Informacje

05.01.2019 07:48 Materiał "Uwagi!"

Radek nie żyje, kierowcy ciężarówki nie ma. "Rutynowy fragment mostu"

SERWISY:

Jechał 20-30 km/h przez jeden z najbardziej zakorkowanych mostów w Warszawie. Do domu, gdzie czekała na niego narzeczona, nie dotarł. Zginął potrącony przez ciężarówkę. Dlaczego od ponad dwóch miesięcy nie namierzono samochodu, który w niego uderzył?

Dochodziła godzina 17. Most Siekierkowski w Warszawie był zakorkowany. Rozpoczynał się listopadowy długi weekend. Radek wracał motocyklem do domu. Wkrótce miał spotkać się z narzeczoną.

- Planowaliśmy wspólne wyjście do kina. Ale zadzwonił do mnie nasz wspólny przyjaciel. Zapytał, czy ducati stoi pod domem. Radek miał dwa motocykle. Wtedy najczarniejsze myśli przyszły mi do głowy, jego motocykl był dosyć unikatowy. Potem zadzwonił nasz drugi przyjaciel z płaczem, że widzi [martwego – red.] Radka. Wszystko prysnęło jak bańka mydlana – mówi Agata Mroczek.

Wypadek

Do wypadku doszło, kiedy motocyklista próbował zmienić pas, aby zjechać z mostu. Wówczas prawdopodobnie, w niewyjaśnionych jeszcze okolicznościach, dostał się pomiędzy dwie ciężarówki, a następnie pod koła jednej z nich. Motocykl koziołkował kilkanaście metrów dalej. 36-latek nie przeżył.

- Byłem około półtorej godziny po samym zdarzeniu. Przede wszystkim zastałem ogromny korek. Dużo się działo, jeśli chodzi o pierwsze wrażenie, ale te zastępy policji niewiele robiły – mówi Daniel Kowalski, przyjaciel Radka. Dodaje: - Radek nie miał na głowie kasku, miał rozpiętą kurtkę, wyglądało na to, że ktoś próbował podjąć się reanimacji. Prawdopodobnie nie było już na to szansy.

Tuż po kolizji ciężarówka, jadąca z lewej strony, odjechała z miejsca zdarzenia, wynika z relacji świadków, którzy widzieli wypadek w bocznych lusterkach aut. Jedyna kamera, znajdująca się tuż nad miejscem wypadku nie działała.

- Na tę chwilę nie ustaliliśmy pojazdu, który z dużą dozą prawdopodobieństwa uczestniczył w tym zdarzeniu. Chylę się ku tezie, że kierujący motocyklem w momencie, kiedy utracił panowanie nad pojazdem znajdował się między dwoma ciężarówkami i tego zdarzenia nie widzieli inni uczestnicy ruchu. Wszystko wskazuje na to, że motocyklista poruszał się z prędkością 20-30 km/h. Zlecono sekcję zwłok mężczyzny, przyczyną jego zgonu był rozległy uraz głowy – mówi Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Śledztwo

Rodzice mężczyzny mają żal, że nie pozwolono zobaczyć im syna po śmierci.

- Bardzo zależało mi na tym. Usłyszałem, że nie mogę już zobaczyć syna, bo jest już zidentyfikowany. Nie było żadnych konkretnych wiadomości – mówi Henryk Juszko, ojciec ofiary wypadku.

Śledztwo nie przyniosło oczekiwanych skutków. Do dziś nie wyjaśniono przebiegu zdarzenia, nie ustalono tożsamości kierowcy, który odjechał z miejsca wypadku, nikomu nie postawiono zarzutów. Materiały monitoringu z kamer na skrzyżowaniach przed wjazdem oraz na zjazdach z mostu, zabezpieczono dopiero po interwencji dziennikarzy.

- Wiedząc, że sytuacja jest skomplikowana i trudna zwróciliśmy się do świadków. Dwa tygodnie po zdarzeniu policjanci apelowali do osób, które widziały to zdarzenie. Szukaliśmy również zapisów z wideorejestratorów. Z naszego doświadczenia wynika, że kamery zainstalowane kilka kilometrów od miejsca zdarzenia nie są pomocne przy ustaleniu pojazdów, które mogły uczestniczyć w tego typu zdarzeniach, z uwagi na skrzyżowania. Mieliśmy do czynienia z bardzo dużym natężeniem ruchu w tym czasie - mówi prokurator Marcin Saduś.

"Motocyklista na prostej drodze, tak po prostu się nie przewraca"

Rodzina nie czuje zaangażowania ze strony służb w znalezieniu domniemanego sprawcy wypadku.

- Najbardziej boli mnie, że traktuje się to, jakby się nic nie stało. Każdy robi swoją robotę, gdzie nie pójdziemy to odbijamy się od ściany. Żadne wiadomości o naszym dziecku nie są przeznaczone dla nas. Paranoja. Wszyscy mają tylko swoje przepisy, a gdzie są ludzie? – denerwuje się Ludwika Juszko-Broniszewska, matka ofiary wypadku.

- Czekam na wyjaśnienie tej sprawy. Motocyklista na prostej drodze, tak po prostu się nie przewraca i zabija - mówi Daniel Kowalski i zaznacza: Jak zdawałem egzamin na motocykl Radek podarował mi podręcznik, który nazywa się "Motocyklista doskonały", w całości poświęcony jest bezpiecznej jeździe. Radek był bardzo dobrym motocyklistą, który nauczył mnie większości zasad i pewnie dzięki niemu ja też żyję. To rutynowy fragment mostu. Ciężko wyobrazić mi sobie, że był to jego błąd.

Świadkowie wypadku mogą się kontaktować z Komendą Stołeczną Policji lub Komendą Rejonową Policji nr 7 w Warszawie na ul. Grenadierów, tel. 22 810 60 63.​

Zobacz materiał programu "Uwaga!"

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • sdfsd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2019 18:11 ~sdfsd

    przecież tablica rejestracyjna jest na motocyklu

    Maks~Maks

    Żaden kierowca, widząc, co się stało, nie spisał nr rejestracyjnych tego bandyty?

  • sprawca też

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2019 16:09 ~sprawca też

    Maks~Maks

    Żaden kierowca, widząc, co się stało, nie spisał nr rejestracyjnych tego bandyty?

    Po co, przecież motocykl z numerem rejestracyjnym został na miejscu.

  • Maks

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2019 14:20 ~Maks

    Żaden kierowca, widząc, co się stało, nie spisał nr rejestracyjnych tego bandyty?

  • dla idio

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2019 10:59 ~dla idio



    wddddd~wddddd

    taaaa jasne... 30km/h?
    qwerty~qwerty


    Jasne. Ty wiesz lepiej - nawet 2 razy lepiej - chociaż nie widziałeś. Kolejny internetowy wszystkowiedzący ekspert...
    Ducati~Ducati

    "Motocykl koziołkował kilkanaście metrów dalej."


    Bo jeśli samochód zatrzyma się kilkanaście metrów od wypadku, to znaczy że pędził ponad 150 km/h!

    Jeśli motocykl koziołkuje kilkanaście metrów od zderzenia, to znaczy że jechał wolniutko, na pewno <20 km/h.

    Ot, taka logika współczesnych aktywistów i lobbystów jednośladów :)

  • Komentator

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2019 10:05 ~Komentator

    Maniek~Maniek

    Problem jest w tym że PoRD zostało napisane źle. Źle dla motocyklistów i rowerzystów. Nie wiadomo z jakiej przyczyny. Być może z marności umysłowej, a być może na skutek intensywnych działań lobbystów opłacanych przez grabarzy, ortopedów czy rehabilitantów. 
    Miejmy nadzieję, że zostanie to poprawione przy najbliższej nowelizacji tego prawa. Czy nie jest beznadziejnie głupie wymaganie od kierowców zachowania minimum 1-metrowej odległości od wyprzedzanego roweru, motoroweru, motocykla skoro ich samych nie zobowiązuje się do tego samego? Czyli kodeks wymaga żeby kierowcy dbali o bezpieczeństwo kierujących jednośladami ale już od kierujących jednośladami nie wymaga się by ci dbali o swoje bezpieczeństwo. Chyba łatwo się domyślić, że gdyby taki motocyklista czy motorowerzysta nie próbował jechać obok samochodu w odległości mniejszej niż 1 metr to wypadków byłoby mniej. Ponadto co ma zrobić kierowca samochodu obok którego pojawi się motocyklista w odległości mniejszej niż jeden metr? Uciec na bok ryzykując kolizję z innym samochodem na sąsiednim pasie? Zahamować ryzykując kolizję z tym co jedzie za nim? A może ma nic nie robić ryzykując tym, że w przypadku kolizji zostanie przez przygłupów oskarżony o niezachowanie bezpiecznej odległości od motocykla? Nie każdy ma videorejestrator w samochodzie żeby wykazać brak swojej winy. Dobrze by było przyjąć zasadę, że na jednym pasie ruchu może znajdować się jeden pojazd. T.z.n., że niedopuszczalna jest jazda dwóch pojazdów obok siebie jeśli przynajmniej jeden z nich jest pojazdem samochodowym. A omijanie w odległości mniejszej niż jeden metr dla wszystkich powinno być dozwolone tylko wtedy jeśli zatrzymany pojazd jest bez kierowcy. Jak się nie pozwoli na cwaniakowanie to i zmniejszy się liczba wypadków.




    Zgadza się

  • Ducati

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2019 08:41 ~Ducati


    wddddd~wddddd

    taaaa jasne... 30km/h?
    qwerty~qwerty


    Jasne. Ty wiesz lepiej - nawet 2 razy lepiej - chociaż nie widziałeś. Kolejny internetowy wszystkowiedzący ekspert...

    "Motocykl koziołkował kilkanaście metrów dalej."

  • qwerty

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.01.2019 01:46 ~qwerty

    wddddd~wddddd

    taaaa jasne... 30km/h?


    Jasne. Ty wiesz lepiej - nawet 2 razy lepiej - chociaż nie widziałeś. Kolejny internetowy wszystkowiedzący ekspert...

  • wawat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.01.2019 22:55 ~wawat

    ... no i co... ????

  • Maniek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.01.2019 22:25 ~Maniek

    Problem jest w tym że PoRD zostało napisane źle. Źle dla motocyklistów i rowerzystów. Nie wiadomo z jakiej przyczyny. Być może z marności umysłowej, a być może na skutek intensywnych działań lobbystów opłacanych przez grabarzy, ortopedów czy rehabilitantów. 
    Miejmy nadzieję, że zostanie to poprawione przy najbliższej nowelizacji tego prawa. Czy nie jest beznadziejnie głupie wymaganie od kierowców zachowania minimum 1-metrowej odległości od wyprzedzanego roweru, motoroweru, motocykla skoro ich samych nie zobowiązuje się do tego samego? Czyli kodeks wymaga żeby kierowcy dbali o bezpieczeństwo kierujących jednośladami ale już od kierujących jednośladami nie wymaga się by ci dbali o swoje bezpieczeństwo. Chyba łatwo się domyślić, że gdyby taki motocyklista czy motorowerzysta nie próbował jechać obok samochodu w odległości mniejszej niż 1 metr to wypadków byłoby mniej. Ponadto co ma zrobić kierowca samochodu obok którego pojawi się motocyklista w odległości mniejszej niż jeden metr? Uciec na bok ryzykując kolizję z innym samochodem na sąsiednim pasie? Zahamować ryzykując kolizję z tym co jedzie za nim? A może ma nic nie robić ryzykując tym, że w przypadku kolizji zostanie przez przygłupów oskarżony o niezachowanie bezpiecznej odległości od motocykla? Nie każdy ma videorejestrator w samochodzie żeby wykazać brak swojej winy. Dobrze by było przyjąć zasadę, że na jednym pasie ruchu może znajdować się jeden pojazd. T.z.n., że niedopuszczalna jest jazda dwóch pojazdów obok siebie jeśli przynajmniej jeden z nich jest pojazdem samochodowym. A omijanie w odległości mniejszej niż jeden metr dla wszystkich powinno być dozwolone tylko wtedy jeśli zatrzymany pojazd jest bez kierowcy. Jak się nie pozwoli na cwaniakowanie to i zmniejszy się liczba wypadków.

  • wddddd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.01.2019 18:24 ~wddddd

    taaaa jasne... 30km/h?

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »