Informacje

05.04.2016 08:39 Polityczna wojna o mandat na Białołęce

Radny pracuje u dewelopera.
Biegły nie widzi konfliktu interesów

SERWISY:

Waldemar Roszak (Platforma Obywatelska) łączy funkcję radnego dzielnicy Białołęka z pracą w firmie deweloperskiej. PiS widzi w tym konflikt interesów i próbuje go odwołać. Według prawnika, argumenty o stronniczości są jednak całkowicie chybione.

Spór o mandat i pracę Waldemara Roszaka wybuchł na ostatniej sesji rady, która odbyła się pod koniec marca. PiS wraz z klubem radnych niezależnych próbowali wygasić jego mandat. Zarzucali stronniczość i przekonywali, że łącząc pracę w firmie deweloperskiej JW Construction z funkcją radnego "realizuje interesy pracodawcy, a nie mieszkańców".

Platforma Obywatelska odpierała wszystkie zarzuty, podpierając się opinią prawną prof. Adama Jaroszyńskiego. Poprosiliśmy o treść tego stanowiska.

"Każdy radny jest stronniczy"

Prawnik neguje wszystkie argumenty opozycji. Podkreśla, że zarzut o rzekomym konflikcie interesów jest chybiony, ponieważ... stronniczy są wszyscy radni.

"Każdy radny, głosując za określonym rozwiązaniem na posiedzeniu komisji lub na sesji rady jest albo stronniczy (oddając głos "za" lub "przeciw") albo obojętny (wstrzymując się od głosu)" – przekonuje.

Dalej prof. Jaroszyński ocenia, że nie ma dowodów na to, aby Waldemar Roszak uzyskiwał jakiekolwiek korzyści, łącząc pracę w firmie deweloperskiej z funkcją radnego dzielnicy.

Opozycja przypomina, że Roszak jest nie tylko "zwykłym" radnym. Pełni też funkcję przewodniczącego klubu PO i – co ma dla nich najistotniejsze znaczenie – przewodniczącego dzielnicowej komisji inwestycyjnej.

- JW Construction to deweloper, który realizuje najwięcej inwestycji w naszej dzielnicy. Radny Roszak miał bardzo duży wpływ na tworzenie planów zagospodarowania przestrzennego – mówił na ostatniej sesji Wiktor Klimiuk z PiS.

Zdaniem profesora Jaroszyńskiego, ten argument również jest nieuzasadniony. "Gdyby przyjąć tok rozumowania wnioskodawców, oznaczałaby, że należy wygasić mandat radnego, który będąc nauczycielem w szkole gminnej przewodniczy komisji oświaty, albo lekarza zatrudnionego w gminnej placówce zdrowia, który przewodniczy komisji zdrowia" – tłumaczy w piśmie prawnik.

Radny (nie)odwołany

Zgodnie z Kodeksem wyborczym, organ uchwałodawczy (jakim jest rada) ma prawo stwierdzić wygaśnięcie mandatu w drodze uchwały. Tak chcieli zrobić radni Białołęki, o czym pisaliśmy na tvnwarszawa.pl.

PiS usiłuje odwołać radnego powołując się na konkretne zapisy ustawy. Zarzuca Roszakowi złamanie ustawowego zakazu "łączenia mandatu radnego z wykonywaniem określonych w odrębnych przepisach funkcji lub działalności".

- Radny nie może podejmować dodatkowych zajęć ani otrzymywać darowizn mogących podważyć zaufanie wyborców do wykonywania mandatu – mówił radny Klimiuk na ostatniej sesji, cytując fragment ustawy o samorządzie gminnym.

Stwierdzenie nieważności mandatu przez radę nie jest decyzją ostateczną. Sam radny ma prawo się od niego odwołać. W przypadku Białołęki pojawiają się też inne wątpliwości co do ważności tego dokumentu.

Na sesji było bowiem tylko 11 radnych. – Cała rada liczy 23 osoby, więc wygaszono mandat Roszaka nieskutecznie, bo nie było kworum – tłumaczyła nam Magdalena Roguska, radna PO.

Opozycja podważa ten argument. Dlaczego? Na początku marca nowym wiceburmistrzem został Marcin Adamkiewicz, który do tej pory zasiadał w radzie dzielnicy. Skład rady nie został jeszcze formalnie uzupełniony. – Odkąd Marcin Adamkiewicz przestał być radnym i został wiceburmistrzem, rada liczy 22 osoby, a więc 11 wystarczy do tego, żeby sesja się odbyła – mówił nam Marcin Korowaj, radny niezależny.

Jedna rada, dwóch przewodniczących

Platforma Obywatelska na Białołęce nie pierwszy raz powołuje się na stanowisko profesora Adama Jaroszyńskiego. Posługując się jego nazwiskiem, podważali też stanowisko wojewody mazowieckiego, który orzekł, że przewodniczącym dzielnicy jest Wiktor Klimiuk z PiS, a nie – jak chce tego Platforma – radna Anna Majchrzak.

Działacze PO chętnie podkreślają też, że prof. Jaroszyński rozpoczął prace w ratuszu za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego.

Warto przypomnieć też, że spór o stanowisko przewodniczącego rady dzielnicy do tej pory nie został rozstrzygnięty. Zdaniem PO, funkcję tą niezmiennie pełni wybrana na początku kadencji Anna Majchrzak. Natomiast PiS przekonuje, że pełnoprawnym przewodniczącym jest Wiktor Klimiuk.

– Wojewoda mazowiecki rozstrzygnął ten spór jednoznacznie. Przewodniczącym jestem ja – tłumaczy sam Klimiuk i zapowiada, że jeśli prezydent Warszawy nie uwzględni tej decyzji, sprawa może skończyć się w sądzie.

kw/r

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Iwona

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.04.2016 13:49 ~Iwona

    Proszę zwrócić uwage na fakt że oststnio Gmina Białołęka nie chce uchwalać planów zagospodarowania przestrzennego, a tam gdzie były wygasły - a to oznacza że jeśli na danym teren nie ma zapisanego konkretnego przeznaczenia ( budownictwo wielorodzinne, jednorodzine, teren ochronny, zabudowa przemysłowa) to taki developer przy pomocy przewodniczącego komisji infrastruktury MOŻE WSZYSTKO. Proszę zauważyć że Pan Roszak dostał pracę w JWC, BO JEST PRZEWODNICZĄCYM TEJ KOMISJI.
    I to jest ewidentny konfilt interesów.

  • anka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.04.2016 16:16 ~anka

    Nie sądzę żeby teraz jakieś dziwne sytuacje miały miejsce, to zwykła nagonka, dotąd dobrze działało i nie ma co szukać dziury w całym, to bez znaczenia dla kogo pracuje radny. Nie chcę już żadnych "dobrych" zmian bo ani jednak jeszcze nie była dobra.

  • Timm

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2016 23:09 ~Timm

    aga~aga

    Można by mówić o potencjalnym konflikcie interesów, gdyby Rada Dzielnicy podejmowała jakiekolwiek decyzje dotyczy zagospodarowania przestrzennego.
    Ale nie podejmuje, bo nie ma takich kompetencji.

    Ale to, że do jednego osiedla doprowadzi drogę z latarniami i będzie lobbowała za puszczeniem tam autobusu, a do innego nie, to nie jedt wpływanie na biznes?

  • aga

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2016 22:23 ~aga

    Można by mówić o potencjalnym konflikcie interesów, gdyby Rada Dzielnicy podejmowała jakiekolwiek decyzje dotyczy zagospodarowania przestrzennego.
    Ale nie podejmuje, bo nie ma takich kompetencji.

  • aga

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2016 22:14 ~aga

    [/cytat_2389698]
    Hmm, pomyślmy. Jestem radnym i pracownikiem dewelopera. Zmieniam plan zagospodarowania na taki, który jest dla dewelopera wygodny, a który nie służy obecnemu właścicielowi. Deweloper kupuje okazyjnie grunt. Następnie idę do pokoju obok, gdzie mój kolega w ciagu 6 godzin wydaje warunki zabudowy, a kolejnego dnia deweloper składa o pozwolenie na budowę i je otrzymuje. Po zakończeniu budowy deweloper otrzymuje decyzję o dopuszczeniu do użytkowania w ciągu 2 dni, zamiast zwyczajowych 3 miesięcy. 20% oszczędności dewelopera na skróceniu i uproszczeniu procesu dostaję w formie premii. I jest dobrze!
    [/cytat_2389778]


    Nie masz pojęcia o czym piszesz.
    1. Zmiana planu trwa co najmniej 2 lata.
    2. Rada Dzielnicy nie uchwała ani nie zmienia planów zagospodarowania - nie leży to w jej kompetencjach
    3. Jak jest plan - nie wydaje się warunków zabudowy.
    4. Pozwolenie na użytkowanie wydaje PINB, a nie urząd dzielnicy.

    Masz bardzo prostą wizję świata, ale to tak nie działa.

  • Boom

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2016 18:19 ~Boom

    www~www

    Hmm, pomyślmy. Jestem radnym i pracownikiem dewelopera. Zmieniam plan zagospodarowania na taki, który jest dla dewelopera wygodny, a który nie służy obecnemu właścicielowi. Deweloper kupuje okazyjnie grunt. Następnie idę do pokoju obok, gdzie mój kolega w ciagu 6 godzin wydaje warunki zabudowy, a kolejnego dnia deweloper składa o pozwolenie na budowę i je otrzymuje. Po zakończeniu budowy deweloper otrzymuje decyzję o dopuszczeniu do użytkowania w ciągu 2 dni, zamiast zwyczajowych 3 miesięcy. 20% oszczędności dewelopera na skróceniu i uproszczeniu procesu dostaję w formie premii. I jest dobrze!


    Bzdura goni bzdurę. Aby zmienić plan miejscowy najpierw trzeba zmienić studium - trwa to latami. Sama zmiana planu również odbywa się etapami z uchwałą o przystąpieniu do zmiany, przygotowanie projektu, wyłożenie, wnioski i dopiero uchwalenie planu. I teraz największa bzdura - gdy jest obowiązujący plan nie wydaje się decyzji o warunkach zabudowy. A pozwolenie na użytkowanie wydaje Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego a nie urzędnik dzielnicy.

  • www

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2016 14:02 ~www


    hej~hej

    Burmistrzem Targówka jest jednocześnie przewodniczącym rady nadzorczej największej spółdzielni mieszkaniowej na Bródnie, SM Bródno,
    kubatkubat

    Czy to znaczy, że powinien być szewcem albo piekarzem, absolutnie nie ubliżając przedstawicielem tych cenionych zawodów. Jeśli ma kwalifikacje i sprawdza się na obu stanowiskach, w czym problem?????

    Hmm, pomyślmy. Jestem radnym i pracownikiem dewelopera. Zmieniam plan zagospodarowania na taki, który jest dla dewelopera wygodny, a który nie służy obecnemu właścicielowi. Deweloper kupuje okazyjnie grunt. Następnie idę do pokoju obok, gdzie mój kolega w ciagu 6 godzin wydaje warunki zabudowy, a kolejnego dnia deweloper składa o pozwolenie na budowę i je otrzymuje. Po zakończeniu budowy deweloper otrzymuje decyzję o dopuszczeniu do użytkowania w ciągu 2 dni, zamiast zwyczajowych 3 miesięcy. 20% oszczędności dewelopera na skróceniu i uproszczeniu procesu dostaję w formie premii. I jest dobrze!

  • lemingPOaPolity

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2016 12:47 ~lemingPOaPolity

    Bo jak ktoś jest od Pasożytów Obywatelskich, to konfliktu interesów nigdy nie ma! Jest tylko ich zbieżność!

  • iiggg

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2016 12:37 ~iiggg

    Teraz już wiadomo dlaczego powstała linia E7 która gnała 12 km bez zatrzymania przez inne dzielnice o 6 rano.

  • muny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2016 12:15 ~muny

    Prawnik przywołuje przykłady lekarza i GMINNEJ placówki zdrowia, nauczyciela i GMINNEJ szkoły. Będąc w radzie reprezentują oni stanowisko podmiotów zależnych od gminy z założenia mających służyć społeczeństwu. Radny reprezentuje PRYWATNĄ firmę, nad którą dzielnica kontroli nie ma. Takie porównania jest nic nie warte. Dla mnie jest to widoczny konflikt interesów i tylko ci, którzy nie chcą tego nie zauważą.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »