Informacje

28.01.2016 14:35 stworzyli zagrożenie dla kierowców

Pułapka na kierowców. "Najbardziej bezmyślne rozwiązanie w historii"

SERWISY:


Bezmyślne, nieodpowiedzialne, nieprofesjonalne, skandaliczne oraz niebezpieczne – urzędnicy i eksperci nie pozostawiają suchej nitki na działaniu straży miejskiej. Chodzi o sposób w jaki patrol "zabezpieczył" dziurę w jezdni na Ostródzkiej. Straż przyznaje, że postąpiła niewłaściwie, ale odpowiedzialność zrzuca na dzielnicę.

O niebezpiecznej sytuacji na Ostródzkiej napisaliśmy na tvnwarszawa.pl w środę wieczorem. Wezwani na Białołękę strażnicy miejscy "zabezpieczyli" dziurę w taki sposób, że na obu jej końcach ustawili duże, ok. 15-kilogramowe bryły asfaltu. Całość owinęli biało-czerwoną taśmą z nazwą swojej formacji.

"Instalacja" przypomina tzw. zęby smoka, czyli żelbetonowe bryły, które stosowano jako obronę przeciw czołgom. Powszechnie stosowano je w czasie II wojny światowej, a oglądać je można na terenie m.in.: Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego.

"Pułapka na kierowców"

Przerażony kreatywnością strażników miejskich był nasz reporter, który od wielu lat relacjonuje wydarzenia na stołecznych drogach. – Widziałem wiele wypadków czy remontów. Jednak jeszcze nigdy nie spotkałem się z tak bezmyślnym rozwiązaniem. Zamiast zabezpieczenia, zrobiono pułapkę na kierowców, a także pieszych  – ocenia ostro Lech Marcinczak, reporter tvnwarszawa.pl.

Choć Ostródzka to niewielka ulica, to ruch jest tam całkiem spory. – Cały czas jeżdżą samochody, bo do droga dojazdowa do Trasy Toruńskiej. Wieczorami wiele osób tam biega. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, co by się stało, gdyby jakieś auto uderzyło w ten kawał betonu, a ten poleciałby w stronę chodnika – opowiada zdenerwowany Marcinczak.

Sprawę zgłosił służbom, ale nie czekając na nie, postanowił rozebrać niebezpieczną konstrukcję. – Ta dziura, choć spora, to zwykły ubytek w jezdni, jakich po ziemie jest wiele na stołecznych drogach. Samochody pokonywały ją bez problemu – opisuje nasz reporter.

"Zwykły skandal"

Zdjęcia z Białołęki pokazaliśmy ekspertowi. Jego opinia jest miażdżąca dla straży miejskiej.

- Dobroduszni strażnicy chcąc oznakować ubytek w jezdni, przyczynili się do znacznego pogorszenia bezpieczeństwa. Gdyby nie szarfa z dumnie brzmiącym napisem "straż miejska", wyglądałoby to na akt wandalizmu - bo jak inaczej nazwać wyrwanie dwóch kawałków jezdni i powtórne umieszczenie ich w nienaturalnej pozycji? – pyta Krzysztof Ruszała, dziennikarz TVN Turbo, który na co dzień tropi dziwaczne sytuacje na drogach w programie "Absurdy Drogowe".

Dziennikarz przyznaje, że strażnicy miejscy - którzy pewnie sami wpadli w tę dziurę - w tej sytuacji powinni zachować się zupełnie inaczej. - Powinni wezwać służby posiadające pachołki drogowe, które w sposób bezpieczny oznakowałyby feralne miejsce. Zawsze powtarzam - mierz siły na zamiary. W tym wypadku zabrakło chyba siły umysłowej – ironizuje Ruszała.

- Na koniec warto przypomnieć wszystkim kierowcom, że w momencie uszkodzenia pojazdów wynikającego ze spotkania z dziurą drodze, domagać można się odszkodowania od zarządcy drogi – radzi dziennikarz.

"Sposób był niewłaściwy"

Straż miejska przyznaje się do błędu. - Do straży miejskiej zgłoszenie wpłynęło ok. 13.00. Niezwłocznie na miejsce skierowano patrol, który podjął na miejscu czynności. W związku z zaistniałym zdarzeniem zostały wszczęte dziś (w czwartek-red.) czynności sprawdzające. Oceniono, że zastosowany przez funkcjonariuszy sposób zabezpieczenia był niewłaściwy – przyznaje Jolanta Borysewicz ze straży miejskiej.

Nie odpowiedziała jednak na pytanie, czy strażnicy będący autorami "instalacji" poniosą jakieś konsekwencje.

Strażnicy próbują obciążyć winą za zaistniałą sytuację urząd dzielnicy. –  Z naszych ustaleń wynika, że zarządcą drogi w momencie wpłynięcia zgłoszenia do straży posiadał już informację dotyczącą wyrwy we wskazanej lokalizacji – mówi Borysewicz i dodaje, że dopiero przed godziną 22 "w obecności patrolu straży miejskiej zespół interwencyjny zarządcy drogi zabezpieczył miejsce wygrodzeniami odblaskowymi".

Urząd też bije się w pierś

Jak się okazało, zarzuty strażników miejskich są prawdziwe. - Faktycznie otrzymaliśmy zgłoszenie o dziurze przed południem. Pracownica jednak nie przekazała tego do innej osoby odpowiedzialnej za takie sprawy. Bijemy się w pierś - przyznaje Marzena Gawkowska, rzeczniczka dzielnicy.

Jak dodaje, urząd wyciągnął wnioski z tej historii. - Wprowadziliśmy nowe, szybsze procedury przekazywania informacji. Jeszcze raz pragniemy przeprosić mieszkańców - podkreśla Gawkowska.

W ciągu najbliższych dni burmistrz dzielnicy ma podjąć decyzję, czy wobec pracowniczki zostaną wyciągnięte konsekwencje.

Naprawią jak najszybciej

Mimo to urzędnicy z Białołęki są zdziwieni działaniami straży. – Jesteśmy zdumieni takim nieprofesjonalnym sposobem zabezpieczenia tego ubytku przez strażników.  Był zdecydowanie mniej niebezpieczny przed interwencją straży, niż po niej – ocenia rzeczniczka.

Urzędniczka potwierdzają, że w środę wieczorem na miejscu pojawili się drogowcy i prawidłowo oznakowali dziurę, czyli postawili widoczne z daleka biało-czerwone słupy. – Najszybciej jak się da dziura zostanie usunięta przez firmę, która wykonuje dla nas takie zlecenia. Mamy nadzieję, że uda się to zrobić jeszcze w czwartek – zapewnia Marzena Gawkowska.

Władze dzielnicy planują też zgłosić całą sprawę komendantowi straży miejskiej. Liczą, że ten porozmawia z funkcjonariuszami, by ci w przyszłości nie konstruowali takich pułapek na kierowców.

Na miejsce udał się w czwartek rano nasz reporter. – Teraz oznakowanie wykonano jak należy. Ubytek otoczono czterema biało-czerwonymi pachołkami. Widać je z daleka i nie sprawiają niebezpieczeństwa – mówi Mateusz Szmelter, reporter tvnwarszawa.pl.

Co ciekawe, po godzinie 9 na Ostródzką przyjechał partol straży miejskiej. – Funkcjonariusze obserwują dziurę z samochodu – dodaje Szmelter.

jb/b/ran

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.02.2016 18:45 ~nick

    Ten Puchalski do kolejny Dyzma z nadania. Kompletnie nie zna się na swojej pracy.

  • bazyl

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.01.2016 21:16 ~bazyl

    Przypominam, że jaśnie panujący nam dyrektor Puchalski na ul Krasińskiego zastosował wielce podobne rozwiązanie.

  • Wisła

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.01.2016 11:49 ~Wisła

    Tam jakieś testy IQ się przechodzi? I jak je zdają? Formacja beztaleci.

  • staciek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.01.2016 10:37 ~staciek

    W Wawrze, na ul. Bylicowej chyba byli ci sami "strażnicy" ...
    na mostku nad kanałkiem melioracyjnym, w miejscu gdzie powstała dziura...
    wsadzili patyk okręcony taśmą SM... i tyle
    i tak to jest od 2 -3 tygodni

  • mrówkołak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.01.2016 10:12 ~mrówkołak

    Urocze są te supełki na taśmie, którą owinięto bryły asfaltu. Strażnicy wiejscy zbierali chyba kawałki taśm z różnych komisariatów, żeby nic się nie zmarnowało. i później troskliwie zmontowali całą tę "instalację", która artyzmem dorównuje palmie z Ronda De Gaulle'a. Ot, jakich to inteligentnych inaczej ludzi zatrudnia się w straży wiejskiej.

  • kierowca2123

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.01.2016 07:10 ~kierowca2123

    Nikt nie zauwazyl, ze na tej drodze obowiazuja ograniczenia predkosci. Chyba tylko celowo mozna bylo najchac na nia

  • tatko

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.01.2016 05:34 ~tatko

    Ludzie ile w was nienawiści i kompleksów .
    Dostał kiedyś ktoś z was mandat i teraz jest możliwość dokopać. Strażnicy źle zrobili to strażnicy tamto .A gdzie powołana do tego typu awari ekipa drogowa.
    Gdzie pracownicy ZDM który chyba jest już podzielony na 4 cześci i tylu różnych ma dyrektorów i kierowników .Założe się że jak dotarł tam TVN to zaraz szybko zarządca drogi zajmie się tą jezdnią.

  • Do fredek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.01.2016 22:47 ~Do fredek

    Dlatego są zbędni i powinni stracić pracę wszyscy. Sm won z Warszawy

  • Dziadek tetryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.01.2016 21:53 ~Dziadek tetryk

    Wiele lat temu, widziałem coś podobnego w Niemczech, konkretnie w Mannheim. Ktoś zauważył że zaczyna zapadać się jezdnia, więc zatrzymał się i zadzwonił prawdopodobnie na policję. W 5 minut zjawił się patrol, który zastawił wjazd na zagrożony pas radiowozem na sygnałach. Po mniej więcej 30 minutach przyjechał samochód służby drogowej z barierkami i w kwadrans WSZYSTKO było już profesjonalnie odgrodzone i oznakowane, łącznie z migającymi światełkami na barierkach. A dziurę załatano w nocy, kiedy ruch był najmniejszy.

    Proste? Proste. Tyle że nie dla służb funkcjonujących w Warszawie, gdzie np. urwany tłumik, potrafi leżeć na poboczu jezdni nawet kilka dni

  • fredek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.01.2016 20:48 ~fredek

    niko~niko

    geniusze co to ustawili powinni wyleciec z roboty! albo CONAJMNIEJ dostac po mandacie za stworzenie zagrozenia w ruchy ladowym !!!

    Tu nie chodzi o szeregowego SM. Oni jak widać z załączonego obrazka nie myślą i wykonują bezmyślnie rozkazy przełożonych. Myślę, że należy zastanowić się nad ich przełożonymi.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »