Informacje

16.05.2011 20:50 Podsumowujemy wypadki

Poważne wypadki komunikacji miejskiej

SERWISY:

Rzecznik ZTM przyznał, że sobotni wypadek autobusu był jednym z najtragiczniejszych w stolicy. Niedługo później głos na formum tvnwarszawa.pl zabrali internauci. Przypomnieli, że takich wydarzeń było niestety o wiele więcej.

Ostatni większy wypadek (nie liczać stłuczek) to było bodajże wjechanie 117 na słupki po zderzeniu z samochodem na zjeździe z mostu Poniatowskiego w stronę Waszyngtona - napisał na forum tvnwarszawa.pl Kebe.

To wydarzenie miało miejsce prawie pięć lat temu. Wypełniony pasażerami autobus przeciął barkierki i wpadł na latarnię. Rannym pomagali policjanci, strażacy i lekarze. W sumie poszkodowanych było ponad 40 osób.

W grudniu 2008 roku w Konstancinie Jeziornie doszło do zderzenia autobusu z linii 710 lokomotywą. 16 osób zostało rannych, w tym dwie ciężko. Siła zderzenia była tak duża, że strażacy musieli wycinać kierowcę autobusu przy użyciu specjalistycznego sprzętu. Najcięższe obrażenia odnieśli kierowca autobusu i maszynista lokomotywy.

W kwietniu 2010 roku w autobus 501 jadący w stronę centrum ulicą Sobieskiego, wjechał w samochód osobowy. Dziewięcioro pasażerów z obrażeniami kończyn, głowy i kręgosłupa trafili do szpitala. Jak relacjonował wtedy reporter TVN Warszawa, kierowca fiata marea nie zachował ostrożności, przejeżdżając przez skrzyżowanie ulic Beethovena z Sobieskiego.

- Jechałem tym autobusem, kierowca go zauważył, ostro hamował, ale było już za późno. Zresztą w tym miejscu stłuczki są codziennością - napisał na forum tvnwarszawa.pl internauta Rafal.

Do poważnego poważnego wypadku z udziałem autobusu doszło też w lutym zeszłego roku. Na skrzyżowaniu ulic Modlińskiej i Obrazkowej karetka zderzyła się z nocnym autobusem. Ucierpiało aż 10 osób: trzy osoby spośród poszkodowanych to personel i pacjent karetki pogotowia, a siedem - pasażerowie autobusu.

20 osób zostało rannych w grudniu 2010. Autobusowi linii 117, który zjeżdżał z mostu Poniatowskiego w kierunku ronda Waszyngtona, drogę zajechał jeden z kierowców. W efekcie autobus wpadł na barierki i, po odbicu się od nich, uderzył w drzewo i przewrócił się.

Wypadek tramwajowy przypomniał w komentarzu internauta W. I przesyła link do strony poświęconej tramwajom, na której opisano, jak w marcu 1987 roku na skrzyżowaniu Wolskiej i Młynarskiej w skład linii 27, ruszający z przystanku DT Wola w kierunku Cmentarza Wolskiego, uderzył w prawy bok wagonu linii 26, jadącego w kierunku Wiatracznej. W wypadku zginęło siedem osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.

bf/ran/bako/par//mz

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Dat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.05.2011 00:55 ~Dat

    Nie tylko gadają przez komórki, ale i z pasażerami, bawiąc się często przy tym dobrze. Ostatnio jechałem autobusem 739, Scanią PKS Grodzisk Maz. Zrobiłem zdjęcia komórką panu, który uwieszał się wręcz na drzwiczkach do kabiny kierowcy i posłałem do ZTM i PKS Grodzisk Maz. Jeszcze raz coś takiego zobaczę, to znów zrobię zdjęcia i tym razem większy raban wysyłając do wszystkich możliwych mediów (zamazując tylko twarze).
    W Scaniach kabina wręcz zachęca do rozmowy, bo jest mocno "nieszczelna", w bardziej zamkniętych kabinach autobusów MZA (709,727) nie pamiętam przypadków pogaduch, albo było ich bardzo mało.

  • Rafał

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2011 22:51 ~Rafał

    Jak ma nie dochodzić do wypadków, jak kierowcy autobusów i tramwajów bardzo często podczas jazdy są zajęci rozmowami przez telefon komórkowy? Wysyłają także SMS-y!

    Gdy się zwróci uwagę kierowcy, że rozmową przez telefon podczas jazdy naraża zdrowie i życie pasażerów niektórzy potrafią sobie kpić, nie reagują na prośby, a co gorsza, inni pasażerowie zamiast przyznać rację osobie, która prosi kierowcę o zakończenie rozmowy, trzymają stronę kierowcy. Mnie jeden taki pasażer kazał wyjść z autobusu jak mi się nie podoba!

    Niektórzy albo są na tyle głupi, że nie zdają sobie sprawy jakim są zagrożeniem dla innych uczestników ruchu, w szczególności dla pieszych, albo są uzależnieni od komórki. Sądzę jednak, że to pierwsze.

  • Kierowca MZA

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2011 17:27 ~Kierowca MZA

    Do ~Michał
    Tylko w jednym miejscu zgodzę się z Tobą, trzeba uaktualnić rozkłady tak, by nie trzeba było naginać przepisów, żeby te rozkłady realizować.
    Co do reszty poruszanych przez Ciebie spraw, to pozwolę sobie nie zgodzić się. Pomijając przypadki, w których zmarł kierowca (na zawał, wylew krwi do mózgu), to nikt z pasażerów nie zginął, a była tylko garstka rannych. W wypadkach samochodowych ginie mnóstwo ludzi, a jeszcze więcej jest rannych. Liczba osób rannych w kolizjach i wypadkach z udziałem autobusów MZA, to jest ledwie ułamek tych, które zostają ranne w wypadkach samochodowych.
    Do ~paw
    Zgadzam się z Toba całkowicie.
    Do ~TYLE
    Czyli według Ciebie, kierowcy autobusów muszą myśleć za siebie, pasażerów i kierowców osobówek. Z myśleniem za pasażerów można jeszcze jakoś się pogodzić (ponieważ nie stwarzają groźnych sytuacji w autobusie lub na chodnikach przyległych do jezdni), o tyle kierowcy osobówek stwarzają ich mnóstwo. Ale zgodnie z Twoim tokiem myślenia (eufemizm, bo tak naprawdę, to jest to czynność całkowicie Tobie obca), kierowcy osobówek są z myślenia zwolnieni i mogą robić co chcą na drodze, i uważają, że nie powinni za to ponosić żadnych konsekwencji. Bardzo się cieszą, że nikt nie sprzedał tobie prawka, wtedy dopiero by było niebezpiecznie na drogach.
    Do ~gh
    Ale się ubawiłem Twoimi wypocinami (inaczej tego nie można nazwać).Do Europy, a właściwie to do Wielkiej Brytanii, pojechali kierowcy autobusów, którzy kilka miesięcy wcześniej zrobili uprawnienia i stwierdzili, że nie będą jeździć po Warszawie i użerać się z nieodpowiedzialnymi kierowcami osobówek. A pozostali kierowcy (90% z nich), to są zawodowcy pełną gębą. Gdyby nie ich profesjonalizm, to o godzinie 9:00 na mieście zostało by może ze 200 autobusów, gdyż pozostałe stały by skolidowane. W godzinach szczytu, po warszawie jeździ około 1.200- 1.400 autobusów. Tak więc tylko tyle może być kolizji z ich udziałem. Za to samochodów osobowych (w tych samych porach) jeździ kilkanaście, jak nie kilkadzi

  • Rurex

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2011 15:51 ~Rurex

    Rozumiem, że państwo z portalu TVN Warszawa mają zgodę autora na publikację zdjęć z 1987 roku? Bo jak nie, to będzie to bolało.

  • ikl

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2011 14:28 ~ikl

    DO ALEFART:
    to jest wlasnie kompletna bezmyslnosc i uprawnianie do lamania przepisów, biorac pod uwage fakt, ze w Warszawie jest ograniczenie do 50 km/h, to ograniczenie powinno byc przy 50 wlasnie, a nie 70, zebhy sobie taki kierowczyna mogl poszalec

  • u

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2011 14:25 ~u

    do 709
    to wspolczuje ci skoro masz takie doswiadczenie i za nedzne grosze marnujesz sie w autobusiarni miejskiej :))))))))))))) kazdy wie, ze tam tylko najslabsi jezdza, a ty pakuj manatki i w swiat, skoro takie masz doswiadczenie za granica, ale jakos sie tam nie ostales i w komunikacji miejskiej wyladowales :)))) wlasnie w profesjonalizm takich jak ty sie boje, a i to nie wystarczy jak kultury osobistej i ogłady sie nie ma widac to po od razu po tekscie jaki poziom tych "prefesjonalistów" - "uratował nieraz dupę przeróżnym baranom" - oto bogaty slownik "profesjonalisty" z 7 kategoriami.

  • SEBBAX

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2011 13:42 ~SEBBAX

    "Mistrzowie prostych" - przybastujcie troszkę i nie mieszajcie z błotem kierowców MZA - oni mają taka pracę i umiejętności na pewno wielokrotnie większe od "mistrzów prostych" czyli kierowców wypasionych osobówek... Autobus ze względu na swoją masę jak i pasażerów nie zatrzyma się od razu... także od razu /a miejski nie powinien wcale/ nie osiągnie 100km/h... więcej wyrozumiałości - a do tych co najwięcej piszą o łamiących przepisy kierowcach autobusów - jeśli w życiu żaden z nich nie złamał prawa o ruchu drogowym w najmniejszym stopniu - pogratulować. Wpierw spójrzcie na siebie, potem oceniajcie innych

  • 709

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2011 12:38 ~709

    Nie bój się o mój profesjonalizm,mam 7 kategorii prawa jazdy poparte praktyką w kraju i za granicą na bardzo różnym sprzęcie.On uratował nieraz dupę przeróżnym baranom wjeżdżającym pod mój autobus.Boli tylko jak ci którzy nie mają zielonego pojęcia ,mają za dużo do powiedzenia.

  • gh

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2011 12:23 ~gh

    do gosc
    kupienie samochodu nic nie da dopoki tacy "pseudo-kierowcy" autobusow beda jezdzic, bo nie mozna czuc sie bezpiecznie i tak na drodze, duzy autobus wjedzie w mala osobowke i co, problem w tym, ze zostalo to co zostalo, bo najlepsi kierowcy na zachod wyjechali, a ci do Europy sie nie nadaja to zostali, bo to ani kultury, ani obycia tylko peta w gebe i gazu........

  • Karolina

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.05.2011 12:21 ~Karolina

    Wypadki były i będą. Wszystko zależy od sytuacji na drodze i kultury kierowców. Uwierzcie że kierowcy MZA nie maja łatwego życia. Zatory na drodze powodujące opóźnienia. Niejednokrotnie, z tego powodu brak czasu na zjedzenie posiłku. Na kilku pętlach brak toalet. Do tego dochodzą pretensje, że strony pasażerów. Kierowcy samochodów osobowych tez nie ułatwiają życia, potrafią zajechać drogę i na zmianę hamować i przyspieszać. A kierowca autobusu nie zatrzyma się "w miejscu". Nie umieją ustąpić drogi, gdy kierowca wyjeżdża z zatoki przystankowej.
    Ludziom się wydaje nie związanym z komunikacją, że kierowcy zarabiają "kokosy".Ich średnia pensja to około 2300zł do ręki, za miesiąc. Wielu z nich pracuje dodatkowo w 2 pracy, by móc "godnie" żyć. Są zmęczeni i zestresowani.
    Ale zarówno prezesi MZA, związki zawodowe (mające siedziby na zajezdniach i tak naprawdę działający tylko w swoim imieniu a nie związkowców)i ZTM udają że nie ma problemu i go nie widzą. Więc pretensje należy kierować do nic za sytuacje. Prezesi, dyrektorzy wypłacają sobie premie, nagrody (przewyższające roczne pensje kierowcy czy mechanika), a dla kierowców pieniędzy na podwyżki brak. Do tego dochodzi nie najlepszy stan autobusów, kierowcy chodzą i proszą o naprawę najdrobniejszych usterek. Na naprawę poważnych czekają po kilka miesięcy, jeżdżąc w tym czasie na "obcych" wozach. A wbrew pozorom każdy wóz jest dotarty inaczej. MZA zwalnia mechaników, a ci którzy zostali nie są w stanie zrobić wszystkiego, bo jest ich za mało. Nie każdy wypadek czy kolizja jest wynikiem nie uwagi i braku kompetencji kierowcy autobusu.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »