Informacje

02.04.2015 06:15 TRAMWAJ, METROBUS CZY METRO?

Pożar mostu to szansa dla Gocławia.
Straci ją przez brak planowania

SERWISY:

Gdyby Warszawa miała plan rozwoju, pożar mostu Łazienkowskiego byłby okazją do poprawy dojazdu na Gocław. Ale ratusz nie wie, czy lepiej ciągnąć tam metro, budować tramwaje, czy może eksperymentować z metrobusami, więc okazja zostanie zmarnowana.

Otwarcie II linii metra przebiegło w cieniu pożaru mostu Łazienkowskiego, a dla mieszkańców Gocławia zlało się to w jedno, niezbyt przyjemne w skutkach wydarzenie. Ratusz próbował pogodzić dwa cele: przystosować układ komunikacyjny na prawym brzegu Wisły do nowego odcinka metra i wytyczyć objazdy dla linii, które trzeba było wycofać ze spalonej przeprawy. Mieszkańcy jednej z warszawskich sypialni z dnia na dzień zostali pozbawieni bezpośredniego połączenia z centrum miasta. W zamian dostali tylko autobusy do stacji metra Stadion Narodowy.

Efekt był łatwy do przewidzenia: w internecie zawrzało, a Zarząd Transportu Miejskiego po kilkunastu dniach wycofał się z części swoich decyzji.

Z Kurytyby na Gocław

Ale to dopiero początek sporu o komunikację na Gocławiu. Kolejna odsłona już trwa - projektowana od lat linia tramwajowa na osiedle - w niejasnych okolicznościach i bez debaty z mieszkańcami - wypada właśnie z miejskich planów. Zamiast niej ratusz zaczął nagle forsować niestosowane dotąd w Warszawie rozwiązanie: BRT czyli metrobusy.

BRT (ang. Bus Rapid Traist - Szybki Transport Autobusowy) to środek komunikacji, który upodobali sobie włodarze miast południowoamerykańskich. Pierwszy system uruchomiono w 1974 roku w Kurytybie, ale prawdziwą popularność BRT zyskał w latach 90. Dziś korzystają z niego także kraje azjatyckie, szczególnie błyskawicznie rozwijające się miasta w Chinach. Polega to na budowie całkowicie wydzielonych tras, po których często i szybko poruszają się duże autobusy. Ich przystanki przypominają stacje metra - mają bramki i perony na tej samej wysokości, co podłoga pojazdów.

Metrobusy są - w budowie - tańsze od tramwajów, o metrze nie mówiąc. W dłuższej perspektywie, przy przeliczeniu kosztów eksploatacji na pasażera, bywa już różnie. Ich sieć można jednak rozwijać nie budując nowych ulic, a jedynie wydzielając część istniejących. Warszawski ratusz dodaje jeszcze jeden argument: na moście Poniatowskiego tramwajów jest już tak dużo, że wiele więcej się nie zmieści.

Czy metrobusy to dobre rozwiązanie dla Gocławia? Jest sporo wątpliwości. Sensem BRT są pasy całkowicie wydzielone z jezdni. Nie zwykłe buspasy czy wspólne z tramwajami (awaria jednego pojazdu paraliżuje dwa środki lokomocji na raz), lecz odrębne korytarze. Ratusz nie ma gotowej odpowiedzi na pytanie, jak linia BRT miałby przebiegać przez Śródmieście, a cały pomysł nie ma sensu, jeśli szybkie autobusy mają pakować się w korek w rejonie metra Politechnika czy ronda de Gaulle'a.

Bo przecież z Gocławia do Śródmieścia linia BRT musiałaby iść jednym z dwóch mostów - Poniatowskiego lub Łazienkowskim. To z kolei oznacza, że któryś z nich trzeba będzie przebudować. By zmieścić metrobusy na tym pierwszym, trzeba skasować po jednym pasie dla aut. W dodatku linia dublowałaby tramwajową. Wszystko wskazuje więc, że linia BRT - jeśli powstanie - iść będzie mostem Łazienkowskim.

Wydawać by się zatem mogło, że wymuszony przez pożar remont to idealna okazja, by tę linię przygotować. I tu kłania się brak planowania: konkretnego projektu BRT Warszawa nie ma. Jest za to presja, by most wyremontować jak najszybciej, zapadła więc decyzja, że zostanie odbudowany w dotychczasowym kształcie; bez BRT, w najlepszym razie ze ścieżką rowerową. Może się więc okazać, że za kilka lat most trzeba będzie... przebudować po raz kolejny.

Odnoga bez głowy

Na dziś pewne jest za to, że położony - w prostej linii - 4 kilometry od Centrum Gocław jeszcze długo będzie skazany na zwykłe, nieefektywne autobusy. Jego mieszkańcom pozostaje nadzieja, że doczekają się metra pod własnymi domami. Taki jest oficjalny plan ratusza: po zakończeniu budowy II linii (optymistycznie planowanym na 2022 rok) powstać ma tak zwana "odnoga". To właśnie z myślą o niej wydano kilkaset milionów złotych na dodatkowy peron na stacji metra Stadion Narodowy. Wydawać by się mogło, że mamy przykład zapobiegliwości, ale może się okazać, że te pieniądze zmarnowano. Wszystko przez… III linię metra.

W planach sprzed kilkunastu lat miała ona przebiegać z Dworca Zachodniego przez Ochotę, południową część Śródmieścia, okolice pl. Trzech Krzyży, Saską Kępę i rondo Waszyngtona, a dalej na Grochów i - szerokim łukiem - na Gocław. Stacja Stadion Narodowy miała łączyć II i III linię.

Taki przebieg nie ma jednak większego sensu - metro dublowałoby kolejową linię średnicową; w niektórych miejscach biegłyby raptem kilkaset metrów od siebie. Z przeprowadzonych na zlecenie miasta analiz wyszło zresztą, że między Ochotą a Śródmieściem linią jeździło by nią zbyt mało pasażerów, a wielu z nich powinna obsłużyć właśnie kolej. W dodatku budowa stacji przesiadkowej wiązałaby się z czasowym zamknięciem I linii. Zachodni odcinek III linii został więc schowany do szuflady, a wschodni - od Stadionu na Gocław - stał się właśnie "odnogą".

Wystarczy jednak spojrzeć na mapę, by dostrzec, że podróż nią będzie jak sięganie lewą ręką do prawej kieszeni. W dodatku w połowie tej podróży na pasażerów czekać będzie niewygodna przesiadka. Dodatkowy peron na stacji Stadion Narodowy pomyślany jest bowiem jako… element równoległej do II, III linii metra. Nie ma tu rozjazdów, które pozwoliłby pociągom z Gocławia pojechać do Centrum (jest to możliwe przez tory odstawcze, ale tylko bez pasażerów). Będą więc kończyć tu bieg tylko po to, by pasażerowie weszli po schodach, przeszli galerią, zeszli po schodach i… odbili się od drzwi pociągu II linii metra, pełnego mieszkańców Targówka.

Podróż takim metrem może się dla mieszkańców Gocławia okazać dłuższa i mniej wygodna od przejazdu zwykłym autobusem przez most Łazienkowski. Jarosław Osowski z "Gazety Stołecznej" zaapelował nawet niedawno, by ratusz wycofał się w ogóle z budowy "odnogi". Tak się jednak nie stanie: miasto musiałoby wtedy przyznać, że pieniądze na drugi peron stacji Stadion Narodowy zostały wyrzucone w błoto. A mieszkańcom Gocławia powiedzieć, że nie ma im nic do zaoferowania.

Metro w kapuście

Gocław to nie jedyny przykład, jak mści się brak planowania. Bardzo podobny problem - na razie skrzętnie zamiatany pod dywan "przyglądania się i analizowania" - szykuje się w rejonie Bródna i Białołęki. Tam też ma powstać stacja przesiadkowa, do kolejnej "odnogi" - na Zieloną Białołękę. Ratusz przystał na to pod wpływem dyskusji rozkręconej przez miejscowych radnych, ale poza dodatkowym peronem żadnego planu budowy metra pod ulicą Głębocką nie ma. Miasto cały czas szykuje się do budowy na Bródnie, bo i tu nikt nie ma odwagi powiedzieć, że obietnice sprzed kilkudziesięciu lat nie przystają do rzeczywistości, a na zielonej Białołęce wyrosła dzielnica zamieszkiwana przez kilkadziesiąt tysięcy ludzi, która "wisi" na jednej linii autobusowej

Oczywiście pojawia się pytanie, czy drogie w realizacji metro, to najlepsze rozwiązanie dla bloków na peryferiach? (A jeśli nie, to po co planujemy trzy stacje II linii wśród pól na dalekim Bemowie? Oczywiście, w przyszłości tereny te mogą zostać zabudowane, jak niegdyś Kabaty, ale Białołęka potrzebuje połączenia z centrum już teraz - deweloperzy skupujący pola kapusty mogą poczekać). Być może na Głębockiej lepsze byłyby metrobusy? Być może do obsłużenia Zielonej Białołęki wystarczy szybki tramwaj?

"Politycy nie są od snucia wizji"

Dyskusje trwają, radni przyjmują stanowiska, ratusz zamawia analizy, mieszkańcy się łudzą, a wszystko to psu na budę. Nie da się bowiem sensownie planować rozwiązań komunikacyjnych, jeśli nie wiadomo, jakie potrzeby miasto będzie miało za 10, 20 czy 30 lat. A nie wiadomo, bo Warszawa rozwija się bez żadnego planu. Zabudowa przedmieść to efekt przypadkowych decyzji o odrolnieniu gruntów. O tym, gdzie powstają osiedla na dziesiątki tysięcy ludzi, decyduje "rynek". To samo, tylko na większą skalę, dzieje się w okalających miasto miejscowościach, których włodarze też potrafią roić o doprowadzeniu metra. A których mieszkańcy stoją przecież w tych samych korkach.

Metrobusy czy tramwaje? Jak obsłużyć Gocław, Białołękę, Wilanów czy Piaseczno? Dokąd prowadzić II linię metra? Czy budować III? Co zrobić, gdy I linia się zapełni lub - co gorsza - będzie wymagała remontu i zamknięcia? Jak do tego wszystkiego ma się kolej? - pytań są dziesiątki. Na niektóre z nich ratusz odpowiedzi nie ma, na inne odpowiada tak, jak zdecydował ktoś inny ćwierć czy pół wieku temu, choć przecież żyjemy już w zupełnie innym mieście. Nikt tych planów nie weryfikuje i nie aktualizuje; w przyszłość się nie wybiega, bo "świat zmienia się zbyt szybko", a "politycy nie są od snucia dalekosiężnych wizji", jak z rozbrajającą szczerością przyznała kilka lat temu Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Karol Kobos

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Olmira

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.12.2015 21:21 ~Olmira

    Mieszkam na Gocławiu od 4 lat i komunikacja z innymi dzielnicami jest wyłącznie autobusowa, dobra, ale wszystko korkuje się na Saskiej. Dojechanie do Centrum polega na dotarciu cudem do Ronda Waszyngtona i przeskoczeniu do tramwaju żeby nie utknąć w korku na Poniatowskim. Masakra.
    A ostatni rok to był naprawdę horror. Nawet teraz powrót na Gocław w godz 16-19 jest bardzo męczący i długotrwały zarówno dla samochodów jak i autobusów.
    Zróbcie coś wreszcie do diabła, bo paplanina o metrobusach na zwężonej Saskiej jest śmieszna.
    Gocław to zielona, ładna dzielnica i ludzie którzy tam mieszkają zasługują wreszcie na łatwiejsze życie.
    Pozdrawiam

  • jakub

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2015 15:33 ~jakub

    Jak patrzę na projektowane linie metra to mam wrażenie że to jakieś bochomazy przedszkolaka. Może projektańci popatrzyli by na rozmieszczenie metra w Pradze lub Budapeszcie a nie mazali by bez sensu. metro ma łączyć dzielnice, a poza tym trzy linie muszą mieć w miarę blisko siebie punkt przesiadkowy. To co tu jest namazane nie rozwiązuje w żaden sposób połączeń między dzielnicami jak np. w Berlinie. Mamy się od kogo uczyć drodzy projektańcy

  • wer

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.06.2015 09:14 ~wer

    TYLKO METRO

  • kla

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.05.2015 12:40 ~kla

    POPIERAM!!!

    kir~kir

    Absolutnie METRO tramwaje nie zmieszcza sie juz na Most Poniatowskiego, I te wieczne korki przez saska kepe. Autobusy stoja wiec metrobus tez odpada.

    Poza tym nalezy zapewnic przeprawe Goclawia Saskiej Kepy I Wawra a dalej Wesolej pod ziemia a nie tworzyc noee korki na ulicach I torach.

    Mieszkancow przybywa blyskawicznie patrz Osiedle Saska, Wawer

    Tylko METRO jest tu rozwiazaniem.

  • Soverxdx

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.04.2015 20:25 ~Soverxdx

    Mi się wydaje że 3 linia metra powinna być na planie okręgu, przecinałaby 1 linię na północy i południu, 2 linię na wschodzie i zachodzie Warszawy. Można by się szybko przemieszczać nie tylko między dzielnicami zewnętrznymi, ale także do centrum dzięki 4 punktom przesiadek. Obecnie miasto błędnie zakłada, że ludzie tylko do centrum jeżdzą, że nikt np. z Gocławia na Mokotów dostać się nie musi. Tymczasem sporo ludzi jedzie do centrum by złapać kolejną przesiadkę.

  • OLA

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.04.2015 11:41 ~OLA

    Projekt metra na Gocław tylko równolegle do II lini metra. Najlepiej w kierunku "Mordor" czyli na mokotów

  • Wlodek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.04.2015 10:54 ~Wlodek

    Zabraklo jeszcze jednej wersji: tramwaj/metro ktory na wybranych trasach bardziej pasuje w rozleglej strukturze San Francisco gdzie drazenie tuneli jest zbyt drogie. np. linia BART.

    Podstawowa roznica jest zasilanie z pantografu a nie z trzeciej szyny jak to jest w klasycznym metrze, ktore SF tez ma.

    Tramwaj/metro na powierzchni porusza sie po torowisku typowym dla tramwajow i z szybkoscia typowa dla tych pojazdow.

    Roznica jest w przystankach, ktore sa nieco wyzsze z uwagi na koniecznosc dopasowania wagonow do klasycznych stacji metra oraz naped, ktory pozwala na poruszanie sie w tunelach z szybkoscia rzedu 80 km/godz.

    W tunelach te pojazdy jezdza z taka sama szybkoscia rzedu 80 km jak normalne metro a pantograf dopasowuje sie do wysokosci tunelu.

    System, opiera sie na koncepcji wspolnego tunelu w centrum miasta do wykorzystania przez kilka linii, natomiast po wyjezdzie na powierzchnie kazda z nich kieruje sie w inna czesc miasta.

    Mysle, ze zainteresowanie sie ta koncepcja mogloby byc bardzo korzystne ze wzgledu na oszczednosci w rozwoju sieci, ktora w przyszlosci w miare potrzeby moglaby schodzic pod ziemie.

    Szkoda, ze nie zrobiono tego przed planowaniem drugiej linii.

  • Lemon

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.04.2015 12:35 ~Lemon

    andy~andy

    Już powinni zacząć budować 3 linię metra, uważam, że przedstawiony jej plan jest kuriozalny. 3 linia powinna rozwiązać moim zdaniem 4 największe problemy komunikacyjne (nie mylić ze spalonym mostem bo to problem przejściowy).
    te 4 problemy to:
    -Tarchomin i Białołęka, skomunikowanie z centrum
    - Problem z przebiciem się mieszkańców przez linię kolejową na linii dw. Włochy – dw centralny, obecnie na całej linii mamy tylko 3 przejazdy: -dźwigowa, rondo zesłańców, rondo Zawiszy.
    -Mordor (bez komentarza:))
    -Szynowe skomunikowanie Stegien, Wilanowa i Sadyby z resztą miasta.
    Dlatego też uważam, że nowa (trzecia) linia metra powinna zaczynać się na Tarchominie (ze 2-3 stacje na Tarchominie, następnie wspólna stacja z 1 linia- Młociny, Chomiczówna, Conrada, 3 stacje na nowym Bemowie, wspólna stacja z 2 linią „ciołka”, następnie Wolska, rondo zesłańców, szczęśliwice, krakowska, żwirki i Wigury, Mordor 1, galeria Mokotów, metro wilanowska (druga stacja wspólna z 1 linią) Bonifacego, Sobieskiego i Sadyba – er pociągnięcie do Wilanowa)
    Rozwiąże to więcej problemów niż razem wzięte wszystkie inwestycje z ostatnich 10 lat.


    Niektóre z planowanych wariantów III linii pokrywają się częściowo z twoimi postulatami: http://siskom.waw.pl/kp-metro-3.htm

  • mit

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.04.2015 22:46 ~mit

    Alek~Alek

    Ostrobramska jest tak szeroka, że może nią jechać tramwaj, po co wydawać kasę na metro


    Zgadzam sie w calej rozciaglosci

  • kir

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.04.2015 22:34 ~kir

    Absolutnie METRO tramwaje nie zmieszcza sie juz na Most Poniatowskiego, I te wieczne korki przez saska kepe. Autobusy stoja wiec metrobus tez odpada.

    Poza tym nalezy zapewnic przeprawe Goclawia Saskiej Kepy I Wawra a dalej Wesolej pod ziemia a nie tworzyc noee korki na ulicach I torach.

    Mieszkancow przybywa blyskawicznie patrz Osiedle Saska, Wawer

    Tylko METRO jest tu rozwiazaniem.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »