Informacje

08.05.2014 08:49 premiera w teatrze wielkim

Premiera "Powstania Warszawskiego".
Podróż w czasie ze 112 000 klatek

SERWISY:

"Powstanie Warszawskie" to pierwszy na świecie film fabularny, zmontowany w całości z materiałów dokumentalnych. Twórcy opowiadają historię dwóch braci, którą dopisali do autentycznych wydarzeń. To jednak coś więcej niż film - to podróż w czasie do dramatycznych dni 1944 roku, w którą widz wyrusza razem z bohaterami. Ładunku emocjonalnego nie sposób porównać z niczym, co widzieliśmy w kinie. Na ekrany obraz wchodzi 9 maja. Wczoraj miał premierę w Teatrze Wielkim.

Takiego filmu nikt z nas wcześniej nie widział. Pomysł wyszedł od dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego Jana Ołdakowskiego i Piotra Śliwowskiego, kierownika sekcji historycznej placówki i Jana Komasy, który właśnie kończy prace nad "Miastem 44" i mocno "siedzi w temacie".

Punktem wyjścia były czarno-białe fragmenty kronik. Ich odrestaurowanie, a potem "pokolorowanie" było zadaniem karkołomnym. Oryginalne nagrania były też nieme, więc ścieżkę dźwiękową filmu trzeba więc było w całości stworzyć od początku.

Efekt końcowy tych wszystkich zabiegów jest niesamowity. Zremasterowane (czyli oczyszczone cyfrowo) materiały mają tak ogromny ładunek emocjonalny, że nie sposób porównać go z żadnym z fikcyjnych, najwybitniejszych nawet, wojennych filmów. Podczas projekcji możemy wręcz ulec złudzeniu, że sami uczestniczymy w Powstaniu.

112 tys. klatek i zupa pomidorowa

Już kilka suchych liczb, mówi sporo o ogromie pracy wykonanej przez twórców filmu. Do przejrzenia było 6 godzin oryginalnych kronik z Powstania Warszawskiego a potem: 1000 godzin konsultacji kolorystycznych, 1200 ujęć, 1440 godzin koloryzacji i rekonstrukcji i 112 000 wybranych klatek. Wreszcie dziesiątki godzin rozmów z zespołem konsultantów ds. militariów, ubioru, architektury, z urbanistami, varsavianistami i oczywiście historykami.

Praca nad materiałem wyjściowym, (a nie były to, jak podkreślają twórcy, negatywy filmów, lecz "kopie kopi"), też była karkołomnym zadaniem. Najpierw nad niemym materiałem pracowali specjaliści czytający z ruchu warg. Tak odtwarzano przebieg rozmów powstańców. Reżyser dźwięku, Bartosz Putkiewicz, spędził w studio setki godzin, współpracując z kryminologiem. Konieczne było nagranie dźwięków tła i odgłosów takich jak wystrzały, wybuchy, rozmowy, czy odgłosy miasta.

Najtrudniejszą częścią pracy był tzw. restoring, czyli ręczne usunięcie brudów z taśmy niwelowanie rys oraz uszkodzeń taśmy. Na końcu było kolorowanie, do którego użyto unikalnego oprogramowania, stworzonego w Hollywood.

Materiały filmowe użyte w "Powstaniu Warszawskim" były mocno zniszczone, w wielu przypadkach ciężko było dobrać właściwy kolor. - Jest w filmie np. scena gdy powstańcy ustawiają w kolejce po zupę. No i mieliśmy problem, chcąc być w każdym szczególe wiernym historycznej prawdzie. Jaka to była zupa? Jeśli pomidorowa, trzeba użyć odpowiedniego koloru. Wszystko trzeba było sprawdzić - opowiadał Piotr Sobociński jr., odpowiedzialny za koloryzację materiałów zdjęciowych (wnuk Witolda i syn Piotra Sobocińskiego.)

Całkiem jak w Hollywood

Rasowym kinomanom przyzwyczajonym do wielkich, amerykańskich filmów, trudno będzie uwierzyć, że nie jest to hollywoodzka produkcja. Zresztą już po prezentacji pierwszych fragmentów filmu, w ubiegłym roku, dziennikarz "Daily Mail" pisał: "Sceny przykuwają uwagę, jak w najlepszych, wojennych filmach z Hollywood. Ale są fragmentami materiału historycznego z Powstania Warszawskiego 1944 roku, wzmocnionego przez nowoczesną kolorystykę i technikę dźwięku."

Z kolei "Washington Post" kładł nacisk na "niespotykaną w wojennych produkcjach wiarygodność". Te opinie wieszczą międzynarodową karierę filmu.

W warstwie fabularnej film to historia dwóch braci: Karola i Witka - operatorów filmujących zryw powstańczy, którzy jednak nie pojawiają się na ekranie. Ich głosy słyszymy tylko z offu. Bo dwaj bohaterowie to postacie fikcyjne – wmontowane niejako w prawdziwe, powstańcze kroniki, dla skomentowania sytuacji pokazywanych na ekranie. Ten zabieg nie tylko pozwolił na płynne połączenie historycznych scen w spójną całość, ale sprawił, że film robi wrażenie kręconego w estetyce współczesnego kina. Zachowuje przy tym swój największy atut - dokumentalną prawdę.

Podłożenie do autentycznych obrazów ludzkich głosów i dopisanie dialogów (częściowo odczytanych, a częściowo fikcyjnych, napisanych przez Joannę Pawluśkiewicz i Michała Sufina), sprawiło, że postacie na ekranie naprawdę żyją. Wrażenie jest piorunujące.

Ci, którzy spodziewają się, że "Powstanie..." to wyłącznie martyrologia, krew i łzy, będą zaskoczeni. Ten film ma spore szanse zmienić nasze postrzeganie Powstania, jako przejawu narodowego mesjanizmu, uprawianego przez herosów. Prócz walki, słów o honorze i miłości do ojczyzny, mamy tu bowiem zwyczajne życie zwyczajnych ludzi. Kolejki po zupę, śmiech z dowcipów, dziecięce zabawy, a nawet ślub powstańczej pary. Twórcom chodziło bowiem o to, by młodzi ludzi, którzy będą film oglądać, zrozumieli, że ich rówieśnicy, którzy poszli do Powstania, niczym się nie różnili. I to im się w stu procentach udało.

Tyle nadziei, tyle młodości

Film promuje niezwykły teledysk "Tyle nadziei, tyle młodości" w reżyserii Bartosza Kowalskiego, z piosenką, do której muzykę skomponował Karim Martusewicz, a znakomity tekst napisał Adam Nowak. - Więcej nie potrafiłbym napisać na temat powstania. Te kilkanaście wersów wymagało wielkiej pokory - mówi lider zespołu Raz, dwa, trzy w jednym z wywiadów.

Punktem wyjścia dla teledysku były kolorowe materiały z filmu, które połączono z czarno-białymi kadrami współczesnej Warszawy i jej mieszkańców. W teledysku pojawili się także dawni powstańcy, którzy wyraźnie wzruszeni oglądają na ekranie wydarzenia, których byli uczestnikami. 
W dniu wejścia filmu na ekrany, ukaże się również książka "Powstanie Warszawskie. Rozpoznani" Izy Michalewicz i Macieja Piwowarczuka. Opowiada o losach tych, których możemy oglądać w filmie, a ich nazwiska poznaliśmy dzięki akcji "Rozpoznaj", zorganizowanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego.

Sam obraz "Powstanie Warszawskie", wchodzący w piątek do kin, to jednak coś znacznie więcej niż film - to autentyczna podróż w czasie, do tamtych, dramatycznych dni 1944 roku, w jaką widz wyrusza wraz z bohaterami. Warto i trzeba ją odbyć.

Justyna Kobus

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Anka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.05.2014 09:09 ~Anka

    VIII Rząd~VIII Rząd

    Chwała bohaterom Warszawy .Ale jedno ALE....
    Czy premiera filmu musi być kolejną okazję do lansu młodych mediowców.Zaproszona garstka Powstańców był symboliczną wobec jeszcze żyjących uczstników heroicznego aktu.
    Powstańców było ok 120 osób a Teatr Wielki to sama na znacznie wieszą widownię .Patrząc po gościach niektóre (szczególnie panie) pomyliły okoliczności.Premiera ma miejsce w Polsce a nie Hollywood.Kreacje co niektórych były conajmniej niestosowne na ten wieczór.Klasa wymarła z powstaniem i okresem powojennym.

    Zadzwoniłam kilka dni przed fetą w Teatrze Wielkim do Muzeum Powstania w imieniu mojej cioci ,uczestniczki powstania ,w sprawie zaproszenia na tę uroczystość . Pani,która odebrała ode mnie telefon grubo się tłumaczyła ,kiedy powiedziałam,że w pierwszym rzędzie powinni siedzieć powstańcy a nie oficjele ze swoimi rodzinami.

  • POLAK

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2014 11:46 ~POLAK

    Gdyby Ci biedni ludzie, którzy wtedy kładli swoje życie na barykadzie walcząc o wolność POLSKI wiedzieli, co teraz się dzieje, jak ten kraj jest rozkradany przez postkolesi i jak niszczona jest wszelka narodowa jedność i stabilność tego kraju to wątpie czy doszłoby wtedy do jakiegokolwiek zrywu. Ci ludzie walczyli o prawdziwą wolność, o prawdziwe ideały, łączyła ich wspólna wizja wolnej i niepodległej POLSKI.
    Powolny rozkład (rozkradanie), które obserwujemy nie ma nic wspólnego z ideałami z tamtych lat. Wróg jest wśród nas, tyle że go nie widać. Szkoda tylko rozlanej młodej polskiej powstańczej krwi i straconego HONORU w śrmiertelnej walce za POLSKĘ. By żyło się lepiej...

  • Adam

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.05.2014 17:12 ~Adam

    „Warszawa drży w posadach od ryku dział. Wojska radzieckie nacierają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, aby przynieść nam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłowali bronić się w Warszawie. Zechcą zniszczyć wszystko. W Białymstoku burzyli wszystko przez sześć dni. Wymordowali tysiące naszych braci. Uczyńmy, co tylko w naszej mocy, by nie zdołali powtórzyć tego samego w Warszawie. Ludu Warszawy! Do broni! Niech cała ludność stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców! Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę. Przysyłajcie wiadomości, pokazujcie drogi. Milion ludności Warszawy niech stanie się milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność.”

  • gloglo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.05.2014 16:26 ~gloglo

    Prezes klubu Tęcza~Prezes klubu Tęcza

    Darujcie sobie dewagacje na temat słuszności powstania. Zbyt łatwo przychodzi wam osądzanie powstańców gdy siedzicie wygodnie przed kompem popijając piwko i znając tylko kilka suchych faktów tak naprawdę nie mając pojęcia o realiach wówczas panujących.


    Źle, a nawet bardzo źle to odbierasz. Nikt nie krytykuje Powstańców!!! Ich krytyka by była zbrodnią, oni oddali co mieli najcenniejsze dla Polski.
    Ale krytyka powstania jako takiego jest słuszna bo to krytyka decyzji którą podjęli ci którzy w tym powstaniu nie walczyli. Nie znamy całego tła, wojny wywiadów, kto czyim był agentem, kto tak naprawdę chciał II WŚ a nawet jeśli wiemy to nie wolno nam o tym nawet dziś mówić. Ale z tego co wiemy i możemy przeanalizować powstanie było zrywem samobójczym chyba, że ci na górze mieli jakieś zapewnienia od strony (np. sowietów) która potem po prostu tych zapewnień nie dotrzymała.
    Dlatego krytyka powstania i jego sprawców jest zasadna i nie ma się nijak do krytyki Powstańców których krytykować nikt się nie ośmieli jeśli jest w miarę poczytalny.

  • gdyby

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.05.2014 16:20 ~gdyby

    W1944~W1944


    Co się dziwić, przecież koleś myśli, że AH prowadził bloga i miał konto na FB gdzie informował, kiedy i co będzie robił.


    Ta, FB albo bloga. Przecież wszyscy wiedzą, że AH to siedział na 4Chan w sekcji /pol/ ;)

    Ale na poważnie, militarnie i strategicznie to była masakra. Ciekawe kto był czyim agentem że na to pozwolił. Z drugiej strony może już powinniśmy spuścić na to zasłonę milczenia? Pamiętajmy o powstańcach bo ich postawa nie była nigdy kwestionowana a wola walki była jasna. Ci którzy ich pokierowali na rzeź niech zostaną zapomniani. Ale o Powstańcach pamięć musi trwać!

  • warszawiak z  ausrtrali

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.05.2014 15:08 ~warszawiak…

    tadeusz tokarski tez powinien byc dziecko 5 letnie w powstaniu swoje mlode lata spedzilo a on jeszcze zyje
    chcialbym to zobaczyc w Australi ten film

  • W1944

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.05.2014 14:32 ~W1944


    wwaawwaa~wwaawwaa

    Pod względem politycznym i wyjskowych kompletna tragedia zarówno ludności Warszawy jak i samego miasta zniszczonego podczas powstania. Jakie ogromne błedy w rozpoznaniu sił niemieckich popełniło AK. Ludzie przeżyli praktycznie całą wojnę żeby pod sam jej koniec zgninąć. Dla Stalina powstańcy też poszli na rękę ponieważ sami wystawili się niemcom. Biologinczy potencjał intelektualny narodu został zniszczony pod sam koniec wojny. Powstanie było od samego początku skazane na porażkę i powstańcy biorą na siebie odpowiedzialność za śmierć cywlil ponieważ dali pretekst Niemcom i innym zwyrodnialcom tj. ukraińskim oddziałom.
    fenomen~fenomen

    po pierwsze skąd oni mieli wiedzieć, że zbliża się koniec wojny? w książkach jeszcze o tym nie pisali...
    a po drugie zanim znowu coś napiszesz pomyśl jak potoczyłyby się sprawy gdyby nie było powstania.

    Co się dziwić, przecież koleś myśli, że AH prowadził bloga i miał konto na FB gdzie informował, kiedy i co będzie robił.

  • VIII Rząd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.05.2014 13:38 ~VIII Rząd

    Chwała bohaterom Warszawy .Ale jedno ALE....
    Czy premiera filmu musi być kolejną okazję do lansu młodych mediowców.Zaproszona garstka Powstańców był symboliczną wobec jeszcze żyjących uczstników heroicznego aktu.
    Powstańców było ok 120 osób a Teatr Wielki to sama na znacznie wieszą widownię .Patrząc po gościach niektóre (szczególnie panie) pomyliły okoliczności.Premiera ma miejsce w Polsce a nie Hollywood.Kreacje co niektórych były conajmniej niestosowne na ten wieczór.Klasa wymarła z powstaniem i okresem powojennym.

  • Polak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.05.2014 12:38 ~Polak

    fenomen~fenomen

    po pierwsze skąd oni mieli wiedzieć, że zbliża się koniec wojny? w książkach jeszcze o tym nie pisali...
    a po drugie zanim znowu coś napiszesz pomyśl jak potoczyłyby się sprawy gdyby nie było powstania.


    To, że zbliża się koniec wojny było wiadome od bitwy pod Stalingradem w 1943 roku, a już w sierpniu 1944 było to zupełnie jasne dla Komendy Głównej AK. Trzeba było ratować ludzkie życie, bo na ratowanie niepodległości było już za późno. Zdawali sobie z tego sprawę niektórzy wyżsi oficerowie AK, jak np. płk Janusz Bokszczanin, ale ich argumenty były lekceważone.
    Jak potoczyłaby się historia gdyby nie Powstanie? Dużą część pewnie zamęczono by w ubeckich kazamatach, ale trudno wyobrazić sobie większą hekatombę.
    A poza wszystkim - debatowanie dziś nad sensem decyzji o wybuchu Powstania nie oznacza, że ludziom, którzy poszli do walki nie należy się szacunek. Należy się - szacunek i najwyższa cześć, bo byli bohaterami i co do tego nie można mieć wątpliwości.

  • Prezes klubu Tęcza

    zgłoś naruszenie odpowiedz 08.05.2014 12:07 ~Prezes…

    wwaawwaa~wwaawwaa

    Pod względem politycznym i wyjskowych kompletna tragedia zarówno ludności Warszawy jak i samego miasta zniszczonego podczas powstania. Jakie ogromne błedy w rozpoznaniu sił niemieckich popełniło AK. Ludzie przeżyli praktycznie całą wojnę żeby pod sam jej koniec zgninąć. Dla Stalina powstańcy też poszli na rękę ponieważ sami wystawili się niemcom. Biologinczy potencjał intelektualny narodu został zniszczony pod sam koniec wojny. Powstanie było od samego początku skazane na porażkę i powstańcy biorą na siebie odpowiedzialność za śmierć cywlil ponieważ dali pretekst Niemcom i innym zwyrodnialcom tj. ukraińskim oddziałom.


    Darujcie sobie dewagacje na temat słuszności powstania. Zbyt łatwo przychodzi wam osądzanie powstańców gdy siedzicie wygodnie przed kompem popijając piwko i znając tylko kilka suchych faktów tak naprawdę nie mając pojęcia o realiach wówczas panujących.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »