Informacje

19.09.2017 06:30 "Zalecono transport w pozycji bezpiecznej"

Powiesił się w radiowozie.
To nie była jego pierwsza próba

SERWISY:

Mężczyzna, który przed miesiącem powiesił się na swojej koszuli w radiowozie straży miejskiej, podejmował wcześniej próby samobójcze. Policja twierdzi, że informowała o tym strażników. Ci zapewniają, że o niczym nie wiedzieli.

O 25-latku z Lubelszczyzny, który powiesił się w radiowozie straży miejskiej, a dziesięć godzin później zmarł w Szpitalu Wolskim, informowaliśmy już na tvnwarszawa.pl. Właśnie mija miesiąc od jego śmierci. Dziś przedstawiamy nowe informacje w sprawie.

Z twarzą w piasku

Mężczyzna został znaleziony 17 sierpnia, krótko po godzinie 12. na plaży niedaleko Stadionu Narodowego. Wypatrzyli go funkcjonariusze z komisariatu rzecznego, którzy patrolowali Wisłę.

- Zauważyli mężczyznę leżącego przy lustrze wody twarzą w piasku. Obok niego leżała  butelka wódki - opisuje aspirant Kinga Czerwińska, oficer prasowa rzecznej policji. - W trakcie interwencji mężczyzna kilkukrotnie próbował wskoczyć do wody. Oświadczył, że choruje na depresję, rozstał się z kobietą i chce popełnić samobójstwo. Na miejsce wezwano załogę pogotowia ratunkowego - dodaje policjantka.

Wkrótce potem do patrolu rzecznego dołączył kolejny, tak zwany mieszany patrol - policjant i strażnik miejski.

Lekarz podjął decyzję

- Z punktu widzenia policjantów zachodziła obawa o stan zdrowia psychicznego mężczyzny - zwraca uwagę Kinga Czerwińska. - Funkcjonariusze całą sytuację opisali lekarzowi, przekazali również ustalenia odnośnie choroby i chęci popełnienia samobójstwa, jednak lekarz podjął decyzję o przewiezieniu mężczyzny do SODON (Stołeczny Ośrodek dla Osób Nietrzeźwych, czyli izba wytrzeźwień - red.) z uwagi na stan upojenia alkoholowego - zaznacza.

Policjantka zapewnia, że strażnicy, którzy mieli przewieźć 25-latka do izby, wiedzieli, w jakim jest stanie. - Zostali poinformowani przez policjantów o tym, że mężczyzna choruje na depresję i ma myśli samobójcze, jak również otrzymali kartę informacyjną wystawioną przez lekarza - informuje oficer prasowa rzecznej policji.

"Pacjent pod wpływem alkoholu"

Straż miejska twierdzi jednak, że jej funkcjonariusze nie zdawali sobie sprawy z tego, kogo wiozą. - Z wyjaśnień funkcjonariuszy - przewożących do SODON mężczyznę po spożyciu alkoholu, a złożonych w postępowaniu prowadzonym przez wydział kontroli wewnętrznej - wynika, że nie posiadali oni informacji o tym, że mężczyzna choruje na depresję i ma myśli samobójcze - zapewnia Monika Niżniak, rzeczniczka stołecznej straży. I dodaje: - Takie informacje nie znajdują się również w przekazanej strażnikom karcie medycznych czynności ratunkowych.

Według niej, w karcie znajdują się m.in. następujące zapisy: "Pacjent pod wpływem alkoholu, znaleziony przez policję na plaży wiślanej. Nie zgłasza dolegliwości" oraz "Zalecono wytrzeźwienie w obecności osób trzecich. Zalecono transport w pozycji bezpiecznej. Przekazano straży miejskiej, godz. 12.50".

Powiesił się na koszuli

Jak już informowaliśmy, mężczyzna przewożony był samochodem, który nie był wyposażony w kamerę monitoringu. Strażnicy nie wiedzieli więc, co dzieje się z tyłu. Gdy dojechali na Kolską, gdzie znajduje się izba wytrzeźwień, znaleźli 25-latka siedzącego w nienaturalnej pozycji. Koszula, w którą był wcześniej ubrany, z jednej strony była przywiązana do kraty, z drugiej strony do jego szyi. Funkcjonariusze podjęli reanimację, potem dołączyli do nich lekarze z izby wytrzeźwień i wezwani na Kolską lekarze pogotowia.

Mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie po 10 godzinach zmarł.

Wolska prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów. W straży miejskiej toczy się postępowanie wyjaśniające.

Zobacz też: "Tragedia na Ursynowie. Dziecko wypadło z ósmego piętra"

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • fah

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 18:16 ~fah

    Trzeba Go pilnować, bo następnym razem strzeli sobie w plecy.

  • Maria

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 17:32 ~Maria

    Dobrze pisze się że to nie wina straży miejskiej jak to nikt bliski . Wina ewidentna

  • JoteS

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 16:40 ~JoteS

    SparrovskySparrovsky

    Nie powiesił się, tylko zadzierzgnął. Nie da się powiesić w radiowozie. Gdyby ktoś napisał tak w jakimkolwiek piśmie procesowym, to cała sprawa byłaby do kosza.

    Jak byś w takim razie ocenił że sąd w uzasadnieniu wyroku napisał na "na skutek jazdy pod prąd" to ja się zapytowywuję, gdzie jest ten prąd w czasie jazdy?. Gdyby napisano "na skutek jazdy niezgodnej z obowiązującym kierunkiem jazdy" takie są wyroki sądowe!.

  • lobuzkochanajbardziej

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 16:35 ~lobuzkocha…

    słaby był jak z resztą wiekszość polszoji ale na spokojnie my z ukrainy was zasilimy i pomozemy aby tylko najsilniejsi i najszybciej biegajacy zostali.

  • remi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 14:33 ~remi

    olo~olo

    Rozumiem, że jak ktoś chce się zabić to się zabije.... ale na Boga, w radiowozie to zrobił i nikt nie zapobiegł???? To tylko kompromituje tych strażników miejskich. Widać jak pilnują "więźnia".... Równie dobrze mógł się powiesić na klamce przy biurku komendanta....


    skoro jesteś taki fachowiec opisz jak powinni to zrobić ??bo na razie kompromitujesz siebie

  • benny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 13:55 ~benny

    zawsze winicie tego co nie trzeba,zejdzcie na ziemie,problem to Alkohol,to izolatka i winic lekarza chory jest caly kraj,my musimy isc na oczyszczenie mozgow,szuflady macie otwarte.

  • Michałezjk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 11:27 Michałezjk

    Winę ponosi lekarz. Policjant i miejski nie mają kwalifikacji do oceny stanu zdrowia. Lekarz go kazał wywieźć do lochu do trzeźwienia to wywieźli.

  • Julcia8

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 10:21 Julcia8

    Winny lekarz który zbagatelizował stan psychiczny młodego człowieka i zrobił z niego zwykłego alkoholika, na depresje podaje się lekarstwa i odstawia do odpowiedniej placówki...

  • glik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 10:21 ~glik

    No trudno ..... Z perspektywy czasu i doświadczenia mogę powiedzieć depresja i powieszenie się z powodu tego że kobieta odeszła od faceta jest głupie. Przecież są jeszcze inne radości życia.

  • Sparrovsky

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.09.2017 09:36 Sparrovsky

    Nie powiesił się, tylko zadzierzgnął. Nie da się powiesić w radiowozie. Gdyby ktoś napisał tak w jakimkolwiek piśmie procesowym, to cała sprawa byłaby do kosza.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

"Żyj i daj żyć. Nie parkuj na przejściach dla pieszych"

"Żyj i daj żyć. Nie parkuj na przejściach dla pieszych"

Motto, które umieścił na swoim aucie kierowca tego auta wyraźnie nie przyświeca jemu samemu. Samochód postawił na ulicy Dąbrowskiego, a dokładniej - na... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »