Informacje

24.11.2017 08:14 działania w czasie manifestacji

"Proszę za nimi iść". Były policjant o wytycznych w sprawie demonstrantów

SERWISY:

Policja nie jest od tego, żeby pilnować politycznych przeciwników obecnej władzy. A jest do tego wykorzystywana bardzo mocno. Jak nigdy dotąd - mówi były policjant, który kilka dni temu - jak twierdzi z tego powodu - zrezygnował z pracy. Reporterowi "Czarno na białym" opowiada o poleceniach, by śledzić antyrządowych demonstrantów, wyciągać ich z tłumu i ścigać za okrzyki.

Reporter "Czarno na białym" spotkał się z policjantem, który kilka dni temu zrezygnował z pracy. Marcin zdecydował się opowiedzieć o tym, co słyszał i widział przez ostatnich kilkanaście miesięcy, bo - jak twierdzi - nie jest w stanie się z tym pogodzić.

Jego relacja rzuca nowe światło na film opublikowany kilka tygodni temu w sieci przez Obywateli RP. Na nagraniu widać próbę śledzenia przez policjantów po cywilnemu członków tej organizacji, wracających po demonstracji przed Sejmem.

Gdy jeden z członków Obywateli RP zapytał, dlaczego funkcjonariusz ubrany po cywilnemu za nim chodzi, ten tłumaczył, że nie wie, jak dostać się na Nowy Świat.

"Mieliśmy z tego polewkę"

- Jak zareagowałem? Ze śmiechu upadłem. Wszyscy, którzy znają temat, wszyscy policjanci się śmieją. Każdy wie, o co chodzi - komentuje Marcin.

Reporter "Czarno na białym" pokazał film także funkcjonariuszowi, który wciąż pracuje w policji i zna kolegów, którzy na nagraniu udają turystów szukających drogi na Nowy Świat. Jak mówi, na filmie widać m.in. aspiranta Sławomira M., pseudonim "Koliber". - Mieliśmy polewkę z tego w wydziale, każdy leżał - zdradza.

- Nie wykluczam, że w tym wypadku mieliśmy do czynienia z policjantami. Z tych informacji, które posiadam, wiele wskazuje, że to byli policjanci - przyznaje kom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. - Mam za krótki czas na to, żeby zweryfikować dokładnie i potwierdzić ostatecznie, z kim mieliśmy do czynienia. Ale te wstępne informacje, które mam - wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z policjantami - dodaje.

Rzecznik KSP twierdzi, że demonstranci "nie byli śledzeni". - To były czynności wykonywane, z tego co wiem, na ulicy Wiejskiej, a zatem mówimy o niedalekiej odległości bezpośrednio od parlamentu - tłumaczy.

Pytany, dlaczego - skoro działania miały charakter jawny - policjanci widoczni na nagraniu twierdzili, że nie są policjantami i zgubili drogę, odpowiada: - Być może chodziło o moment bezpośredni, związany z faktem, że byli nagrywani. Może to miało jakiś wpływ na zachowanie policjantów, niekoniecznie właściwe, ale na pewno będzie to brane pod uwagę. Dlaczego tak się zachowali policjanci, trudno powiedzieć - mówi rzecznik.

"To po prostu nie zdarzało się nigdy wcześniej"

Były policjant Marcin twierdzi, że wcześniej, przed ostatnią zmianą władzy, "nigdy nie spotkał się z czymś takim - a pracował w policji ponad ćwierć wieku - żeby policja była wykorzystywana do tego typu obserwacji lub szpiegowania własnych obywateli".

- To po prostu nie zdarzało się nigdy wcześniej - zapewnia. Marcin przyznaje, że również on śledził liderów opozycyjnych organizacji na polecenie swoich przełożonych. Jak mówi, stowarzyszeniu Obywatele RP policja poświęca wyjątkowo dużo czasu i środków. - Na odprawach mówi się, że trzeba ich eliminować, że to jest poważne zagrożenie, używa się też słów może bardziej wulgarnych, mówi się: "jakbyście te ku**y widzieli, tych poj**ów, no to trzeba ich wyciągać, i tak dalej - opowiada.

"Są poddani stałej obserwacji"

Według jego relacji policja dba o to, żeby z obserwacji nie powstawało zbyt wiele dokumentów.

- Między policjantami a przełożonymi jest to forma ustna wydawana na odprawie, telefonicznie, co masz robić. "Oni są tutaj, proszę za nimi iść, proszę ich legitymować, proszę ich zatrzymać, proszę obserwować z kim się spotykają". Z tego sporządza się notatkę służbową najczęściej. Te notatki zostają w jednostkach, ale są oczywiście nie do obiegu publicznego. Tak to wygląda - mówi.

Marcin twierdzi, że niemal każdego dnia, kiedy planowane są antyrządowe protesty, policja śledzi ich organizatorów. - Są po prostu poddani stałej obserwacji. A co z tego później wynika, no to już trudno mi powiedzieć, do czego to będzie wykorzystane. Na pewno te osoby nie popełniają ani żadnych przestępstw ani wykroczeń, z tego co ja widziałem - mówi.

Policja odpiera zarzuty, żeby kogokolwiek śledziła. - Nie mamy tutaj do czynienia z inwigilowaniem, nie mamy tutaj do czynienia ze śledzeniem, mamy tutaj do czynienia z działaniami mającymi na celu zapobieganie jakimkolwiek zachowaniom, które mogłyby doprowadzić do łamania przepisów prawa - zapewnia rzecznik Komendy Stołecznej Policji kom. Sylwester Marczak.

"Doświadczeni policjanci są zniesmaczeni"

Reporter "Czarno na białym" skontaktował się z jednym z byłych komendantów stołecznych. - Historia oceni te działania. Ja jestem zaskoczony, że policja przy takich problemach kadrowych, jakie ma obecnie (...) ma siły i środki na takie działania. Ja takich działań nie rozumiem po prostu. Trudno jest mi to zrozumieć - mówi.

Według byłego policjanta Marcina, "część młodych funkcjonariuszy nie ma z tym problemu, ale policjanci doświadczeni, którzy tyle lat przepracowali łapiąc przestępców i wykonując te czynności, które powinni, są po prostu tym zniesmaczeni, bo wiedzą, że uczestniczą w czymś, w czym nie powinni uczestniczyć". - Policja nie jest od tego, żeby - że tak powiem - pilnować politycznych przeciwników obecnej władzy. A jest do tego wykorzystywana bardzo, bardzo, bardzo mocno, jak nigdy dotąd - twierdzi.

"Już o to obecna władza zadbała"

Miesięcznice smoleńskie na Krakowskim Przedmieściu policja zabezpiecza - opowiada Marcin - w nieprawdopodobnej skali.

- Odprawa wygląda tak, że wchodzi - dajmy na to - grupa policjantów. Są przełożeni. Mówią, że idziemy zabezpieczać miesięcznicę, bo to jest w tej chwili priorytet w policji. Nie ma ważniejszej rzeczy jak miesięcznica. Mówią, że jeśli ktoś nie będzie wykonywał, nie będzie wyciągał z tłumu (demonstrantów - red.), w przypadku gdy, jakieś okrzyki padną, cokolwiek, to będą wobec niego stosowane sankcje służbowe - relacjonuje Marcin.

- Przynajmniej ja byłem świadkiem na takiej odprawie, na której przełożony tak powiedział - dodaje. - Dzieje się to później wszystko na gorąco. Ktoś ustala, kto jest liderem Obywateli RP, czy jakichkolwiek innych. Są typowani. Podchodzą do nich funkcjonariusze po cywilnemu, obserwują ich, stoją blisko. W przypadku, gdy dostają telefon, że trzeba wyciągać, to się wyciąga z tłumu - opowiada.

Jak mówi, miał polecenie, by jako podstawę zatrzymania, gdyby takie miało miejsce, wpisać: zakłócanie uroczystości religijnej. Według policji, nie mamy w tym przypadku do czynienia z zatrzymaniem, ale z "doprowadzeniem". - W tym przypadku istotnym elementem był czas, który nie pozwolił na wykonanie wszystkich tych czynności na miejscu - przekonywał rzecznik Marczak. - To nie jest doprowadzenie do jednostki. To jest zatrzymanie - komentuje były komendant stołeczny.

"Jest wstyd"

Na pytanie reportera "Czarno na białym", czy to nie jest trochę wstyd, podchodzić do ludzi i mówić, że taka jest podstawa ich zatrzymania, były policjant Marcin odpowiada: "jest wstyd, ale to robią najczęściej policjanci, którzy stażu mają rok, dwa, także dla nich to nie jest problemem. To są młodzi policjanci, dostali po 200 złotych podwyżki. Oni zrobią wszystko, nie ma żadnego problemu".

CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL

Leszek Dawidowicz, TVN 24

js/rzw

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • warszawiak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.11.2017 08:13 ~warszawiak


    leming~leming

    Cóż za wybiórcza pamięć :D Już zapomniał jak dostawali wytyczne za czasów PO-PSL na marszu niepodległości, pałowali ludzi podpalali, własne radiowozy.
    Memoria~Memoria

    Odpowiedź typowa dla wyznawców sekty PiS : A za PO... Miało być lepiej, niż za PO, jak pamiętam.

    No i jest lepiej. Marsz niepodległości jakoś teraz przechodzi bez zamieszek, prowokatorów, kopania ludzi przez policjantów, podpalania wozów transmisyjnych i budek pod ambasadą. Jeśli ktoś tego nie dostrzega, to niech zmieni kanał w TV albo pójdzie zobaczyć na własne oczy.

  • Kominiarka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 21:34 ~Kominiarka

    goostav234~goostav234

    A za PO były prowokacje POdpalania radiowozów i budek przez POlicjantów akcje widelec itp itd było o wiele gorzej niż teraz

    No jasne, że tak!

    A tu cały "wielki" materiał nagrany na podstawie zeznań jednego typa. I to w kominiarce - a przecież dla KODziarzy ludzie w kominiarkach to jednoznaczni bandyci, prawda KODziarze?

  • goostav234

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 18:01 ~goostav234

    A za PO były prowokacje POdpalania radiowozów i budek przez POlicjantów akcje widelec itp itd było o wiele gorzej niż teraz

  • kkjj

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 15:03 ~kkjj


    kkjj~kkjj

    Tak niemerytorycznego reportażu w wykonaniu Leszka Dawidowicza jeszcze nie widziałem. Jak można oprzeć cały materiał na anonimowym policjancie i anonimowym byłym komendancie stołecznym? To jest dziennikarstwo? Pod tą kominiarką albo po drugiej stronie telefonu mógł być każdy - nawet ciocia autora, bowiem modulacja głosu to żaden kłopot przy montażu. Tylko rzecznik KSP występuje z twarzą - chociaż dziwię się, że Leszek Dawidowicz i jemu nie zaproponował kominiarki i zmiany głosu.
    Powód~Powód

    Pan Leszek Dawidowicz wie, kto to jest i gwarantuje rzetelność tej wypowiedzi. A niby dlaczego ma zdradzać personalia rozmówcy, jeżeli ten sobie tego nie życzy ?



    Dlatego, że za kominiarką lub słuchawką może kryć się każdy: były policjant, komendant, strażak, lekarz, wujek czy brat. Ja też mógłbym się wypowiedzieć w kominiarce w tej sprawie i naopowiadać jak to źle się dzieje. To nie jest wiarygodne źródło informacji. To nie jest rzetelne dziennikarstwo. To jest szukanie sensacji i dobieranie sobie rozmówców do z góry założonej tezy. Nawet nie wiadomo czy "były policjant" był ze stołecznego garnizonu. Nic nie wiadomo.

  • Smutny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 14:55 ~Smutny

    Rozbawiony~Rozbawiony

    Kto obroni obywateli przed policją?

    A co w yym jest zabawnego ?

  • Wprost

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 14:38 ~Wprost


    leming~leming

    Cóż za wybiórcza pamięć :D Już zapomniał jak dostawali wytyczne za czasów PO-PSL na marszu niepodległości, pałowali ludzi podpalali, własne radiowozy.
    Memoria~Memoria

    Odpowiedź typowa dla wyznawców sekty PiS : A za PO... Miało być lepiej, niż za PO, jak pamiętam.

    No i jest. Trzymając się artykułu - Policja nie biła i nie gnoiła ludzi; nie było też prowokacji.

    A trochę nie a propos artykułu ale a propos zmian na lepsze. Bezrobocie jest najmniejsze od 2o-kilku lat; PKB rośnie; media piszą co chcą (czasem niestety)... a co się pogorszyło? Samopoczucie opozycji. :D

  • alf

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 13:53 ~alf

    Spalona budka przy ambasadzie Rosji, skopanie człowieka przez policjanta. Prowokatorzy w dresach na ul. Marszałkowskiej. Mało tego było za PO?

  • kuka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 13:15 ~kuka

    Niech gosc pokaze paszcze i podpisze sie nazwiskiem, bo tak to kazdy moze nagadac glupot i zrobic z tego sensacje.

  • Powód

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 13:13 ~Powód

    kkjj~kkjj

    Tak niemerytorycznego reportażu w wykonaniu Leszka Dawidowicza jeszcze nie widziałem. Jak można oprzeć cały materiał na anonimowym policjancie i anonimowym byłym komendancie stołecznym? To jest dziennikarstwo? Pod tą kominiarką albo po drugiej stronie telefonu mógł być każdy - nawet ciocia autora, bowiem modulacja głosu to żaden kłopot przy montażu. Tylko rzecznik KSP występuje z twarzą - chociaż dziwię się, że Leszek Dawidowicz i jemu nie zaproponował kominiarki i zmiany głosu.

    Pan Leszek Dawidowicz wie, kto to jest i gwarantuje rzetelność tej wypowiedzi. A niby dlaczego ma zdradzać personalia rozmówcy, jeżeli ten sobie tego nie życzy ?

  • Memoria

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.11.2017 13:09 ~Memoria

    leming~leming

    Cóż za wybiórcza pamięć :D Już zapomniał jak dostawali wytyczne za czasów PO-PSL na marszu niepodległości, pałowali ludzi podpalali, własne radiowozy.

    Odpowiedź typowa dla wyznawców sekty PiS : A za PO... Miało być lepiej, niż za PO, jak pamiętam.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Ustawili słupki na środku chodnika

Ustawili słupki na środku chodnika

Dzielnica chciała pozbyć się zaparkowanych na chodnikach samochodów, tymczasem pozbyła się z niego... pieszych. A przynajmniej poważnie utrudniła życie tym z... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »