Informacje

13.06.2019 07:42 Proces Piotra R. ruszył we wrześniu 2018 roku

Proces oskarżonego o ucieczkę z konwoju. "Bałam się, że mnie śledzą"

SERWISY:


Widziałam dwóch biegnących mężczyzn. Jeden z nich trzymał broń. Bałam się - zeznała w środę w Sądzie Rejonowym w Warszawie kobieta, która była świadkiem w procesie Piotra R. Mężczyzna uciekł z policyjnego konwoju wiosną 2017 roku.

39-latek, w procesie którego zeznawała kobieta jest oskarżony między innymi o zorganizowanie ucieczki z policyjnego konwoju i napaść na funkcjonariuszy z bronią w szpitalu przy ul. Banacha. W środę w sądzie rejonowym odbyła się kolejna rozprawa w tej sprawie.

"Był to paraliżujący strach"

Zanim zaczęła składać zeznania zawnioskowała, by podczas jej wypowiedzi na sali rozpraw nie było oskarżonych. Sędzia Monika Makowska-Krałka przychyliła się do jej wniosku.

- Mężczyźni byli w bliskiej odległości. Poruszali się bardzo szybko. Zauważyłam, że jeden z nich trzyma przedmiot przypominający broń – zeznała podczas środowej rozprawy świadek.

Dodała, że nie słyszała strzałów, ale wygląd tej broni przykuł jej uwagę, ponieważ to nie był typowy pistolet, ale przypominający broń z czasów "II wojny światowej".

Świadek powiedziała, że ze strachu schowała się za zaparkowanym samochodem. - Dla mnie był to paraliżujący strach. Bałam się, że ktoś tam może być, że obserwuje zajście. Bałam się, że jestem śledzona – zeznała w sądzie kobieta.

- Mężczyźni wsiedli do taksówki, która ruszyła z piskiem opon – kontynuowała. Podkreśliła, że przez dłuższą chwilę była sama na ulicy, a potem zobaczyła dwóch policjantów - jednego starszego, drugiego młodszego. - Podbiegłam do nich (...) Ci policjanci byli roztrzęsieni. Jeden z nich był w szoku i co chwilę powtarzał, że "góra go zabije" - mówiła świadek.

Zeznająca w sądzie kobieta stwierdziła też, że usłyszała, jak jeden z funkcjonariuszy powiedział, że "gdyby nie odskoczył, to nie byłoby z niego co zbierać".

Był siedmiokrotnie karany

Proces Piotra R. ruszył we wrześniu 2018 roku - dotyczy wydarzeń z poprzednich lat.

R. (wcześniej siedmiokrotnie karany, między innymi za oszustwa) odsiadywał wówczas wyrok, który miał się skończyć w 2029 roku. A przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczyło się kolejne postępowanie, w którym usłyszał 80 zarzutów i groziło mu nawet 12 lat więzienia.

W pomieszczeniu dla zatrzymanych w Sądzie Okręgowym Piotr R. poznał w 2016 roku Rafała M. R. miał mu przekazać numer telefonu do swojego adwokata. Gdy w styczniu 2017 roku M. opuścił areszt, skontaktował się z mecenasem i przekazał swój aktualny numer telefonu, żeby Piotr R. mógł do niego dzwonić z aresztu śledczego.

Szczegóły ucieczki mieli omawiać za pośrednictwem Katarzyny B., konkubiny Piotra R., która miała przekazywać parterowi listy z instrukcjami podczas rozpraw w sądzie. Według prokuratury Katarzyna B. miała także za pośrednictwem adwokata i aplikanta przekazywać instrukcje do aresztu, w którym przebywał R. Podczas widzeń adwokackich Piotr R. miał się zapoznawać z treścią listów i do razu na nie odpowiadać.

"Zaczął się uskarżać na ból"

Wspólnicy R. mieli mu także w korespondencji przemycić lek rozszerzający źrenice i kartę SIM do smartwatcha, za którego pośrednictwem kilka razy komunikował się z Rafałem M. i Katarzyną B. Kobieta miała też dwa dni przed planowaną ucieczką przekazać M. 3 tys. zł zaliczki za pomoc, pistolet parabellum, 58 nabojów i list z instrukcjami.

26 maja 2017 roku Piotr R. został doprowadzony na przesłuchanie do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Północ przy ulicy Wiślickiej. "W czasie tego przesłuchania zarządzono przerwę, bo Piotr R. chciał skorzystać z toalety. W tym czasie zadzwonił z telefonu w zegarku do Rafała M., zakroplił sobie do oka lek rozszerzający źrenice, a po powrocie z toalety zaczął się uskarżać na ból i problemy z widzeniem" - opisywał prokurator Łapczyński.

Obrońca R. mecenas Daniel G. wezwał pogotowie, które zawiozło oskarżonego na badania do Szpitala Klinicznego w Warszawie. Mężczyzna był pilnowany przez dwóch policjantów. Nie był skuty kajdankami, bo z powodu rzekomej kontuzji poruszał się o kulach. W szpitalu przebywali około sześciu godzin, w tym czasie Piotr R. kilkanaście razy udawał się do toalety i stamtąd - jak wykazał rejestr połączeń - dzwonił do wspólnika.

"Wycelował w głowę policjanta"

Po serii badań lekarze nie znaleźli powodów do hospitalizacji. Gdy jeden z funkcjonariuszy poszedł po radiowóz, do Piotra R. podbiegł Rafał M. i podał mu broń. R. wycelował w głowę będącego przy nim policjanta, krzycząc, że to akcja "polskiego podziemia" i że go "odpali". R. i M. uciekli sprzed szpitala taksówką, którą kierował Andrzej P.

Przesiedli się następnie do innej taksówki i pojechali do Poznania, gdzie byli kilka dni. Później Piotr R. pojechał do Gdańska, gdzie pod fałszywym nazwiskiem zamieszkał w hotelu. Tam został zatrzymany. Był uzbrojony.

Piotr R. oraz Rafał M. przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli wyjaśniania. Obydwaj są w aresztach. Katarzyna B. w toku śledztwa zaprzeczyła, by brała udział w przygotowaniu ucieczki R. Do winy nie przyznał się także taksówkarz. Andrzej P. twierdzi, że musiał przewieźć oskarżonych, bo Piotr R. celował do niego z pistoletu.

Kolejny termin rozprawy zaplanowano na 4 września.

PAP/em/ran

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • yeye

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.06.2019 23:14 ~yeye

    Gość~Gość

    Pytanie jest tylko jedno: jakim cudem miał przy sobie smarwatcha w więzieniu? Przecież są kontrole, kamery itd. Co nikt nic nie zauważył.... jakoś nie wierzę...
    A papuga też dobry Goguś.

    Każdy osadzony moze mieć zegarek chocby elektroniczny, nikt nie sprawdza czy mozna włożyć kartę sim i dzwonic :)

  • Tomek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.06.2019 14:02 ~Tomek

    Jeśli napadli na funkcjonariuszy z bronią to po co funkcjonariuszom ta broń, jeśli nie potrafią jej użyć?

  • cela 7B

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.06.2019 12:05 ~cela 7B

    KCC - Kasa Czyni Cuda !

  • Gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.06.2019 09:52 ~Gość

    Pytanie jest tylko jedno: jakim cudem miał przy sobie smarwatcha w więzieniu? Przecież są kontrole, kamery itd. Co nikt nic nie zauważył.... jakoś nie wierzę...
    A papuga też dobry Goguś.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »