Informacje

29.09.2015 17:49 przetwarzają 230 ton śmieci w ciagu roku

Radiowo śmierdzi w promieniu 1,5 km. MPO ujawnia wyniki badań

SERWISY:


- MPO zainwestowało ok. 2 mln zł w instalacje ograniczające uciążliwe zapachy pochodzące z zakładu przetwarzania śmieci w Radiowie - poinformował prezes spółki Krzysztof Bałanda prezentując wyniki kompleksowych badań uciążliwości składowiska. Zapewnił przy tym jakość powietrza nie zagraża zdrowiu osób przebywających w otoczeniu.

Bałanda, na wtorkowej konferencji prasowej poinformował, że Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania otrzymało wyniki badań przeprowadzonych przez Politechnikę Warszawską, z których wynika, że "jakość powietrza poza terenem instalacji mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów (MBP) i składowiska odpadów w Radiowie nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia osób przebywających w jego otoczeniu".

Na uciążliwości zapachowe od wielu lat zwracają uwagę mieszkańcy jak i Stowarzyszenie Czyste Radiowo.

Zasięg: 1,5 kilometra

Spółka wyjaśnia, że naukowcy, którzy badali skalę uciążliwości zapachowych, zwrócili uwagę, że w praktyce większość instalacji MBP jest źródłem odorantów, a rozwiązania w nich stosowane nie zawsze są w stanie zlikwidować czy skutecznie ograniczyć emisję brzydkich zapachów, tak by dla ludzi mieszkających w okolicach zakładu było to nieuciążliwe.

- Chcieliśmy otrzymać rzetelną i naukową wiedzę na temat oddziaływania naszej instalacji na otoczenie oraz wskazówki jak ograniczyć uciążliwości dla mieszkańców - podkreślił prezes MPO.

Firma poinformowała, że zasięg oddziaływania brzydkich zapachów wokół Radiowa sięga 1,5 km. Podkreślono jednak, że w skali od 0 do 5 uciążliwość zapachowa poza zakładem wynosiła przez rok badania (od czerwca 2014 do maja 2015 r.) średnio 1, czyli zapach był ledwo wyczuwalny. Bałanda dodał, że były przypadki kiedy było to więcej, a co było spowodowane np. warunkami atmosferycznymi, np. wiatrem. W samym zakładzie, współczynnik "odorowości" wyniósł 2, czyli że był bardzo słaby.

Autorzy raportu wskazali, że aby ograniczać brzydkie zapachy, w zakładzie powinno się ograniczyć do minimum czas magazynowania odpadów, usprawnić system wentylacji, czy wybudować tam, gdzie odpady podlegają procesom biologicznym murki oporowe, które wyeliminują odcieki i usprawnią proces napowietrzania.

Będą kolejne badania

Szef MPO poinformował, że część zaleceń naukowców została już wdrożona w zakładzie, a kolejne będą realizowane. Dodał, że jak dotąd spółka wydała ok. 2 mln zł na inwestycje mające ograniczyć wydobywanie się brzydkich zapachów poza instalację. Jego zdaniem, o skuteczności przeprowadzonych zabiegów świadczy m.in. to, że mieszkańcy coraz rzadziej dzwonią ze skargami.

Bałanda dodał, że spółka chce przeprowadzić kolejne badania, które mają odpowiedzieć na pytanie, jaki wpływ na ograniczenie odorów miały przeprowadzone przez spółkę inwestycje.

Zakład w Radiowie może w ciągu roku przetworzyć do 230 tys. ton śmieci. Jak zapewnia prezes MPO, składowisko odpadów ma zostać zamknięte w grudniu 2016 r., co może ograniczyć uciążliwości zapachowe z tego miejsca. Głównym problemem na jaki wskazują jednak mieszkańcy, jest kompostownia oraz sam zakład mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów.

Czekając na Targówek

Jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli firmy, problem Radiowa będzie mniejszy, kiedy większością śmieci w stolicy "zajmie się" zmodernizowana i rozbudowana spalarnia na Targówku. Inwestycja ma być gotowa między 2018 a 2019 rokiem i przetwarzać będzie ponad 300 tys. ton śmieci rocznie (obecnie jest to 40 tys. ton.).

PAP/ran/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Warszawiak z Bemowa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.03.2016 09:50 ~Warszawiak…

    Jakie 1.5 kilometra???
    W czasie upałów pod koniec lipca i na początku sierpnia 2015 roku smród dochodził do Bemowa (okolice Powstańców Śląskich nr 106). Kolejne kłamstwo MPO

  • rob

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.10.2015 01:27 ~rob

    Nie ciekawi dziennikarzy że podpisująca w imieniu 'Czystego Radiowa' protesty do różnych instytucji aktywistka jest rodzinnie związana z właścicielem konkurencyjnego wysypiska BYS?
    To BYS jest 'rezerwowym' wysypiskiem które przejmie wszystkie śmieci z MPO jeżeli uda się zablokować MPO. To dużo pieniędzy do przejęcia. A wysypisko BYS jest przy tej samej ulicy i w przeciwieństwie do MPO nie zamierza likwidować działalności w tym miejscu tylko chce tam być na zawsze. To tyle do przemyślenia

  • bogdan85

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.09.2015 21:06 ~bogdan85

    jesli chodzi o mieszkanców drodzy Warszawiacy mieszkam w domu który powstał zdecydowanie przed wysypiskiem i mieszkam 500 metrów od smieciowiska.... a odór zaczoł sie wraz z powstaniem kompostowni a ta nie powstała 50 lat temu.... takich mieszkanców zamieszkujących od czasów przedwojennych jest wielu.... co do odczuwalnosci ja czuje ten,,nieuciązliwy" zapach w domu i wiem kiedy jest to przewracane... pozdrawiam wszyskich uprzejmych i licze ze pod waszym nosem tez powstanie ,,nieuciązliwy" producent perfum....

  • nick3

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.09.2015 19:55 ~nick3

    komunistyczna polityka lat powojemmych kazała budować takie przybytki jak huta stali, baza paliwowa czy wysypisko śmieci w okolicy puszczy kampinoskiej po "zachodniej" stronie miasta , a to ,że miasto naturalnie się rozrasta i powiększa z czasem swoje granice to proces naturalny. dziwi jedynie ciemnota dzisiejszych rządzących w podejmowaniu decyzji,najpierw latają z kolorowymi rysunkami jak pięknie zrewitalizują okolicę ,a potem ze sraczką w gaciach ratują upadającą spółkę dając jej robotę do której nie ma infrastruktury. przez długi czas MPO wykorzystywało supernowoczesną kompostownię BYŚa,
    teraz nie wypada.
    dziś ze wspomnianą wyżej sraczką budują na targówku zaplecze do przerobienia tego wszystkiego co zwożą z prawie całej Warszawy...

    arcent~arcent

    Jak czytam te komentarze to widzę że głos zabierają sami "warszawiacy". Składowisko smieci na Radiowie powstało w latach 50 kiedy to znajdowało się kilka kilometrów od granic ówczesnej Warszawy. Nie było tam żadnych zabudowań mieszkalnych. Później wybudowano stację paliw jako koniec odnogi rurociągu "Przyjaźń". Dopiero pod koniec lat 60-tych zaczęto budować tam domy mieszkalne a największy rozwój tych okolic zaczął się w latach 80 i 90 ubiegłego stulecia. Ludzie którzy tak budowali domy doskonale wiedzieli że jest tam składowisko śmieci, że są szczury i smród. Ziemia była stosunkowo tania więc filozofia była taka: Budujemy a później protestujemy. Nie powinni mieć pretensji do nikogo tylko do samych siebie. Ja wyniosłem się z tamtych okolic i kupiłem dom na skraju Puszczy Kozienickiej i zamiast smrodu mam błogi spokój.

  • xyz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.09.2015 15:12 ~xyz

    Jak nazywa się śmieciarka na Radiowie? - Radiowóz

  • ipar

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.09.2015 10:43 ~ipar

    arcent~arcent

    Jak czytam te komentarze to widzę że głos zabierają sami "warszawiacy". Składowisko smieci na Radiowie powstało w latach 50 kiedy to znajdowało się kilka kilometrów od granic ówczesnej Warszawy. Nie było tam żadnych zabudowań mieszkalnych. Później wybudowano stację paliw jako koniec odnogi rurociągu "Przyjaźń". Dopiero pod koniec lat 60-tych zaczęto budować tam domy mieszkalne a największy rozwój tych okolic zaczął się w latach 80 i 90 ubiegłego stulecia. Ludzie którzy tak budowali domy doskonale wiedzieli że jest tam składowisko śmieci, że są szczury i smród. Ziemia była stosunkowo tania więc filozofia była taka: Budujemy a później protestujemy. Nie powinni mieć pretensji do nikogo tylko do samych siebie. Ja wyniosłem się z tamtych okolic i kupiłem dom na skraju Puszczy Kozienickiej i zamiast smrodu mam błogi spokój.


    Ciekawe ilu z tych udręczonych protestujących sprzeda swoje mieszkanie od razu po zamknięciu składowiska:)oczywiście drożej niż z niechcianym sąsiadem.

  • Piotr

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.09.2015 09:43 ~Piotr

    A się plują Bielany, aż miło patrzeć :) Te same osoby, które mieszkają w jednej jedynej poprawnej dzielnicy Warszawy dziwili się, że mieszkańcy Białołęki, tak protestowali, kiedy Hania przyklepała tutaj oczyszczalnie oraz spalarnie śmieci.

    Mam nadzieję, że wam rozbudują jeszcze ten śmietnik, abyście nauczyli się empatii dla mieszkańców innych dzielnic.

    Miłego dnia.

  • bbb

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.09.2015 09:38 ~bbb

    Jakie 1,5 km . Ten człowiek jak nie skłamie to prawdy nie powie.
    Przecież w opracowaniu przygotowanym dla WIOŚ przez Państwowy Zakład Higieny mowa jest o odległości naawet do 4,2 km - czyli Chomiczówka i Żeromskiego. Tylko prezes skrzetnie o tym milczy i to w kilku językach. Kłamstwo nr 2. - w 2014 ręka w rękę z błym już kolega Pani Prezydent, pane wice - Dabrowskim pouczał nas o odpowiedzialnosci ( czyli namiawiał żebyśmy zgodzili sie byc gettem bielańskim dla dobra reszty Warszawy). Wtedy też z rozkoszną mina twierdził , że nic na Bielanach się nie stało, chyba tylko to że od 2013 przyjeżdża tam mniej odpadów. Jakoś wczoraj nie odpwoedzia na zarzut kłamstwa kiedy udowodnilismy mu że w stosunku do 2012 na bBielany przyjechało o 150% śmieci więcej. Jak ktos mu wierzy to na własny rachunek ale niech nie każe tego robic mieszkańcom Bielan. My znamy jego triki nazbyt dobrze

  • Bielańczyk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.09.2015 08:03 ~Bielańczyk

    mieszkaniecb~mieszkaniecb

    Większym problemem jest firma BYŚ, która może przetwarzać dwa razy więcej odpadów i to też niebezpiecznych.


    Jak na razie Byś nie śmierdzi, a kompostownia i owszem. Poza tym zgodę na działanie firmy Byś wydała ta sama osoba, co zgodę na kompostownię, czyli Nasza Jedyna i Niepowtarzalna Pani Hania, więc reklamacje do niej:)

  • arcent

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.09.2015 07:52 ~arcent

    Jak czytam te komentarze to widzę że głos zabierają sami "warszawiacy". Składowisko smieci na Radiowie powstało w latach 50 kiedy to znajdowało się kilka kilometrów od granic ówczesnej Warszawy. Nie było tam żadnych zabudowań mieszkalnych. Później wybudowano stację paliw jako koniec odnogi rurociągu "Przyjaźń". Dopiero pod koniec lat 60-tych zaczęto budować tam domy mieszkalne a największy rozwój tych okolic zaczął się w latach 80 i 90 ubiegłego stulecia. Ludzie którzy tak budowali domy doskonale wiedzieli że jest tam składowisko śmieci, że są szczury i smród. Ziemia była stosunkowo tania więc filozofia była taka: Budujemy a później protestujemy. Nie powinni mieć pretensji do nikogo tylko do samych siebie. Ja wyniosłem się z tamtych okolic i kupiłem dom na skraju Puszczy Kozienickiej i zamiast smrodu mam błogi spokój.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »