratusz jednak problemu zdaje się nie zauważać. - Obiecaliśmy pomoc i tę pomoc zapewniliśmy. W trybie natychmiastowym zostało przyznane mieszkanie komunalne na 10 miesięcy. Jeśli chodzi o naprawę skarpy, te kwestie reguluje prawo budowlane. My nie możemy inwestować publicznych pieniędzy na prywatnym gruncie - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik ratusza.

Sądu miasto się nie boi. – Postępujemy zgodnie z prawem – podkreśla.

 

10 miesięcy już minęło, więc obecnie państwo Kikoła zajmują miejski lokal bezumownie, bo - jak mówią - nie mają innego wyjścia. Jednak po prawie roku od osunięcia się skarpy, wciąż nie wiadomo też, kto powinien ją naprawić. A każdy dzień zwłoki podwyższa ryzyko, że jej uszkodzenie będzie postępować.

Maciej Czerski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • ojojo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.03.2012 09:33 ~ojojo

    @MalyZuczek
    imisie to ty masz w glowie
    Trzeba blo dom ubezpieczyc a nie wyciagac reke do panstwa.

    Wyobraz sobie ze miasto odbuduje ten dom z twoich pieniedzy.

    Ubezpieczenie domku do 600 pln rocznie
    Naprawde jak ktos ma dom na ursynowie to stac go na 600 pln rocznie

  • marcelka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.03.2012 07:32 ~marcelka

    Ratusz obiecał .....!!!!!
    Oni właśnie po to są ,żeby obiecywać.
    Jak kilka prywatnych domów jest. To
    ci właściciele jak chcą ratować skarpę
    to niech się zastanowią, że to zawsze
    będzie walka z żywiołem. Trzeba dom
    rozebrać i przenieść na inne tereny.

  • ks. Krzysztof

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.05.2011 17:32 ~ks. Krzysztof

    wyczuwalna ''''prywata'' dziennikrza, lub totalny głód twórczy, proponuje Mackowi zmienic profesje,

  • smerf_maruda

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2011 16:29 ~smerf_maruda

    To oni sami maja ja naprawic? Od czego sa te miejskie nieroby? Choc moze to dobry sposob - niech sami mieszkancy sprzataja ulice, posypuja je piechem/dola, remontuja a miejskie firmy tylko porozdaja sobie premie.
    Oni sami sobie dzialki nie zalali. Akurat w tym przypadku miasto powinno skarpe odremontowac i wzmocnic. w Koncu ci ludzie na cos placa podatki.
    A jak nie chce odnowic to powinno zapewnic chociaz meiszkania socjalne - niewazne ze wiekszosc stoi pusta ale one sa tylko dla lumpow i jak oboje pracuja to juz nie kwalifikuja sie. Ktos psize ze powinni wynjac kawalerke - a czemu? Mieli tu dom ktory zostal zalany i miasto powinno za to odpowiedziec. Nie wiemy czy dom byl ubezpeiczony - nawet jesli to nikt nie ubezpieczy domu na jego pelna wartosc

  • Babcia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2011 15:21 ~Babcia

    Aśka64 masz rację,jednak nie zupełnie.
    Czy założeniem kapitalizmu było również,to że rodziny katastrofy Smoleńskiej i Kasy otrzymali lekką ręką.
    Po 250 tyś zł.W przypadku M.Kaczyńskiej,to Jeden okrągły milion dodatkowo bo wcześniej otrzymała 3 mil.
    Ale to tak jest bogatemu dołożyć,
    a biednemu zabrać.

  • bernardetta

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2011 15:01 ~bernardetta

    Usuniecie skarpy nie nastapilo w wyniku
    nieprawidlowego uzywania wlascicieli ogrodka. Usuniecie skarpy nastapilo w wyniku zywiolu. Zabraklo wyobrazni specjalistom ktorzy wydaja pozwolenia pod budowe domu. Wine ponosi miasto za to ze na tym terenie pozwolilo zbudowac dom.

  • puma

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2011 13:49 ~puma

    Proszę sobie wynając tanią kawalerkę, miliony Polaków tak żyje i nie płacze, trudno, fortuna się odwróciła, zdarza się.

  • ernest

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2011 13:13 ~ernest

    Nic z tego nie będzie, prosze rozglądać się za nowa działką, podobno za Grójcem jest niedrogo.

  • MalyZuczek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2011 12:30 ~MalyZuczek

    Miasto jak najbardziej powinno naprawić działkę poszkodowanym.. Z tego co wynika z artykułu działka nie uszkodziła się sama z siebie. Przyczyną uszkodzenia skarpy był spływ wody z działek sąsiednich położonych poza obrębem działki poszkodowanej. Czyli miała miejsce tzw. w prawie immisja pośrednia lub też nawet można rozpatrywać immisje bezpośrednią. Należałoby sprawdzić czy np z drogi publicznej nie zostały odprowadzone ścieki w kierunku skarpy gdyż była by to immisja bezpośrednia i podlegała by pod bezwzględne roszczenia naprawy spowodowanej szkody. Nawet w przypadku immisji pośredniej istnieje możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności właściciela sąsiedniej działki jeżeli ten właściciel nie dołożył wszelkich starań wymaganych prawem aby tej immisji zapobiec.
    Tak więc moim zdaniem miasto powinno bać się sądu. Inna sprawa czy tych Państwa będzie stać na wytoczenie procesu, wynajęcie prawników i biegłych. Nasz chory system prawny broni bogatych i za nic ma biednych.

  • cruenzo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2011 11:26 ~cruenzo

    a ubezpieczyć swoją nieruchomość to nie łaska? Wkurzają mnie takie historie, że komuś coś się dzieje, to od razu łapy po publiczne wyciąga "bo mi się należy". Ubezpieczenie nie kosztuje majątku w skali roku i te 300 zł na pewno by się znalazło.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »